5 mitów na temat krwiodawstwa.

Od pew­ne­go cza­su moja sio­stra odda­je krew. Nie bar­dzo podo­bał mi się jej pomysł, bo mia­ła wcze­śniej pro­ble­my zdro­wot­ne i mar­twi­łam się o nią. Poza tym na temat krwio­daw­stwa krą­ży wie­le mitów, któ­rych sama się oba­wia­łam i z ich powo­du nigdy nie byłam daw­cą. Jestem prze­ko­na­na, że wie­le osób nie odda­je krwi z tego same­go wzglę­du. Idą świę­ta, a jak świę­ta to i WOŚP, któ­ry orga­ni­zu­je zbiór­kę krwi. Boję się igeł, ale pój­dę, ponie­waż moje wąt­pli­wo­ści zosta­ły roz­wia­ne. Mam nadzie­ję, że roz­wie­ją się i Two­je.

 

  1. Im czę­ściej odda­je się krew, tym wię­cej jej pobie­ra­ją. Nie­praw­da. Zawsze pobie­ra się 450 ml krwi, nie waż­ne czy odda­jesz ją po raz pierw­szy czy dwu­dzie­sty.
  2. Jeśli zacznę odda­wać krew, to mój orga­nizm będzie jej za dużo pro­du­ko­wać. Twój orga­nizm wyrów­na ilość krwi już po paru godzi­nach i nie doj­dzie do pro­duk­cji. To bar­dzo popu­lar­ny mit. Ludzie myślą, że będą zmu­sze­ni odda­wać krew do koń­ca swo­ich dni, bo zaczną jej za dużo pro­du­ko­wać. Nic bar­dziej myl­ne­go.
  3. Nie znam swo­jej gru­py krwi, nie mogę więc zostać daw­cą. To rów­nież mit. Nie­zna­jo­mość gru­py krwi nie jest żad­nym pro­ble­mem. Zosta­nie ona spraw­dzo­na.
  4. Mogę zara­zić się cho­ro­bą. Np. AIDS. To naj­głup­szy mit, ale usły­sza­łam już ten argu­ment. Wszyst­kie przy­rzą­dy są oczy­wi­ście ste­ryl­ne i przy­go­to­wy­wa­ne indy­wi­du­al­nie, dla każ­de­go pacjen­ta.
  5. Nic z tego nie mam oprócz paru tanich cze­ko­lad. No to na koniec mit dla osób, któ­re potrze­bu­ją korzy­ści. Rzad­ko spo­ty­ka­ne gru­py krwi są hono­ro­wa­ne. Jeśli nie jesteś posia­da­czem tako­wej, otrzy­masz pie­niąż­ki za pod­da­nie się zabie­gom uod­por­nia­ją­cym lub innym zabie­gom w celu uzy­ska­nia oso­cza lub suro­wic. Poza tym możesz otrzy­mać wyni­ki wie­lu badań. Mię­dzy inny­mi mor­fo­lo­gię. Jeśli zosta­niesz regu­lar­nym krwio­daw­cą będą przy­słu­gi­wać Ci rów­nież dar­mo­we leki pod­sta­wo­we.

 

Jest jeden argu­ment, któ­re­go nie da się oba­lić. To strach przed igła­mi. Ja też się ich boję, może nie mdle­ję na ich widok, ale po pro­stu nie lubię bólu. Myślę, że trze­ba to prze­zwy­cię­żyć. W Pol­sce, co roku zbie­ra się o 30% mniej krwi niż powin­no się zbie­rać. Pomyśl sobie, że ura­to­wa­łeś czy­jeś życie. Nie wiem, wyobraź sobie, że ON stoi przy urwi­sku, kru­szą się pod nim ska­ły i ma już spaść w dół, kie­dy Ty (niczym w fil­mie) łapiesz go za dłoń i wcią­gasz do góry. I ON żyje. To samo robisz odda­jąc krew. Wcią­gasz jed­no życie z powro­tem na wyży­ny.

