Nerwica — nadal uważasz, że Cię to nie dotyczy?

 

Sza­cu­je się, że co 2 (!) czło­wiek ma w swo­im życiu krót­ki romans z ner­wi­cą, a co 5 jest z nią w sta­łym związ­ku. Nie­trud­no zauwa­żyć, że ner­wi­ca to strasz­nie pusz­czal­ska laska. Pro­blem w tym, że jak już się przy­cze­pi, to trud­no się jej pozbyć, a to dla­te­go, że ner­wi­ca dzia­ła na zasa­dzie błęd­ne­go koła. Na począt­ku tro­chę się czymś dener­wu­jesz, a potem jesz­cze bar­dziej. Stres odpo­wie­dzial­ny jest za umie­ra­nie kom­plek­su wita­mi­ny B i wita­min­ki C. Gwał­tow­ny wyrzut adre­na­li­ny powo­du­je ist­ną gra­bież mine­ra­łów i pier­wiast­ków, przede wszyst­kim magne­zu. Dal­szy stres, lęki i oba­wy dopro­wa­dza­ją do pro­ble­mów zdro­wot­nych, koła­ta­nia ser­ca, drga­wek, bóli mię­śnio­wych itd. Zaczy­nasz więc mar­twić się o swo­je zdro­wie, co powo­du­je kolej­ne lęki, kolej­ny stres i koło się zapę­tla.

 

Obja­wy ner­wi­cy.

Wyróż­nia się róż­ne rodza­je ner­wic, cho­ciaż ich obja­wy czę­sto mogą się zazę­biać. Np. ner­wi­ca lęko­wa może być rów­no­cze­śnie połą­czo­na z ner­wi­cą hipo­chon­drycz­ną czy depre­syj­ną. Obja­wów ner­wic jest nie­skoń­cze­nie wie­le i choć u więk­szo­ści ludzi się powta­rza­ją, u nie­któ­rych ludzi mogą wystą­pić zupeł­nie inne obja­wy.

 

Sprawdź, czy i jakie obja­wy ner­wi­cy Ci doskwie­ra­ją:

 

  • sil­ne lęki, fobie, histe­ria, obse­sje,
  • obja­wy hipo­chon­drycz­ne,
  • czar­ne myśli, ukła­da­nie sce­na­riu­szy,
  • czę­sta zmia­na nastro­jów,
  • trud­no­ści z zasy­pia­niem,
  • doszu­ki­wa­nie się pro­ble­mów,
  • brak chę­ci do dzia­ła­nia,
  • pro­ble­my z kon­cen­tra­cją.

 

 Z cza­sem obja­wy mogą prze­nieść się rów­nież na naszą fizycz­ność i wte­dy ner­wi­cy towa­rzy­szą:

 

  • pod­wyż­szo­ne tęt­no, koła­ta­nie ser­ca,
  • bóle gło­wy, zawro­ty gło­wy,
  • fale gorą­ca,
  • pro­ble­my z oddy­cha­niem, uczu­cie uci­sku w klat­ce pier­sio­wej, jak­by brak moż­li­wo­ści wzię­cia głę­bo­kie­go odde­chu,
  • pro­ble­my ze skó­rą,
  • uczu­cie guli w gar­dle,
  • sztyw­ność mię­śni, głów­nie kar­ku,
  • pro­ble­my z ukła­dem tra­wien­nym, bie­gun­ki, zapar­cia, bóle brzu­cha, nud­no­ści,
  • drże­nie cia­ła.

 

Jeże­li jed­no­cze­śnie prze­śla­du­ją Cię zale­d­wie 2–3 obja­wy psy­chicz­ne i taka sama ilość fizycz­nych, to może świad­czyć to o zaawan­so­wa­nej ner­wi­cy. Jeże­li obja­wy fizycz­ne jesz­cze Cię nie doty­czą, jesteś w lep­szej sytu­acji.

