Nie chcę już prowadzić bloga.

Teraz chcę być poszukiwaczem zaginionych dzieł sztuki.
Chcę mieć wiedzę jak Zofia Lorenz i być sprytna, chytra oraz tajemnicza jak Lisa. Chcę podróżować po świecie, uciekać przed tajnymi agentami, a potem zbierać laury i wiwaty. Ooo tak to jest życie! Aż boję się łapać za jakąkolwiek inną książkę tego autora, bo nie wiem jak bardzo może mi jeszcze odbić!
Już piszę jak do tego doszło. Wszysto zaczęło się we wrześniu, kiedy dostałam w prezencie książkę Zygmunta Miłoszewskiego Bezcenny. Nie otwierałam jej wtedy nawet, bo uczyłam się do sesji poprawkowej. Potem otworzyłam jeszcze parę razy w semestrze, ale nie na długo, bo semestr tamten mogę nazwać „semestrem bez życia”. Po drodze wpadły mi w ręce obie książki Kominka i książka Ani Jak stać się szczęśliwym człowiekiem? (czemu ja nie pisałam o niej na blogu?!), a że Bezcenny z początku ekscytujący nie jest, to wyprzedziły go w kolejce. Dodatkowo wyprzedziły go wszystkie lektury, które musiałam przeczytać na uczelnię i inne priorytety. Pomimo to starałam się go czytać, kiedy tylko się dało, najczęściej w autobusach, lub gdy miałam krótką przerwę. Kiedy w piątek zdałam mój ostatni egzamin, pochłonęłam Bezcennego jak czekoladę z Milki. Tak więc od wczoraj marzy mi się odkrywanie tajemnic sztuki…
Książka od początku wywoływała we mnie emocje. Najpierw negatywne, wkurzały mnie błędy, których nie wyłapała korekta, a jest ich naprawdę sporo. A więc już na wstępie można polecić książkę wszystkim wychwytywaczom literówek na blogach – tam będziecie się czuli jak ryba w wodzie i mam nadzieję, że zgłosicie się też do Pani od korekty jak zgłaszacie się do nas. (Tak naprawdę to bardzo nam pomagacie i jesteśmy Wam wdzięczni ale musimy się trochę pobuntować ;)) Im głębiej w las tym większe emocje, aż w końcu napięcie sięga zenitu i w moim przypadku kończy się to płaczem.

Ale o czym to w ogóle jest?

Premier Polski zleca kradzież zaginionego dzieła sztuki z domu amerykańskiego bogacza. Okazuje się, że sprawa nie zakończy się w Stanach, a z odnalezieniem najcenniejszego zaginionego dzieła Portretu Młodzieńca Rafaela Santi związany jest sekret, który może zmienić oblicze współczesnego świata.
Gorąco polecam Wam tę książkę, bo dostarczyła mi tak wspaniałych emocji, że nie wiem jak je Wam tu opisać, a to przecież niedobrze, bo jako blogerce nie powinno mi się to zdarzyć ;) I cieszę się, że tak dużo czasu zajęło mi jej przeczytanie. Dzięki temu wiele się z niej nauczyłam i mogłam naprawdę delektować się lekturą. Więcej o zaletach długiego czytania książek możecie przeczytać w ostatnim poście. Na pewno nie będziecie mieć już z tego powodu wyrzutów.

Może jednak pozostanę przy pisaniu bloga, bo studiowanie historii sztuki, szkolenia na tajnego agenta, albo stanie się najlepszą złodziejką obrazów kosztowałyby mnie pewnie sporo czasu i wysiłku a moje szanse na odnalezienie Młodzieńca i tak są marne. Teraz jestem tylko ciekawa, czy Wy też czytaliście może książki, które wywracały Wasze życie i światopogląd na kilka dni, a może na stałe? Piszcie i polecajcie! W końcu muszę jakoś skompletować sobie biblioteczkę na wakacje!

PS. I wygooglujcie sobie ten obraz, jeśli go jeszcze nie znacie.
PS2. Googlujcie najlepiej wszystko, czego nie znacie i nie rozumiecie w tej książce, to naprawdę dużo daje.
  • Anonymous

    Książka wg mnie bardzo dobra. Czytałaś inne jego pozycje – Uwikłanie, Ziarno Prawdy? Jeżeli nie, to polecam. I mam pytanie, czy lubisz tego typu literaturę – w szczególności autorów takich jak Krajewski, Wroński?

    • Ogólnie to była pierwsza jego książka na mojej półce. Kupiłam w promocji audiobooka od niego „Umrzeć przed śmiercią”. Trwał tylko 50 minut i czuję niedosyt. Nie spodobał mi się. Ziarno prawdy jest na liście ” do przeczytania” ;) Krajewski to jedynie Seweryn, ale rozumiem, że Tobie chodzi o Marka. Nie, nie czytałam nigdy kryminałów, ale po tej książce stwierdziłam, że zacznę. Pytasz, bo chcesz mi może coś polecić? jestem otwarta na propozycje, szczególnie takie, które zahaczają o tematykę sztuki, póki jestem wkręcona w temat.;)

    • Anonymous

      Krajewski (Marek tym razem) to chyba już klasyka :) (Seweryn pewnie też). Są dość realistyczno-brutalne, więc nie każdemu może to podejść, ale osobiście gorąco polecam. Wroński to już bardziej klasyczny kryminał retro z międzywojnia. A w kwestii zahaczających o tematykę sztuki, to muszę pomyśleć. Być może po „odświeżeniu” kryminalnej pamięci będę w stanie coś polecić. Jeżeli natomiast interesuje Cię tematyka z pogranicza fantastyki historycznej, to gorąco polecam Jabłońskiego, a konkretnie tetralogię Gwiazda Wenus. Gwiazda Lucyfer, ze śląskim magiem Witelonem w roli głównej.