Podziel skórę na niedźwiedziu!

 

W liceum dora­bia­łam jako hostes­sa. Za każ­dym razem, gdy otrzy­my­wa­łam nowe zle­ce­nie pierw­sze, co robi­łam to prze­li­cza­łam, ile na tym zaro­bię. Następ­nym kro­kiem było wymy­śle­nie celu, na któ­ry wydam pie­nią­dze.

 

- Mamo, będę pra­co­wać w Kau­flan­dzie na ser­kach i jak dosta­nę już kasę to kupię sobie nową, czar­ną toreb­kę.

- Nie dziel skó­ry na niedź­wie­dziu dziec­ko!

- Mamo, ale ja prze­cież tyle dosta­nę.

- Naj­pierw zarób, a potem myśl na co wydasz.

 

Dla­cze­go nie powin­ni­śmy “dzie­lić skó­ry na niedź­wie­dziu”?

Prze­cież to świet­ny spo­sób moty­wa­cji! Nie moty­wu­ją mnie pie­nią­dze same w sobie. Powiedz­my sobie szcze­rze, nie są tak ład­ne jak kar­tecz­ki do segre­ga­to­rów i nie pach­ną zbyt pięk­nie (kar­tecz­ki cza­sem pach­nia­ły.) Moty­wu­je nas to, co może­my za te pie­nią­dze kupić. Dla­cze­go ktoś, jakimś dur­nym przy­sło­wiem po raz kolej­ny zabra­nia nam marzyć. Marze­nia w doro­słym życiu są złe, bo koja­rzą się z dzie­cię­cym buja­niem w obło­kach, ale to one pro­wo­ku­ją dzia­ła­nie.

 

Przy­jem­niej wyko­nu­je się zle­co­ną pra­cę, gdy towa­rzy­szy nam przy tym cel, dla któ­re­go ją wyko­nu­je­my. Nie­waż­ne czy to nowa toreb­ka, waka­cje w Hisz­pa­nii, czy wła­sno­ścio­we miesz­ka­nie. Oczy­wi­ście w naj­bar­dziej kom­for­to­wej sytu­acji są oso­by, dla któ­rych pra­ca jest pasją i celem samym w sobie. Pra­ca, któ­ra roz­wi­ja czło­wie­ka już go w jakiś spo­sób moty­wu­je. Zazwy­czaj potrze­ba jed­nak inne­go moty­wa­to­ra, któ­ry pchnie nas do dzia­ła­nia. Pie­nią­dze, jako kawa­łek papie­ru nie mają żad­nej war­to­ści, to nasze cele nada­ją im tę war­tość.

 

Poza tym dzie­le­nie skó­ry na niedź­wie­dziu nie jest przy­pad­kiem pew­nym rodza­jem pla­no­wa­nia budże­tu? Okre­śla­my wte­dy na co tak napraw­dę chce­my wydać pie­nią­dze. Marzy­my. W ten spo­sób potra­fi­my zmo­bi­li­zo­wać się do sys­te­ma­tycz­ne­go oszczę­dza­nia. Jeste­śmy w sta­nie nie ruszyć pie­nię­dzy z kon­ta, bo wie­my, że na COŚ są prze­zna­czo­ne. Może to dla­te­go mamy pro­blem z zarzą­dza­niem naszy­mi zaso­ba­mi finan­so­wy­mi, ponie­waż jeste­śmy w taki spo­sób wycho­wa­ni. Wyda­je nam się, że nie wypa­da wyda­wać pie­nię­dzy, któ­rych się jesz­cze nie zaro­bi­ło. Taka men­tal­ność nie dość, że zaka­zu­je nam marzyć, to w dodat­ku utrud­nia odpo­wied­nie zarzą­dza­nie pie­niędz­mi.

 

nie dziel skóry na niedźwiedziu

 

A jeśli się nie uda?

