5 mitów o Włoszech, w które wciąż wierzysz.

Dzień dobry, wszyst­kim podróż­ni­kom! Czas tro­chę poopo­wia­dać o wło­skim życiu, wło­skich przy­go­dach i wło­skich prze­my­śle­niach. Era­smus to doświad­cze­nie, któ­re pole­cam każ­de­mu stu­den­to­wi. A że wycho­dzę z zało­że­nia, iż stu­dia to super spra­wa, to pole­cam każ­de­mu mło­de­mu czło­wie­ko­wi, któ­ry ma taką moż­li­wość. Życie się już nie powtó­rzy, więc trze­ba brać z nie­go gar­ścia­mi. Ale to temat na inny post. Rok po tym jak opu­bli­ko­wa­łam wpis o 6 rze­czach, któ­re zasko­czą Cię w połu­dnio­wych Wło­szech, chcę opo­wie­dzieć, o rze­czach, któ­re we Wło­szech zasko­cze­niem się nie wyda­ją. Przy­jeż­dża­jąc do Włoch szu­kasz potwier­dze­nia zna­nych Ci ste­reo­ty­pów. I fak­tycz­nie, czę­sto je znaj­du­jesz. Flir­tu­ją­cy z Tobą nie­ogo­le­ni męż­czyź­ni, piją­cy kawę przy ladzie w minu­tę. Tak, oni ist­nie­ją. Krą­żą jed­nak mię­dzy nami mity, któ­re tyl­ko na pozór, przy krót­kiej wizy­cie mogą wyda­wać się praw­dzi­we. Pod­czas tego i wcze­śniej­sze­go Era­smu­sa zna­la­złam wie­le powo­dów, by je oba­lić! Zniszcz­my więc razem tę ście­mę!

 

 

 5 mitów o Włoszech, w które wierzysz.

 

 

5 mitów o Włoszech, w które wciąż wierzyszTo, że Wło­chy są pięk­ne mitem nie jest! Na zdję­ciu widok z Wybrze­ża Amal­fi.

 

 

1. Włosi są cholernymi leniami i długo mieszkają z rodzicami.

 

 

To praw­da i nie­praw­da jed­no­cze­śnie. Fak­tycz­nie Wło­si dłu­go miesz­ka­ją ze swo­imi rodzi­ca­mi, ale wyni­ka to, z bar­dzo sil­nych wię­zi rodzin­nych. Mamy tu zna­jo­mych w wie­ku oko­ło 30 lat, któ­rzy bar­dzo chcie­li­by wypro­wa­dzić się na swo­je, jed­nak usły­sze­li od rodzi­ców, że jeże­li to zro­bią, to mogą wię­cej nie poka­zy­wać się w rodzin­nym domu. Dla nich wypro­wadz­ka bez kon­kret­ne­go powo­du, czy­li wła­ści­wie ślu­bu lub pra­cy w innym mie­ście, ozna­cza, że nie podo­ba Ci się w domu, że nie pasu­je Ci kuch­nia Two­jej mamy, że nie chcesz dłu­żej tam prze­by­wać. Trud­no jest to oce­niać. W Niem­czech stu­den­ci w dużej mie­rze są samo­dziel­ni. Pra­cu­ją na wła­sne utrzy­ma­nie i stu­diu­ją. W Pol­sce zazwy­czaj poma­ga­ją nam rodzi­ce i nie utrzy­mu­je­my się zupeł­nie sami. Czy w takim razie Niem­cy mogą nazwać nas leni­wy­mi? Raczej nie. Kwe­stia kul­tu­ry.

 

 

2. Jak ja wypi­ję cap­puc­ci­no po 12:00, to oni mnie zje­dzą.

 

 

Cap­puc­ci­no i cro­is­sant (cor­net­to) są dla Wło­cha jak płat­ki z mle­kiem dla Cie­bie. Nie jesz ich raczej po obie­dzie. Cho­ciaż… może kie­dyś Ci się zda­rzy­ło. A może nawet kil­ka razy. A może Two­im zna­jo­mym… No i u Wło­chów jest dokład­nie tak samo. Pozna­łam Wło­chów, któ­rzy lubią pić cap­puc­ci­no po obie­dzie. Widzia­łam jak zama­wia­ją je po obie­dzie, więc się zda­rza. Rzad­ko, bo rzad­ko, ale się zda­rza. Nato­miast nigdy nie widzia­łam Wło­cha zama­wia­ją­ce­go caf­fè lat­te.

