Jak sprawnie przeprowadzić się na studia. Kompleksowy poradnik.

Zbi­łam wte­dy swój ulu­bio­ny kubek. Na szczę­ście nie­ca­ły, a jedy­nie przy­kryw­kę z różo­wym ser­dusz­kiem, któ­ra doda­wa­ła mu uro­ku. Kubek był waż­ny, bo dosta­łam go od kogoś wte­dy waż­ne­go. Zresz­tą zro­zu­mie to każ­da kub­ko­ma­niacz­ka. Potrze­bo­wa­łam czte­rech wali­zek, wie­lu rekla­mó­wek i mamy, któ­ra wozi­ła mnie kil­ka­krot­nie poświę­ca­jąc swój czas. Wszyst­ko wyda­wa­ło mi się nie­zbęd­ne, gdy pako­wa­łam tor­by na pierw­szy rok stu­diów. A potem pako­wa­łam się z powro­tem i jesz­cze tam i z powro­tem kil­ka razy. Pako­wa­łam się na róż­ne wyciecz­ki i 2 razy w życiu pako­wa­łam się na Era­smu­sa. Musia­łam też z tych Era­smu­sów wró­cić. Z tegoż powo­du chcę podzie­lić się tymi doświad­cze­nia­mi i po 5 latach dora­dzić, jak spraw­nie prze­pro­wa­dzić się na stu­dia. Do kon­kre­tów!

 

 

SPIS TREŚCI:

I. Wybór stra­te­gii pako­wa­nia.

II. Two­rze­nie listy. (ARKUSZE DO POBRANIA)

III. Pako­wa­nie — naj­lep­sze sztucz­ki.

IV. Orga­ni­za­cja trans­por­tu — jak to zro­bić szyb­ko, tanio i wygod­nie? (BILETY DO MULTIKINA DO ZGARNIĘCIA)

 

 

Jak sprawnie przeprowadzić się na studia w 4 krokach.

 

 

Jak sprawnie przeprowadzić się na studia?

 

 

I. Wybierz stra­te­gię.

 

 

Stra­te­gia pako­wa­nia przed­mio­tów codzien­ne­go użyt­ku.

Paku­ję się według prze­bie­gu moje­go dnia, co spra­wia, że na pew­no mam ze sobą to, cze­go napraw­dę potrze­bu­ję. Moja tak­ty­ka pole­ga na tym, że pod­czas pako­wa­nia myślę o moim dniu od rana do wie­czo­ra i na tej zasa­dzie wypi­su­ję rze­czy, któ­re muszę spa­ko­wać. Czy­li wyglą­da to mniej wię­cej tak: Wsta­ję rano z łóż­ka (łóż­ko: pościel, koł­dra, podusz­ka, piża­ma) i zakła­dam kap­cie, potem idę do łazien­ki, myję się (szczo­tecz­ka, pasta, ręcz­ni­ki, nić den­ty­stycz­na, żel, szam­pon, gąb­ka, szczo­tecz­ka do paznok­ci, odżyw­ka, krem do twa­rzy…) Tak opo­wia­dam cały dzień wypi­su­jąc kolej­ne przed­mio­ty. Na ubra­nia jest osob­ny spo­sób.

 

Stra­te­gia pako­wa­nia ubrań.

Moż­na­by zało­żyć, że zabie­ra się ze sobą tyl­ko ubra­nia, w któ­rych naj­czę­ściej się cho­dzi i to na pew­no jest dobre roz­wią­za­nie. W wie­lu wypad­kach prze­kre­śla jed­nak ubra­nia, któ­re kupi­li­śmy, bo nam się podo­ba­ły, a teraz wyda­je się, że wiecz­nie nie ma oka­zji, by je zało­żyć. Moż­na tę oka­zję wymu­sić, zabie­ra­jąc głów­nie te rze­czy na stu­dia. Ist­nie­je też meto­da pako­wa­nia ubrań, któ­re moż­na połą­czyć z 3 inny­mi czę­ścia­mi gar­de­ro­by. Wia­do­mo, że jean­sy wska­ku­ją jako pierw­sze do waliz­ki, ale nad pew­ny­mi ubra­nia­mi trze­ba będzie się zasta­no­wić. Spo­sób ten ma w sobie naj­wię­cej roz­sąd­ku, ale dwa pozo­sta­łe wca­le nie są gor­sze. ;)

