Postanowienie: Do świąt nie jem słodyczy. Jak mi poszło?

 

Właściwie to rewelacyjnie! (Ach Ania, nie pisz tak od razu, bo nikt nie doczyta do końca.) Dobra, będę budować napięcie. No więc na początku listopada postanowiłam sobie, że do świąt nie będę jadła słodyczy. W jednym z wpisów mądrzyłam się jak wytrwać w takim postanowienu, bo już kiedyś tego dokonałam. Do tego starego wpisu dodam jeszcze jeden podpunkt, który ratował mi skórę w chwilach zwątpienia. Oj tak, nie obyło się bez kryzysu! Zaraz przeczytacie jak w prosty sposób sobie z nim poradziłam :) (Słabe te napięcie.)

 

Moje postanowienie przebiegało bardzo spokojnie. Genialną decyzją było podjęcie się wyzwania wraz z koleżanką ze studiów. Gdyby nie myśl o tym, że mogę ją zawieść, zapewne już po 2 tygodniach sięgnęłabym po coś słodkiego. Całe wyzwanie trwało 55 dni i w tym czasie miałam 1 dzień dyspensy – moje urodziny. Mój żołądek stał się bardzo wrażliwy i wieczorem, w dniu urodzin umierałam z bólu. Poza tym cukier skoczył mi tak bardzo, że po jego spadku poszłam spać o 20:30. Wspomniane wcześniej załamanie przyszło jakoś na początku grudnia. Mieliśmy w domu takie wafle z karmelem, które kładzie się na gorący kubek i ten karmel się tak cudownie rozpuszcza, wiecie o czym mówię? Miałam na nie taką ochotę, że uznałam: aaa dobra, jeden raz – przeproszę moją koleżankę i nic się nie stanie. Już wyciągnęłam paczkę z szafki, już gotowałam wodę na herbatę, ale w tym czasie zaczęłam myśleć o całym tym miesiącu, który minął. W którym nie zjadłam ani najmniejszego cukiereczka. Myślałam też o dniach, które muszę jeszcze wytrzymać i że teoretycznie to za parę dni mam urodziny. Schowałam ciastka z powrotem do szafki. Myślenie o tym, ile czasu już wytrzymałam uratowało mnie jeszcze w paru sytuacjach, bo najzwyczajniej szkoda mi było tego zmarnować.

 

Czy schudłam?

 

Nie. W dodatku przytyłam. 2 kg. Załamać się można, ale zastanawiam się ile przytyłabym, gdybym jadła słodycze! Wiem, że wynika to z siedzącego trybu życia i z tego, że nie mam czasu na sport. Zdaję sobie z tego sprawę i świadomie o tym decyduję. Rezygnuję z ruchu, bo mam aktualnie inne priorytety. Na pewno się to zmieni, gdy zrobi się cieplej, bo wiosną, a szczególnie latem jestem bardzo aktywna.

 

Okej, nie jadłaś słodyczy, ale co dalej?

 

No więc przez święta jadłam jak to zawsze w święta. Nie ograniczałam się. Jednakże nie chcę wracać do czasów, gdy słodycze mogłam jeść zawsze, gdy miałam na nie ochotę, bo nie potrafię się kontrolować. Dlatego od teraz będę jadła słodycze tylko w 1 dzień weekendu. Sama wybiorę czy będzie to sobota, czy niedziela. Wiem też, że moja koleżanka ma podobne plany, więc tym bardziej się cieszę. Nadal mogę liczyć na wsparcie :)

 

Czytałam, że niektórzy z Was też podjęli się tego wyzwania, jak Wam poszło? Pewnie dużo osób będzie chciało poprawić swoją sylwetkę w związku z postanowieniem noworocznym. Ja mogę tylko jeszcze raz polecić wpis jak wytrwać w postanowieniu: od dziś nie jem słodyczy.

 

życzę Wam wytrwałości i do następnego czytania!

Ania

  • Miałam takie samo wyzwanie z tą różnicą, że nie jadłam słodyczy miesiąc przed Świętami (ok, były dwa dni dyspensy na kawałek ciasta podczas uroczystości rodzinnych). I właściwie tak mi zostało, bo przez Święta zjadłam bardzo niewiele słodkiego (raczej do towarzystwa niż z potrzeby) i teraz też zamierzam się tego trzymać. Po prostu fajnie mi bez cukru :)

  • Ja tam mogę nie jeść słodyczy cały rok, żadne to dla mnie wyzwanie. Gorzej z chipsami :-).

  • Paulina Zienkiewicz

    Mam zamiar zrobić coś takiego od 1 stycznia do swoich urodzin :)

  • i to jest bardzo dobry pomysł z tym jednym dniem weekendu. Nie ma co totalnie zrezygnować ze słodyczy bo jak się człowiek złamie to wtedy już zje 15 tabliczek czekolady na raz, a tak będziesz sobie czekać na tę niedzielę i celebrować każde ciasteczko <3 Świetny pomysł! Dołączam do wyzwania!

  • 55 dni bez słodkiego… podziwiam! Mi sie udało kiedyś wytrwać grudzień bez czekolady (mojej największej miłości). Pierwsze dwa tygodnie koszmar, potem z górki :) Podobno nawyki zmieniają się po ok. 21-40 dniach, Ty znacznie przekroczyłaś limit czasu, więc zapytam prosto… Czy słodycze przestały dla Ciebie istnieć? :)

    • Tak to prawda, człowiek się odzwyczaja i nawet jak widzi słodycze, to go nie kuszą. Ale wystarczy jedna kostka czekolady, żeby znowu poczuć miętę ;D

  • Potwierdzam słowa tej miłej damy, kusiłam ją, ale się nie dała! Brawo dla niej!

  • Gratulacje ale z tym przytyciem to nie fajnie, ja również staram sie przejśc na odwyt słodyczowy ale ostrzej wezme się za to po 2 stycznia:)

  • Ach, to o to chodziło, kiedy zapytałam Cię, czy bierzesz ciastko w tej kawiarni w Warszawie :) Byłaś dzielna :)

  • Gratuluję silnej woli :)