Mój chłopak — Internet.

Włą­czasz prze­glą­dar­kę i odru­cho­wo wpi­su­jesz już pierw­sze lite­ry naj­czę­ściej odwie­dza­nej przez Cie­bie stro­ny. Cze­kasz chwi­lę i jesz­cze dwie. Odświe­żasz stro­nę. Nic. Two­im oczom uka­zu­je się tyl­ko ten strasz­ny komu­ni­kat. Nie moż­na wyświe­tlić stro­ny. Co do cho­le­ry robi tam ten dino­zaur? (myślisz, jeśli uży­wasz Google Chro­me.) A on się tyl­ko śmie­je, bo dzi­siaj będziesz musia­ła cof­nąć się w cza­sie. Jesz­cze kil­ka nie­uda­nych prób zre­se­to­wa­nia mode­mu. Jesz­cze tyl­ko tele­fon i skar­ga do dostaw­cy. Wię­cej już nie zro­bisz. Burza, pio­run, gra­do­bi­cie, śnieg, taj­fun czy tsu­na­mi, to już nie ma zna­cze­nia. ON odszedł.

 

Nie możesz cały dzień pła­kać. Musisz się wziąć w garść. On wró­ci, pocze­kaj. Każ­dy zwią­zek potrze­bu­je prze­rwy, ina­czej nie dali­by­ście rady. Pomyśl o chwi­li w któ­rej zno­wu się spo­tka­cie. Wybierz na tę oka­zję naj­ład­niej­szą z sukie­nek. Od dłuż­sze­go cza­su na spo­tka­nia z nim przy­cho­dzi­łaś w sta­rej, zno­szo­nej piża­mie. Posta­raj się tro­chę. Nie chcesz chy­ba by odszedł na zawsze? Zanie­dba­łaś ten zwią­zek. Chcia­łaś tyl­ko wię­cej i wię­cej. Ścią­ga­łaś z nie­go kolej­ne czę­ści jego gar­de­ro­by. Pli­ki, fil­my, zdję­cia i muzy­kę. W koń­cu musiał powie­dzieć: nie! Wybacz, ale jed­no sel­fie wgra­ne pół roku temu nie zaspo­koi jego pra­gnie­nia. Dobrze, że poiłaś go cho­ciaż zdję­cia­mi Two­ich kaw na Insta­gra­mie, bo już daw­no by usechł. Zawsze speł­niał wszyst­kie Two­je zachcian­ki. Zabie­rał Cię do kina, na zaku­py, kon­cert i waka­cje.  Daj mu wię­cej od sie­bie.  Napisz cza­sem coś miłe­go na tabli­cy, tyl­ko dla nie­go, cho­ciaż pro­ste dzię­ku­ję. Mów do nie­go czu­le. Facet lubi wie­dzieć, że jest potrzeb­ny. Więc od dzi­siaj nie pytaj go już wię­cej: Jak zro­bić nale­śni­ki? Bądź cie­pła i powiedz. Kocha­ny, jak robi się nale­śni­ki?

Gdy wró­ci, ponow­nie znik­niesz w sie­ci, któ­rą dla Cie­bie ple­cie. I nie tyl­ko dla Cie­bie. Wiesz, że nie jesteś jedy­na, wiesz, że on już tak z każ­dą. I z każ­dym… Uza­leż­ni­łaś się od nie­go. Nie potra­fisz ina­czej. Wyba­czasz i uda­jesz, że o niczym nie wiesz. Zawsze to samo. O już wra­ca! Chy­ba jest pija­ny. Tak zde­cy­do­wa­nie. Trzy kre­ski to nie w jego sty­lu. To zawsze był chło­pak na piąt­kę.

 

Pano­wie wyba­czą, że pisa­ne w rodza­ju żeń­skim, no ale nie­ste­ty Inter­net jest face­tem!

buzia­ki!

Ania

  • Pingback: 8 punktów o tym, jak nie pisać pracy naukowej. - Blue Kangaroo()

  • Hahah :D Nie­złe! Mama się zacznie na poważ­nie o mnie mar­twić, kie­dy usły­szy, że zwra­cam się do kom­pu­te­ra per “Kocha­nie” :D

  • Aniu kocham ten post! Jest cudow­ny! A wiesz co jesz­cze? Roz­wla­iło mnie ostat­nie zda­nie, że Inter­net jest face­tem. Otóż w jed­nej z moich 80 wer­sji postów robo­czych jest takie zda­nie “Inter­net jest kobie­ta” xD

    • dzię­ku­ję :) Ja jestem nato­miast cie­ka­wa Two­je­go wpi­su :p

  • haha­ha :D Tak wła­śnie jest! :D Ja mam przy­go­to­wa­ne zada­nia na czar­ną godzi­nę, jak ode mnie odcho­dzi i jakoś uda­je się prze­trwać :) Ehhhh.… To tok­sycz­na, uza­leż­nia­ją­ca miłość!

  • O jej­ku jakie to uro­cze 3 Od dziś będę się dla Cie­bie stro­ić, kocha­nie :*

  • gra­fi­to­wy

    Cie­ka­we podej­ście do tema­tu:) roz­ba­wi­łaś mnie w samo połu­dnie ;) Musia­łem się powstrzy­my­wać, aby w pra­cy nie nabra­li podej­rzeń

    • haha, faj­na pra­ca, że moż­na blo­gi czy­tać ;)

  • Uro­cze :) On na szczę­ście zawsze wra­ca, cho­ciaż cza­sem trze­ba spro­wa­dzić go siłą i spo­so­bem ;)

  • W ramach odpo­czyn­ku od sie­bie, pro­po­nu­ję podzie­le­nie się nim z kole­żan­ka­mi. ;)

  • Ana

    Oj, musisz Ty się podzie­lić tym chło­pa­kiem z inny­mi ;)

  • hahah genial­ne :D
    Bra­wa za pomy­sło­wość! ;))

    • oo hej Rosia! Daw­no Cię tutaj nie widzia­łam :)

      • Bywać to bywam tu regularnie,lubię tu do Cie­bie zaj­rzeć :))
        Tyle że jak widać, w więk­szo­ści przy­pad­ków się po pro­stu nie udzie­lam jakoś spe­cjal­nie ;)