 

 

II. Stwórz listę lub pobierz moją!

 

 

Kolej­ny krok to stwo­rze­nie listy przed­mio­tów. Zda­ję sobie spra­wę, że nasze potrze­by się róż­nią, ale i tak pole­cam Ci sko­rzy­stać z moje­go gotow­ca. Zosta­wi­łam tro­chę miej­sca, byś mógł wpi­sać swo­je rze­czy. Zaosz­czę­dzisz dzię­ki temu tro­chę cza­su i bólu gło­wy. A jeże­li wolisz wszy­y­y­yst­ko wypi­sać sam, to możesz sko­rzy­stać z arku­szy o pustych polach. Zawie­ra­ją one podział na poko­je, co uła­twi Ci spra­wę, w momen­cie pako­wa­nia. Nie będziesz wte­dy bie­gać z kuch­ni do łazien­ki, a po pro­stu zła­piesz wszyst­kie przed­mio­ty z jed­ne­go poko­ju, spa­ku­jesz i przej­dziesz do kolej­ne­go.

 

 

Jak sprawnie przeprowadzić się na studia?

 

 

III. Spa­kuj się na stu­dia! Moje spraw­dzo­ne tipy.

 

 

1. Na począt­ku zno­szę wszyst­kie rze­czy do zabra­nia w jed­no miej­sce. Tak, żeby mieć obraz tego, ile ich zabie­ram i co zabie­ram. Gdy pako­wa­łam wszyst­ko od razu,  nie wie­dzia­łam, czy dana rzecz jest już w waliz­ce i czy np. spa­ko­wa­łam 3 pary jean­sów a tyl­ko jed­ną spód­nicz­kę. Tym bar­dziej, że lubię odwrot­ną pro­por­cję. :)

2. Do naj­więk­szej waliz­ki paku­ję naj­bar­dziej obszer­ne ubra­nia, takie jak kurt­ki i gru­be swe­try. Rolu­ję je i zwią­zu­ję sznu­recz­kiem lub dużą gum­ką. Pomię­dzy nie wkła­dam naczy­nia. Tale­rze, kub­ki, szklan­ki i wszyst­ko to, cze­go nie chcę uszko­dzić.

3. Korzy­stam z wor­ków próż­nio­wych. Przy­dat­ny gadżet, dzię­ki któ­re­mu ubra­nia zaj­mu­ją znacz­nie mniej miej­sca. Pole­cam bar­dzo!

4. Książ­ki i zeszy­ty paku­ję w kar­to­ny. Wie­cie, że może­cie dostać puste kar­to­ny pod­cho­dząc do pierw­sze­go, lep­sze­go mar­ke­tu? Nigdy nie mia­łam pro­ble­mu z otrzy­ma­niem tako­wych.

5. Roz­krę­cam roz­krę­cal­ne. ;D To zna­czy, że roz­kła­dam na czę­ści np. lamp­kę, jeże­li nie mam je w miesz­ka­niu, blen­der, bez któ­re­go nie potra­fię się obyć, a póź­niej te czę­ści wci­skam mię­dzy mię­ciut­kie ubra­nia, żeby nic im się nie sta­ło.

6. Do butów i tore­bek wkła­dam skar­pet­ki oraz lek­kie bluz­ki, żeby wyko­rzy­stać prze­strzeń.

7. Dłu­go­pi­sy i zakre­śla­cze też wci­skam pomię­dzy ubra­nia w waliz­ce.

8. Spryt­na rada! Kie­dy wszyst­kie ciu­chy spa­ko­wa­łam już rolu­jąc i ści­ska­jąc w waliz­ce, to na koniec zosta­wiam jesz­cze coś więk­sze­go typu ręcz­nik, koc i gdy te nie miesz­czą się poskła­da­ne lub zwi­nię­te, to roz­kła­dam je na pła­sko i wci­skam w brze­gi waliz­ki. Przy­kry­wa­ją one wszyst­kie przed­mio­ty, i gdy­by ktoś widział jak otwie­ram waliz­kę, żeby np. coś wycią­gnąć lub dopa­ko­wać, to nie musi oglą­dać przed­mio­tów, jakie mam w tor­bie np. mojej bie­li­zny. Cho­ciaż ten trik spraw­dza się bar­dziej pod­czas podró­ży np. na lot­ni­sku, to wart jest pole­ce­nia.

