Miesiąc Systematycznej Nauki – Podsumowanie wyzwania.

Miesiąc Systematycznej Nauki to był taki miesiąc, w którym, jak sama nazwa wskazuje, uczyliśmy się systematycznie. A przynajmniej staraliśmy się uczyć. Lekko nie było. Lały się pot i łzy, ale! Ale już jesteśmy na mecie! Słyszycie te fanfary? To dla nas! Vivat kangury, vivat! Teraz czas na nagrodę (OMG, nie wyznaczyłam!). Usiądźmy więc spokojnie, złapmy głęboki wdech i porozmawiajmy o efektach. Ponoć liczy się wynik, dlatego ja liczę na Wasze obszerne relacje i spostrzeżenia w komentarzach! A więc! (Kocham tak zaczynać zdanie.)

 

 

Co zmienił Miesiąc Systematycznej Nauki w moim życiu?

 

 

Sięganie po notatki z włoskiego stało się moim nawykiem, bez którego aktualnie nie wyobrażam sobie dnia! W ciągu tego miesiąca zdarzyły się może z 2 takie, podczas których zajrzałam tylko do Memrise. Zazwyczaj wygląda to tak, że wieczorem szczęśliwa rozkładam się z repetytorium lub podręcznikiem albo wykonuję zadania gramatyczne na necie. Okropnie cieszę się z tego nawyku, bo na włoskim mi bardzo zależy! Wiem, że mój wyjazd w lutym na Erasmusa będzie wisienką na szczycie tego długo dojrzewającego tortu.

 

 

Nie wiem, czy pamiętasz, ale mój plan systematycznej nauki podzieliłam na kilka części. Była część dla włoskiego, dla uczelni i dla pracy magisterskiej. Część włoska i uczelniana poszły mi bardzo dobrze. Założyłam jednak, że jeszcze do tego zrobię codziennie coś do pracy. Chyba przesadziłam. Przerosła mnie taka ilość zobowiązań wobec siebie. Owszem, do pracy pisałam więcej niż w październiku, ale sam fakt, że nie robiłam tego codziennie mnie zasmucał i demotywował. Nie idź w moje ślady i nie rzucaj sobie zbyt dużych wyzwań!

 

 

miesiac-systematycznej-nauki

 

 

Wnioski

 

 

Już podczas ostatniej edycji przekonałam się o tym, że są przedmioty, których warto uczyć się systematycznie i takie, które zupełnie się do tego nie nadają. U mnie odpada systematyczna nauka z zajęć tłumaczeniowych. To nic nie wnosi. Natomiast wszystkie przedmioty teoretyczne, zawierające konkretną wiedzę jak np. literatura czy historia świetnie sprawdzają się w tym trybie nauki.

 

 

Efekty

 

 

Zajęć mam mało, więc bycie ma bieżąco nie jest specjalnym osiągnięciem. Jednak kolosalne postępy zrobiłam we włoskim! Dlatego efektu warto było przeprowadzić to wyzwanie. Gdy patrzę na notatki sprzed miesiąca jestem w szoku! Z uczeniem się jest tak, jak z każdą inną czynnością. Im częściej ją wykujemy tym robimy to lepiej. Zauważamy swoje błędy, udoskonalamy technikę i usprawniamy pracę. Warto jest czytać i dowiadywać się na temat tego, jak się uczyć, a właściwie, jak wykonywać jakąkolwiek czynność, ale pewnych progów nie przeskoczymy, gdy nie zaczniemy tego praktykować. Jednak nauka kilka razy do roku to nikłe szanse na rozwój umiejętności uczenia się. Dlatego Miesiąc Systematycznej Nauki jest tak pomocny.

 

 

Wiele osób, które brały udział w wyzwaniu musiało poświęcić sporo czasu na naukę.  Wiem, jesteście dzielni! Ja znowu byłam w komfortowej sytuacji, bo po prostu zajęć na 5. roku jest mało. Aczkolwiek też już swoje przecierpiałam, szczególnie na licencjacie, więc nie myślcie sobie, że się tak mądrze i tylko się obijam. Poza tym na pewno odczuliście, że systematyczna nauka nie jest wcale taka męcząca! Dodając wszystkie godziny spędzone na powtórkach zauważymy, że jest ich dużo, jednak na co dzień nie odczuwamy tego, ile się uczymy!