 

I choć obja­wy są róż­ne lecze­nie ner­wic spro­wa­dza się zwy­kle do tych samych dzia­łań czy­li wizy­ty u psy­cho­lo­ga i dobo­ru któ­rejś z odmian tera­pii poznaw­czo-beha­wio­ral­nej lub dobo­ru psy­cho­tro­pów, na co lepiej się nie zga­dzać i trak­to­wać je jako osta­tecz­ność. Kolo­ro­we tablet­ki nie zmie­nią nas, dopó­ki sami nie spró­bu­je­my cze­goś w sobie zmie­nić.

 

nerwica

 

Co powo­du­je ner­wi­cę?

Mogą to być sil­nie stre­su­jąc sytu­acje, trau­ma­tycz­ne wyda­rze­nia, nara­że­nie na dłu­go­trwa­ły stres np. na stu­diach, wewnętrz­ne kon­flik­ty emo­cjo­nal­ne. Te ostat­nie to róż­ne­go rodza­ju kon­flik­ty mię­dzy tym, cze­go pra­gnie­my a tym, co musi­my. Dodam, że na ner­wi­cę szcze­gól­nie nara­żo­ne są oso­by nad­wraż­li­we, o któ­rych pięk­nie pisa­ła Asia z Kró­licz­ka Doświad­czal­ne­go.

 

Ale nie zawsze jest tak, że sta­jesz się kłęb­kiem ner­wów. Ner­wi­ca jest też cho­ro­bą ludzi ambit­nych, takich, któ­rzy wyso­ko sta­wia­ją sobie poprzecz­kę. Oba­wa przed poraż­ką przy­tła­cza czło­wie­ka, zaczy­na­ją się lęki (ner­wi­ca lęko­wa). Rów­nież tłam­sze­nie emo­cji w sobie, przede wszyst­kim tych nega­tyw­nych może powo­do­wać ner­wi­cę.

 

Ner­wi­ca — jak sobie z nią radzić?

 

Teo­re­tycz­nie pod­czas pro­ble­mów z ner­wi­cą zale­ca się wizy­tę u psy­cho­lo­ga, któ­ry może zapro­po­no­wać Ci tera­pię albo jak jest leni­wy psy­cho­tro­py. War­to jed­nak same­mu spró­bo­wać upo­rać się z pro­ble­ma­mi we wła­snej gło­wie. Wie­lu ludzi po pro­stu nie wie, jak to robić.

 

Uzu­peł­nie­nie nie­do­bo­rów wita­min i mine­ra­łów — na pierw­szym miej­scu, bo tyl­ko w ten spo­sób może­my prze­rwać błęd­ne koło ner­wi­cy. Oso­by zma­ga­ją­ce się z ner­wi­cą zwy­kle mają nie­do­bo­ry wita­mi­ny D, któ­rą nale­ży łykać w okre­sie, w któ­rym nie wysta­wia­my nasze­go cia­ła bez­po­śred­nio na słoń­ce. Poza tym potas, wyżej wspo­mnia­ny magnez, kom­pleks wita­min  gru­py B, (bana­ny mają dużo pota­su i 5 z 8 wita­min z gru­py B). Wita­mi­na C, któ­rą przy dobrej die­cie może­my pobrać z poży­wie­nia. Wymie­ni­łam jedze­nie boga­te w wita­mi­nę C, a tak­że Ome­ga-3, któ­re rów­nież waż­ne jest dla polep­sze­nia sta­nu ner­wi­cow­ca przy oka­zji wpi­su o jedze­niu dla mózgu.

 

Popraw­ny oddech — To głę­bo­ki wdech, wcią­gnię­cie powie­trza do prze­po­ny, przy­trzy­ma­nie go przez chwi­lę a następ­nie wypusz­cze­nie powie­trza przez usta. Szcze­gól­nie spraw­dza się, gdy zaczy­na­my odczu­wać lęk bądź nasze cia­ło obja­wia nam go w posta­ci drże­nia cia­ła lub koła­ta­nia ser­ca. Ja tak radzi­łam sobie za każ­dym razem z tymi obja­wa­mi. By odpo­wied­nio oddy­chać trze­ba nabrać wpra­wy. W tek­ście: wiem, że źle oddy­chasz, opi­sa­łam ćwi­cze­nia, któ­re to uła­twią.

