O tym, jak mocno się wkurzyłam, a potem pozbyłam się guzka w piersi.

Dzi­siej­szy wpis będzie bar­dzo oso­bi­sty. Nie o stu­diach, a o zdro­wiu, tema­cie, któ­ry doty­czy każ­de­go z nas.

 

 

1. Jak się o tym dowie­dzia­łam.

 

 

W grud­niu ubie­głe­go roku, sie­dząc przy wigi­lij­nym sto­le, zaczę­łam odczu­wać sil­ne bóle w lewej pier­si. Były bar­dzo nie­przy­jem­ne, ale myśla­łam, że to chwi­lo­we nad­wy­rę­że­nie. Jed­nak ból nie usta­wał, a nawet się wzmoc­nił. W stycz­niu, ucząc się do sesji zwi­ja­łam się z bólu i moc­no doci­ska­łam rękę do pier­si, żeby go zła­go­dzić. Dobrze to pamię­tam. Na począt­ku lute­go mia­łam wyje­chać na Era­smu­sa, więc nie mogłam dłu­żej tego lek­ce­wa­żyć. Poszłam do leka­rza, opo­wie­dzia­łam mu o tym, w jakiej jestem sytu­acji, a  ten mnie zba­dał i wysta­wił skie­ro­wa­nie na USG. Wte­dy byłam jesz­cze dość spo­koj­na. Dopie­ro sie­dząc w pocze­kal­ni przed bada­niem zaczę­łam pisać róż­ne sce­na­riu­sze w gło­wie. 10 minut póź­niej ten czar­ny się potwier­dził. Nie­ste­ty coś Pani tu ma. Ska­la Birads 3. Mogło być gorzej, ale i lepiej. Taka ska­la ozna­cza 2% praw­do­po­do­bień­stwa zło­śli­wo­ści. Powiesz, że to nic? Tak się mówi, dopó­ki nie dotknie to kogoś oso­bi­ście. Sko­ro więk­szość kobiet może mieć zdro­we pier­si, dla­cze­go “to coś” poja­wi­ło się u mnie?!

 

 

Rzu­ci­łam się w inter­net. Naj­gor­sze i naj­lep­sze, co moż­na zro­bić. Naj­gor­sze, bo naczy­tasz się o tym, że za chwi­lę umrzesz, a naj­lep­sze, bo zaraz po tym odnaj­dziesz nadzie­ję. Szyb­ko wpa­dłam na blo­gi potem stro­ny inter­ne­to­we i bada­nia poka­zu­ją­ce, że takich guz­ków moż­na się pozbyć bez wyci­na­nia. W sumie nie musia­łam dłu­go szu­kać, więc nie wiem, dla­cze­go tyle ludzi o tym nie wie! Nie chce im się? Wolą zosta­wić swo­je życie w rękach leka­rza? Tyle, że lekarz nie tra­ci za nas zdro­wia ani życia. Każ­dy ma jed­no i za nie odpo­wia­da. Zro­zu­mia­łam, że wszyst­ko zale­ży ode mnie.

 

 

Zanio­słam wyni­ki do leka­rza pierw­sze­go kon­tak­tu.

On: No wie Pani, mło­dym kobie­tom robią się takie tor­biel­ki, takie mię­śniacz­ki cza­sem. Pro­szę odpo­czy­wać we Wło­szech i się nie przej­mo­wać.

Ja: Czy to się wchło­nie?

On: Nie, nie ma takiej moż­li­wo­ści. Jeże­li będzie to Pani nadal prze­szka­dzać wytnie­my w waka­cje.

Zdzi­wi­ła mnie jego odpo­wiedź. Myśla­łam, że będzie miał dużo więk­szą wie­dzę na ten temat niż “ludzie z inter­ne­tu”. Myśla­łam, że będzie dla mnie wia­ry­god­nym źró­dłem infor­ma­cji. A on nic nie wie­dział. A i jesz­cze dosta­łam zapro­sze­nie. Na kawę. Tak, od tego same­go leka­rza, któ­ry wcze­śniej badał moje pier­si. Musisz sobie wyobra­zić, jak się poczu­łam.

 

 

jak pozbyłam się guzka w piersi

To moje świąteczne zdjęcie sprzed 2 lat, ale bardzo je lubię. :)

 

 

2 Co zro­bi­łam, gdy się o tym dowie­dzia­łam.

 

 

Pozo­stał mi tydzień do wyjaz­du. Sytu­acja była taka: Mam “coś” w pier­si. Jadę na pół roku na Era­smu­sa. Leka­rze uwa­ża­ją, że nic nie mogę zro­bić oprócz kon­tro­l­ne­go USG za 6 mie­się­cy. Ja nato­miast czy­tam o tym, że COŚ zro­bić moż­na. Kil­ka dni to zde­cy­do­wa­nie za mało, żeby zdo­być dobrą wie­dzę na ten temat. Tym bar­dziej, gdy wyjeż­dżasz na pół roku i masz jesz­cze masę spraw do zała­twie­nia!