 

Dzię­ku­ję za prze­czy­ta­nie tego wpi­su. Jeśli wśród Two­ich zna­jo­mych są oso­by, któ­re mogły­by zmie­nić nasta­wie­nie do krwio­da­stwa, to pro­szę podziel się z nimi tym wpi­sem.

buzia­ki!

Ania

  • Ola

    Co chcę oddać krew to nie mogę, albo aler­gia (nad­mier­nie obja­wy, leki, wcze­śniej odczu­la­nie), albo inne leki- infek­cja, gry­pa cokol­wiek, albo… nie ten czas w mie­sią­cu :p
    Ale będę dalej pró­bo­wać :D

  • Zor­ga­ni­zo­wa­łam kie­dyś taką akcję- skrzyk­nę­łam kil­ka osób i poszli­śmy oddać krew. Wszy­scy odda­li, tyl­ko nie ja- mia­łam za mało jakie­goś jej skład­ni­ka. Resz­ta zła­pa­ła bak­cy­la i odda­ją krew regu­lar­nie :)

  • Chcia­łam zostać krwio­daw­cą, ale nie­ste­ty ode­sła­li mnie z kwit­kiem przez to, że w dzie­ciń­stwie cho­ro­wa­łam na padacz­kę. W sumie, leka­rze nazwa­li to “padacz­ką” i wpi­sa­li tak do doku­men­tów, ale w rze­czy­wi­sto­ści te moje dygi wyglą­da­ły po pro­stu tak, jak­bym się cze­goś wystra­szy­ła. Leciut­ko pod­ska­ki­wa­łam. Już się z tego wyle­czy­łam, nie bio­rę leków od ponad 10 lat, ale i tak nie mogę być daw­cą, za czym ubo­le­wam. :C. no ale nic, szu­kam innych spo­so­bów poma­ga­nia. zasta­na­wiam się nad zosta­niem wolon­ta­riusz­ką w schro­ni­sku np… jesz­cze zoba­czy­my. :)
    ale POMAGAJMY !, w jakiej­kol­wiek for­mie byśmy tego nie robi­li. :)

  • Odda­wa­łam krew wie­le razy ale teraz na razie nie mogę i mam dys­kwa­li­fi­ka­cję. Mam nadzie­ję, że się to zmie­ni ale nie wia­do­mo. Odno­śnie korzy­ści to mało osób o tym wie ale odda­ną krew moż­na sobie odpi­sać od docho­du. Pod koniec roku trze­ba iść do punk­tu krwio­daw­stwa i dosta­nie się zaświad­cze­nie do PITu. Nigdy tego nie robi­łam ale kole­żan­ka odli­cza­ła. Oczy­wi­ście krew odda­je się hono­ro­wo. Kie­dyś myśla­łam, że jak mam naj­bar­dziej popu­lar­ną gru­pę krwi to tro­chę bez sen­su ale Pani w punk­cie mnie uświa­do­mi­ła, że wła­śnie takiej krwi potrze­ba naj­wię­cej — logicz­ne praw­da ? Dopie­ro wte­dy to zała­pa­łam ;).