 

Medy­ta­cja — to nie koniecz­nie sie­dze­nie w pozy­cji kwia­tu loto­su z zamknię­ty­mi ocza­mi. Mi naj­le­piej medy­tu­je się w auto­bu­sie, samo­cho­dzie czy pocią­gu. Po pro­stu ruch powo­du­je, że wpa­dam w jakiś trans i cza­sem nie wiem, kie­dy minę­ła mi podróż. Medy­ta­cja to relaks i sku­pie­nie się na wła­snym odde­chu. (Wszyst­ko się zazę­bią.) Ostat­nio Doro­ta z blo­ga Witaj Słoń­ce pisa­ła o apli­ka­cjach do nauki medy­ta­cji, któ­re są faj­nym pomy­słem dla począt­ku­ją­cych. Zain­sta­lo­wa­łam Head­spa­ce, gdzie sesję medy­ta­cji pro­wa­dzi pan o przy­jem­nym gło­sie. Na począ­tek świet­ne, bo wte­dy naj­trud­niej jest wytrzy­mać kom­plet­ną ciszę. ;) Wpis Doro­ty znaj­dziesz tutaj.

 

nerwica

 

Bie­ga­nie — bie­ga­nie rów­nież jest for­mą medy­ta­cji. Oczysz­cza z myśli, pozwa­la się od nich uwol­nić. W dodat­ku bie­ga­jąc pro­du­ku­jesz endor­fi­ny, któ­re czy­nią Cię szczę­śli­wym. Poza tym wbrew logi­ce bie­ga­nie napeł­nia czło­wie­ka energią,taką wewnętrz­ną, któ­rej brak jest jed­nym z naj­czę­ściej spo­ty­ka­nych obja­wów ner­wi­cy.

 

Auto­ma­saż — faj­nie, gdy mamy kogoś kto nas wyma­su­je, ale od bie­dy mamy też sie­bie! W sta­nach napię­cia, lęku może­my czuć sztyw­nie­nie kar­ku. Wte­dy war­to go roz­ma­so­wać uci­ska­jąc w kie­run­ku gło­wy z siłą na gra­ni­cy bólu.

 

Śmiech — nie moż­na wyle­czyć się z ner­wi­cy bez śmie­chu. Śmiech to zdro­wie, leczy i wydłu­ża życie. Oglą­da­nie kome­dii, spo­tka­nia towa­rzy­skie, któ­re wywo­łu­ją pro­duk­cję oksy­to­cy­ny zmniej­sza­ją­cej nie­po­kój, to jest to co powin­no inte­re­so­wać ner­wi­cow­ca.

 

Sen — naj­le­piej w egip­skich ciem­no­ściach. Tyl­ko wte­dy będziesz w sta­nie pro­du­ko­wać zba­wien­ną mela­to­ni­nę, któ­re oprócz tego, że regu­lu­je rytm dobo­wy jest też potęż­nym prze­ciw­u­tle­nia­czem i wspar­ciem ukła­du odpor­no­ścio­we­go. Zain­sta­luj na swo­im kom­pu­te­rze f.lux a na tele­fo­nie twi­li­ght, by uchro­nić się przed bia­łym świa­tłem z ekra­nów sprzę­tów elek­tro­nicz­nych, któ­re zakłó­ca pro­duk­cję mela­to­ni­ny. Bo ona jest tro­chę jak wam­pir. Boi się wyjść na świa­tło dzien­ne.

 

Wdzięcz­ność — to udo­wod­nio­ne nauko­wo, że wyra­ża­nie wdzięcz­no­ści obni­ża poczu­cie lęku i relak­su­je.