 

 

Nie wie­dzia­łam, czym to coś jest, a biop­sji robić nie chcia­łam. Nawet lekarz nie chciał! Powie­dzia­łam, więc sobie, że to “tor­bie­lik”, a z cza­sem nazy­wa­łam to “tym czymś”. Szu­ka­łam spo­so­bów pozby­wa­nia się tor­bie­li, cyst i mię­śnia­ków a nie raka, cho­ciaż praw­da jest taka, że te się w więk­szo­ści zazę­bia­ją. Do myśle­nia naj­bar­dziej pobu­dził mnie arty­kuł w nie­miec­kiej pra­sie na temat lecze­nia i zacho­ro­wal­no­ści na raka w Izra­elu. Jak to się dzie­je, że w 8 mln kra­ju, co roku umie­ra na nie­go led­wie ponad 100 osób, któ­re po pro­stu zgło­si­ły się za póź­no do leka­rzy. Ta licz­ba wciąż male­je. W Pol­sce jest to 100 tysię­cy osób! Czu­je­cie tę róż­ni­cę? 100 a 100 000?! Okej, w Izra­elu miesz­ka mniej ludzi, ale powiedz­my, że gdy­by­śmy byli 8 milio­no­wym naro­dem umie­ra­ło­by nas oko­ło 20 tys. Róż­ni­ca nadal jest prze­ogrom­na. W Izra­elu nie sto­su­je się radio-, che­mio- ani żad­nej innej coś­tam­te­ra­pii. Bo kto by chciał nisz­czyć cho­rych ludzi? Sto­su­je się za to oczysz­cza­nie orga­ni­zmu, zdro­wą die­tę i odpo­wied­nią suple­men­ta­cję, żeby dostar­czyć cia­łu, to, cze­go mu bra­ko­wa­ło. Tutaj czy­ta­łam o tym po raz pierw­szy, nie­ste­ty tekst jest po nie­miec­ku, ale co cie­ka­we, te infor­ma­cje zna­la­zły się rów­nież na pol­skich stro­nach np. na fron­dzie oraz tutaj.

 

 

W lutym wyje­cha­łam na Era­smu­sa do Włoch. Posta­no­wi­łam odpo­cząć i wyzdro­wieć. Ponie­waż bar­dzo wie­rzę w moc nasze­go umy­słu codzien­nie wyobra­ża­łam sobie, że moje pier­si są zdro­we. Cięż­ko jest wyobra­zić sobie brak guz­ka w pier­si, ale koja­rzy­łam to z lek­ko­ścią, odprę­że­niem i głę­bo­kim odde­chem. Na temat moje­go podej­ścia do życia możesz poczy­tać w tek­ście: Moja życio­wa filo­zo­fia. Ale to nie był koniec. Tuż przed wyjaz­dem kupi­łam zapas wita­min i mine­ra­łów, o któ­rych czy­ta­łam, że są pomoc­ne przy pozby­wa­niu się takich rze­czy. Szcze­rze, to było bar­dzo cha­otycz­ne i na wyczu­cie, ale mia­łam mało cza­su na prze­my­śle­nia. W koń­cu wyjeż­dża­łam już za kil­ka dni! Nie mia­łam cza­su na bar­dzo głę­bo­ki rese­arch, na czy­ta­nie ksią­żek. Wte­dy więk­szość mojej wie­dzy opie­ra­ła się na wpi­sach z róż­nych blo­gów. Sama decy­do­wa­łam komu wie­rzyć, a komu nie. Z cza­sem się to zmie­ni­ło, ale począ­tek fak­tycz­nie był cha­otycz­ny.

I wiem, że zaraz znaj­dą się oso­by, któ­re powie­dzą, że nie moż­na sto­so­wać porad zdro­wot­nych, o któ­rych czy­ta­ło się tyl­ko na jakichś tam blo­gach. Tyl­ko naj­śmiesz­niej­sze jest to, że ludzie nic Ci nie powie­dzą, gdy łykasz gri­pex, za apa­pem i ibu­prom za tera­flu. Nic nie powie­dzą, gdy kupi­łeś kolej­ny lek na ból gło­wy, sta­wów, brzusz­ka, na stan pod­go­rącz­ko­wy, na katar, na bie­gun­kę i zapar­cie. Nic nie powie­dzą, gdy św. Lekarz prze­pi­sze Ci bez badań kolej­ny anty­bio­tyk, a Ty go wyku­pisz, nie infor­mu­jąc nawet świę­te­go, że to już trze­ci w tym roku. Ludzie nic nie powie­dzą, ale ku“wa, kup sobie cho­ler­ną wita­mi­nę D3, to będą wiel­ce umar­twie­ni i pouczą Cię o tym, że lecze­nie na wła­sną rękę jest nie­bez­piecz­ne. WTF?!

 

 

jak pozbyłam się guzka

 

 

3. Dzia­łaj zamiast zrzu­cać odpo­wie­dzial­ność na innych.

 

 

To moje życie i ja będę o nim decy­do­wać. Nie chcę więc dobrych porad, zmar­twio­nych ludzi. I ten wpis nie jest też po to, by komu­kol­wiek radzić. Masz podob­ny pro­blem do moje­go? Ucie­szę się, jeże­li otwo­rzę Ci oczy. Wycią­gnij z tego wpi­su to, co dla Cie­bie odpo­wied­nie. Nie zawie­rzaj mi, Ty odpo­wia­dasz za swo­je życie. Ja za Cie­bie nie cho­ru­ję, ja za Cie­bie nie pła­cę i ja za Cie­bie nie umrę. Tak samo jak nie cho­ru­je i nie umie­ra za Cie­bie lekarz. Oso­bą, któ­ra już wcze­śniej, w innej sytu­acji zdro­wot­nej pomo­gła mi wziąć odpo­wie­dzial­ność za moje zdro­wie była Ania z blo­ga Aniamaluje.com Może u mnie dosta­łeś iskrę, w takim razie idź do Ani i weź od niej jesz­cze wię­cej ener­gii do wal­ki z cho­ro­bą. Ania wal­czy ostro i choć raz jest lepiej, raz gorzej, to ona się nie pod­da­je. Mimo, że leka­rze już wyda­li wyrok.