 

 

3. Włoski język jest łatwy.

 

 

Wymo­wa dla Pola­ków jest pro­sta i tu się ta pro­sto­ta koń­czy. Róż­ne rodza­je odmia­ny cza­sow­ni­ka (wię­cej niż w nie­miec­kim), miliard przy­im­ków, cią­głe zmie­nia­nie koń­có­wek i te cza­sy! W Ita­lii jed­nak dość łatwo się otwo­rzyć i zamó­wić pierw­szą kawę po wło­sku. Sami Wło­si reagu­ją z wiel­kim entu­zja­zmem, gdy uda Ci się powie­dzieć, choć­by naj­prost­sze zda­nie w ich języ­ku. W tym zakre­sie mia­łam same miłe prze­ży­cia, cho­ciaż Ania z Pri­mo Cap­puc­ci­no opo­wia­da­ła kie­dyś o tym, że Wło­si nie zawsze są tacy mili, gdy już lepiej mówisz po wło­sku. 

 

 

5 mitów o Włoszech, w które wciąż wierzysz (2)Sen­tie­ro degli Dei — Ścież­ka Bogów. Dobra nazwa, jak na ist­ne pie­kło dla moich nóg. ;D

 

 

4. Wło­si są zły­mi kie­row­ca­mi.

 

 

To, cze­go doświad­czysz na Wybrze­żu Amal­fi prze­ko­na Cię, że Wło­si są naj­lep­szy­mi kie­row­ca­mi ever. Dla tych, któ­rzy nie wie­dzą, wzdłuż Wybrze­ża Amal­fi cią­gnie się jak ser­pen­ty­na dro­ga na skra­ju prze­pa­ści. Na styk miesz­czą się tam 2 auto­bu­sy obok sie­bie. Cza­sem mie­ści się tyl­ko je (Poka­zu­ję to na Insta­gram Sto­ries lub Snap­cha­cie: ania_kania) Jed­nak w cią­gu dnia mija­ją się tak set­ki razy. Cza­sem prze­jeż­dża­ją tak bli­sko, że możesz poli­czyć siwe wło­sy na gło­wie pasa­że­ra z dru­gie­go auto­bu­su. Nigdy nie doszło tam do poważ­ne­go wypad­ku.

 

 

5. Włoskie wakacje to czysta idylla.

 

 

Wło­chy są pięk­ne, ale trze­ba mieć szó­sty zmysł, żeby wyczuć wło­ską ście­mę. Mi się powo­li wykształ­ca, a to już 7. mie­siąc (oczy­wi­ście z prze­rwą), któ­ry tu spę­dzam. To ni ma tak jak w pięk­nej Pol­szy, że nie­waż­ne do któ­rej restau­ra­cji lub kawiar­ni wej­dziesz, zawsze cze­ka na Cie­bie czy­ściut­ka łazien­ka. I tak, nawet te, o któ­rych nie mie­li­ście dobre­go mnie­ma­nia, ja uzna­ję za higie­nicz­ne. Szcze­gól­nie na połu­dniu Włoch (czy­li tam gdzie teraz miesz­kam), moż­na natknąć się na sede­sy bez desek, obsi­ka­ne przez wcze­śniej­szych klien­tów oraz na wnę­trze przy­ozdo­bio­ne wala­ją­cym się wszę­dzie papie­rem toa­le­to­wym, a to wszyst­ko zamy­ka­ne drzwia­mi w posta­ci har­mo­nij­ki bez dodat­ko­we­go zabez­pie­cze­nia. We Flo­ren­cji spo­tka­łam się z toa­le­tą wyglą­da­ją­cą jak bro­dzik prysz­ni­ca. Jak już sko­rzy­sta­my z toa­le­ty, to moż­na się już udać w podróż z tłu­mem tury­stów pędzą­cych od zabyt­ku do zabyt­ku i nisz­czą­cych wszyst­kie Two­je zdję­cia. Potem damy się nacią­gnąć na cap­puc­ci­no za 3 euro i Mar­ga­ri­tę za 7. Myślę, że we Wło­szech wato zapla­no­wać sobie wyciecz­kę wcze­śniej i to dość dokład­nie. Spraw­dzić, gdzie war­to jeść i tam się udać. Spon­ta­nicz­ność też bywa dobra i wycho­dzą z niej faj­ne rze­czy, ale może jeże­li jesteś tu na Era­smu­sie, a nie na krót­kich waka­cjach.