  • Ania

    Odda­wa­łam na razie tyl­ko raz, cho­ciaż Cen­trum Krwio­daw­stwa w Łodzi jest po sąsiedz­ku z moją uczel­nią, więc wstyd nie cho­dzić tam regu­lar­nie na waga­ry. Ale jakoś zawsze coś wypa­da — a to zno­wu mi się schu­dło do czter­dzie­stu paru kilo, a to leki, a to pijań­stwo i tak w kół­ko ;). Raz nawet byłam już goto­wa, a popsu­ła się maszy­na (to aku­rat było w przy­chod­ni, nie w Cen­trum, ale tego dnia nie mogłam już do Cen­trum poje­chać ;)). Zauwa­ży­łam też u sie­bie, że po odda­niu krwi jestem co naj­mniej dzień w ple­cy — w dzień dona­cji mia­łam total­ny brak sił, a dzień póź­niej tak­że osła­bie­nie, więc bio­rę też pod uwa­gę to, że nie mogę mieć Super Waż­nych Pla­nów na kolej­ny dzień.
    Ale zado­wo­le­nie z sie­bie duże, a cze­ko­la­dy pycha — z mlecz­nej robi się super cze­ko­la­dę do picia, a koko­so­wa ma magicz­ne wła­ści­wo­ści — zni­ka nie wia­do­mo kie­dy ;)
    Chy­ba zmo­ty­wo­wa­łaś mnie do pój­ścia jesz­cze przed sesją, jak tyl­ko minie odpo­wied­nia licz­ba dób po Syl­we­strze :)

  • Odda­ję krew regu­lar­nie od 18 roku życia i żyję. Wia­do­mo, że gdy die­ta kule­je to moż­na naba­wić się spad­ku hemo­glo­bi­ny (pole­cam kura­cję pokrzy­wą). Hono­ro­we odda­nie krwi moż­na odli­czyć sobie od PITu, to jakieś 130zł max.

  • Ja muszę odsta­wić leki i przy­tyć, a potem… Lecę być krwio­daw­cą! Napraw­dę war­to.

  • Jestem z tych świ­rów, któ­rzy pędzi­li oddać krew dzień po osiem­na­st­ce, czy­li jak tyl­ko mogli ;) Nie ma się cze­go bać, ja zawsze jestem przy­tło­czo­na tym, jak dużo oni tam robią, żeby było mi miło i kom­for­to­wo. Poza tym HALO, ich cze­ko­la­da koko­so­wa jest nie do pobi­cia! Zawsze pro­szę, żeby zamiast mie­szan­ki sma­ków dali mi 8 koko­so­wych :D

    Kłu­cie nie boli, jest… dziw­ne. Trze­ba się przy­zwy­cza­ić. Leć oddać krew i nawet nie myśl o tym jak o czymś bolą­cym ;)

    • Ale z Cie­bie dobry duszek ;) Tyl­ko wiesz, nie wiem czy wszę­dzie dają te same cze­ko­la­dy ;d

      • To przy­jedź do Wro, tu zawsze mają zapas koko­so­wej :D
        A z resz­tą, nie o to tu cho­dzi.

  • Od kie­dy zaczę­łam tro­chę cho­ro­wać, jak się dowie­dzia­łam w koń­cu zasta­na­wiam się czy nadal mogę być daw­cą. Podob­no bra­nie hor­mo­nów oso­bę dys­kwa­li­fi­ku­je. :( Teraz jesz­cze coś wyszło i tak w zasa­dzie nie wiem kogo zapy­tać, lekarz pierw­sze­go kon­tak­tu odpa­da. Nie­ste­ty zamiast coś wię­cej wie­dzieć tyl­ko głu­pie­ję.

    • Nie­ste­ty nawet po tablet­kach na ból gło­wy trze­ba jakiś czas odcze­kać. Jeśli ktoś nie może odda­wać krwi, no to nie jego wina :) Faj­nie, że wgl chcia­łaś :)

  • Dzię­ki za ten tekst, fak­tycz­nie krą­ży masa mitów na temat odda­wa­nia krwi- a war­to wie­dzieć że dzia­ła to zupeł­nie ina­czej :) Na razie wal­czę sama ze sobą bo też nie lubię być kłu­ta…

    • Ja zamie­rzam zaci­snąć zęby i wytrzy­mać. Pomy­śla­łam sobie, że była­by bar­dzo zła, wie­dząc, że ktoś nie oddał dla mnie krwi, tyl­ko dla­te­go, że bał się ukłu­cia i ja teraz umrę…