 

Wypisz się. — Wyrzu­cisz z sie­bie drę­czą­ce Cię myśli. Usiądź na 10 minut z kart­ką papie­ru i zapi­suj wszyst­ko, co tyl­ko przyj­dzie Ci do gło­wy. Spró­buj koniecz­nie, to zaj­mu­je prze­cież tyl­ko chwi­lę.

 

Zapla­nuj roz­wią­za­nie. — Jeśli nęka­ją Cię strasz­ne wizje tego, co może się wyda­rzyć zapla­nuj, co zro­bisz, gdy to już nastą­pi. Jak roz­wią­żesz ten pro­blem? Zapisz na kart­ce tak­że to, co zro­bisz, by do tego nie dopu­ścić. Plan da Ci poczu­cie kon­tro­li nad sytu­acją.


 

Z ner­wi­cą nie ma żar­tów. W ogó­le nie ma żar­tów ze stre­sem. Nie zno­szę ludzi, któ­rzy uwa­ża­ją, że moty­wo­wa­nie swo­ich pra­cow­ni­ków, stu­den­tów czy uczniów “odro­bi­ną” stre­su jest dobre. Ludzie są tak roz­wi­nię­ty­mi isto­ta­mi, że potra­fią sami sobie zna­leźć źró­dło stre­su, a wła­ści­wie to nie zawsze muszą go szu­kać. Już sama myśl o tym, jak pora­dzi­my sobie w życiu, czy się utrzy­ma­my jest stre­su­ją­ca. Do tego docho­dzą codzien­ne tro­ski o sie­bie i naj­bliż­szych. Wystar­czy.

 

Napa­dy ner­wi­cy w posta­ci drże­nia całe­go cia­ła jak przy padacz­ce i koła­ta­nia ser­ca jak przy zawa­le zda­rzy­ły się kil­ka razy w podró­ży, przez co zaczę­łam się bać cze­goś, co kocham — podró­żo­wa­nia. Zaczę­łam oba­wiać się o kolej­ne wyjaz­dy. Czy aby na pew­no będę bez­piecz­na w obcym miej­scu i czy w razie potrze­by otrzy­mam tam pomoc medycz­ną? Czę­sto myśla­łam też o tym, co będzie, gdy spo­tka mnie to na 6-mie­sięcz­nym Era­smu­sie? Bałam się, że nie będę potra­fi­ła cie­szyć się poby­tem w Saler­no, kie­dy jesz­cze w nim nie byłam, z dru­giej zaś stro­ny ogrom­nie się eks­cy­tu­jąc. Jestem tutaj już 5 tygo­dni i nie zda­rzy­ło mi się jesz­cze zadrżeć z nie­uza­sad­nio­ne­go stra­chu. ;) Wszyst­kie wymie­nio­ne prze­ze mnie spo­so­by radze­nia sobie z ner­wi­cą sto­su­ję od dłuż­sze­go cza­su. Nie jestem w sta­nie powie­dzieć dokład­nie, ponie­waż stop­nio­wo wdra­ża­łam je w życie. Jedy­nie bie­gać zaczę­łam we Wło­szech.

Naj­dziw­niej­sze było to, że w cią­gu dnia potra­fi­łam się śmiać, czuć wspa­nia­le, być szczę­śli­wą, a wie­czo­rem, gdy leża­łam w łóż­ku wra­ca­ło do mnie uczu­cie lęku i przy­śpie­szo­ne bicie ser­ca. Nie potra­fi­łam tego zro­zu­mieć. Potem ner­wi­ca wtar­gnę­ła i w sfe­rę dzien­ną, bo bałam się tego, co będzie wie­czo­rem, myśla­łam o tym, jak z tym skoń­czyć, trosz­czy­łam się o przy­szłość. I tak w kół­ko. Blog rów­nież w dużym stop­niu był dla mnie tera­pią. To dla­te­go czę­sto pisa­łam o tym, by się nie zapra­co­wy­wać, o ludziach maszy­nach, o spo­so­bach na orga­ni­za­cję, by odna­leźć w tym wszyst­kim, co chcę robić czas, by nic nie robić. I tego Wam rów­nież życzę.