 

 

Jak sprawnie przeprowadzić się na studia?

 

 

IV. Zor­ga­ni­zuj trans­port! – Jak to zro­bić szyb­ko, tanio i wygod­nie?

 

 

Tak jak pisa­łam na począt­ku, moja mama musia­ła jeź­dzić ze mną swo­im małym samo­cho­dzi­kiem kil­ka­krot­nie, by prze­wieźć wszyst­kie potrzeb­ne rze­czy. Na dru­gim roku stu­diów, kie­dy zasy­pia­łam nad notat­ka­mi, rato­wa­ło mnie hula-hop. Krę­ci­łam nim, by się dotle­nić i pobu­dzić. Tyl­ko wie­cie, to hula-hop też trze­ba było jakoś prze­wieźć. Mogłam z nie­go zre­zy­gno­wać, po pro­stu zosta­wić je w domu, ale to moje koło ratun­ko­we. Nie wiem, czy bez nie­go zda­ła­bym tam­ten rok. Gdy zasy­piasz przy nauce i musisz się oży­wić, hula­nie jest świet­nym roz­wią­za­niem. Nie rezy­gnu­ję z zabie­ra­nia ze sobą rze­czy, któ­re są mi napraw­dę potrzeb­ne i wno­szą coś do moje­go życia, tyl­ko dla­te­go, że zaj­mu­ją dużo miej­sca.

 

Wpis powstał we współ­pra­cy z por­ta­lem Fur­go­net­ka Gieł­da, na któ­rym może­cie zle­cić prze­wie­zie­nie Waszych wali­zek i pakun­ków pro­po­nu­jąc przy tym wła­sną staw­kę za trans­port lub też wybie­ra­jąc ofer­tę zapro­po­no­wa­ną przez prze­woź­ni­ka. Prze­woź­ni­cy szu­ka­ją dodat­ko­we­go ładun­ku, więc ceny są bar­dzo kon­ku­ren­cyj­ne w porów­na­niu z fir­ma­mi stric­te prze­pro­wadz­ko­wy­mi, ponie­waż Wasz bagaż zabie­ra­ny jest przy oka­zji. Sama bar­dzo żału­ję, że nie wie­dzia­łam o tej moż­li­wo­ści wcze­śniej dla­te­go, że:

 

  • Nie zmar­no­wa­ła­bym cza­su i pali­wa mamy na kil­ka­krot­ne prze­jaz­dy, kie­dy mogła­bym wszyst­ko spa­ko­wać za jed­nym razem.
  • Zle­ca­jąc trans­port na Fur­go­net­ce może­cie zazna­czyć, że potrze­bu­je­cie pomo­cy w znie­sie­niu, wnie­sie­niu a nawet pako­wa­niu i zabez­pie­cza­niu przed­mio­tów. Co jak co, ale mnie za czę­sto na sił­ce nie widu­ją, a każ­dy, kto bie­gał po scho­dach z waliz­ka­mi prze­peł­nio­ny­mi ubra­nia­mi, książ­ka­mi i naczy­nia­mi wie, o jakim bólu teraz myślę. Tym bar­dziej, jeże­li macie do prze­wie­zie­nia wła­sne meble np. biur­ko lub łóż­ko.
  • Oszczę­dzi­ła­bym pie­nią­dze. Ponie­waż miesz­kam bli­sko, na pali­wo wyda­wa­li­śmy oko­ło 30 zło­tych za prze­jazd tam i z powro­tem. Łącze­nie jakieś 60–90 PLN za prze­pro­wadz­kę (2–3 kur­sy), plus czas i męcze­nie się z dźwi­ga­niem cię­ża­rów. Miesz­ka­jąc 100 km od miej­sca doce­lo­we­go zapła­ci­ła­bym 120–180 PLN, nie mówiąc już o więk­szych dystan­sach.
  • Nie musia­ła­bym dzie­lić przed­mio­tów w baga­żu na rze­czy pierw­szej potrze­by, któ­rych potrze­bu­ję natych­miast i te, któ­re mogą doje­chać póź­niej. Sku­pi­ła­bym się na opty­ma­li­za­cji miej­sca, naj­lep­szym i naj­bez­piecz­niej­szym roz­ło­że­niu przed­mio­tów.
  • Za zre­ali­zo­wa­ne zle­ce­nie może zgar­nę­ła­bym bile­ty do kina, bo wła­śnie taką pro­mo­cję ma dla Was Fur­go­net­ka Gieł­da. 30 pierw­szych osób, któ­re zre­ali­zu­ją prze­jazd przez tę pod­stro­nę otrzy­ma podwój­ne bile­ty do kina (Mul­ti­ki­no). Wie­cie, ile one kosz­tu­ją, co nie? Mamy więc dodat­ko­we obni­że­nie kosz­tów! Bo prze­cież każ­dy do kina cho­dzi. By otrzy­mać bile­ty nale­ży po zre­ali­zo­wa­niu zle­ce­nia wysłać link do nie­go poprzez for­mu­larz kon­tak­to­wy umiesz­czo­ny na powyż­szej stro­nie, a na począt­ku wia­do­mo­ści dopi­sać: #akcja­prze­pro­wadz­ka.

