Jak zrobić mrożoną herbatę z prawdziwego zdarzenia?

 

Moż­li­we, że dotych­czas by przy­go­to­wać mro­żo­ną her­ba­tę zale­wa­łeś kil­ka tore­bek ulu­bio­nej her­ba­ty gorą­cą wodą, cze­ka­łeś aż osty­gnie, a następ­nie doda­wa­łeś kil­ka kostek lodu. Oczy­wi­ście tak też da się przy­go­to­wać mro­żo­ną her­ba­tę, ale co jeśli powiem Ci, że moż­na zro­bić to lepiej?

 

Odkąd odkry­łam ten spo­sób przy­go­to­wy­wa­nia mro­żo­nej her­ba­ty korzy­stam tyl­ko i wyłącz­nie z nie­go. Takie przy­go­to­wa­nie pozwo­li Ci wydo­być z Two­jej ulu­bio­nej her­ba­ty coś nowe­go. Napar nie sma­ku­je wte­dy jak ten, zala­ny gorą­cą wodą i pozo­sta­wio­ny do osty­gnię­cia. Jest deli­kat­ny, orzeź­wia­ją­cy, a w dodat­ku łatwy w przy­go­to­wa­niu. Takie “parze­nie” her­ba­ty, to rytu­ał, list­ki potrze­bu­ją cza­su, by oddać z sie­bie esen­cję sma­ku. Wie­cie, że jestem her­ba­to­ma­niacz­ką, więc uwierz­cie, nie prze­sa­dzam, napraw­dę pod­cho­dzę do tego na poważ­nie. ;) Pole­cam ten spo­sób do wszyst­kich rodza­jów her­bat, mi naj­bar­dziej sma­ku­je zie­lo­na. Bar­dzo nie lubię, gdy ktoś zale­je zie­lo­ną her­ba­tę zbyt wyso­ką tem­pe­ra­tu­rą przez co ma ona gorz­ka­wy posmak. To raczej nie zda­rza się, jeśli przy­go­to­wu­je­my mro­żo­ną her­ba­tę według poniż­sze­go prze­pi­su. Musie­li­by­śmy wrzu­cić jej za dużo, lub za dłu­go trzy­mać ją w lodów­ce, ale na szczę­ście nie zale­ży to od tem­pe­ra­tu­ry wody, ponie­waż…

zale­je­my ją zim­ną wodą! :)

 

PRZEPIS NA IDEALNĄ MROŻONĄ HERBATĘ

 

jak zrobić mrożoną herbatę

 

Skład­ni­ki:
  • Ulu­bio­na her­ba­ta
  • Woda mine­ral­na lub wcze­śniej prze­go­to­wa­na i ostu­dzo­na woda
  • Dzbankuszek/szklanka
  • Dodat­ki (mali­ny, cytry­na, mię­ta) według uzna­nia
Przy­go­to­wa­nie:

Zale­ży od tego, jaką mamy her­ba­tę. Na pół litra wody wrzu­cam zwy­kle:

  • 2 kopia­ste łyżecz­ki czar­nej her­ba­ty
  • 2,5 — 3 kopia­ste łyżecz­ki zielonej/czerwonej/białej her­ba­ty

Zale­wam to wodą i odsta­wiam do lodów­ki. Her­ba­ta wypu­ści swo­ją esen­cję po 6–1o godzi­nach, w zależ­no­ści od rodza­ju. Ja przy­go­to­wu­ję ją zwy­kle wie­czo­rem tak, by była goto­wa na kolej­ny dzień. Następ­nie prze­le­wam ją przez sit­ko*, deko­ru­ję (cho­ciaż nie zawsze) i goto­we. Liście zie­lo­nej her­ba­ty przy­go­to­wu­ję ponow­nie, wypusz­czą one jesz­cze smak, cho­ciaż trze­ba potrzy­mać je dłu­żej w lodów­ce. Roz­po­zna­cie goto­wą her­ba­tę po kolo­rze wody. Zale­ży, co kto lubi, moż­na przy­go­to­wać deli­kat­niej­szy napój, lub pocze­kać, aż her­ba­ta nabie­rze inten­syw­ne­go sma­ku. Oczy­wi­ście może­cie sko­rzy­stać też z her­ba­ty w toreb­kach. Wte­dy rów­nież nale­ży wrzu­cić jej wię­cej, niż uży­wa­my do tra­dy­cyj­ne­go parze­nia. Oko­ło 2–4 toreb­ki na pół litra wody, w zależ­no­ści od tego, jak moc­na jest her­ba­ta. :)

 

* Zauważyłam, że gdy wsypię herbatę do tego małego zaparzacza, herbata nie wypuszcza całej swojej esencji. Z dużymi jeszcze nie próbowałam, bo przyzwyczaiłam się do tego, że wsypuję listki bezpośrednio do szklanki i zawsze o tym zapomnę. :)

 

Nie skła­mię mówiąc, że ulu­bio­ne her­ba­ty odkry­wa­ją w ten spo­sób swo­je dru­gie obli­cze. :) Bar­dzo pole­cam spró­bo­wać tej tech­ni­ki, tak jak pisa­łam wyżej, odkąd pierw­szy raz przy­go­to­wa­łam tak mro­żo­ną her­ba­tę, nie chcę już sły­szeć o jakimś zale­wa­niu gorą­cą wodą. Kto się zde­cy­du­je? :)

 

jak zrobić mrożoną herbatę

 

 

Do następ­ne­go czy­ta­nia!