 

Trzy­maj­cie się i uwa­żaj­cie na sie­bie!

Do następ­ne­go czy­ta­nia!

Ania

  • mirek­ko­lacz­ko

    Czy korzy­stasz z pomo­cy psy­cho­te­ra­peu­ty? ja od dwóch lat cho­dzę do mojej Pani Kasi i czu­ję się o nie­bo lepiej! Pole­cam sko­rzy­stać http://www.terapia-duszy.pl/kontakt.html

  • Pingback: 3 powody, dla których powinieneś tańczyć w sesji. + Sesyjny Poradnik - zamykam zapisy na listę VIP. - Blue Kangaroo()

  • Ali­cja

    Aniu, bar­dzo przy­dat­ny arty­kuł, ja stu­diu­je obec­nie i mam ner­wi­ce, wsty­dzę się tego i raczej mało kto o tym wie z moich zna­jo­mych. Dobrze wie­dzieć ze nie tyl­ko ja mam taki pro­blem z mło­dych ludzi i dzię­ku­je za spo­so­by radze­nia sobie z ner­wi­cą :) na pew­no wyko­rzy­stam ;)l

  • Wystą­pię w obro­nie kolo­ro­wych table­tek. One rze­czy­wi­ście prze­pi­sy­wa­ne są na pra­wo i lewo i czę­sto ZASTĘPUJĄ pra­cę nad sobą, ale ich rolą jest stłu­mie­nie obja­wów unie­moż­li­wia­ją­cych pra­wi­dło­we funk­cjo­no­wa­nie. Ja może jestem złym przy­kła­dem, bo nie dole­ga mi jedy­nie ner­wi­ca, a tak­że poważ­na cho­ro­ba psy­chicz­na, więc muszę być na lekach tak samo, jak cukrzyk na insu­li­nie, ale pra­wi­dło­wo powin­no się pro­wa­dzić jed­no­cze­śnie far­ma­ko­te­ra­pię, psy­cho­te­ra­pie oraz pacjent powi­nien pra­co­wać nad sobą poza gabi­ne­tem, wdra­ża­jąc zdrow­szy tryb życia.

    Nie ma co męczyć się z depre­sją czy sta­na­mi lęko­wy­mi, cze­ka­jąc, aż dłu­go­trwa­ła tera­pia zacznie przy­no­sić efek­ty — lepiej jest wziąć piguł­kę osła­bia­ją­cą ból psy­chicz­ny i rów­no­cze­śnie pra­co­wać nad źró­dłem pro­ble­mów tak, aby w przy­szło­ści moż­na było zmniej­szać daw­ki, aż wresz­cie odsta­wić piguł­ki na sta­łe.

  • Cóż, w cza­sie stu­diów nic nie potra­fi­ło mi pomóc. Ata­ki pani­ki, dole­gli­wo­ści fizycz­ne… a to wszyst­ko w imię stu­diów, z któ­ry­mi nie chcę mieć nic wspól­ne­go :C

    • Skoń­czy­łaś już stu­dia czy jesz­cze nie, bo nie wiem czy dobrze zro­zu­mia­łam? ;)

      • trud­no powie­dzieć, jestem na eta­pie “ola­łam je po pią­tym roku” ;] powin­nam się obro­nić.

        • a okej. ;) Obro­nić się moż­na chy­ba nawet kil­ka lat po stu­diach, praw­da? :)

          • chy­ba tak. jak doj­rze­ję do tej decy­zji, to pew­nie dowiem się, że już za póź­no ;]

  • Chan­ge Life

    wspa­nia­ły tekst! ja mam sta­ny depre­syj­no — lęko­we (obja­wy podob­ne), więc wiem jak cięż­ko się z tym żyje, ale moż­na żyć i to cał­kiem dobrze ( choć bywa­ją dużo­oo gor­sze dni, jak wczo­raj). Kolej­ny raz sły­szę o wita­mi­nie D, więc muszę ją wpro­wa­dzić :) dzię­ku­je.