 

 

Jak sprawnie przeprowadzić się na studia?

 

 

Na koniec napi­szę jesz­cze, że aby nie popaść w szał pako­wa­nia, to oprócz wymie­nio­nych wyżej zasad, zawsze myślę o tym, jak będę się wku­rzać, paku­jąc się z powro­tem do domu i na nowo ukła­da­jąc te wszyst­kie przed­mio­ty w pół­kach. To moty­wu­je mnie do tego, by odło­żyć jed­nak kil­ka tale­rzy­ków i kub­ków do sza­fek. :D

 

Na pew­no stu­diu­ją­cy już kil­ka lat mają swo­je spo­so­by na prze­pro­wadz­kę, więc dziel­cie się nimi w komen­ta­rzach z mniej doświad­czo­ny­mi! Będzie mi bar­dzo miło, jeże­li uzu­peł­ni­cie ten wpis o wła­sną wie­dzę i stwo­rzy­my tu takie małe prze­pro­wadz­ko­we kom­pen­dium. Zaj­rzyj­cie też na stro­nę Fur­go­net­ka Gieł­da, bo to napraw­dę spo­ko opcja na prze­pro­wadz­kę. Wygod­na i w dobrej cenie, a do tego chcą Was obda­ro­wać bile­ta­mi do kina. Dla mnie mio­dzio.

 

Do następ­ne­go czy­ta­nia!

Ania


 

 

To może Cię zain­te­re­so­wać:

Jak wynająć pokój/mieszkanie i nie dać się oszukać.

 

 

  • Ja zawsze przed wyjaz­dem gdzie­kol­wiek uży­wam chec­kli­sty — takiej jak mają w samo­lo­tach. Przed wyjaz­dem spi­su­ję sobie to co przy­cho­dzi mi do gło­wy, np. w cią­gu tygo­dnia. Tuż przed wyjaz­dem tyl­ko spraw­dzam czy wszyst­ko jest — cięż­ko cza­sem w jeden wie­czór ogar­nąć co mamy zabrać.

  • Kata­rzy­na Kamiń­ska

    ja aku­rat na stu­dia nie musia­łam się prze­pro­wa­dzać a gdy­bym musia­ła, to zasto­so­wa­ła­bym się do Two­ich wska­zó­wek.

  • Chet­nie z tego sko­rzy­stam. Teraz bede sie prze­pro­wa­dzać na dru­gi rok stu­diów. Z trans­por­tem nie mam więk­sze­go pro­ble­mu, bo do mia­sta gdzie stu­diu­ję mam 80 km, a moi rodzi­ce mają duży samo­chód, więc nie będzie pro­ble­mu, aby mi coś zawieść. Gorzej już z wzie­ciem rzeczy…Na pierw­szy rok wzię­łam ich aż za duzo. Tym razem chcę ich wziąć mniej, ale że będę miesz­ka­ła w aka­de­mi­ku, a wcze­śniej miesz­ka­łam na stan­cji, to też trud­no mi powie­dzieć co mi jest potrzeb­ne.