 

 

3. Jak pozby­łam się guz­ka w pier­si.

 

 

1. Obniżenie poziomu estrogenu

Wra­ca­jąc do moje­go lecze­nia na wła­sną rękę. To strasz­nie “nie­bez­piecz­ne” posu­nię­cie pole­ga­ło przede wszyst­kim na obni­że­niu pozio­mu estro­ge­nu w moim orga­ni­zmie, ponie­waż czy­ta­łam, że wyso­ki estro­gen powo­du­je powsta­wa­nie takich rze­czy. (Wciąż nie chcę tego nazy­wać.) Estro­gen pod­no­si kofe­ina i duża ilość tłusz­czu, więc w pierw­szych 3 mie­sią­cach poby­tu we Wło­szech nie piłam w ogó­le her­bat, nie jadłam tłu­stych potraw, ani cze­ko­la­dy (kofe­ina), oka­zjo­nal­nie piłam kawę. Na szczę­ście wło­skie espres­so ma mniej kofe­iny niż nasze pol­skie kawy.

 

 

2. Bieganie

Zaczę­łam bie­gać. Bie­ga­nie mia­ło dostar­czyć moje­mu orga­ni­zmo­wi wię­cej tle­nu, popra­wić krą­że­nie i przy­śpie­szyć oczysz­cza­nie orga­ni­zmu. Bie­ga­łam wzdłuż morza. To było pięk­ne. Cza­sem bie­głam ze łza­mi w oczach. Byłam wzru­szo­na pięk­ny­mi wido­ka­mi, ale pła­ka­łam też dla­te­go, że byłam tak dum­na z tego, co dla sie­bie robię.

 

 

3. Stanik

Zre­zy­gno­wa­łam z nosze­nia sta­ni­ka. Zakła­dam go tyl­ko pod cien­kie bluz­ki i do bie­ga­nia. Nawet dobrze dobra­ny sta­nik uci­ska pier­si i pogar­sza prze­pływ krwi, a co za tym idzie, odpo­wied­nie ich oczysz­cza­nie. Na począt­ku bałam się jak każ­da kobie­ta, że moje pier­si będą z tego powo­du obwi­słe, ale nie! Bar­dzo szyb­ko popra­wi­ło się ich ukrwie­nie i ola­bo­ga, sta­ły się więk­sze! Podob­no cho­dząc bez sta­ni­ka ćwi­czy­my mię­śnie odpo­wie­dzial­ne za ich utrzy­ma­nie. Nie wiem, czy to praw­da, wiem, że po 10 mie­sią­cach bez biu­sto­no­sza moje pier­si nie pogor­szy­ły swo­jej kon­dy­cji a wręcz prze­ciw­nie! Prze­myśl sobie tę spra­wę, tak szcze­rze. Znasz na pew­no kobie­ty, któ­re są star­sze od Cie­bie i noszą sta­nik całe życie. Czy serio ich biust nie jest obwi­sły? W pew­nym momen­cie ten biust zawsze scho­dzi w dół. A może to wła­śnie przez sta­ni­ki i przez to, że nie ćwi­czy­my naszych mię­śni? Nie dowie­my się, jeże­li tego nie spraw­dzi­my. A jeże­li biust i tak opad­nie, to naj­wi­docz­niej taki jego los! Opa­da ze sta­ni­kiem, niech opa­da i bez nie­go! Wolę się nie ści­skać i mieć zdro­we pier­si, niż całe życie uda­wać, że mój biust jest jędr­ny jak u 20-lat­ki i do tego cho­ro­wać. Wyjąt­kiem są chy­ba tyl­ko dziew­czy­ny o bar­dzo dużym biu­ście, ponie­waż brak sta­ni­ka, nawet na co dzień bywa dla nich bole­sny.

 

 

4. Antyperspiranty

Kolej­ną kon­tro­wer­syj­ną rze­czą, jaką zro­bi­łam było wyrzu­ce­nie dez­odo­ran­tów. We Wło­szech. A wszyst­ko przez alu­mi­nium zawar­te, nie wiem po jaką cho­le­rę, w każ­dym anty­per­spi­ran­cie. Alu­mi­nium ład­nie wchła­nia się przez naszą skó­rę a potem się zasta­na­wia­my, skąd się te guzy i raki bio­rą?! Albo jesz­cze gor­sza, nie zasta­na­wia­my się wca­le, bo uzna­je­my, że to się zda­rza, że to zależ­ne gene­tycz­nie albo, że tra­fia się loso­wo, nigdy nie wia­do­mo komu. Bo naj­le­piej jest zrzu­cić odpo­wie­dzial­ność na gene­ty­kę i na los. Byle nie przy­jąć jej na kla­tę. Skó­ra się przy­zwy­cza­ja i wca­le nie pocę się jak świn­ka, tyl­ko dla­te­go, że nie uży­wam dez­odo­ran­tu. We Wło­szech tego nie zna­la­złam, ale w Pol­sce moż­na kupić takie bez alu­mi­nium. Moż­na też stwo­rzyć wła­sny dez­odo­rant z sody, ole­ju koko­so­we­go i soku z cytry­ny.

 

 

5. Suplementy

Jeże­li cho­dzi o suple­men­ta­cję, to nie wiem, czy jest ona aż tak waż­na, ale napi­szę. Już nie pamię­tam dokład­nie, któ­re suple­men­ty mia­ły cze­mu słu­żyć, ale nie o to cho­dzi w tym wpi­sie. Chcę Cię poru­szyć do samo­dziel­ne­go myśle­nia. Tak więc kupi­łam płyn Lugo­la, wita­mi­nę D3 z K2, olej z wie­sioł­ka, natu­ral­ną wita­mi­nę E, magnez. Zro­bi­łam też 3-tygo­dnio­wą tera­pię sodą oczysz­czo­ną. Codzien­nie rano piłam litr wody z sokiem z jed­nej cytry­ny.