    • Tak, zrób to koniecz­nie! Serio kocha­na, to może roz­wią­zać Two­je pro­ble­my. Zdrów­ka! ;)

      • Chan­ge Life

        dzię­ku­ję pięk­nie!

  • Kama

    wizy­tę u psy­cho­lo­ga, któ­ry może zapro­po­no­wać Ci tera­pię albo jak jest leni­wy psy­cho­tro­py” — psy­cho­log chy­ba nie może zapi­sy­wać żad­nych leków? Tak czy ina­czej, dobry wpis. Zro­bię z tego listę i w czar­niej­szych momen­tach będę do niej wra­cać.

    • Może, nawet inter­ni­sta mi prze­pi­sał psy­cho­tro­py, więc roz­da­ją je na lewo i pra­wo. :(

      • Ale psy­cho­log nie jest po szko­le medycz­nej (chy­ba żeby aku­rat pani X mia­ła dwa fakul­te­ty), więc nie ma upraw­nień do prze­pi­sy­wa­nia leków. To nawet nie to, że jemu nie wol­no — on po pro­stu nie ma fizycz­nie takiej moż­li­wo­ści, bo nie dosta­nie blocz­ka z recep­tą! Psy­cho­log może co naj­wy­żej zale­cić psy­cho­tro­py i wska­zać zaprzy­jaź­nio­ne­go psy­chia­trę, do któ­re­go jego zda­niem war­to się udać.

  • Pingback: Klarowna Sobota #1 | Madziklarowo()

  • Dzię­ku­ję za ten tekst. Wła­śnie dzi­siaj tego potrze­bo­wa­łam.

  • Bar­dzo pomoc­ny i kon­kret­ny wpis :)

  • Kocha­na, wiem przez co prze­cho­dzi­łaś, bo sama mam duże pro­ble­my z ner­wi­cą, tyl­ko że u mnie to się obja­wia przede wszyst­kim dusz­no­ścia­mi, pro­ble­ma­mi z nabra­niem odde­chu. Są dni, kie­dy budzę się w nocy i przez godzi­nę męczę się z ogrom­ny­mi pro­ble­ma­mi z oddy­cha­niem. Czę­sto mam je przed zaśnię­ciem, cza­sem w cią­gu dnia. Niby wiel­kich stre­sów teraz nie mam, ale to wszyst­ko jest pod­świa­do­me. Zapi­sa­łam się na jogę, uczę się oddy­chać, ale mając pro­ble­my z oddy­cha­niem, ta nauka cza­sem mnie prze­ra­sta. Bo jak tu spo­koj­nie oddy­chać, gdy odde­chu nabrać nie moż­na? Słu­cham spo­koj­nej muzy­ki, tre­nu­ję tyl­ko do godzi­ny 14, acz­kol­wiek będąc instruk­to­rem tań­ca, w godzi­nach wie­czor­nych też mam spo­ro ruchu, któ­ry nie­ste­ty nie poma­ga, bo zamiast wyci­szać się wie­czo­rem, dzia­łam na peł­nych obro­tach. Kolo­ru­ję, cho­dzę do psy­cho­lo­ga, sta­ram się nad tym pra­co­wać, bo strasz­nie pozwo­li to roz­wa­lić dzień. Już nie raz zda­rza­ło mi się pła­kać z bez­sil­no­ści… Dzię­ki za tego posta! Świa­do­mość, że nie jestem w tym sama poma­ga, a na pew­no sko­rzy­stam z kil­ku rad :)

    • Wiem, jak to jest z tym odde­chem. Czło­wiek wciąż pró­bu­je i pró­bu­je a oddech wciąż jakiś taki płyt­ki. Faj­nie, że masz tyle ruchu! I faj­nie, że jesteś instruk­to­rem tań­ca! Wow! Nie wie­dzia­łam, że moi czy­tel­ni­cy mają takie cie­ka­we zain­te­re­so­wa­nia. ;) Wszyst­ko robisz ide­al­nie, tu może cho­dzić jesz­cze o suple­men­ta­cję. :)

