Jak polubić naukę? Wyzwanie: Sesja is coming. Dzień 1. JEDYNY PUBLICZNY!

Hej! Dzi­siaj chcę opo­wie­dzieć Ci o super pro­ce­sie, dzię­ki któ­re­mu w koń­cu polu­bisz naukę. Sama jestem bar­dzo nim pod­eks­cy­to­wa­na, bo to banal­nie pro­sta i oczy­wi­sta spra­wa, a tyle zmie­nia! I naj­waż­niej­sze w tym jest to, że fakt, czy polu­bisz naukę jest pew­ny. To nie jest tak, że może się kie­dyś do niej prze­ko­nasz. Nie. Cho­dzi o to, że napraw­dę polu­bisz ucze­nie się, ponie­waż w grę wcho­dzi wyro­bie­nie sobie nawy­ku.

 

 

Ten wpis powstaje w ramach Wyzwania Sesja Is Coming i jest to jedyny publiczny wpis/film z tej serii. Reszta pozostanie wysłania na maile uczestników. Możesz zapisać się poniżej, a więcej o tym wyzwaniu przeczytać tutaj.

 

 

EDIT: ZAPISY ZAKOŃCZONE. Kliknij, by nie przegapić w przyszłości i dostać kilka pomocnych, studenckich materiałów!



Dla osób, któ­re wolą czy­tać.

 

 

Jak polubić naukę?

 

 

Ludzie czę­sto lubią rze­czy, któ­rych teo­re­tycz­nie lubić nie powin­ni. Jak się to więc dzie­je? Gorz­ka kawa, piwo, parzą­cy w gar­dło alko­hol czy np. lukre­cja. :D Jak to się sta­ło, że je polu­bi­li­śmy? Wszyst­ko zale­ży od sytu­acji, w któ­rej pozna­li­śmy dane sma­ki. Codzien­ne picie kawy to rytu­ał, któ­ry koja­rzy się z czymś miłym, z chwi­lą spo­ko­ju, chwi­lą tyl­ko dla sie­bie.

 

 

Etap I. Naj­pierw poja­wia się pra­gnie­nie. Czy­sta cie­ka­wość. Od dzie­ciń­stwa widu­jesz swo­ich rodzi­ców przy fili­żan­ce kawy. Wte­dy są razem, roz­ma­wia­ją i mają czas dla Cie­bie, cza­sem spo­ty­ka­ją się ze zna­jo­my­mi. Są rado­śni. Też tak chcesz. Ta kawa musi być faj­na. No i te wszyst­kie rekla­my, uśmiech­nię­tych ludzi piją­cych magicz­ny tru­nek. Też tak chcesz.

 

 

A jak odnieść to do ucze­nia się? Musisz go pra­gnąć. Wiem, że brzmi dziw­nie, ale tak wła­śnie jest! Zamień się w mena­dże­ra nauki i stwórz rekla­mę dla niej. Możesz zro­bić zdję­cia, nama­lo­wać coś, stwo­rzyć slo­ga­ny lub cho­ciaż wyobra­żać sobie, jak się uczysz, jaką satys­fak­cję Ci to spra­wia i jakie przy­no­si skut­ki. Chwyć za naj­prost­sze tri­ki mar­ke­tin­go­we! Rekla­muj ucze­nie się jako sek­sow­ne, mod­ne i uszczę­śli­wia­ją­ce.

 

 

Pamię­taj, że sku­tecz­na rekla­ma musi Cię ota­czać, musi wpły­wać na Cie­bie z każ­dej stro­ny. Powieś więc przy­go­to­wa­ne przez Cie­bie rekla­my w Two­im poko­ju, w kuch­ni na lodów­ce, na pul­pi­cie Two­je­go lap­to­pa. Dobrze było­by też w cza­sie wzbu­dza­nia pra­gnie­nia ota­czać się inspi­ru­ją­cy­mi histo­ria­mi naukow­ców i ludzi suk­ce­su. Możesz oglą­dać np. fil­my z tym zwią­za­ne. Stwo­rzy­łam kie­dyś boga­tą listę fil­mów moty­wu­ją­cych do nauki. Każ­da oso­ba, któ­ra dołą­cza do Stu­denc­kie­go Blu­eslet­te­ra otrzy­mu­je ją w pre­zen­cie. Zapi­sać możesz się tutaj.

