Lans na czytanie.

Wszy­scy zna­my to uczu­cie zato­pie­nia się w lek­tu­rze. Wszy­scy czy­ta­li­śmy prze­cież Har­re­go Pot­te­ra. Ale jeśli tyl­ko chcesz być powszech­nie uzna­wa­ny za inte­li­gent­ne­go, war­to byś na lewo i pra­wo opo­wia­dał o swo­ich magicz­nych wie­czo­rach z książ­ką. O tym, że wolisz sie­dzieć w domu z kub­kiem gorą­ce­go kakao i czy­tać Kin­ga niż pójść na impre­zę. I o tym jak pochło­ną­łeś cały kry­mi­nał w jeden wie­czór. Potem tyl­ko fot­ka książ­ki, w łóż­ku z kub­kiem kawy na Insta­gram. Rano zamiast prze­glą­dać gaze­tę, prze­glą­dasz swo­je­go ulu­bio­ne­go blo­ga o książ­kach. W auto­bu­sie sie­dzisz wpa­trzo­ny w zapi­sa­ne sło­wa­mi kart­ki. A nie, teraz masz już czyt­nik Kin­dle, więc nie musisz już nosić z sobą tych cegieł. W księ­gar­niach wzdy­chasz do kolej­nych ksią­żek, kolej­nych blo­ge­rów. A wiesz co ja o tym myślę?


Myślę, że to naj­faj­niej­szy lans pod słoń­cem! Moda na czy­ta­nie to genial­ne zja­wi­sko i nie zdzi­wi­ła­bym się, gdy­by była celo­wo tak wypro­mo­wa­na. Podo­ba mi się to, że książ­ki zaczy­na­ją wycho­dzić z księ­gar­ni i biblio­tek do ludzi. Sta­ją się czę­ścią kul­tu­ry maso­wej. I super, że ludzie wrzu­ca­ją z nimi zdję­cia na Insta (ja też tak robię), i super, że piszą ich recen­zje. Faj­nie, że ludzie chwa­lą się tym, że czy­ta­ją i faj­nie, że ist­nie­ją por­ta­le, któ­re zrze­sza­ją fanów lite­ra­tu­ry. Cie­szę się, że książ­ki idą wraz z tech­no­lo­gią i prze­no­szą się do elek­tro­nicz­ne­go świa­ta, cie­szę się, że blo­ge­rzy piszą tyle ksią­żek, bo jako opi­nio­twór­cy roz­bu­do­wu­ją ten świet­ny trend. W kra­ju, w któ­rym 10 pro­cent Pola­ków czy­ta na rok jed­ną książ­kę, a 60 pro­cent nie czy­ta ich wca­le, przy­da się taka moda :)

 

Jestem za doda­wa­niem lan­ser­skich fotek i pisa­niem lan­ser­skich sta­tu­sów, bo lans na czy­ta­nie to naj­lep­szy lans ever. Amen.

 

do następ­ne­go czy­ta­nia!

Ania

 

Podob­no lan­sem jest teraz danie laj­ka kan­gur­ko­wi. 

 
  • Pingback: Przy porannej kawie | Redakcja Essentia()

  • Czy­ta­nie zwięk­sza ilość po­łą­czeń w mó­zgu [1]. Pisa­łem o tym swe­go cza­su, a teraz czy­tam tygo­dnio­wo jed­ną książ­kę :D

    1. Berns Gre­go­ry S., Bla­ine Kri­sti­na, Prie­tu­la Micha­el J., and Pye Bran­don E.. Bra­in Con­nec­ti­vi­ty. 2013, 3(6): 590–600. doi:10.1089/brain.2013.0166.

  • Lep­szy taki lans niż chwa­le­nie się, na któ­rej impre­zie ile się wypi­ło. Zde­cy­do­wa­nie war­to pro­mo­wać książ­ki, zresz­tą mam wra­że­nie, że coraz wię­cej ludzi się­ga po jakieś lek­tu­ry w wol­nym cza­sie.
    Cho­ciaż oczy­wi­ście naj­lep­szy zło­ty śro­dek — zna­leźć czas na książ­kę i na impre­zę z przy­ja­ciół­mi czy waka­cyj­ny wyjazd.

  • Książ­ki zawsze ubo­ga­ca­ją na nie­zli­czo­nej licz­bie stref ludz­kiej oso­by, nie waż­ne w jakiej for­mie — papie­ro­wej czy elek­tro­nicz­nej.

    PS To spoj­rze­nie oto­cze­nia gdy wycią­gasz książ­kę i zaczy­nasz ją czy­tać w komu­ni­ka­cji miej­skiej — BEZCENNE ;)

  • Uwiel­biam książ­ki :)

  • Ja chy­ba napraw­dę wolę czy­tać książ­kę w domu niż wyjść na impre­zę :O

  • Dla mnie naj­lep­sze lan­so­wa­nie to lans na książ­ki i lans na sport. Dojeż­dża­jąc na stu­dia (z filo­lo­gii pol­skiej) mia­łam wystar­cza­ją­co spo­ro cza­su, by poczy­tać coś w auto­bu­sie. Podob­nie było z zaocz­ny­mi stu­dia­mi w Kra­ko­wie — w pocią­gu lub busie zawsze towa­rzy­szy­ła mi książ­ka (lub fisz­ki języ­ko­we).

  • Mi tak­że ten lans przy­padł do gustu i oby trwał jak naj­dłu­żej :)