Cza­sem coś nie wypa­li. Klient zre­zy­gnu­je ze zle­ce­nia. Pra­co­daw­ca cof­nie ogło­sze­nie, albo znaj­dzie kogoś inne­go na dane sta­no­wi­sko. Wszyst­ko było już zapla­no­wa­ne, ocza­mi wyobraź­ni widzia­łeś ten zachód słoń­ca nad oce­anem. Ale czy napraw­dę pomy­ślisz sobie “Mogłem nie dzie­lić skó­ry na niedź­wie­dziu.”? Ja pomy­śla­ła­bym raczej: “Kur­czę, muszę to mieć, muszę tam poje­chać!”. Marze­nia powo­du­ją dzia­ła­nie. Może gdy­byś nie marzył, nie czuł­byś teraz żalu, ale nie miał­byś też powo­du, by zro­bić coś, co sfi­nan­so­wa­ło­by Two­je marze­nie.  To ono powo­du­je u Cie­bie chęć do pra­cy. Gdy­byś nie wymy­ślił celu, do któ­re­go reali­za­cji potrze­bu­jesz zastrzy­ku gotów­ki, wzru­szył­byś tyl­ko ramio­na­mi i na tym by się skoń­czy­ło.

 

Dziel­my więc skó­rę na niedź­wie­dziu przy każ­dej oka­zji. ;) To taka pro­sta psy­cho­lo­gia oszczę­dza­nia. Im bar­dziej roz­pły­wa­my się w naszych marze­niach, z tym więk­szym upo­rem będzie­my do nich dążyć. Uni­ka­nie poczu­cia żalu, czy poraż­ki w życiu jest prze­cież bez­sen­su! Emo­cje są zmien­ne. Cią­gła uciecz­ka przed tymi nega­tyw­ny­mi nie spo­wo­du­je, że będzie­my szczę­śliw­si. Taka jest kolej rze­czy, raz czu­je­my zawód, rad dumę. Waż­ne, by celem było szu­ka­nie pozy­tyw­nych emo­cji, a nie uni­ka­nie nega­tyw­nych. Deter­mi­na­cja jest ulot­na, ale skó­ra niedź­wie­dzia podzie­lo­na w myślach z pew­no­ścią ją wzmoc­ni i w koń­cu każ­dy otrzy­ma swój płat skó­ry. ;)

 

Do następ­ne­go czy­ta­nia!
Ania

  • Miko­łaj

    A ja bym obro­nił to powie­dze­nie. Uży­łaś Kan­gur­ku dzie­le­nia skó­ry na niedź­wie­dziu w kon­tek­ście pie­nię­dzy i wyko­rzy­sty­wa­nia ich do reali­zo­wa­nia swo­ich marzeń, mniej­szych i więk­szych. Prze­cież dzie­le­nie skó­ry na niedź­wie­dziu moż­na odnieść do wie­lu kon­tek­stów życio­wych. Uma­wia­jąc się na rand­kę z pięk­ną dziew­czy­ną mogę już pla­no­wać jak cudow­nie będzie itd. Pro­blem poja­wia się kie­dy ten podział skó­ry sta­je się zbyt per­fek­cyj­ny w moim wyobra­że­niu. Dzie­le­nie skó­ry na niedź­wie­dziu to pro­jek­to­wa­nie przy­szło­ści, jeże­li pozwo­li­my się uto­pić w tych roz­wa­ża­niach o przy­szło­ści, łatwo zapo­mnieć o tym co mam teraz do zro­bie­nia. W naj­bar­dziej eks­tre­mal­nej wer­sji mogę zapo­mnieć o tym żeby na tę rand­kę pójść… hehe :)

    Niedź­wiedź może być nie­bez­piecz­ny i podzie­lić skó­rę na nim zanim go upo­lu­je­my może się skoń­czyć fatal­nie, bo zamiast łowić będę marzył: ale wło­cha­ty uhu­hu­hu zro­bię sobie pięk­ne futro… CAP! Niedź­wiedź ręce odgryzł… No ja to bym się wściekł, że noga­mi bym z nie­go te skó­rę zdarł, za karę ;)

    Tego powie­dzon­ka może­my użyć kie­dy ktoś pla­nu­je co zro­bi po zda­rze­niu, któ­re­go nie jest pewien czy się wyda­rzy, albo nie jest pew­ny jego osta­tecz­ne­go efek­tu. Czy­li ist­nie­je “nie­bez­pie­czeń­stwo zje­dze­nia przez niedź­wie­dzia”. Jeśli pla­nu­jesz co zro­bisz z pie­niędz­mi, któ­re zaro­bisz już w usta­wio­nej pra­cy to tro­chę nie bar­dzo ma co się popsuć. Bywa­ją sytu­acje loso­we, będzie trze­ba kupić buty, bo sta­re wpa­dły mi do świe­żo zale­wa­ne­go fun­da­men­tu na budo­wie, na któ­rej owe pie­nią­dze zara­bia­łem. Tu masz racje, że pla­nu­jąc przy­szłość nie może­my znie­chę­cać się moż­li­wy­mi nie­po­wo­dze­nia­mi, bo to też śle­pa ulicz­ka.

