Jak zdać egzamin, kiedy czasu mało a materiału niekoniecznie.

Sesja wre. Uczel­nie umac­nia­ją mury, wykła­dow­cy szli­fu­ją swo­je pió­ra. Pani w kse­ro pada ze zmę­cze­nia. Naj­wyż­szy stan goto­wo­ści, ale Tobie wszyst­ko mówi, że to nie jest czas na naukę. Że jest dużo faj­niej­szych rze­czy na tym świe­cie. Że w sumie to nie zale­ży Ci na oce­nach, chcesz to tyl­ko zdać.

 

 

Jak się uczyć, żeby zdać i poświęcić na to mało czasu.

 

 

Of cour­se robi­my plan nauki. Ale wie­cie, może­my go zmo­dy­fi­ko­wać. :D Bywa, że coś nie wypa­li i nie ma się co wte­dy spi­nać. W sytu­acji, w któ­rej ewi­dent­nie zosta­ło Ci mało cza­su, a mate­ria­łu jest wciąż bar­dzo dużo, musisz zmie­nić tak­ty­kę! Tak jak ja zro­bi­łam to pod­czas tej sesji, kie­dy po odwie­dzi­nach mojej mamy i sio­stry byłam total­nie wybi­ta z ryt­mu i baaar­dzo zmę­czo­na. Wie­cie jak to jest, kie­dy chce się bli­skim poka­zać wszyst­ko, co naj­lep­sze. :) Zupeł­nie zmie­ni­łam stra­te­gię, na taką, któ­ra była wbrew mojej oso­bo­wo­ści.

 

 

Nim jed­nak do niej przej­dę zapro­po­nu­ję Ci dołą­cze­nie do naszej wspa­nia­łej Stu­denc­kiej Gru­py Wspar­cia, bo tam po pro­stu jest faj­nie, wszy­scy się wspie­ra­ją i sobie poma­ga­ją. (Ale rymy!) Poza tym masz tutaj jesz­cze wpis o podob­nej tema­ty­ce. Ten poni­żej zawie­ra wła­ści­wie cały plan dnia, gdy uczysz się na ostat­nią chwi­lę.

 

 

Jak w jeden dzień przygotować się do egzaminu?

 

 

Kie­dyś przy­ja­ciół­ka opo­wia­da­ła mi o tek­ście, z któ­re­go wyni­ka­ło, że jest bar­dzo kon­kret­na i szyb­ka w podej­mo­wa­niu decy­zji. Wie­dzia­ła też do jakie­go typu będę nale­żeć ja. Kie­dy wcho­dzę do gale­rii nie kupię sukien­ki nie spraw­dza­jąc WSZYSTKICH skle­pów. Bo prze­cież w innym może być ładniejsza/tańsza/lepszej jako­ści. Zazwy­czaj i tak wycho­dzę z rze­czą, któ­ra spodo­ba­ła mi się na samym począt­ku, ale mam tą swo­ją cho­rą pew­ność, że wszyst­ko spraw­dzi­łam. Nawet w lum­pek­sach prze­glą­dam każ­dą rzecz po kolei, by przy­pad­kiem coś mnie nie omi­nę­ło. Ucząc się do egza­mi­nu uczę się wszyst­kie­go, co tyl­ko jest moż­li­we. Oczy­wi­ście z naj­waż­niej­szych rze­czy, któ­re fak­tycz­nie są wie­dzą, a nie słow­nym ozdob­ni­kiem. Ale fakt jest taki, że uczę się wszyst­kie­go. Nie potra­fi­ła­bym przyjść na egza­min wie­dząc, że nie prze­ro­bi­łam jed­ne­go roz­dzia­łu jakiejś tam książ­ki. A jed­nak wie­lu oso­bom zda­rza się nie przy­go­to­wać z cało­ści mate­ria­łu i zdać. Zda­ją nawet tak samo jak ja.

 

 

 

 

Boję się, że coś mi umknie, coś bar­dzo waż­ne­go. Dla­te­go decy­zja o zmia­nie tak­ty­ki była dla mnie tak poważ­na. Posta­no­wi­łam, że będę czy­tać tyl­ko wstę­py i pod­su­mo­wa­nia danych roz­dzia­łów. Pod­ję­łam ją, bo w koń­cu zasko­czył w mojej gło­wie tekst: Nie ma spi­ny są dru­gie ter­mi­ny. Zawsze wyda­wa­ło mi się, że to zda­nie jest dome­ną stu­den­tów, któ­rzy mają bar­dzo luzac­kie podej­ście do swo­ich stu­diów i wła­ści­wie to im nie zale­ży. Ale tak nie jest.