    • Hmm, może to, co było na stan­cji zapew­nio­ne. Np. jakieś garn­ki, czaj­nik itp. Naj­le­piej prze­śle­dzić jak wyglą­da nasz dzień i tym się kie­ro­wać. :)

      • Pew­nie tak. Posta­ram się prze­śle­dzić dzień i wziąć część rze­czy, któ­re juz były na stan­cji zapew­nio­ne, ale z nie­któ­ry­mi się wstrzy­mam, bo np. nie chcę kupo­wać suszar­ki do naczyń, bo może się oka­zać, że współ­lo­ka­tor­ka będzie mieć. Myślę też, że nie­któ­re rze­czy wezmę albo doku­pię w trak­cie. Dużo też zale­ży od ume­blo­wa­nia poko­ju.

  • Wero­ni­ka “Reiko” Kapu­sta

    Dla mnie wypro­wadz­ka z domu na stu­dia jest czymś wspa­nia­łym… Wyłą­cza­jąc pako­wa­nie :D Nigdy nie jestem pew­na czy cze­goś nie zapo­mnę nawet jeże­li mam kom­plet­ną listę rze­czy.
    Na pierw­szym roku, gdy miesz­ka­łam w aka­de­mi­ku, zabra­łam ich aż za dużo… Na dru­gim, gdzie wynaj­mo­wa­łam pokój, oka­za­ło się, że jed­nak cze­goś mi bra­ku­je. Całe szczę­ście idę na trze­ci rok, będę miesz­kać z kole­żan­ką z roku niżej w miesz­ka­niu jej rodzi­ców i mam nadzie­ję, że tym razem NICZEGO już nie zapo­mnę i zosta­nę tam na dłu­żej <3

    Zapra­szam rów­nież na swo­je­go blo­ga. Cza­sem poja­wi się stu­denc­ki post z pięk­ne­go mia­sta Kra­ków ;)
    http://p-reiko.blogspot.com/

  • Jak rok temu pako­wa­łam się na pierw­szy rok stu­diów to prze­ży­wa­łam nie­złą tra­ge­dię z tym pako­wa­niem :D Na szczę­ście wpa­dłam na pomysł, by wszyst­kie rze­czy zgro­ma­dzić w jed­nym miej­scu — to napraw­dę naj­lep­sza meto­da. Teraz paku­ję się zno­wu, ale jestem już mądrzej­sza. Rok temu wszyst­ko musia­łam zmie­ścić do jed­ne­go ple­ca­ka, dotar­gać na dwo­rzec, wtar­gać do pocią­gu… Nie było mowy, bym zmu­sza­ła krew­nych do woże­nia moich rze­czy przez całą Pol­skę. Teraz na szczę­ście wpa­dłam na pomysł wysła­nia czę­ści bam­be­tli pocz­tą — a raczej moi rodzi­ce je wyślą, jak już poznam swój nowy adres :D Wypro­wa­dza­jąc się, wysła­łam chy­ba z pięć paczek mojej współ­lo­ka­tor­ki (bied­na była po ope­ra­cji i nie mogła dźwi­gać). Dla­te­go będę zno­wu jechać z jed­nym ple­ca­kiem, ale lżej­szym :D
    Opcja ze zle­ce­niem trans­por­tu wyda­je się faj­na — może by mnie tez prze­wieź­li :D Bo już nie mogę patrzeć na noc­ne pocią­gi! Pyta­nie tyl­ko, ile bym zapła­ci­ła za 500 km jaz­dy…

    • Tak, zbie­ra­nie wszyst­kie­go w jed­no miej­sce spra­wia, że widzi­my, co mamy i czy mamy tego za dużo, czy coś się nie powta­rza. A ze zle­ce­niem bym spró­bo­wa­ła, bo prze­woź­ni­ko­wi jed­no­ra­zo­wo pła­cisz za prze­sył­kę kil­ku paczek. Pocz­ta też musi 500 km prze­je­chać. :) Wrzuć zle­ce­nie i zoba­czysz, co się sta­nie. :) A nuż dosta­niesz jesz­cze bile­ty do kina! :)

  • Ooo aku­rat sie paź­dzier­nik zbli­ża, pode­ślę kole­żan­ce ;p

  • Ner­si

    Wyko­rzy­sta­nie depo­zy­tu w aka­de­mi­ku było naj­lep­szą decy­zją na świe­cie! Wszyst­kie potrzeb­ne przy­rzą­dy kuchen­ne (a mam ich spo­ro, bo uwiel­biam goto­wać!), zimo­we ubra­nia, segre­ga­to­ry z notat­ka­mi… Rupie­cie upcha­ne w czte­ry pudła i zosta­wio­ne za gro­sze. Dzię­ki temu, wypro­wa­dza­jąc się z aka­de­mi­ka, zała­do­wa­łam się w dwie waliz­ki i do domu. :)
    Jeśli tyl­ko ma się taką oka­zję, to grzech nie sko­rzy­stać :D