    Ostat­nia kwe­stia w tej spra­wie, któ­ra myślę zespa­la całą myśl. To dzie­le­nie skó­ry na niedź­wie­dziu to nad­mier­na eks­cy­ta­cja efek­ta­mi jakie­goś zda­rze­nia, a tak­że wybie­ga­nie w przy­szłość a zapo­mi­na­nie o teraź­niej­szo­ści. A jak wszy­scy fani roz­wo­ju oso­bi­ste­go wie­dzą naj­le­piej jest żyć tu i teraz, a życie w przy­szło­ści może rodzić oba­wę.

    Oczy­wi­ście zro­zu­mia­łem cały prze­kaz wpi­su i się z nim zga­dzać byśmy myśle­li ina­czej niż nam wbi­ja­ją do gło­wy co w efek­cie czę­sto ogra­ni­cza nasze moż­li­wo­ści. Ale wycią­gaj­my z powie­dzeń te dobre zna­cze­nia. Ja bar­dzo lubię mądro­ści pły­ną­ce z powie­dzeń :)
    Żyj­my marze­nia­mi ale pamię­taj­my, że doświad­cze­nia i czyn­no­ści, któ­rych się podej­mu­je­my w celu reali­za­cji marzeń są ele­men­tem tego marze­nia — Nie zdo­bę­dę skó­ry niedź­wie­dzia bez wypra­wy w pięk­ną dzicz, któ­rą mogę się cie­szyć, bez polo­wa­nia i sku­pie­nia na zdo­by­czy, bym potem mógł zdo­by­tą skó­rę dzie­lić na to co sobie wyma­rzy­łem :)

    Moje komen­ta­rze nigdy nie są krót­kie i tre­ści­we raczej roz­wle­kłe i nudli­we ;) mam nadzie­je, że jed­nak zro­zum­li­we ;)

    • Dzię­ku­ję, że mia­łeś ocho­tę się tak sze­ro­ko wypo­wie­dzieć. Komen­tarz jest jak naj­bar­dziej zro­zu­mia­ły. ;) Nie chcia­łam przy­tłu­mić myśle­nia o tym, co tu i teraz na rzecz myśle­nia o przy­szło­ści. Na pew­no trze­ba zna­leźć zło­ty śro­dek i zrów­no­wa­żyć to wszyst­ko. :)

  • Wie­rzę, że dzie­le­nie skó­ry na niedź­wie­dzia jest — tak jak to uję­łaś — świet­nym moty­wa­to­rem. Lubię myśleć na co chcia­ła­bym wydać pie­nią­dze, pla­no­wać, nawet jeśli do przy­pły­wu gotów­ki jesz­cze tro­chę. Mam wra­że­nie, że wte­dy pie­nią­dze przy­cho­dzą szyb­ciej, a wyma­rzo­ne cele jest nam łatwiej osią­gnąć :).

  • Świet­ny wpis! Cza­sem te mądro­ści doro­słych wca­le nie są takie mądre. Ja też zawsze pla­nu­ję co sobie kupię, zanim jesz­cze mam pie­nią­dze na kon­cie. Pozwa­la mi to prze­trwać w kor­po, choć wola­ła­bym być fre­elan­ce­rem ren­tie­rem na pla­ży w Mek­sy­ku… A tak poza tema­tem inna rada mojej mamy: nie chodź na codzień w tym ubra­niu, bo się znisz­czy szyb­ciej. I tak mia­łam kil­ka cudow­nych ciusz­ków, któ­re ubra­łam dwa, trzy razy i wyro­słam…

    • Moja mama mówi­ła coś podob­ne­go i nawet mi to gdzieś zosta­ło. Jesz­cze dwa-trzy lata temu tak robi­łam, dzi­siaj, gdy sobie coś kupię i mi się to podo­ba to cho­dzę w tym na okrą­gło. ;p