 

jak polubić naukę

 

 

Etap II. I w koń­cu po nią się­gasz. Tro­chę się przed nią wzbra­nia­łeś, ale kie­dyś musiał być ten pierw­szy raz. Zało­żę się,że każ­dy z Was go pamię­ta. Nawet jeże­li nie zasma­ko­wa­ła Ci za pierw­szym razem, to i tak jakoś do niej wra­casz. Zaczy­nasz pijać ją na spo­tka­niach ze zna­jo­my­mi, zaja­dasz się przy tym pysz­ny­mi cia­sta­mi. W koń­cu kawa zaczy­nasz lubić kawę, bo koja­rzy Ci się ona z miły­mi prze­ży­cia­mi, cza­sem ze zna­jo­my­mi. Endor­fi­ny wywo­ła­ne przez cze­ko­la­dę w cia­stach, też robią swo­je. I już lubisz kawę! Teraz czas na ucze­nie się.

 

(Ej, napisz­cie w komen­ta­rzach, w jakich oko­licz­no­ściach pili­ście swo­ją pierw­szą kawę!)

 

W koń­cu się za nie zabie­rasz. Kur­czę, nie jest tak jak mówią o nim w rekla­mach, ale kawa też nie była słod­ka. Musisz coś do tego dorzu­cić. Przy kawie byli to zna­jo­mi, miłe roz­mo­wy i sło­dy­cze. W przy­pad­ku nauki niech będą to pięk­ne zapa­chy, odświęt­ny ubiór (tak, ubierz się i poma­luj jak na rand­kę!), ład­nie urzą­dzo­ny kącik nauki, ulu­bio­ny napój. Jeże­li potra­fisz uczyć się w kawiar­ni, to koniecz­nie do niej idź! To doda nauce polo­tu.

 

 

Etap III. Nagro­da. Wła­ści­wie opi­sa­łam go już tro­chę wyżej. Kawa sama w sobie jest gorz­ka, ale nagro­da za nią są miłe momen­ty spę­dzo­ny pod­czas jej picia. Dla­te­go sama kawa też sta­je się faj­na! Koniecz­nie wyznacz sobie coś, co będzie Two­ją nagro­dą po tym, jak skoń­czysz się już uczyć. To napraw­dę musi być jed­na i ta sama rzecz. To zna­czy, że jeże­li zde­cy­du­jesz się po każ­dej sesji nauki zjeść kin­der nie­spo­dzian­kę, to niech zawsze będzie to kin­der nie­spo­dzian­ka, a nie inny sło­dycz. Jeże­li zde­cy­du­jesz, że po nauce możesz iść na basen, to zawsze idź na basen, nie bie­gaj. W ten spo­sób wyro­bisz sobie pętle nawy­ku. Czyn­no­ści muszą być sche­ma­tycz­ne, powta­rzal­ne i pro­ste.

 

 

Waż­ny bar­dzo jest moment, któ­ry wywo­łu­je poja­wie­nie się nawy­ko­we­go zacho­wa­nia. Pamię­tam, że w dzie­ciń­stwie mia­łam odruch odra­bia­nia lek­cji zaraz po zje­dze­niu obia­du. To był dla mnie bodziec, któ­ry ozna­czał włą­cze­nie się try­bu nauki. Wszyst­ko dzię­ki mojej mamie, któ­ra zawsze mi powta­rza­ła, że jak teraz się pouczę, to potem będę mia­ła wię­cej cza­su na zaba­wę. Co ma być Two­im bodź­cem? Wymyśl sam! Naj­le­piej, żeby było to jakieś ruty­no­we zacho­wa­nie, któ­re będziesz wyko­ny­wać zawsze nim usią­dziesz do ksią­żek.


 

 

Powta­rzaj całość w nie­skoń­czo­ność, aż wyro­bisz sobie nawyk i w koń­cu nauka zacznie koja­rzyć Ci się z czymś przy­jem­nym! Cała logi­ka tego spo­so­bu opar­ta jest na zało­że­niach two­rze­nia nawy­ku, o któ­rych prze­czy­ta­łam w książ­ce Siła nawy­ku. Wiem, wcze­śnie Ania. :D Mam coś takie­go, że nie czy­tam naj­po­pu­lar­niej­szych ksią­żek, szcze­gól­nie ame­ry­kań­skich. Ale w koń­cu i ta do mnie tra­fi­ła!