 

 

 

 

Ważne!

 

 

Ciekawa jestem, czy mieliście już jakieś kolokwia z wiedzy, którą zdobyliście podczas wyzwania? Jeżeli nie, to ostrzegam, że gdy to się zdarzy, możecie czuć się trochę… nieprzygotowani! Dokładnie tak czułam się ostatnim razem. Sprawdziłam i powtórzyłam wszystko dzień przed kolokwium w pół godziny, a później, będąc już w sali stresowała się, że uczyłam się zbyt krótko. Na szczęście to tylko pozory! Z testów dostałam piątki. Gdy zdarzy się Wam taka sytuacja, to wyluzujcie. Wiedza jest! Czasu również poświęciliście wystarczająco dużo, z tymże nie jednego dnia, a przez kilka czy nawet kilkanaście dni.

 

 

Nadstawiam ucha i czekam na Wasze przemyślenia dotyczące Miesiąca Systematycznej Nauki. Ciekawa jestem efektów, sukcesów i porażek. Dlaczego do nich doszło? Czego się nauczyliście? Co udoskonaliliście w swoim sposobie nauki? Ach, mam tyle pytań, najchętniej zadałabym je każdemu osobiście ;)

 

 

Do następnego czytania!

Ania

  • Magdalena

    Przydałaby mi się taka twoja kartka ( miesiąc systematycznej nauki) na cały rok każdego dnia miesiąca by móc odhaczać, że coś udało mi się zrealizować każdego dnia i widzę postępy, że jestem systematyczna.

  • Świetna metoda,zwłaszcza do nauki języków.

  • Pingback: Jak to zrobić, żeby dużo wynieść z zajęć. - Blue Kangaroo()

  • Systematyczna nauka daje najlepsze efekty czego dowodem jest Twój wpis ;)

  • Popieram tę idęę! ;) Samej mi się oczywiście nie udało i poza robieniem notatek kiepsko u mnie z jakimkolwiek działaniem na podyplomówce :D ………. Trochę inaczej tam to działa chyba :D

  • jaksks hahjwe

    ja się zmotywowałam i uczyłam się na ćwiczenia z mikroekonomii i dzięki temu zdobyłam wszystkie plusy jakie były mozliwe w listopadzie :) które pewnie podwyższą mi ocenę z kolokwium, które będę pisała pod koniec stycznia

  • Gratuluję wyrobienia sobie nawyku z włoskim! :)
    Największe efekty systematycznej nauki widać jednak dopiero w sesji, lub przed egzaminami (np. językowymi). Mi osobiście nigdy nie zdarzyło się w sesji zarwać nocy. Chodziłem na zajęcia, notowałem na nich i starałem się wynieś maksymalnie dużo z samych wykładów. W kolejnym tygodniu tylko utrwalałem tą wiedzę.
    Taka nauka na świeżo jest znacznie efektywniejsza i szybsza, niż wkuwanie czegoś w sesji, gdy już mało co pamiętamy z wykładu…
    Powodzenia na Erasmusie! :)
    Dawid

    • A dziękuję Dawid! Jeszcze jest trochę czasu. Jakie miałeś sposoby na wyniesienie jak najwięcej z zajęć? Niedługo będę o tym pisać, więc jestem ciekawa, jak to wyglądało u Ciebie. ;D

  • Edzia

    Odnoszę wrażenie, że na dłuższą metę systematyczna nauka nawet po godzinę tygodniowo (tuż przed zajęciami) przynosi o niebo lepsze efekty niż wkuwanie całego materiału w 10 godzin przed egzaminem, dlatego z tych ważniejszych przedmiotów zawsze tak planuję sobie naukę :) Co prawda nie brałam udziału w wyzwaniu, bo najzwyczajniej w świecie o nim zapomniałam, ale mój styl uczenia się i tak zakłada w miarę systematyczną naukę, chociaż nie ze wszystkich przedmiotów, bo tak jak zauważyłaś, przy niektórych przedmiotach nie ma to sensu.

  • O wyzwaniu nie wiedziałam, bo dopiero teraz tu trafiłam, ale pomysł bardzo fajny ;)