Niekomfortowy poniedziałek #13

Hej! Witaj po dwóch tygo­dniach nie­obec­no­ści Nie­kom­for­to­we­go na blo­gu. Mie­li­śmy duuużo cza­su, by zre­ali­zo­wać ostat­nie wyzwa­nie, któ­re u mnie zakoń­czy­ło się suk­ce­sem! Mia­łam ogrom­ne wąt­pli­wo­ści, czy mi się uda, ponie­waż oka­zji do tar­go­wa­nia się nie było zbyt wie­le. (Tak, przy­po­mnę, że ostat­nie zada­nie pole­ga­ło na pró­bie wytar­go­wa­nia niż­szej ceny) Na szczę­ście tra­fi­łam w ide­al­ne miej­sce ku temu. Nie ma chy­ba lep­sze­go miej­sca na całym świe­cie! Otóż zna­la­złam się na rzym­skim Cam­po de Fio­ri.
Dobra, wiem, że to targ typo­wo pod tury­stów i wiem, że tam jest cho­ooler­nie dro­go, ale jak mia­łam tam cze­goś nie kupić! Cie­szę się, że ogra­ni­czy­łam się tyl­ko do bute­lecz­ki alko­ho­lu i owo­ców, bo pokus było znacz­nie wię­cej. W sumie z wyni­ku moich nego­cja­cji nie jestem zbyt­nio zado­wo­lo­na. Wyne­go­cjo­wa­łam cenę 8 euro, sprze­daw­ca pro­po­no­wał 10. W pobli­skim skle­pie ta bute­lecz­ka kosz­to­wa­ła 7 euro. A teraz sobie myślę, jak mogłam dać 32 zło­te za 100 ml likie­ru? Ale zada­nie wypeł­ni­łam! Pisa­łam, że nie liczy się efekt, tyl­ko chę­ci ;)

 

Na chwi­lę zmie­nię temat. Szcze­rze muszę przy­znać że zaczy­na­ją mi się koń­czyć pomy­sły na tę serię. Prze­dłu­ży­łam ją po 10 odcin­ku, ponie­waż z ankie­ty wyni­ka­ło, że macie ocho­tę na wię­cej. Ja zauwa­ży­łam już pew­ne zmia­ny w sobie, któ­re dał mi Nie­kom­for­to­wy. Cie­szę się bar­dzo, że zaczę­łam pro­wa­dzić te wyzwa­nia! Dzię­ki nim mia­łam oka­zję spró­bo­wać róż­nych cie­ka­wych rze­czy, spo­tka­ło mnie też parę miłych sytu­acji. Myślę, że dokład­niej opi­szę to w 15. czę­ści, któ­ra będzie zara­zem zakoń­cze­niem i małym pod­su­mo­wa­niem całej akcji. Oczy­wi­ście nie zamie­rzam cał­ko­wi­cie zre­zy­gno­wać z idei wycho­dze­nia ze stre­fy kom­for­tu. Po pro­stu nie mam potrze­bu­ję już tej regu­lar­no­ści. Poza tym zakoń­cze­nie tej serii jest dla mnie oka­zją do spró­bo­wa­nia cze­goś nowe­go. Już pla­nu­ję nową akcję na blo­gu! Bądź­cie czuj­ni i wypa­truj­cie nowych wyzwań!
Przed nami jesz­cze dwa nie­kom­for­to­we zada­nia. Myślę, że to ostat­nie musi być wyjąt­ko­we. Może zaan­ga­żu­ję Was do wymy­śle­nia czter­na­ste­go wyzwa­nia? To napraw­dę OSTATNIE zada­nie, więc pro­szę wszyst­kich tych, któ­rzy bra­li udział w pro­jek­cie, ale może nie ujaw­nia­li się zbyt­nio i nie opi­sy­wa­li swo­ich poczy­nań o pomoc. Zachę­cam rów­nież oso­by, któ­re wzię­ły udział w ankie­cie! Napisz­cie mi pro­szę, jak powin­no wyglą­dać ostat­nie zada­nie.
Póki co, opi­szę może dzi­siej­sze wyzwa­nie :) Myślę, że jest dość przy­jem­ne, ale jed­nak nie­ty­po­we, dla naszych codzien­nych zacho­wań. Na pew­no nie przej­dziesz do swo­jej stre­fy pani­ki, a deli­kat­nie wykro­czysz poza stre­fę kom­for­tu. Przy­zna­ję się od razu, że zna­la­złam je w sie­ci ( tak jak pisa­łam, koń­czą mi się pomy­sły), ale bar­dzo mi się spodo­ba­ło. Wyglą­da ono nastę­pu­ją­co:

W naj­bliż­szym tygo­dniu znajdź chwi­lę na krót­ki tele­fon. Wybierz przy­pad­ko­wy numer, zadzwoń i pożycz oso­bie, po dru­giej stro­nie miłe­go dnia. Oczy­wi­ście możesz uciąć sobie krót­ką poga­węd­kę, jeśli Twój roz­mów­ca, będzie ku temu skłon­ny;)

I to by było na tyle. Życzę Ci miłe­go ponie­dział­ko­we­go wie­czo­ru. Naj­gor­szy dzień tygo­dnia, masz już prak­tycz­nie za sobą! Teraz pro­szę, nie zapo­mnij mi dać znać, jaki masz pomysł na ostat­nie wyzwa­nie. Możesz oczy­wi­ście napi­sać mi też jak uda­ło Ci się speł­nić wcze­śniej­sze zada­nie. Może tar­go­wa­łeś się lepiej niż ja? Albo po pro­stu napisz mi co u Cie­bie :)
 do następ­ne­go czy­ta­nia!
Ania