    • Jestem w szo­ku, że aka­de­mi­ki coś takie­go ofe­ru­ją. Gdzie to? :)

      • Ner­si

        Kra­ków, Mia­stecz­ko Stu­denc­kie :)

        • Aśka Nowac­ka

          Poznań też to ma :D

  • Ahhhh gdy­bym to wie­dzia­ła 6 lat temu! :) Albo nawet póź­niej! Bo na stu­diach mia­łam łącz­nie 8 wpro­wa­dzek i wypro­wa­dzek. I wypro­wadz­ka nigdy nie rów­na­ła się wpro­wadz­ce. Bo zawsze wszyst­ko lądo­wa­ło w domu na waka­cje :)

  • Ja wyjeż­dża­łam do dość dale­kie­go mia­sta i nasta­wia­łam się, że do domu tak napraw­dę już nie wró­cę, więc pako­wa­łam się na zasa­dzie “kupię na miej­scu”. Raz poje­cha­łam tyl­ko z rze­cza­mi pod­sta­wo­wy­mi, pocią­giem, potem wró­ci­łam i spa­ko­wa­łam prak­tycz­nie wszyst­kie ciu­chy w jeden ple­cak, koł­drę w worek na śmie­ci (prze­wią­za­ny “na tru­pa”), a rze­czy oso­bi­ste w dwa kar­to­ny. Nie bra­łam pra­wie nic, dwa kub­ki, lamp­kę, kil­ka płyt… No i nie­ste­ty bab­cia wci­snę­ła mi patel­nię, więc patel­nia jecha­ła osob­no. Czte­ry książ­ki poje­cha­ły w tor­bie na ramię. Spo­koj­nie wyszedł jeden kurs. Potem rze­czy dowo­zi­łam albo kupo­wa­łam. I tak mam tak mało miej­sca, że wal­czę raczej spry­tem niż rze­cza­mi :P
    Meto­da “na plan dnia” jest naj­lep­sza, gdy paku­ję się na wyjaz­dy, sta­now­czo. Sama pole­cam pozbyć się po pro­stu sen­ty­men­tów i prze­ko­na­nia, że wszyst­ko się przy­da, i koniecz­nie muszę jechać na stu­dia z kom­ple­tem tale­rzy po bab­ci i tar­ką do owo­ców. Lepiej poje­chać pra­wie bez nicze­go i prze­ko­nać się na wła­snej skó­rze, jakie są nasze nawy­ki i potrze­by.

    • Omg, ja bym chy­ba nie dała rady taka obła­do­wa­na jechać. 😯 Po tym jak raz kro­iłam łyż­ką pomi­do­ry nic mnie nie zasko­czy, ale jed­nak lubię w kuch­ni mieć róż­ne prak­tycz­ne przy­rzą­dy. A to pew­nie róż­ni się od oso­by do oso­by, każ­de­mu zale­ży na czymś innym. 😊

  • San­dra

    Miesz­kam w aka­de­mi­ku, w któ­rym moż­na zosta­wić dowol­ną ilość kar­to­nów w depo­zy­cie za sym­bo­licz­ne 5 zł. Sko­rzy­sta­łam z tego i nie zabra­łam wie­lu rze­czy typu pościel, garn­ki czy tale­rze. W domu i tak mam pełen kom­plet wiec woże­nie tego było­by bez sen­su. Zosta­ły też książ­ki i wie­le innych zbęd­nych w waka­cje i w domu rze­czy. Ubra­nia spa­ko­wa­łam do kar­to­nu i posła­łam kurie­rem za 30zł. Co jest oko­ło 1/10 ceny jaką musiał­bym wydać na pali­wo w obie stro­ny.
    San­dra

    • Jesteś potwier­dze­niem tego, że zle­ce­nie trans­por­tu po pro­stu się opła­ca. 😊 A pomysł aka­de­mi­ka genial­ny. I tak mają spo­ro wol­nych prze­strze­ni w waka­cje, więc cze­mu ich nie wyko­rzy­stać? 😊