 

 

 

To co? Nauka zatrud­ni­ła Cię, żebyś zajął się jej mar­ke­tin­giem. Jak będzie wyglą­dać Two­ja kam­pa­nia? :)

Do następ­ne­go czy­ta­nia!

Ania

 

Polub na FB, to jak przy­bi­cie pią­tecz­ki za dobrą robo­tę. ;)

  • Kie­dyś mia­łam wyro­bio­ny ten nawyk — na stu­diach lubi­łam się nawet uczyć i to było jak kaw. Naj­pierw było nie­mi­ło, ale potem były wyni­ki, z któ­rych czu­ło się satys­fak­cję. Teraz się roz­le­ni­wi­łam i ucze­nie się cze­goś wyma­ga na nowo wysił­ku :)
    Przede wszyst­kim czło­wiek powi­nien uczyć się powo­li i sys­te­ma­tycz­nie — wte­dy i wysił­ku jest mnie i suk­ces lepiej sma­ku­je.

  • Pamię­tam moich kilkanaście/kilkadziesiąt pierw­szych kaw — czę­sto­wał mnie nią tata. Nie sma­ko­wa­ła mi ani tro­chę, ale przy­jem­nie było poga­dać z tatą przy jego ulu­bio­nym napo­ju. Do dzi­siaj mi się dobrze koja­rzy, choć nadal nie jestem ama­tor­ką tego sma­ku :)

    Cele­bro­wa­nie nauki, ład­ne ubie­ra­nie się do niej itd. — wg mnie to świet­na stra­te­gia :) Jakoś nigdy dobrze nie szło mi ucze­nie w dre­sie lub w piża­mie. A w ład­nej sukien­ce czu­ję, że sia­dam do pra­cy i rze­czy­wi­ście się na niej sku­piam :)

    Świet­ny mate­riał — bar­dzo sen­sow­nie moty­wu­je. Widać, że masz pomysł na tę serię (zaraz zazna­jo­mię się z resz­tą mate­ria­łów, nie­ste­ty dopie­ro teraz zna­la­złam na to czas), w prze­ci­wień­stwie do wie­lu jutu­bo­wych “moty­wa­to­rów”, któ­rzy wciąż powta­rza­ją to samo.
    Pozdra­wiam :)

    • Ale te kawy były w dzie­ciń­stwie? Podob­no w Mek­sy­ku daje się dzie­ciom od małe­go kawę. :)
      I dobrze sły­szeć, że u kogoś jesz­cze ta stra­te­gia się spraw­dza! Nie wiem, co powta­rza­ją ci moty­wa­to­rzy w sumie? Nie oglą­dam za bar­dzo. ;p Bar­dzo nie chcia­łam brzmieć jak typo­wy moty­wa­tor i mam nadzie­ję, że widać, że mówię to z ser­ca!

  • Anna Mar­ty­nen­ko

    Tak, cza­sa­mi zała­ma­nie się two­je­go “ducha wewnętrz­ne­go” powo­du­je moc­ną nie­chęć. Ale bio­rę sie­bie w garść moty­wu­jąc się tym, że wie­dza, któ­rej nabę­dę, pomo­że mi w dal­szych stu­diach (jestem cudzo­ziem­ką w Pol­sce i cią­gle uczę się języ­ka). Wewnętrz­ny głos jest moją naj­lep­szą moty­wa­cją. Sam fakt, że kolej­ny dzień to moż­li­wość pozna­nia nowych słów, wyra­zów, naby­cia prak­ty­ki daje mi bodź­ca i poru­sza do przo­du. Oczy­wi­ście, trze­ba bar­dzo moc­no chcieć, ale jeże­li usta­li­łeś cel, to trze­ba zro­bić 100% jakość pra­cy, by go osią­gnąć. Moja rada — zawsze przy­po­mi­nać sobie w myślach o przy­szłych skut­kach, że przej­dziesz dodat­ko­wy “level” samo­do­sko­na­le­nia się. Po pro­stu pamię­tać.
    Pozdra­wiam,
    Hania

    • Hania, to mega inspi­ru­ją­ce co piszesz. Wow, super, że są tacy ludzie jak Ty, któ­rzy mają tak pozy­tyw­ne nasta­wie­nie. Gra­tu­lu­ję zawzię­to­ści w dąże­niu do celu i z całe­go ser­du­cha życzę powo­dze­nia! :*:)