 

 

Jak teraz o tym piszę, to myślę sobie, że kur­czę, to są prze­cież pro­za­icz­ne czyn­no­ści. Ale tak! Pobie­ga­łam, zrzu­ci­łam sta­nik, wzię­łam tro­chę wita­mi­nek i prze­sta­łam uży­wać dez­odo­ran­tów. I co? I po mie­sią­cu było już lepiej. Bóle począt­ko­wo się zmniej­sza­ły, żeby w koń­cu zupeł­nie znik­nąć! Do 3 mie­się­cy poja­wia­ły się jesz­cze oka­zjo­nal­nie, póź­niej wca­le. Co cie­ka­we w tym cza­sie znik­nę­ły też bóle men­stru­acyj­ne. Bóle już nigdy nie poja­wi­ły się w takiej for­mie jak było to w grud­niu czy stycz­niu. Byłam prze­ko­na­na o wchło­nię­ciu się guz­ka, ale byłam we Wło­szech i nie mogłam tego spraw­dzić.  Cze­ka­łam na powrót do domu.

 

 

jak-pozbylam-sie-guzka-w-piersi-2

 

 

4. Zno­wu?

 

 

Powrót do kra­ju po Era­smu­sie to ist­ne sza­leń­stwo. Jest milion spraw do zała­twie­nia, milion spo­tkań do obcho­dze­nia i milion opo­wie­ści do opo­wie­dze­nia. Dłu­go zwle­ka­łam z wybra­niem się do leka­rza. Cho­ciaż wie­rzy­łam, że wszyst­ko jest już w porząd­ku, to jed­nak gdzieś tam z tyłu gło­wy był ten strach, że może to się nie uda­ło. Zresz­tą obo­wiąz­ków było spo­ro. Doszło zała­twia­nie spraw zwią­za­nych z powro­tem z Era­smu­sa, pisa­nie pra­cy magi­ster­skiej, spo­tka­nia blo­ge­rów i wyjazd do Lwo­wa. Wte­dy poczu­łam to zno­wu.

 

 

Nie tak inten­syw­nie, jak kie­dyś, ale jed­nak. Czy to stres? Czy mi się wyda­je? Czy to die­ta? O co cho­dzi? Mia­łam w gło­wie milion pytań. Wizy­tę u leka­rza zapla­no­wa­łam na paź­dzier­nik. Gdy­bym jesz­cze raz usły­sza­ła, że coś tam nadal jest, to chy­ba bym się zała­ma­ła. Dla­te­go w paź­dzier­ni­ku zaczę­łam coś, co mia­ło na 100% oczy­ścić moje cia­ło ze wszyst­kich zanie­czysz­czeń i zło­gów.

 

 

5. Post dr Dąbrow­skiej.

 

 

Roz­po­czę­łam dietę/post dr Dąbrow­skiej. Począt­ko­wo nie wie­dzia­łam, ile będzie on trwał. Wszyst­ko zale­ża­ło od tego, jak będę się czu­ła. Post dr Dąbrow­skiej, to die­ta warzyw­no-owo­co­wa uło­żo­na i spi­sa­na w książ­ce przez pol­ską lekar­kę. Na poście je się dużo kiszo­nych warzyw, dużo suro­wi­zny. Nie je się tłusz­czy, mię­sa, nabia­łu. Tyl­ko nie­któ­re owo­ce jak jabł­ko i więk­szość warzyw. Ta die­ta to świet­ne prze­ży­cie i po jej zakoń­cze­niu czu­łam, że doko­na­łam cze­goś wiel­kie­go. Czu­łam, że jestem sil­niej­sza niż wie­le ludzi na tej zie­mi. Nie każ­dy jest w sta­nie wytrzy­mać 6 tygo­dni na samych warzy­wach. Nie mogłam jeść nawet strącz­ków czy ziem­nia­ków! Post wyko­na­łam z kil­ku przy­czyn, ale głów­nym celem było to coś w pier­si. Z jed­nej stro­ny wie­rzy­łam, że pozby­łam się tego wcze­śniej, z dru­giej stro­ny oka­zjo­nal­nie poja­wiał się ból. Uzna­łam, że post będzie moim ostat­nim kro­kiem, że jak to nie pomo­że, to prze­pro­szę się z medy­cy­ną aka­de­mic­ką i dam się naszpi­ko­wać che­mią. Tak się jed­nak nie sta­ło. Po 6 tygo­dniach oczysz­cza­nia i 3 wycho­dze­nia z die­ty poszłam na USG.

 

 

W dniu wizy­ty w kół­ko powta­rza­łam tyl­ko: Jestem, zdro­wa, jestem zdro­wa. Jak man­trę lub zaklę­cie! Pierw­sze pyta­nie leka­rza, czy coś tam już było. Mówię, że tak i gło­wie tyl­ko: Jestem zdro­wa, jestem zdro­wa. Kła­dę się na kozet­ce a w gło­wie już krzy­czę moją man­trę: Jestem zdro­wa, jestem zdro­wa! Mia­łam wra­że­nie, że to USG trwa wiel­ki. Lekarz spraw­dzał dokład­nie, po kil­ka razy, jak­by cze­goś szu­kał, ale! Ale nie zna­lazł! Powie­dzia­łam mu, że tak mia­ło wła­śnie być. Nie­śmia­ło zapy­ta­łam, czy sły­szał o poście dr Dąbrow­skiej. Nie sły­szał. Powie­dzia­łam mu tyl­ko, że to post warzyw­ny pol­skiej lekar­ki, któ­ry spra­wia, że orga­nizm prze­sta­wia się na odży­wia­nie wewnętrz­ne, czy­li żywi się zło­ga­mi, zanie­czysz­cze­nia­mi itp. Dziw­nie się czu­łam mówiąc o tym leka­rzo­wi, bo nawet moja fry­zjer­ka sły­sza­ła o tej die­cie! A to nie jest żad­ne zna­chor­stwo. Dr Dąbrow­ska jest leka­rzem! Jestem cie­ka­wa, czy Pan robią­cy mi USG zain­te­re­so­wał się tema­tem po spo­tka­niu ze mną. Cza­sem mam ocho­tę pode­słać mu parę mate­ria­łów.

