Mój dziwny sposób na nawilżoną skórę nóg.

Nigdy nie lubi­łam kre­mo­wać nóg po kąpie­li. Zabie­ra to za dużo cza­su, muszę cze­kać aż krem się wchło­nie, bo cała się lepię. Kie­dy posta­no­wi­łam sobie, że będę piła wię­cej wody sytu­acja się znacz­nie popra­wi­ła, bo nie musia­łam już sma­ro­wać nóg co wie­czór, ale nie na tym pole­ga mój sekret. Teraz w waka­cje spraw­dza się on nadal, pomi­mo, że opa­la­na skó­ra lubi się wysu­szać. Nie wiem, czy dla posia­da­czek skó­ry suchej to roz­wią­za­nie się spraw­dzi, ale dziew­czy­ny z skó­rą nor­mal­ną mogą spo­koj­nie zapo­mnieć o cowie­czor­nym wcie­ra­niu kre­mów.
Jest jesz­cze jed­na rzecz któ­rej nigdy nie lubi­łam. Tłu­ste ręce po nało­że­niu kre­mu na twarz, ole­ju na wło­sy czy na buzię. Cały trik pole­ga na tym, że kie­dy już naole­ju­ję te wło­sy, albo nakre­mu­ję twarz lub też umy­ję ją ole­jem wycie­ram tłu­ste ręce w łyd­ki i uda na zmia­nę. Wycie­ram w nogi nawet tłu­ste pal­ce po serum do koń­có­wek czy masce do wło­sów. Takie dzi­wy.
 
 
  • Ja nale­żę do osób, któ­re nie lubią być wykre­mo­wa­ne, wyole­jo­wa­ne, wybal­sa­mo­wa­ne… Tzn. lubię dbać o skó­rę poprzez tego typu zabie­gi, ale nie zno­szę gdy kosme­tyk pozo­sta­wia po sobie war­stwę. Musi się wchła­niać i koniec. Nie jestem w sta­nie znieść nasma­ro­wa­nych oliw­ką nóg, któ­re się błysz­czą od tego tłusz­czu, a latem jak­by ta oliw­ka z nich spły­wa­ła (a znam dużo kobiet, któ­re spe­cjal­nie wcie­ra­ją w nogi oliw­kę latem, by te się świe­ci­ły… dla mnie okrop­ność). Moje spo­so­by to naoli­wie­nie się jesz­cze pod prysz­ni­cem (naj­czę­ściej robię tak, że w wil­got­ne cia­ło wcie­ram oliw­kę dla dzie­ci, a następ­nie wyko­nu­ję peeling kawowy/ cukro­wy z dodat­kiem.… oliw­ki), po dokład­nym spłu­ka­niu skó­ra jest mięk­ka i nawil­żo­na a ja nie cier­pię z powo­du nawa­le­nia na sie­bie war­stwy tłusz­czów i nawil­ża­czy. Kolej­ny spo­sób to masło kari­te zamiast dro­ge­ryj­ne­go bal­sa­mu — nawil­ża i szyb­ko się wchła­nia. Cenię rów­nież w przy­pad­ku sma­ro­wa­nia twa­rzy.

    • Faj­ny trik z tym ole­jo­wa­niem się pod prysz­ni­cem, szcze­gól­nie, jeśli tak Ci prze­szka­dza bycie nasma­ro­wa­ną :) Ja nie mam cze­goś takie­go. Wgl nie zwra­cam na to uwa­gi. Nie pró­bo­wa­łam jesz­cze masła kari­te, bo od jakie­goś roku jestem wiel­ką fan­ką masła shea, któ­re sto­su­ję wszę­dzie i na wszyst­ko i świet­nie mnie nawi­li­ża ;p

  • Lepią­ca się skó­ra to dla mnie kosz­mar, brrrr… Tez robi­lam tak samo jak Ty, dopó­ki nie dorwa­lam bal­sa­mu pod prysz­nic z Nivea. Cudo :)

  • cie­ka­we :)

  • Haha­hah też tak robię :D a inny mój spo­sób na nawil­żo­ne cia­ło to doda­nie oliw­ki do wody w wan­nie :D

  • No proszę,mam podob­nie z tym kre­mo­wa­niem się,a raczej nie kremowaniem;-)Dziwny czy nie,ważne,że dzia­ła:-)

  • nie sły­sza­łam o tym, ale może wypró­bu­ję :)
    http://martienna.blogspot.com/2014/07/jezioro-biae.html

  • No kur­cze, a ja zawsze myłam ręce no. Od dzi­siaj będę tak robić :D

  • Hehe widzę,że nie tyl­ko ja tak robię ;)

  • Aniu,dodaj do wan­ny łyż­kę oliw­ki baby­dre­am albo ole­ju sojowego,skora jak marze­nie :) zwy­kłą oli­wa tez ujdzie :) zero wcie­ra­nia!

  • Cie­ka­wa tech­ni­ka :)