      • Anna Mar­ty­nen­ko

        Dzię­ki, twój blog jak naj­bar­dziej wspo­ma­ga mnie w tym! Chcę jesz­cze pro­sić o radę w spra­wie prak­ty­ki języ­ko­wej. Jak mogę na bie­żą­co uczyć się języ­ka, jeże­li nie mam Pola­ków w oto­cze­niu? Czy może są stro­ny inter­ne­to­we z onli­ne dys­ku­sja­mi i obco­wa­niem? Wdzięcz­na za odp.)
        Pozdra­wiam

        • Nie masz Pola­ków na stu­diach? Nie masz żad­nych Pola­ków wśród zna­jo­mych? Może czas jakichś poznać? ;D Zapy­tać o pomoc? A jeże­li nie masz takiej moż­li­wo­ści, to jest stro­na https://www.interpals.net/, gdzie ludzie zazna­cza­ją, jakich języ­ków chcą się uczyć i pozna­ją się nawza­jem. Może spraw­dzisz też gru­py na FB dla osób uczą­cych się pol­skie­go? Myślę, że to może być dużo wygod­niej­sze. :)

          • Anna Mar­ty­nen­ko

            Tak, brzmi dziw­nie, ale stu­diu­ję w cen­trum dla Polo­nii i cudzoziemców(w mojej gru­pie są jedy­nie Ukra­in­ki, jak zresz­tą ja i Bia­ło­ru­sin­ki), więc jedy­ny­mi nati­ve spe­ake­ra­mi są nauczyciele(z któ­ry­mi nie da się poroz­ma­wiać po stu­denc­ku). Jeste­śmy niby “izo­lo­wa­ni” od Pola­ków, z tym trud­no jest. Może spra­wa we mnie, mało komu­ni­ku­ję z ludź­mi, ale napraw­dę nie mam z kim.…ciągłe zada­nia domo­we, jak w szko­le i pro­jek­ty. Tutaj sys­tem jest bar­dziej podob­ny do szkol­ne­go. Nie mogę się docze­kać praw­dzi­wych stu­diów, cho­ciaż nikt nie zapo­wia­da, że będzie łatwo. Dzię­ku­ję jesz­cze raz za wszyst­kie udzie­lo­ne rady, jestem nie­zmier­nie Ci wdzięcz­na też za moż­li­wość wysy­ła­nia wia­do­mo­ści takie­go rodza­ju) Też w pew­nym sen­sie obco­wa­nie)))) pozdra­wiam.

  • Lubię się uczyć, ale jakoś tak wybi­łam się z ryt­mu, że teraz cięż­ko mi się zmo­ty­wo­wać… :(

  • Hania

    Moja pierw­sza kawa, to było chy­ba gdzieś w gim­na­zjum… Nie sma­ko­wa­ła mi, zdzi­wi­łam się, jak moż­na to pić. I tak mi zosta­ło, że nie piję. Nie piłam przed matu­ra­mi, ani w cza­sie sesji. Nigdy nie mia­łam z kawą jakichś bar­dzo pozy­tyw­nych sko­ja­rzeń i nie tra­fia do mnie argu­ment o całej tej otocz­ce, któ­ra powo­du­je, że też tak chce­my i się­ga­my po kawę. Kwe­stia wycho­wa­nia. Mój tata też nie pije kawy i zawsze mówił, że robią się od niej żół­te zęby i że jak już zacznę pić, to nie prze­sta­nę :p Wzię­łam sobie też do ser­ca przy­kład mojej mamy, któ­ra odkąd pamię­tam chce prze­stać pić kawę i nie może. A jeśli cho­dzi o nawyk nauki. Koń­czę wła­śnie licen­cjat z polo­ni­sty­ki i cóż, stu­dia nie są moją pasją, nie uczę się z rado­ścią. Pod­cho­dzę do tego tak, że chcę po pro­stu skoń­czyć to, co zaczę­łam. Myślę, że ide­al­na była­by sytu­acja, gdy­by moty­wa­cja do nauki pocho­dzi­ła z wewnątrz — chce­my się cze­goś nauczyć, bo uwa­ża­my to za war­to­ścio­we. Nagro­da, ład­ne ubra­nie i makeup to jed­nak bazo­wa­nie na moty­wa­cji zewnętrz­nej. Choć wszyst­ko zale­ży też od tego, z jakim wyj­ścio­wym nasta­wie­niem się star­tu­je. W naj­gor­szym momen­cie III roku mia­łam poczu­cie, że, kur­czę, na Uni­wer­sy­te­cie Medycz­nym piszą licen­cja­ty z zasto­so­wa­nia tech­no­lo­gii w rekon­struk­cji kości po ura­zach (moja kole­żan­ka), to jest osa­dzo­ne w rze­czy­wi­sto­ści, a ja dzie­lę włos na czwo­ro nad lite­ra­tu­rą, co jest nie­po­trzeb­ną abs­trak­cją.… Byłam pod­ła­ma­na i naj­ład­niej­szy maki­jaż nie wpły­nął­by na moje prze­ko­na­nie — na to, co w gło­wie. Tro­chę dłu­go mi wyszło.… I nie cho­dzi o to, że meto­da nie dzia­ła. Cza­sem może być tak, że pro­blem z nie­chę­cią do nauki jest, nie­ste­ty, głęb­szy. Tak było w moim przy­pad­ku.