 

 

Porównania moich dwóch badań jako dowód. Zasłoniłam podpis lekarza i wybaczcie jakość, ale w sumie dziś to mało ważne. Ta czarna plama na zdjęciu to guzek.

jak pozbyłam się guzka w piersi

 

 

6. Dzię­ki, że się poja­wi­łeś!

 

 

Koniec koń­ców nie wiem, czy to moja pierw­sza zmia­na die­ty czy może dopie­ro post dr Dąbrow­skiej mi pomógł. Jed­no wiem na pew­no. Nie pomógł mi lekarz. Medy­cy­na nie mia­ła mi nic do zaofe­ro­wa­nia poza obser­wa­cją. Przez ten rok nauczy­łam się bar­dzo dużo o moim cie­le. Dowie­dzia­łam się, co mi szko­dzi, a co poma­ga. Jestem wręcz wdzięcz­na guz­ko­wi za to, że się poja­wił! Ta sytu­acja tak mnie zmie­ni­ła, tyle mnie nauczy­ła! To był świet­ny rok. Wie­le nauczy­łam się o sobie. Zoba­czy­łam, że mam nie­sa­mo­wi­cie sil­ną oso­bo­wość. Jestem zawzię­ta w dąże­niu do celu i czu­ję, że nic mnie w życiu nie powstrzy­ma. Czu­ję, że gdy zaci­snę pię­ści i powiem sobie, że coś zro­bię, to to zro­bię. Sko­ro wytrzy­ma­łam 6 tygo­dni poszcząc i zja­da­jąc mniej niż 800 kalo­rii na dzień, pozby­łam się nie­po­zby­wal­ne­go, to pora­dzę sobie z każ­dym wyzwa­niem, jakie rzu­ci mi los pod nogi. Aż chcia­ło­by się zaśpie­wać: Mam tę moc!

Zaczę­ło się w Świę­ta i koń­czy się w Świę­ta. Ta sym­bo­li­ka mnie prze­ra­ża. Nie wiem, czy ktoś to zapla­no­wał, ale aż jestem cie­ka­wa, z jakim wyzwa­niem przyj­dzie mi zmie­rzyć się w przy­szłym roku! Każ­de­mu, kto dotrwał do koń­ca życzę spo­koj­nych Świąt i dużo ener­gii i samo­za­par­cia do poko­ny­wa­nia prze­szkód, któ­re poja­wią się na dro­dze. Wie­rzę, że czło­wiek może pora­dzić sobie z każ­dym pro­ble­mem, o ile tyl­ko nasta­wi się na jego roz­wią­za­nie, a nie na maru­dze­nie.

 

 

No to symbolicznie jeszcze, ja sprzed roku i ja teraz. Oba zdjęcia dokładnie z dnia moich urodzin. 15 grudnia.

 

 

 

EDIT: gru­dzień 2017 i kolej­ne zdję­cie zdro­wej i szczę­śli­wej po tym roku buź­ki. ;)

 

Zdrów­ka!

Do następ­ne­go czy­ta­nia!

Ania

 

 

  • Gru­czo­la­kow­lok­niau

    Witam. Zain­spi­ro­wa­la mnie pani swo­ja wia­ra w sie­bie i sila. Chcial­bym sie jakos wzo­ro­wac tym co pani opi­sa­la ale kom­plet­nie nie wiem jak zaczac. Bar­dzo byla­bym wdziecz­na za jakies wska­zow­ki. Jest pani pierw­sza oso­ba jaka zna­la­zlam, kora nie dala sie pociac i wzie­la pani “to cos” we wla­sne rece. Ja nie­ste­ty 2 razy zgo­dzi­lam sie na zabieg i bar­dzo zalu­je,😟😟 mam wra­ze­nie ze po tych zabie­gach wyra­sta ich dwa razy wie­cej. Byla­bym bar­dzo wdziecz­na za rady i pomoc

  • B.

    Cześć,
    Tak sobie prze­czy­ta­łem Twój wpis i i mi się jed­na rzecz nie zga­dza.
    Piszesz: “Do myśle­nia naj­bar­dziej pobu­dził mnie arty­kuł w nie­miec­kiej pra­sie na temat lecze­nia i zacho­ro­wal­no­ści na raka w Izra­elu. Jak to się dzie­je, że w 8 mln kra­ju, co roku umie­ra na nie­go led­wie ponad 100 osób, któ­re po pro­stu zgło­si­ły się za póź­no do leka­rzy. Ta licz­ba wciąż male­je. W Pol­sce jest to 100 tysię­cy osób! Czu­je­cie tę róż­ni­cę? 100 a 100 000?!”.
    Spraw­dzi­łem ile wyno­si % udział w śmier­tel­no­ści spo­wo­do­wa­ny cho­ro­ba­mi nowo­two­ro­wy­mi i mniej wię­cej wycho­dzi podob­nie — oko­ło 25–30%. No chy­ba, że cze­goś nie uwzględ­ni­łem, albo prze­oczy­łem. Możesz się usto­sun­ko­wać do tego?