 

 

Dru­gi ter­min jest po to, żeby sobie na nie­go przy­tup­tać i napi­sać sobie egza­min tak samo jak pod­czas pierw­sze­go ter­mi­nu. Koniec. Dru­gi ter­min jest dla osób, któ­re po pro­stu mia­ły inne prio­ry­te­ty niż nauka do pierw­sze­go ter­mi­nu. I nawet, jeże­li tym prio­ry­te­tem był mecz, piwo ze zna­jo­my­mi, czy spa­nie, to nie ma zna­cze­nia. Naj­wi­docz­niej tego naj­bar­dziej potrze­bo­wa­łaś, potrze­bo­wa­łeś w tym momen­cie.

 

 

1 decyzja, która uratowała mój egzamin.

 

 

Wte­dy, gdy sobie to uświa­do­mi­łam mogłam pod­jąć decy­zję, któ­ra zmniej­szy­ła moje nakła­dy pra­cy, a nie zmie­ni­ła jej wyni­ku. Bo prze­cież przez całe stu­dia przy­świe­ca mi idea: Work smar­ter, not har­der. Dla­te­go oh, jak­że zasza­la­łam prze­ra­bia­jąc tyl­ko te pod­su­mo­wa­nia roz­dzia­łów! I to na ostat­ni egza­min na tym kie­run­ku. :D Tak, to jest miej­sce na śmiech. 20% dzia­łań przy­no­si 80% rezul­ta­tów. No cóż mogło być w tych pod­su­mo­wa­niach roz­dzia­łów jak nie 80% potrzeb­nej mi wie­dzy. Cóż może być w opra­co­wa­niach i stresz­cze­niach ksią­żek, któ­re czy­ta­łam jak głu­pia w liceum, nawet jeże­li mi się nie podo­ba­ły, jak nie 80% wie­dzy potrzeb­nej do zda­nia matu­ry. (Jedy­ną lek­tu­rą, któ­rej nie prze­czy­ta­łam był „Potop”) Ale wte­dy myśla­łam jesz­cze, że jak nie prze­czy­tam Wer­te­ra, to omi­nie mnie coś waż­ne­go. Kto prze­czy­tał ten wie, ile nie­szczę­ścia mnie spo­tka­ło. Tak więc wor­kuj­cie smar­ter, not har­der.

 

 

 

 

 

Czę­sto to powta­rzam, ale co tam. Moim zda­niem, więk­szość wyni­ków, któ­re otrzy­mu­je­my na stu­diach zale­ży od podej­ścia. Od podej­ścia do stre­su, do egza­mi­nów, do samych stu­diów, do sie­bie. Jakie zna­cze­nie w moim życiu mają te stu­dia. Czy NAPRAWDĘ jestem bez nich nikim? Hel­lo! Nie jest tak, a wie­le osób tak myśli. Zno­wu spraw­dza się sta­re dobre powie­dze­nie: Miej wy*ebane, a będzie Ci dane. Zauważ­cie, że oso­by, któ­re naj­mniej przej­mu­ją się stu­dia­mi zazwy­czaj naj­le­piej na tym wycho­dzą. Oczy­wi­ście nie mówię o ich ole­wa­niu, ale po pro­stu o podej­ściu bez spi­ny.

 

 

Mia­ło być o tym, jak zdać, kie­dy mate­ria­łu dużo a cza­su nie­ko­niecz­nie. No więc pra­wię takie here­zje, że olej. Prze­skocz. Pomiń. I tak nie dasz rady nauczyć się wszyst­kie­go. (Jeże­li tak wyszło z Two­ich wyli­czeń.) Lepiej jest wie­dzieć po tro­chu ze wszyst­kie­go, mieć ogól­ne spoj­rze­nie na temat, niż lecieć po kolei, tak jak ja kie­dyś bym to robi­ła i nie wyro­bić się z prze­czy­ta­niem 5 ostat­nich roz­dzia­łów. A jesz­cze lepiej jest uświa­do­mić sobie, że dru­gi ter­min to coś nor­mal­ne­go, stwo­rzo­ne­go dla Cie­bie, jak­byś nie miał cza­su i ocho­ty uczyć się na pierw­szy.

 

 

PS Czy jest tu ktoś, komu podo­bał się Wer­ter? ;D Na razie pozna­łam tyl­ko jed­ną taką oso­bę w moim życiu!

Uści­ski!