  • Ja odda­ję regu­lar­nie i gdy­by się dało, to robi­ła­bym to co tydzień. Zapo­mnia­łaś o argu­men­cie nie­opi­sa­nej rado­ści, jaką nam spra­wia pomoc dru­gie­mu czło­wie­ku. I jest to korzyść, któ­rej się nie da prze­li­czyć na pie­nią­dze czy cze­ko­la­dy. Wia­do­mo, że każ­dy orga­nizm jest inny i ogól­nie trze­ba się oszczę­dzać co naj­mniej jeden dzień, ale ja jestem uskrzy­dlo­na i mogła­bym góry prze­no­sić!!! <3 Pole­cam, zachę­cam!!! :) ps. przy oka­zji odda­wa­nia moż­na się też zapi­sać do Ban­ku Daw­ców Szpi­ku. To tyl­ko jed­na prób­ka krwi wię­cej i już jeste­śmy w bazie :)

    • Doda­łaś mi ener­gii! Teraz jestem jesz­cze bar­dziej pew­na, że tego chcę :)

  • Odda­wa­łam już wie­le razy, żyję i mam się dobrze. I jak naj­bar­dziej zachę­cam!
    Ale jest i dru­ga stro­na meda­lu. Trze­ba naj­pierw pomy­śleć o sobie i swo­im wła­snym zdro­wiu. Utra­ta 450 ml ma zna­cze­nie, zwłasz­cza dla kobie­ty. Mierz­my więc siły na zamia­ry :)

    • PR

      Nie ma za bar­dzo cze­go sie oba­wiać, jeśli Two­ja krew powra­ca do nor­my po kil­ku godzi­nach. Odda­wa­nie krwi nie zagra­ża Two­je­mu zyciu i zdro­wiu.

  • Uwiel­bia­łam odda­wać krew. Cho­ciaż zawsze jak mija­ły te 3–4 mie­sią­ce od ostat­nie­go odda­nia i wybie­ra­łam się do krwio­daw­stwa, zawsze jakieś prze­zię­bie­nie mnie dopa­da­ło i w rezul­ta­cie odda­wa­łam rza­dziej niż bym chcia­ła. Ale od jakie­goś mar­ca wyszło, że mam pro­ble­my z tar­czy­cą i krwi odda­wać nie mogę ;(

    Plu­sem odda­wa­nia krwi jest rów­nież dar­mo­wa mor­fo­lo­gia :)

    • Ana

      Witam w klu­bie — mój zapał i chę­ci też poskro­mi­ła tar­czy­ca, nie­ste­ty…

  • Jest jesz­cze jeden neu­tral­no-nie­po­zy­tyw­ny mit: nie wierz, że tej krwii bra­ku­je aż tak bar­dzo jak krzy­czą w kam­pa­niach spo­łecz­nych i że nie ma komu odda­wać. Bar­dzo się zdzi­wisz musząc odstać kolej­kę aby oddać :-) (co wca­le nie zna­czy, że nie zachę­cam do uczy­nie­nia tego, ale czę­sto sły­sza­łem wła­śnie tego typu “zdzi­wie­nia”)

    • Krwi bra­ku­je zawsze. Peł­na krew ma ter­min waż­no­ści 35 dni, po tym okre­sie musi zostać ona znisz­czo­na. Inną kwe­stią jest, że 10 osób przyj­dzie oddać B Rh(+) a tyl­ko jed­na B Rh (-).

  • Alek­san­dra Gro­chow­ska

    Ja chcia­ła­bym odda­wać krew (mój K. to robi), ale nie­ste­ty za mało ważę. Nie mogę być też daw­cą szpi­ku (DKMS), ale za to mogę być pośmiert­nym daw­cą narzą­dów (dawca.pl). Na pew­no jak przy­ty­ję, zgło­szę się do dwóch pierw­szych insty­tu­cji. Nas nic to nie kosz­tu­je, a może ura­to­wać komuś życie. A jeśli kogoś to nie moty­wu­je, to niech sobie wyobra­zi, że ma wypa­dek i aku­rat bra­ku­je jego krwi, by zro­bić jej trans­fer. Przy­kre, nie­praw­daż? To oddaj te kil­ka-kil­ka­na­ście litrów krwi cho­ciaż­by “dla sie­bie” ;)