  • Moni­ka Mróz

    Cześć,

    Zacznę od tego, ze histo­ria zro­bi­ła na mnie duże wra­że­nie. Ja sama inte­re­su­ję się die­tą dr Dąbrow­skiej od daw­na, choć nigdy jej nie prze­pro­wa­dzi­łam to prze­ko­nu­je mnie jej zało­że­nie i w nie­da­le­kiej przy­szło­ści chcia­ła­bym odbyć taki post. Mam jed­nak parę pytań — sama obec­nie suple­men­tu­ję wita­mi­nę D3 z powo­du jej duże­go nie­do­bo­ru, ale zasta­na­wiam się jak Twój styl życia wyglą­dał na die­cie:

    Czy dalej się suple­men­to­wa­łaś, czy na czas gło­dów­ki odsta­wi­łaś tablet­ki?
    Czy pod­czas die­ty bie­ga­łaś, czy jed­nak inten­syw­ny ruch nie jest wska­za­ny ze wzglę­du na począt­ko­we osła­bie­nie orga­ni­zmu?

    To są pyta­nia, któ­re mnie nur­tu­ją, a nie wyni­ka­ją jasno z Two­je­go postu. Nie­mniej jed­nak gra­tu­lu­ję wytrwa­łośc i suk­ce­su! Sama mam nie­ja­sne zmia­ny w jed­nej pier­si i skła­nia mnie to do roz­po­czę­cia zde­cy­do­wa­nych dzia­łań. Zasta­na­wiam się nad poje­cha­niem na tur­nus do auto­ry­zo­wa­ne­go ośrod­ka z die­tą dr Dąbrow­skiej, a potem kon­ty­nu­owa­nie gło­dów­ki w domu.

    Pozdro­wie­nia!

    • Nie bra­łam wita­mi­ny D3, ale bra­łam pro­bio­ty­ki patrząc na to, żeby nie zwie­ra­ły bia­łek, cukrów i tłusz­czy. Trze­ba zer­k­nąć na skład. :)
      Nie bie­ga­łam, bo byłam osła­bio­na fizycz­nie. Na gru­pie o tej die­cie moż­na zna­leźć jed­nak posty, w któ­rych ludzie piszą, że upra­wia­li sport pod­czas die­ty. To zale­ży od czło­wie­ka. :)

  • Patry­cja D

    Dzię­ki za ten tekst. Prze­czy­ta­łam go tuż po tym, gdy go opu­bli­ko­wa­łaś a ostat­nio zanie­po­ko­iły mnie zmia­ny moje­go zna­mio­na, któ­re mogą mieć róż­ne powo­dy. Tro­chę się tego prze­stra­szy­łam i stąd tu jestem, żeby przy­po­mnieć sobie, że cokol­wiek się tam nie dzie­je to nie koniec świa­ta. A po za tym chcia­łam spy­tać czy uda­ło Ci się zna­leźć sku­tecz­ny anty­per­spi­rant bez alu­mi­nium? Ja prze­te­sto­wa­łam kil­ka, ale osta­tecz­nie w upa­ły musia­łam wró­cić do sta­re­go, nie­ste­ty nie­zdro­we­go. Do tego doszedł stres, za szyb­ki tryb życia i tro­chę nie­zdro­wych nawy­ków i teraz.. oka­że się co mam. U mnie pew­nie na zna­mio­na nie ma inne­go spo­so­bu niż wycię­cie (nie będę pła­kać jeśli zastą­pi je nawet mała bli­zna a będę mia­ła pew­ność, że już nic się nie sta­nie raczej), ale muszę się wziąć za zdro­wie tak jak i Ty, bo może cokol­wiek tam jest to tyl­ko dobry znak przy­po­mi­na­ją­cy by o sie­bie dbać
    Dziś chy­ba dużo lepiej rozu­miem o tym, co piszesz niż wte­dy, gdy czy­ta­łam to po raz pierw­szy. Jesteś dziel­na, dzię­ki za Twój przy­kład! :)

  • Wera

    Podzi­wiam Twój zapał (i blo­ga)! ;) Przed chwi­lą zna­la­złam Two­je­go blo­ga, wyszu­ku­jąc ile ludzie śred­nio pła­cą za Era­smu­sa. Ja wyszłam dosyć strat­nie, ale praw­dą jest, że gotu­ję sobie codzien­nie na co mam ocho­tę. I jak uda­ło Ci się zna­leźć bile­ty za 25 cen­tów? :o
    Mój blog: http://lifeisbetter.blog.pl/

    • We Wło­szech funk­cjo­nu­je coś jak Pol­ski Bus, tyle że nazy­wa się to Fli­xBus. Doda­łam jesz­cze zniż­kę, któ­rą mia­łam z kar­tą ESN i goto­we. ;D

  • Pięk­ny wpis!

  • Bar­dzo oso­bi­sty tekst rów­nież dla mnie! :) Bo moja Mama była cho­ra na raka, na szczę­ście wszyst­ko już dobrze. Dzię­ku­ję, że o tym piszesz :*

  • Two­ją moc­ną stro­ną było to, że mimo nie­pew­nej przy­szło­ści byłaś mega zde­ter­mi­no­wa­na, bo podej­rze­wam, że każ­dy, kto usły­szał­by od leka­rza o podob­nej dia­gno­zie, sko­rzy­stał­by z ine­tr­ne­tu. Sęk w tym, że wie­lu ludzi zatrzy­ma­ło­by się na lamen­to­wa­niu, a nie na fak­tycz­nym dzia­ła­niu, bo pod­świa­do­mie dzia­ła­my według swo­ich chę­ci. Jeśli któś z góry zało­żył­by, że na pew­no umrze, to jego oczy fak­tycz­nie wyła­py­wa­ły­by same wady wszel­kich domo­wych spo­so­bów na wyle­cze­nie. Bra­wo!