    • Nie­sa­mo­wi­te, ale Ci zazdrosz­czę! Sama chcia­ła­bym nie lubić kawy!
      A co do Two­jej sytu­acji, to rozu­miem, że Two­ją moty­wa­cją wewnętrz­ną było jedy­nie skoń­cze­nie stu­diów i to też jest jakaś for­ma moty­wa­cji wewnętrz­nej, na któ­rej moż­na by się pod­pie­rać. Rozu­miem dosko­na­le jed­nak to znie­chę­ce­nie, bo sama teraz nie czu­ję tej wewnętrz­nej moty­wa­cji do skoń­cze­nia stu­diów i wiem, że może być cięż­ko. :D

  • Eks­tra! Ludzie i ludzi­ska! Słu­chaj­cie tej Pani! Ona ma 1000% racji :)

  • Dia­na

    Pierw­szy raz kawy napi­łam się jak cho­dzi­łam do pod­sta­wów­ki, praw­do­po­dob­nie była to 5–6 kla­sa, dzię­ki mojej śp. bab­ci któ­ra robi­ła PYSZNĄ kawę! Oczy­wi­ście poza wie­dzą rodzi­ców! :P Ale nigdy kawo­szem nie byłam, jestem her­ba­cia­rą :)

  • Domi­ni­ka D

    Hej, sama nie pamię­tam kie­dy pierw­szy raz wypi­łam kawę, chy­ba kie­dyś jak byłam mała pod­kra­dłam mamie łyk jak nie widzia­ła 😅 teraz zda­rzy mi sie wypić na spo­tka­niu ze zna­jo­my­mi, czy w szko­le z auto­ma­tu żeby byc w sta­nie wytrzy­mać do koń­ca zajęć, jak cze­ka mnie dlu­ga ciez­ka noc, w domu pije sie­kie­re jak dopa­da mnie migre­na. Dzi­wie sie sobie, ze w domu rodzin­nym kry­je sie z kawa 😃

    • Haha, nie­źle! Taki odruch już pew­nie Ci został.Ale nie spo­dzie­wa­łam się, że aż tyle osób nie będzie na co dzień pić kawy. Chy­ba Wło­chy zmie­ni­ły mój punkt patrze­nia. :D

  • Karin

    Szcze­rze mówiąc nie pamię­tam kie­dy piłam pierw­szą kawę, byłam wte­dy malut­ka :) mia­łam parę lat, zawsze sie­dzia­łam przy tacie gdy pił kawę i dosta­wa­łam od nie­go koń­ców­kę, nie­ca­ły łyczek :) od 2 lat kawę pije regu­lar­nie, mam to we krwi- wypi­te z kub­ka taty :D