Ania
Fol­low

  • Wprost uwiel­biam! Ja naj­czę­ściej doda­ję tru­skaw­ki lub poma­rań­cze :)

  • powiem Ci, że zbie­ra­łam się, zbie­ra­łam i w koń­cu się sku­si­łam, efekt jest nie­sa­mo­wi­ty, ta her­ba­ta ma bar­dzo sub­tel­ny, deli­kat­ny smak, jest mega :)

  • Poow­ly Anne

    Oh i tego mi było trze­ba na upal­ne dni. Kocham her­ba­tę i smut­no mi się z nią roz­sta­wać w upal­ne dni :)

  • Muszę spró­bo­wać, jesz­cze nie piłam (a może piłam u kogoś, tyl­ko o tym nie wiem :P) w ten spo­sób robio­nej her­ba­ty. U mnie mro­żo­ną her­ba­tę robi się tak, że po pro­stu parzy­my moc­ną her­ba­tę a jak osty­gnie to wrzu­ca­my do szklan­ki lód, list­ki mię­ty i zale­wa­my. Twój prze­pis wyda­je się być cie­kaw­szy ;)

    • Moż­li­we, że piłaś taką w praw­dzi­wej her­ba­ciar­ni, bo tak tam powin­ni robić mro­żo­ną her­ba­tę. :)

  • To chy­ba nawet lep­sze, niż lody na takie upa­ły :D

    • Lody są pysz­ne, cho­ciaż taka her­ba­ta na pew­no lepiej nawad­nia i orzeź­wia.
      No ale lody, to jed­nak lody. :D

  • Dobry pomysł.Na taką pogo­dę przy­da się z pew­no­ścią ! :-)

    • Wła­śnie o tym, myśla­łam, że w taką pogo­dę będzie to przy­dat­ny prze­pis. :)

  • Wow! Muszę spró­bo­wać, w sam raz w te upa­ły, bo póki co nale­żę do tych zale­wa­ją­cych gorą­cą wodą i nie mogą­cych się docze­kać kie­dy wysty­gnie ;-)

    • Dla­te­go pole­cam przy­go­to­wy­wać ją dzień wcze­śniej wie­czo­rem, wte­dy nie czu­je się tak tego cze­ka­nia. :)

  • Pau­li­na Joan­na

    Chęt­nie wypró­bu­je :)

  • Nie­co­dzien­ne podej­ście do spra­wy;) Tyl­ko tro­chę dużo cze­ka­nia.

    • Dla­te­go naj­le­piej zro­bić ją wie­czo­rem. Nie odczu­jesz tego, ile trze­ba było na nią cze­kać. :)

  • Koniecz­nie muszę spró­bo­wać! A na te upa­ły na pew­no się przy­da.

  • Szcze­rze powie­dziaw­szy zain­try­go­wał mnie ten “prze­pis” i chęt­nie wypró­bu­ję. :)

  • Muszę spró­bo­wać, w cza­sie takich upa­łów mam jak tro­le u Prat­chet­ta, obow­dy mi się prze­grze­wa­ją i myślę 5 razy wol­niej :)

    • Mam to samo! Mogło­by już tro­chę popa­dać. ;p

  • Wow! Super! Dzię­ki pięk­nie! Na pew­no spró­bu­ję! Lubię taki smacz­ki :)

  • Pew­nie, że ja! Muszę tyl­ko odno­wić zapa­sy zie­lo­nej jaśmi­no­wej ;)

    • Za Cie­bie aku­rat byłam pew­na. :)

  • Napi­szę Ci jutro, jak wyszło.

    • Nie napi­sa­łeś! ;p

      • A, sor­ry. Lap­top mi sie tego dnia posy­pał i zapo­mnia­łem w ogó­le o prze­pi­sie. Dam znać, jak zro­bię:)

  • Mag­da­le­na Sta­cho­wiak

    Chęt­nie spró­bu­je tej meto­dy, jestem cie­ka­wa czy wyczu­je róż­ni­cę. :) Cho­ciaż ja zawsze uży­wa­łam czar­nej her­ba­ty w toreb­kach, zala­nej pół na pół z wrząt­kiem i ostu­dzo­ną wodą i do lodów­ki i też uwa­żam, że po doda­niu cytry­ny była napraw­dę smacz­na :D

    • Jasne, że jest smacz­na, ale wiesz, ten prze­pis to już swo­je­go rodza­ju maniac­two. ;)