  • Aniu! Nie raz to mówi­łam, ale powiem po raz kolej­ny. Inspi­ru­jesz. Dajesz do myśle­nia. Dajesz innym siłę i nadzie­ję. Ja mam trosz­kę inne doświad­cze­nie. Ból w kola­nie. Dia­gno­za? “Pobo­li i prze­sta­nie. Jak Cię boli to weź tablet­kę, posma­ruj”. I tak przez jakieś 3 lata, fasze­ro­wa­nie pro­cha­mi i maścia­mi, bo ból unie­moż­li­wiał nor­mal­ne funk­cjo­no­wa­nie a w bada­niach któ­re robi­łam nic nie wyszło. Tra­fi­łam do mło­dziut­kie­go leka­rza (pomy­śla­łam “co taki dzie­ciak może wie­dzieć, jak sta­rzy leka­rze z doświad­cze­niem nie pomo­gli?”). A on co? Rzu­cił na pod­ło­gę dechę, kazał mi na niej sta­nąć jed­ną nogą i koniec dia­gno­zy :D Od tam­te­go cza­su leki odsta­wio­ne cał­kiem, oka­za­ło się że jed­no bio­dro mam krót­sze o cen­ty­metr, czym prze­cią­żam dru­gie. Wystar­czy­ły zwy­kłe wkład­ki. :) Nie­ste­ty po tam­tych doświad­cze­niach więk­szość leków prze­ciw­bó­lo­wych na mnie nie dzia­ła.
    Bar­dzo się zmie­ni­łaś przez ten rok, ale myślę, że nie fizycz­na zmia­na jest tutaj naj­waż­niej­sza :)

    • Prze­pra­szam, że tak póź­no odpi­su­ję, no ale Świę­ta. 😀 Masa­kra, że tak pro­sta spra­wa a żaden z leka­rzy nie mógł na to wpaść! Super tra­fi­łaś :) Szko­da tyl­ko, że tyle musia­łaś się męczyć :( Teraz już w ogó­le nie masz pro­ble­mów z tym kola­nem?

      • Poszu­ki­wa­łam info o dr Dąbrow­skiej i dopie­ro zauwa­ży­łam komen­tarz :D Pro­ble­my znik­nę­ły cał­ko­wi­cie mniej wię­cej po pół roku nosze­nia wkła­dek. Ostat­ni­mi cza­sy przy prze­cią­że­niu, wysko­kach, wykro­kach czy dłu­giej jeź­dzie na rowe­rze pobo­li, ale to dosłow­nie chwi­la moment i prze­cho­dzi, nie muszę sto­so­wać żad­nych środ­ków prze­ciw­bó­lo­wych. A co do postu dr Dąbrow­skiej, skąd czer­pa­łaś inspi­ra­cje? Kupo­wa­łaś książ­kę czy może z inter­ne­tu?

  • Bra­wo! Za siłę, wytrwa­łość, a tak­że za umie­jęt­ne korzy­sta­nie z inter­ne­tu. On jest przy­dat­ny, gdy wła­śnie umie się z nie­go odpo­wied­nio korzy­stać. Po prze­czy­ta­niu tego posta jesz­cze bar­dziej wie­rzę, że uda Ci się Two­je posta­no­wie­nie speł­nić szyb­ciej niż Ci się wyda­je. :)

  • Wie­rzę w moc natu­ry i detok­su. W 2014 roku zaczę­ła poja­wiać się u mnie pokrzyw­ka, ale nie były to tyl­ko bąble, lecz czer­wo­ne, okrop­ne pla­ce na cie­le, czę­sto towa­rzy­szy­ła im opu­chli­zna, raz nawet obrzęk w jamie ust­nej. Pra­wie 2 lata byłam fasze­ro­wa­na leka­mi odczu­la­ją­cy­mi a każ­da wizy­ta u leka­rza kończ­tła się wypi­sa­niem kolej­nej recep­ty. Testów nie mogli mi zro­bić, bo musia­ła­bym przy­naj­mniej przez tydzień nie brać table­tek. A bez table­tek wyglą­da­łam jak popa­rzo­na ropu­cha. W tym roku zaczę­łam ssać olej koko­so­wy. Nie­dłu­go po zaprzy­jaź­nie­niu się z tą meto­dą zaczę­łam odsta­wiać tablet­ki. I.…jest ok!Testy zro­bio­ne, wiem co mnie uczu­la, nic mi nie wyska­ku­je. I pomy­śleć, że tyle cza­su bra­łam te tablet­ki :/

    • Żar­tu­jesz? 2 lata! Współ­czu­ję. Ale super, że już jest dobrze. :) Powiedz o tym ludziom, a stwier­dzą, że samo prze­szło… Byłe tyl­ko nie słu­chać o natu­ral­nych spo­so­bach. Gra­tu­lu­ję Ci, że też umia­łaś wziąć spra­wy w swo­je ręce. :) Ści­skam!

      • Ludzie patrzą na mnie jak na świ­ra, ale na szczę­ście nie wszy­scy. Nie­któ­rzy zasu­ge­ro­wa­li mi, że…uprawiam cza­ry i nawią­zu­ję kob­tak­ty z demo­na­mi :D Poja­wił się też żart, żebym na uro­dzi­ny zor­ga­ni­zo­wa­ła mara­ton w ssa­niu ole­ju na czas. A jak dora­dzam zna­jo­mym, jakie olej­ki ete­rycz­ne powin­ni sto­so­wać przy poszcze­gól­nych dole­gli­wo­ściach to też dziw­nie patrzą :D Tro­chę bawią mnie uch reak­cje.