  • Trze­ba wie­rzyć w sie­bie, swo­je moż­li­wo­ści, marze­nia, że to co robi­my ma sens! A przede wszyst­kim myśleć pozy­tyw­nie i wyko­rzy­sty­wać Pra­wo Przy­cią­ga­nia. Mi przy­da­ło się już nie­je­den raz! :)

    • Wła­śnie dzie­le­nie skó­ry na niedź­wie­dziu to takie przy­cią­ga­nie. :D

  • A ja na prze­kór dzie­lę wła­śnie skó­rę na niedź­wie­dziu, bo tak jak napi­sa­łaś moty­wu­je do dzia­ła­nia :) Teraz też mam cel bar­dzo jasko spre­cy­zo­wa­ny, wiem, że zaj­mie mi tro­chę cza­su zanim uzbie­ram odpo­wied­nią kwo­tę, ale dążę wytrwa­le do tego, po czę­ści też po to, żeby utrzeć nosa nie­do­wiar­kom ;)

    • Nic tyl­ko życzyć powo­dze­nia! :)

  • Ha, też tak robię, bo okre­śle­nie celu to dla mnie wiel­ka moty­wa­cja. Tak samo z oszczę­dza­niem, a jak wia­do­mo, stu­dent ma wie­le oka­zji na wyda­nie pie­nię­dzy, gorzej z przy­pły­wa­mi :-) zda­rza­ją sie chwi­le kie­dy myślę “po co się męczę i pra­cu­ję jak moż­na bez­tro­sko stu­dio­wać?”, ale jak widzę wypła­tę to te myśli zni­ka­ją :-))

    • Rozu­miem, mi nawet dobrze idzie oszczę­dza­nie, cza­sem nawet prze­sa­dzam, ale póź­niej sobie to odre­agu­ję. Ogól­nie róż­nie to u mnie bywa, ale raczej wię­cej oszczę­dzam niż roz­wa­lam. Po pro­stu cza­sem trze­ba sobie coś kupić. :D

  • Bar­dzo mi się podo­ba takie myśle­nie. Ja też zawsze zasta­na­wiam się na co wydam zaro­bio­ne pie­nią­dze. Nie­ste­ty mam chy­ba za małą moty­wa­cję, bo czę­sto wyda­ję je na nie­po­trzeb­ne rze­czy. Jed­nak sta­ram się to zmie­nić i pra­cu­ję nad tym żeby odło­żyć w koń­cu sumę pie­nię­dzy, któ­ra jest mi potrzeb­na na speł­nie­nie tych więk­szych marzeń.

  • Bar­dzo podo­ba mi się to podej­ście :) Na ogół gdy za bar­dzo popły­nę muszę się stro­fo­wać sama: ‘Ania, pocze­kaj na prze­lew’ :D Ale od dziś czu­ję się uspra­wie­dli­wio­na :)

  • Cza­sem to co wyno­si­my z domu nie jest do koń­ca dobre. Przy­zwy­cza­je­nia naszych rodzi­ców, prze­ka­zy­wa­ne z poko­le­nia na poko­le­nie… cza­sem powin­ni­śmy odświe­żyć naszą wie­dzę, ale nawy­ki są trud­ne do zmie­nie­nia. Nie jest to do koń­ca nie­moż­li­we, ale potrze­ba wie­le wysił­ku by to zro­bić. Na przy­kład teraz zła­pa­łam się na tym, że to robię. Dzie­lę skó­rę na niedź­wie­dziu. Nie odkła­dam za bar­dzo pie­nię­dzy, a potem się dzi­wię że nie mogę speł­nić swo­je­go marze­nia. Kie­dy byłam dziec­kiem lepiej mi to szło. Nie mia­łam wów­czas zdra­dziec­kiej kar­ty, tyl­ko świn­kę skar­bon­kę, któ­ra strze­gła pie­nię­dzy lepiej niż naj­lep­szy bank. Chy­ba znów w taką świn­kę zain­we­stu­ję i nie pozwo­lę sobie na wycią­ga­nie z niej pie­nię­dzy. Może wte­dy marze­nia prze­sta­ną nimi być. Czas na zmia­ny.