Ania

 

 

Przy­po­mi­nam, że Sesyj­ny Porad­nik jest wciąż w sprze­da­ży, ale TYLKO do 28 czerw­ca. Wciąż biję się z myśla­mi, czy powin­nam ją wzna­wiać we wrze­śniu, ale na razie kie­ru­je mną myśl, że w sumie do 28 czerw­ca wszy­scy będą już wie­dzie­li, czy potrze­bu­ją jesz­cze pomo­cy Porad­ni­ka czy nie. Mogą więc go zaku­pić w tym cza­sie. Cho­ciaż nie wiem, czy moja logi­ka jest słusz­na. :D

 

 

PRZEJDŹ DO STRONY SESYJNEGO PORADNIKA

 

 

jak ogarnąć sesję

  • Życie stu­den­ta to nie żar­ty ;) Jak to dobrze, że mam to już za sobą :) Powo­dze­nia :)

  • Mar­ty­na Sewe­ryn

    Mi się podo­bał, prze­czy­ta­łam od deski do deski z zapar­tym tchem, pozdra­wiam. :)

  • Ania

    KOCHAM WERTERA!!!! moja naj­uko­chań­sza książ­ka <333

  • Kata­rzy­na Kamiń­ska

    szko­da, że nie tra­fi­łam na Twój blog kie­dy byłam stu­dent­ką. Przy­da­ły­by mi się Two­je pora­dy.

  • Domi­ni­ka

    Ja! Mi się podo­bał Wer­ter! Cho­ciaż poni­żej zauwa­ży­łam, że ktoś napi­sał, że to aż pro­si się o fale samo­bójstw. Cóż, to praw­da ;)

  • To coś dla mnie! W ponie­dzia­łek mam egza­min koń­co­wy i obro­nę :D Już rok prze­le­ciał Aniu :O

  • Tak mi się nasu­nę­ło: tyl­ko kro­wa nie zmie­nia poglą­dów. :P

  • Bar­dzo cie­ka­wy wpis :D Mi się Wer­ter podobał,chociaż i tak ‘Faust” naj­lep­szy:)

  • Ola

    Mi się Wer­ter podo­bał ale nie zna­la­złam dotąd NIKOGO, kto by moje zda­nie podzie­lił!

    Za tydzień mam super hiper­me­ga cięż­ki egza­min z dwóch seme­strów i nie wiem, gdzie ucie­kać. :(

  • w LO nie prze­czy­ta­łam ani 1 stresz­cze­nia lek­tu­ry, nie mówiąc o jakiejś całej powie­ści. Mega dziw­ne, to teraz czy­tam mega dużo, zawsze czy­ta­łam mega dużo w sumie w LO też ale wola­łam Gro­cho­lę :D

    Matu­re z Pol­skie­go zda­łam nie­źle, w ogo­le zda­łam matu­re i to zasko­czy­ło wszyst­kich nawet mnie, bo nie mia­łam w LO ani 1 zeszy­ty do żad­ne­go z przed­mio­tów :D w sumie mia­łam wy*ebane i nie cho­dzi­łam tam po to, aby się uczyć — tyl­ko miło spę­dzić czas.
    Za to na stu­diach idzie mi cał­kiem spo­ko, bo wkoń­cu robię to co lubie i uczę sie tego, cze­go zawsze chcia­łam… no i w LO wysza­la­łam się jak moi rówie­śni­cy na stu­diach :D

  • M

    Bar­dzo podo­bał mi się Wer­ter, prze­czy­ta­łam od deski do deski w jeden dzień i była to napraw­dę przy­jem­na lek­tu­ra ;)

  • Mag­da­le­na Gro­blic­ka

    Potrze­bo­wa­łam tego tek­stu jak nigdy!
    Dzię­ku­ję! :))

  • Na polo­ni­sty­ce jest świę­ta zasa­da, że czy­ta się wstę­py do beenek, a nie been­ki. Taki wstęp to kawał nauko­we­go tek­stu, czę­sto o obję­to­ści nor­mal­nej książ­ki, i mało kto ma siły prze­czy­tać jesz­cze treść lek­tu­ry, któ­ra jest pisa­na języ­kiem trud­nym, męczą­cym (cho­ciaż pięk­nym), no i na semestr jest z 50 takich beenek, więc cóż… To się spraw­dza, cho­ciaż jest zabaw­nie gdy wiem, co ktoś myślał o danej książ­ce, a nie wiem o czym jest książ­ka.
    Moim innym spo­so­bem jest “wej­ście w skó­rę” pro­wa­dzą­ce­go zaję­cia. Jeże­li zio­mek spe­cja­li­zu­ją­cy się w baro­ku i oświe­ce­niu, wyma­ga od nas naucze­nia się całej histo­rii powszech­nej, to chy­ba moż­na się domy­ślić że będzie nas pytać naj­bar­dziej o I Rzecz­po­spo­li­tą, a nie woj­nę sece­syj­ną. Jeże­li zio­mek od edy­tor­stwa był przez cały rok wred­ny, to zapy­ta o wred­ne szcze­gó­ły, a jeże­li był miły, to zapew­ne rzu­ci coś o dru­kar­stwie przez XX wie­kiem, o któ­rym moż­na napi­sać wszyst­ko. Wro­ga trze­ba ana­li­zo­wać :D