      • No wła­śnie! Tyle jest nas w tej sie­ci, ale nie­wie­le o sobie wie­my ;)
        Tak sobie myślę, że to może być po pro­stu też kwe­stia cza­su — dopie­ro od nie­daw­na prze­or­ga­ni­zo­wa­łam swo­je życie w ten spo­sób — jesz­cze kil­ka mie­się­cy temu pra­co­wa­łam w kan­ce­la­rii, gdzie nie­któ­re dni były napraw­dę stre­su­ją­ce i leża­łam do pół­no­cy w łóż­ku, np. zasta­na­wia­jąc się czy wysła­łam list do sądu — strasz­nie mnie to roz­wa­la­ło! Dla­te­go tam­tą pra­cę skoń­czy­łam i kon­ty­nu­uje tyl­ko bycie instruk­to­rem, bo to wła­snie kocham i to mnie roz­luź­nia :) Będę cier­pli­wa i mam nadzie­ję, że uda mi się sku­tecz­nie zwal­czyć tę ner­wi­cę :)

    • Opi­su­jesz bar­dzo sil­ne obja­wy, współ­czu­ję… Widzę, że cięż­ko pra­cu­jesz nad sobą, ale może doraź­nie war­to było­by sko­rzy­stać rów­nież z pomo­cy psy­chia­trycz­nej? Zanim psy­cho­te­ra­pia zacznie przy­no­sić efek­ty (co potrwa pew­nie ze dwa lata), możesz brać piguł­ki, dzię­ki któ­rym będziesz w sta­nie nor­mal­nie spać i funk­cjo­no­wać na co dzień, auto­ma­tycz­nie zmniej­sza­jąc rów­nież poziom stre­su (bo teraz dodat­ko­wo nakrę­ca Cię lęk przed ata­kiem dusz­no­ści oraz kon­se­kwen­cje nie­wy­spa­nia się / roz­wa­lo­nych pla­nów).

        • To jak jedze­nie czosn­ku pod­czas zapa­le­nia płuc. Cza­sa­mi jest za póź­no na poprze­sta­nie na domo­wych środ­kach i potrzeb­na jest inter­wen­cja leka­rza.

          • To nie jest tak, że natu­ral­ne meto­dy są gor­sze. Ja jestem prze­ko­na­na nawet, że są lep­sze. Na mnie podzia­ła­ły. Ner­wi­ce i depre­sje powsta­ją z bra­ku wie­lu mine­ra­łów, kwa­sów i wita­min, póź­niej jest stres, lęk, któ­re dzię­ki kor­ty­zo­lo­wi wywa­la­ją te skład­ni­ki z orga­ni­zmu i koło się zamy­ka. Trze­ba je uzu­peł­niać, no trze­ba. Z leka­mi jest tak, jak z samo­cho­dem, w któ­rym nie masz koła. Na chwi­lę wkła­dasz w to miej­sce koło z rowe­ru (lek), ale dale­ko raczej nie poje­dziesz, dla­te­go musisz z powro­tem wło­żyć tam koło samo­cho­do­we. (mine­ra­ły i wita­mi­ny, kwa­sy itd.), bo to ono powin­no zna­leźć się w miej­scu bra­ku, nic inne­go. Taki przy­kład choć­by z forum nerwica.com, ile zdzia­łać może olej lnia­ny. Pan o nic­ku “lord kapu­cyn” poda­je mnó­stwo źró­deł do badań, któ­re poka­zu­ję ewi­dent­ną, popra­wę sta­nu cho­rych tyl­ko po uzu­peł­nie­niu kwa­sów. Co dopie­ro, gdy­by zabra­li się za to kom­plek­so­wo!

            http://www.nerwica.com/olej-lniany-zmasowany-atak-omeg-3-w-zaburzenia-t57868.html