    • Pole­cam skar­bon­kę — ja wła­śnie posia­dam taką w kształ­cie waliz­ki na podró­że i świet­nie się spraw­dza, bo od razu przy­po­mi­na mi o celu. :)

  • Sama czę­sto sta­ram się nie dzie­lić skó­ry na niedź­wie­dziu, ale nazwij­my to po imie­niu — boję się roz­cza­ro­wa­nia. Masz rację, że to świet­ny spo­sób na to żeby zaro­bio­ne pie­nią­dze się nie roz­pły­nę­ły :)

  • Sama nie umiem pra­co­wać dla pra­cy samej w sumie. Dopie­ro gdy spre­cy­zo­wa­łam swo­je marze­nia zaczę­łam mieć chę­ci do pra­cy.

    • Czy­li jesteś żywym przy­kła­dem, że coś w tym jest. :)

  • To przy­sło­wie nie jest głu­pie. Jest bar­dzo mądre, tyl­ko nie­raz źle inter­pre­to­wa­ne i nie rozu­mia­ne, jak to z przy­sło­wia­mi zresz­tą czę­sto bywa. Nie cho­dzi tutaj o to, żeby nie marzyć czy nie pla­no­wać przy­szłych wydat­ków, tyl­ko o to, żeby nie roz­po­rzą­dzać czymś, cze­go jesz­cze się nie posia­da. Przy­pu­ść­my, że nie masz żad­nych więk­szych oszczęd­no­ści a tyl­ko „fun­dusz” awa­ryj­ny na nie­prze­wi­dzia­ne wypad­ki. Na toreb­kę będzie stać Cię dopie­ro za mie­siąc, ale chcesz toreb­kę już teraz. Wyda­ła­byś swo­je pie­nią­dze na czar­ną godzi­nę z inten­cją uzu­peł­nie­nia ich swo­ją przy­szłą wypła­tą? Mam nadzie­ję, że nie. Po dro­dze mogą Ci wysko­czyć nie­prze­wi­dzia­ne a znacz­nie waż­niej­sze wydat­ki. Możesz zostać wcze­śniej zwol­nio­na albo nie otrzy­mać tych pie­nię­dzy z jakie­goś inne­go powo­du.

    Albo taki przy­kład: Tomek ma dwa miesz­ka­nia i 20 tysię­cy oszczęd­no­ści. Chce kupić samo­chód za 50 tysię­cy. Jego dru­gie miesz­ka­nie jest war­te oko­ło 100 tysię­cy zło­tych. Tomek znaj­du­je chęt­ne­go kup­ca, Paw­ła, ale tam­ten nie ma jesz­cze pie­nię­dzy i nie może kupić miesz­ka­nia. Mimo zapew­nia, że miesz­ka­nie kupi, ale potrze­bu­je 2–3 mie­się­cy. Uma­wia­ją się więc w taki spo­sób, że Tomek nie sprze­da na razie miesz­ka­nia, a Paweł zapła­ci mu 10 tysię­cy jako „zabez­pie­cze­nie”. Tomek dopo­ży­cza 20 tysię­cy z ban­ku i kupu­je samo­chód.

    Czy Tomek zro­bił mądrze? (pomi­ja­jąc sen­sow­ność kup­na samo­cho­du za 50 tysię­cy i zapo­ży­cza­nia się).

    O tym wła­śnie mówi przy­sło­wie: „nie dziel skó­ry na niedź­wie­dziu”.

    • Ja raczej inter­pre­tu­ję je jako ” nie dziel cze­goś, cze­go jesz­cze nie masz, nie wyda­waj pie­nię­dzy, któ­rych jesz­cze nie masz” i widzę, że więk­szość osób tutaj je tak inter­pre­tu­je. Nie powie­dzia­ła­bym, że ktoś, kto wziął kre­dyt na samo­chód podzie­lił skó­rę na niedź­wie­dziu, ale wiesz jest coś takie­go w języ­ku jak kono­ta­cje i to są indy­wi­du­al­ne sko­ja­rze­nia ludzi z danym sło­wem. Każ­dy może mieć róż­ne. ;)

  • U mnie wymy­śla­nie, co sobie kupię ogra­ni­cza­ło się zwy­kle do tego, co mogłam kupić za 1/4 lub pół wypła­ty. Myśla­łam bar­dzo krót­ko­fa­lo­wo i trud­no mi było oszczę­dzać. Może dla­te­go, że oszczę­dza­łam na ‘bli­żej nie­okre­ślo­ną czar­ną godzi­nę lub jak kto woli przy­szłość’. Teraz moje myśle­nie się zmie­ni­ło, zoba­czy­my jak mi pój­dzie. Wiem, po co chcę oszczę­dzać i to rze­czy­wi­ście duuużo zmie­nia.