 

 

5 mitów o Włoszech, w które wciąż wierzyszPosi­ta­no! Pięk­ne, ale sztucz­ne mia­sto, żyją­ce dla tury­stów. :)

 

 

Z mita­mi to trud­na spra­wa jest. Bywa­ją osią dobrych żar­tów i cięż­ko ich nie roz­prze­strze­niać. Sama to robię np. spa­ce­ru­jąc uli­ca­mi Saler­no i poka­zu­jąc Wam jego opu­sto­sza­łe zakąt­ki w godzi­nach popo­łu­dnio­wych. Wycho­dzi na to, że Wło­si to strasz­ne lenie. Jed­nak w innej czę­ści mia­sta biu­row­ce czy uni­wer­sy­tet dzia­ła­ją peł­ną parą. Nic nie jest czar­no-bia­łe. Może zamiast szu­kać dziw­no­ści za gra­ni­cą, powin­ni­śmy zająć się szu­ka­niem podo­bieństw lub tego, co nas wzbo­ga­ca? Z cze­go bie­rze­my przy­kład? Jak Wy zacho­wu­je­cie się pod­czas podró­ży? Wybie­ra­cie ste­reo­ty­py i mity z oto­cze­nia, czy przy­jeż­dża­cie z bia­łą kart­ką?

 

Do następ­ne­go czy­ta­nia!

Ania

 

  • Mar­ta

    Z tymi kie­row­ca­mi to zale­ży od miej­sca Włoch, tak sądzę. Moi zna­jo­mi byli tam dłu­go, wie­le mie­się­cy i ich spo­strze­żeń były inne.

  • Zama­wia­łam cap­puc­ci­no w cią­gu dnia, a nawet i wie­czo­ra­mi (ale to już w hote­lu, inco­gni­to) i zazwy­czaj zero pro­ble­mu ze stro­ny bari­sty. Cafe lat­te nie zama­wiam wca­le, może stąd się im nie nara­zi­łam ;) I też mnie śmie­szą te ste­reo­ty­py, o któ­rych wspo­mi­nasz. Wło­si są też świet­nym kie­row­ca­mi, spo­koj­nie dali­by sobie radę bez sygna­li­za­cji i zna­ków — jeź­dzi­li­by jak dotych­czas ;) Ze zmy­słem do jaz­dy trze­ba się uro­dzić (naj­le­piej we Wlo­szech)!

  • Ani­ta Koptń­ska

    Wło­si piją cap­puc­ci­no po 12, to żaden mit. Dla nich nie do pomy­śle­nia jest picie kawy z mle­kiem przed 12. Poran­na kawa to zde­cy­do­wa­nie espres­so :) (w każ­dym razie ja nie spo­tka­łam się, żeby Włoch pił cap­puc­ci­no rano, a byłam w róż­nych czę­ściach Włoch i zda­rzy­ło mi się miesz­kać we wło­skim domu)

  • Gabrie­la Zybek

    Tam gdzie jesteś jest tak pięk­nie, że nor­mal­niee muszę tam poje­chać :D Ja to jedy­nie odwie­dzam regu­lar­nie Pie­mont, a tam nie ma aż takich widocz­ków. Ale nawet tam zdą­ży­łam się zara­zić miło­ścią do wło­skie­go, ich sty­lu życia, ich tem­pe­ra­men­tu i spo­ko­ju zara­zem.

  • Uwiel­biam czy­tać takie histo­ryj­ki i cie­ka­wost­ki! <3 Wię­cej popro­szę! :)

  • Co do tego miesz­ka­nia z rodzi­ca­mi, to wię­zi rodzin­ne są z pew­no­ścią sil­niej­szae na Połu­dniu niż na Pół­no­cy i ist­nie­je mniej­sze praw­do­po­do­bień­stwo, że takie ulti­ma­tum pad­nie w Medio­la­nie niż na Sycy­lii. Poza jed­nak tym aspek­tem docho­dzi tu też kwe­stia eko­no­micz­na… Naj­zwy­czaj­niej brak pra­cy lub śmie­cio­we tygo­dnio­we lub mie­sięcz­ne kon­trak­ty raczej nie sprzy­ja­ją wypro­wa­dza­niu się na swo­je…

  • Byłam we Wło­szech dwa razy, w trzech róż­nych mia­stach i fak­tycz­nie Wło­si nie mogą być zły­mi kie­row­ca­mi. Powód jest jeden — pie­si mają total­nie gdzieś czy jest zie­lo­ne czy czer­wo­ne — prze­cho­dzą kie­dy im się podo­ba. :D Za każ­dym razem się z tym spo­ty­ka­łam, nie­za­le­że­nie od mia­sta. I aż mi głu­pio było, gdy sta­łam jak ta sie­rot­ka, cze­ka­jąc na zie­lo­ne, pod­czas gdy miej­sco­wi w ogó­le się tym nie przej­mo­wa­li i (nawet z dzieć­mi) bez zawa­ha­nia wkra­cza­li na uli­cę. :D

  • w pel­ni sie zga­dzam z Toba :) Pozdra­wiam z wio­sen­nej Szwaj­ca­rii :)