            Póź­niej może arty­kuł o szko­dli­wo­ści leków anty­de­pre­syj­nych, a wła­ści­wie o ich zabój­czym dzia­ła­niu:
            https://kefir2010.wordpress.com/2012/03/31/zabijanie-i-okaleczanie-psychotropami-mocny-tekst-oskarzam-lekarzy-media-kartel-farmaceutyczny-o-zbrodnie-z-art-konwencji-genewskiej-dotyczacej-zbrodni-ludobojstwa/

            Tu jest wątek z wyżej wspo­mnia­ne­go forum o tym, “cze­go lekarz nie powie”. Ludzie dzie­lą się lin­ka­mi i doświad­cze­nia­mi. Też pole­cam. http://www.nerwica.com/czego-nie-mowi-lekarze-t52545.html

            Sama kie­dyś wie­rzy­łam leka­rzom na sło­wo, bo wykształ­ce­ni, bo mądrzej­si. Nie­ste­ty kon­cer­ny far­ma­ceu­tycz­ne nało­ży­ły im klap­ki na oczy, kształ­cą ich, a wła­ści­wie “pro­gra­mu­ją” na sprze­daw­ców leków. Żaden lekarz już nie wspo­mi­na o tym, jak powin­naś się odży­wiać, rzad­ko spraw­dza­ją Two­je wyni­ki krwi a o bar­dziej kom­plek­so­wych bada­niach już nie wspo­mnę. Za to anty­bio­tyk to potra­fią prze­pi­sać nawet Cię nie bada­jąc, ot tak rzu­ca­jąc na Cie­bie okiem. (Lekar­ka prze­pi­sa­ła mi tak “lekar­stwo” na trą­dzik, któ­re oczy­wi­ście nie pomo­gło.)
            Życzę zdrów­ka! :)

            PS Prze­pra­szam, że tak póź­no odpi­su­ję, ale byłam w podró­ży. :)

  • Myślę, że cza­sem każ­dy z nas obser­wu­je u sie­bie ten czy inny objaw, mogą­cy suge­ro­wać ner­wi­cę, w dzi­siej­szym świe­cie bar­dzo trud­no jest pro­wa­dzić pozba­wio­ne stre­su życie.. Waż­ne, by nie lek­ce­wa­żyć nicze­go, bo nie, samo z sie­bie to na pew­no nie przej­dzie. Póź­niej może być tyl­ko gorzej. A zdro­wie ma się tyl­ko jed­no i trze­ba o nie dbać! ;)

  • Raczej mnie to nie doty­czy, a to wszyst­ko dla­te­go, że sto­su­ję pra­wie wszyst­kie z pod­punk­tów, któ­re zapo­bie­ga­ją ner­wi­cy :) Tak­że potwier­dzo­ne na wła­snej skó­rze, że to dzia­ła :)

  • Cóż, ner­wi­ca to serio cho­ro­ba cywi­li­za­cyj­na XXI wie­ku — wyso­kie wyma­ga­nia, świat szyb­ki i wypeł­nio­ny infor­ma­cja­mi, chro­nicz­ny stres. Cie­szę się, że zwró­ci­łaś uwa­gę na ten pro­blem. Wie­lu ludzi lek­ce­wa­ży to, co się z nimi dzie­je, na swój umysł, na prze­mę­cze­nie, na swo­je cia­ło. Cięż­kie to, wiem z autop­sji :)

    • No wła­śnie, bar­dzo ludzi to lek­ce­wa­ży, dla­te­go wła­śnie zde­cy­do­wa­łam się napi­sać ten tekst, cho­ciaż powiem szcze­rze, że już daw­no temu chcia­łam to zro­bić.

  • Znam to z autop­sji, stu­dia bar­dzo poważ­nie nad­wy­rę­ży­ły moją psy­chi­kę, to praw­da, że wie­lu ludzi lek­ce­wa­ży stres i co ze sobą nie­sie. Dzię­ki za ten wpis:)

  • Bar­dzo potrzeb­ny tekst, szcze­gól­nie w mło­dym wie­ku lek­ce­wa­ży się takie rze­czy :)