    • Powo­dze­nia w oszczę­dza­niu! :)

  • Cza­sa­mi doro­śli uży­wa­ją wyku­tych na pamięć powie­dzo­nek, któ­re wyra­ża­ją nic inne­go tyl­ko ich strach i brak zaufa­nia do życia, a żywiąc takie uczu­cia, trud­no osią­gnąć coś wię­cej niż tyl­ko zwy­czaj­ną egzy­sten­cję. To marzy­cie­le świę­cą try­um­fy, a więc dziel­my skó­rę na niedź­wie­dziu. Moja bab­cia mia­ła w zwy­cza­ju hamo­wać moje wybu­chy dobre­go nastro­ju powie­dze­niem: “nie śmiej się tak, bo kto rano ska­cze, ten wie­czo­rem pła­cze”. Powiem Ci, że dopie­ro w ostat­nich latach prze­sta­łam się tym przej­mo­wać, a przez 40 lat, kie­dy tyl­ko świet­nie się bawi­łam i śmia­łam się, zaraz sły­sza­lam wgło­wie głos bab­ci prze­po­wia­da­ją­cy, że moje śmiesz­ki mogą wkrót­ce zmie­nić się w łzy.

    • Pięk­nie to napi­sa­łaś, napraw­dę. Ja też cza­sem mam takie myśli, że moje życie jest zbyt faj­ne i boję się wte­dy, że za to moich bli­skich albo mnie cze­ka jakaś strasz­na kara np. cho­ro­ba, wypa­dek. Sta­ram się jed­nak pro­sto­wać kie­ru­nek, w któ­rym idą moje myśli, bo wiem, że to głu­pie. :)

  • Mar­ta

    Zawsze sobie mówi­łam “jak przyj­dzie sty­pen­dium to kupie sobie x i y”. Potem ” teraz to już na pew­no sobie to kupię”. No i tak do tej pory nadal nie speł­niam swo­ich mate­rial­nych marzeń, bo wole oszczę­dzać na czar­ną godzi­nę..

    • Hmm cie­ka­we, ja w sumie nie umiem oszczę­dzać na czar­ną godzi­nę, ale może to dla­te­go, że wciąż jestem stu­dent­ką i jesz­cze jakoś tego nie czu­ję. Zawsze muszę mieć jakiś kon­kret­ny cel, bo nic bym nie zaosz­czę­dzi­ła. :)

      • Mar­ta

        Ah, ja też jestem stu­dent­ką ?. Nie­ste­ty nie każ­dy jest zabez­pie­czo­ny finan­so­wo. Po pro­stu boję się przy­szło­ści. To wystar­czy, żeby sobie odmó­wić waka­cyj­ne­go wyjaz­du.

        • Rozu­miem, więc bar­dzo odpo­wie­dzial­na z Cie­bie oso­ba. :) Powo­dze­nia!

          • Mar­ta

            Tyl­ko wiesz, tro­chę się boję, że jakoś bez tego zaci­ska­nia pasa bym dała radę, a teraz sobie odma­wiam wie­lu rze­czy..

            • Hmm a nie masz jakoś tak, że jakaś okre­ślo­na kwo­ta pie­nię­dzy “na czar­ną godzi­nę” była­by dla Cie­bie satys­fak­cjo­nu­ją­ca, a po osią­gnię­ciu tej kwo­ty mogła­byś odkła­dać na inne cele? :)

  • Wyda­je mi się,że w przy­sło­wiu cho­dzi o nie­pew­ność poten­cjal­ne­go celu (niedź­wie­dzia), np. pla­no­wa­nie na co wydać wygra­ną z tot­ka, po czym nastę­pu­je gorz­kie roz­cza­ro­wa­nie, bo niedź­wiedź zwiał :).
    Ale z two­ją meto­dą doty­czą­cą pra­cy się zga­dzam ;- )

    • Chy­ba każ­dy na świe­cie cho­ciaż raz pomy­ślał na co wydał­by wygra­ną w tot­ka. :D Na pew­no cho­dzi o nie­pew­ność celu, nie mówię, że nie, ale wyda­je mi się,że lepiej jest ten cel mieć i dążyć do nie­go nawet po roz­cza­ro­wa­niu niż nie mieć go wca­le. :)