    • Dobry spo­sób na prze­ko­na­nie paru osób :) To oczy­wi­ście nie Two­ja wina, że nie możesz odda­wać krwi. Fanie, że wgl chcia­łaś :)

  • Dobrze się wstrze­li­łaś z tym tek­stem, do koń­ca roku mam plan pierw­szy raz oddać krew (wresz­cie ważę tyle, że ode mnie wezmą :)

    • Zosta­ło Ci 9 dni :)

    • Nie zna­czy, że wezmą — musisz być “OK” według dłu­uuugiej ankie­ty (mi pra­wie zawsze coś jest nie tak, a to w dżun­gli byłem, a to coś mi wyci­na­li, a to byłem na rand­ce z Nata­lią Siwiec) + dodat­ko­wo jesz­cze mieć OK ciśnie­nie i się spodo­bać leka­rzo­wi. Radzę iść rano i po kawie.

      • Wiem, znam treść ankie­ty i na razie wycho­dzi, że jestem ok (wcze­śniej pro­ble­mem głów­nym było to, że waży­łam mniej niż gra­nicz­ne 50). Będzie jak będzie, ale spró­bo­wać war­to, zwłasz­cza że moja krew jest uni­wer­sal­na.

        • Mam chy­ba szczę­ście — pozna­je same kobie­ty z tą samą gru­pą co ja, i żad­ne­go face­ta, co by miał 0 Rh — :D

  • Ja chcia­łam oddać krew, ale ode mnie nie chcą, podob­no mam mało widocz­ne żyły i jest im nie­wy­god­nie pobie­rać ode mnie;(

    • To pole­cam pić dużo wody dzień wcze­śniej i śnia­dan­ko lek­kie zjeść. Ja zazwy­czaj mam niskie ciśnie­nie. Kil­ka razy ola­łam to całe picie wody (tzn. picie więk­szej ilo­ści wody) i jed­ne­go razu mia­łam oddać oso­czę chy­ba, bo pani dok­tor podo­ba­ły się moje płyt­ki i to róż­ni­ło się tym, że nie 9–10min będzie traw­ło odda­nie, a jakąś godzi­nę. Przed odda­niem pani na sali popro­si­ła żebym zgię­cie łok­ci poka­za­ła i powie­dzia­ła, że nie ma szans, żeby na tak dłu­go mi się wbi­ła, bo cięż­ko jaką­kol­wiek żyłę wyczuć. Innym razem moje odda­nie trwa­ło ponad 12min, bo tak śred­nio lecia­ło. Ale jak z ręką na ser­cu nie roz­sta­wa­łam się z butel­ką wody w cią­gu dnia i potem przed odda­niem też spo­ro piłam, moje odda­nie trwa­ło z 5min. Sama w szo­ku byłam, bo nigdy wcze­śniej tak nie mia­łam. Pani powie­dzia­ła, że fak­tycz­nie przez to żyły były lepiej wypeł­nio­ne i wszyst­ko spraw­nie poszło.
      Więc nie przej­muj się gada­niem, że masz mało widocz­ne żyły.. I w mało widocz­ne się muszą wbi­jać ;) To nie im ma być wygod­nie :P Co to w ogó­le za argu­ment z ich stro­ny.

      • Dzię­ki za świet­ne rady, spró­bu­ję następ­nym razem i dam znać czy pomo­gło.
        Jeśli nato­miast cho­dzi o wymów­kę, że mam nie­wi­docz­ne żyły to też mnie zdzi­wi­ła, bo ta krew mogła­by być dobrze wyko­rzy­sta­na, gdy­by tyl­ko chcia­ły wziąć.…