    • PS. Wer­te­ra pew­nie mi wci­sną na stu­diach i przez to zro­zu­miem, o co tak napraw­dę w nim cho­dzi­ło, i wszy­scy ludzie gada­ją­cy o “łza­we, samo­bój­cze” będą mnie wku­rzać :c

  • Ten frag­ment o kupo­wa­niu, to jak­bym czy­ta­ła o sobie :D W tam­tym roku mia­łam jeden egza­min, na któ­ry mia­łam ze 2 dni, a mate­ria­łu dosyć dużo. Posta­no­wi­łam obsta­wić, jakie pyta­nia moim zda­niem mogą się poja­wić i tego się nauczy­łam- tra­fi­łam we wszyst­ko i dosta­łam 5. ;) Tak napraw­dę, jak się ma już jakieś mini­mal­ne poję­cie o przed­mio­cie, np. po wykła­dach, to nie jest trud­no oce­nić, co może poja­wić się na egza­mi­nie. :)

  • Oj tam, nie prze­czy­tać Wer­te­ra. Też nie prze­czy­ta­łam. I tak samo „Romea i Julii” :) Ale Romek był lek­tu­rą, a Wer­ter już nie i dla­te­go nie prze­czy­ta­łam z lek­tur tyl­ko Rom­ka i tych rze­czy z lite­ra­tu­ry, któ­rych nauczy­ciel­ka nie zdą­ży­ła zadać, więc sama nam je stresz­cza­ła (nie wyro­bi­li­śmy się z pro­gra­mem).

  • Pau­la Pau­la

    Dzię­ki za ten tekst 😘 porad­nik seryj­ny z chę­cią kupił­bym we wrze­śniu! Ja naj­gor­sze dwa egza­mi­ny mam 2 i 8 lip­ca.…

  • Kie­dy pyta się naj­lep­szych stu­den­tów u mnie na rocz­ni­ku, jak to robią, że mają taką wyso­ką śred­nią, to mówią, że przez całe stu­dia idą naj­mniej­szym wysił­kiem, jak się uczą, to dla przy­jem­no­ści i dla zdo­by­cia tej wie­dzy, a nie dla ocen. No i chy­ba coś w tym jest.

    A co do Wer­te­ra, to uwa­żam, że dawa­nie go do prze­czy­ta­nia roz­chwia­nym emo­cjo­nal­nie nasto­lat­kom jest pro­sze­niem się o falę samo­bójstw ;)

  • hermiona158

    W skle­pach mam tak samo :D pra­wie zawsze spodo­ba mi się coś na począt­ku, ale cho­dzę i szu­kam czy aby na pew­no nie ma nic lep­sze­go. Przy­naj­mniej wte­dy wiem że tam­ta sukienka/bluzka/spódnica mi się naj­bar­dziej podo­ba :p
    A z Wer­te­ra to ja nie mogę. Nie prze­czy­ta­łam ksiaż­ki, ale czy­ta­łam stresz­cze­nie i oma­wia­li­śmy to na pol­skim. Do tej pory nie wiem hak moż­na sobie strze­lić w gło­wę i nie tra­fić ;D
    Ogól­nie czy­ta­łam wszyst­kie lek­tu­ry (i te faj­ne i te nie­faj­ne) aż do poto­pu — pole­głam na 6 roz­dzia­le i od tej pory mało co czy­ta­łam, a zawsze umia­łam odpo­wie­dzieć :D

  • Ire­na Rodzie­wicz

    Ja nato­miast czy­ta­łam w LO stresz­cze­nia i dobrze na tym wycho­dzi­łam za to Wer­te­ra prze­czy­ta­łam dla wła­snej przy­jem­no­ści i TAK podo­bał mi się ;)

    Wycho­dzę też z zało­że­nia że wykła­dow­cy to też ludzie i z więk­szo­ścią da się doga­dać nawet i na trze­ci ter­min ( o ile im wcze­śniej nie pod­pa­dli­śmy).