  • Pierw­szy raz piłam cap­puc­ci­no w macu, bo mnie kole­żan­ka namó­wi­ła… Rodzi­ce nie pozwa­la­li mi pić kawy, więc to było pra­wie jak nar­ko­ty­ki :P Dosy­pa­łam do niej chy­ba z czte­ry tore­becz­ki cukru, serio. Z cza­sem kawa sta­ła się dla mnie atry­bu­tem czło­wie­ka poważ­ne­go, uczą­ce­go się i mają­ce­go w życiu dużo cie­kaw­szych zajęć niż spa­nie, i dla­te­go tak ją lubię :D
    Bo w zasa­dzie taką kam­pa­nię mar­ke­tin­go­wą w kwe­stii nauki zro­bi­li mi już bar­dzo daw­no temu rodzi­ce. O cokol­wiek bym nie zapy­ta­ła moje­go taty, zawsze to wie­dział — komu­ni­kat pro­sty — jak będę doro­sła chcę być jak tata, więc muszę się uczyć. Rodzi­ce mają magi­stra, więc ja muszę co naj­mniej dok­to­ra, żeby nie zostać w tyle ;) Rodzi­ce czy­ta­ją nauko­we książ­ki, więc Hipis z gim­na­zjum czy­ta pod­ręcz­ni­ki do antro­po­lo­gii. Mama powie­dzia­ła, że każ­dy wykształ­co­ny czło­wie­ka czy­ta Dosto­jew­skie­go, więc Hipis zaraz się­ga po “Zbrod­nię i karę”. Zawsze myśla­łam że zain­te­re­so­wa­nia nauko­we są dla każ­de­go zupeł­nie nor­mal­ne i szo­kiem było dla mnie odkry­cie, że nie­któ­rzy doro­śli ludzie nie czy­ta­ją. Dzi­siaj jestem o wie­le bar­dziej leni­wa niż w dzie­ciń­stwie i trud­niej mi przy­swa­jać wie­dzę, wie­le rze­czy mnie roz­pra­sza, ale jak już usią­dę do nauki, to sie­dzę, i napraw­dę to lubię. Raczej nic nigdy nie odbie­rze mi przy­jem­no­ści z zagłę­bia­nia się w sta­re książ­ki o lite­ra­tu­rze i tłu­ma­cze­nia łaciń­skich tek­stów, nawet pre­sja stu­diów.
    A więc pole­cam robić dzie­cia­kom pra­nie mózgu póki są małe i po pro­stu być naj­lep­szym przy­kła­dem dla nich :D
    Z dru­giej stro­ny zawsze strasz­nie gry­zie mnie sumie­nie gdy cze­goś nie zdam, bo wiem że to nie­ste­ty nie głu­po­ta, to tyl­ko leni­stwo…
    PS. Two­je ślicz­nie uło­żo­ne wło­sy napa­wa­ją mnie nadzie­ją, że tak typo­wo pol­skie, pro­ste i brą­zo­we wło­sy też da się logicz­nie uło­żyć, może moje mają tyl­ko gor­szy humor chwi­lo­wo.… :D

    • Coś w tym jest, że kawa jest jak nar­ko­tyk. Świet­ny opis kawy tak w ogó­le! :D
      Genial­na stra­te­gia z tym pra­niem mózgu. :D Bar­dzo cie­ka­wa per­spek­ty­wa, aż jestem cie­ka­wa, jakie to było dla Cie­bie uczu­cie, kie­dy się dowie­dzia­łaś, że nie wszy­scy czy­ta­ją książ­ki! I powiem Ci, że powin­naś się cie­szyć, że wiesz, że to leni­stwo. Dużo ludzi od razu oce­nia sie­bie i sta­wia w pozy­cji prze­grań­ca, głup­ka, idio­ty…
      Typo­we pol­skie wło­sy <3 Moje typo­we wło­sy lubią się z pian­ką i dla­te­go tak wyglą­da­ją. :)

  • Świet­ny mate­riał :) Spo­sób w jaki mówisz, Two­je gesty i apa­ry­cja od razu nastra­ja­ją mnie pozy­tyw­nie do dzia­ła­nia, bo jesteś po pro­stu natu­ral­na w tym co robisz.
    Moja pierw­sza kawa? Wyda­je mi się, że w liceum — co praw­da roz­pusz­czal­na, pamię­tam, że uczy­łam się do spraw­dzia­nu z che­mii. Wypi­łam kawę i…zasnęłam. Tak :D Zasnę­łam tuż po kawie, więc nie­wie­le mi pomo­gła, jed­nak jej smak lubię do dziś, choć kie­dyś jej nie­na­wi­dzi­łam.

    Pozdra­wiam,
    Nata­lia (www.allwrite.pl)

    • Wow, to tak jak nie­któ­rzy mówią o pierw­szym piwie, że w ogó­le ich nie upi­ło. :D Dzię­ku­ję bar­dzo za te miłe sło­wa, to bar­dzo moty­wu­je do krę­ce­nia kolej­nych mate­ria­łów, bo przy­znam, że jest to anga­żu­ją­ce!

  • Kobie­to Ty po pro­stu napraw­dę wiesz, co piszesz i po co piszesz! Bra­wo!!