        • A powiedz mi pro­szę, po jakim cza­sie zauwa­ży­łaś efek­ty? I wgl jestem cie­ka­wa jak to dokład­niej dzia­ła. Bo robi­łam to przez mie­siąc, potem wybi­lam się z ryt­mu i widzia­łam popra­wę skó­ry. Ale to chy­ba za mało, żeby jakieś poważ­niej­sze efek­ty otrzy­mac?

          • Już tak dokład­nie nie pamię­tam, ale jakoś w lutym zaczę­łam ssać olej a w mar­cu odsta­wiać tablet­ki. Obec­nie ssam wte­dy, kie­dy mi się chce, dodat­ko­wo w okre­sie pyle­nia piłam regulwr­nie czy­stek i parzy­łam nasio­na czar­nusz­ki. W maju od cza­su­do cza­su musia­łam się wes­przeć czymś bez recep­ty, cza­sem wystar­czy­ło wap­no. Pierw­sze efek­ty ssa­nia ole­ju moż­na zauwa­żyć już po mie­sią­cu, ale podob­no taka kon­kret­na popra­wa to po pół roku widocz­na.

            • Dzię­ku­ję! :) Nie wiem, czy teraz przed Era­smu­sem zaczy­nać, bo we Wło­szech mia­łam pro­blem z dosta­niem ole­ju koko­so­we­go, ale chy­ba po powro­cie jesz­cze raz spró­bu­ję być regu­lar­na :)

  • Cie­szę się, że to napi­sa­łaś. Zde­cy­do­wa­łam przejść tę die­tę od lute­go, teraz się na nią przy­go­to­wu­ję. Wią­żę z nią duże nadzie­je w związ­ku ze swo­im zdro­wiem i takie histo­rie wspie­ra­ją mnie w tym posta­no­wie­niu. Nie jest to łatwe, zwłasz­cza, że reak­cje oto­cze­nia bywa­ją czę­sto nega­tyw­ne.
    Pozdra­wiam i życzę dużo zdro­wia nadal :)

    • Trzy­mam kciu­ki! To praw­da, ja też musia­łam wal­czyć z róż­ny­mi reak­cja­mi. Nie­któ­rzy byli życz­li­wi ale więk­szość patrzy­ła na mnie z nie­do­wie­rza­niem. Nawet w takim salad sto­ry tak napraw­dę nie­wie­le mogłam zjeść i cią­gle wypy­ty­wa­lam, czy to z tłusz­czem czy nie :p pole­cam Ci w tym cza­sie nie odwie­dzać gale­rii ham­dlo­eych, bo tam jedze­nie naj­bar­dziej kusi.

  • Codzien­nie mieć to z tyłu gło­wy i nie napi­sać ani sło­wa na blo­gu… Żad­ne­go “wal­czę”, “jestem na coś cho­ra” — przy­naj­mniej nic takie­go nie zauwa­ży­łam. Podzi­wiam Cię strasz­nie, że wytrwa­łaś do momen­tu, aż sta­ło się to pozy­tyw­ną histo­rią, war­tą opo­wie­dze­nia w cało­ści. Cho­ciaż nikt by nie miał Ci za złe, gdy­byś dzie­li­ła się tym od począt­ku… :) Oczy­wi­ście jesz­cze bar­dziej podzi­wiam za życio­wą odwa­gę (wyjazd na Era­smu­sa pomi­mo czar­nych chmur nad Tobą i wal­kę na wła­sną rękę). Zro­bi­łaś to!

    • Fak­tycz­nie nie pisnę­łam ani sło­wa, to praw­da. :) Nie chcia­łam zape­szać chy­ba. Waż­ne jest nasta­wie­nie pod­czas lecze­nia i gdy­bym wte­dy czy­ta­ła jakieś hej­ter­skie komen­ta­rze to, mogło­by to mieć zły wpływ, cho­ciaż z dru­giej stro­ny sło­wa wspar­cia zapew­ne by mnie moty­wo­wa­ly. :)

  • Ania, jesteś cza­do­wa! Dzie­ląc się tą odważ­ną histo­rią na pew­no reali­zu­jesz po czę­ści swo­je posta­no­wie­nie na kolej­ny rok. Nawet jeśli tego nie czu­jesz ;)
    Mnie też w ostat­nim roku moc­no chwy­ci­ła chęć wie­dze­nia, jeśli cho­dzi o die­tę. Chcę wię­cej rozu­mieć, wie­dzieć o moim orga­ni­zmie, a nie być bier­ną pochła­niacz­ką jedze­nia. Mam nadzie­ję, że uda nam się jescze o tym poga­dać przed Two­im wyjaz­dem, wśród moich her­bat na pew­no znaj­dzie się taka o niskiej zawar­to­ści kofe­iny ;)

    • Julio, każ­da her­ba­ta owo­co­wa jest bez­ko­fe­ino­wa! :) Jak się nie uda przed wyjaz­dem to i tak zapra­szam do Saler­no. 😊

  • Super, że zmie­ni­łaś swój tryb życia. Ale nie koniecz­nie znik­nię­cie guz­ka jest tego efek­tem, owszem popie­ram byś kon­ty­nu­owa­ła bie­ga­nie czy odsta­wie­nie anty­per­spi­ran­tów a nawet die­tę warzyw­no-owo­co­wą. Ja mam guz­ki w pier­siach pomi­mo tego, że jestem i byłam aktyw­na fizycz­nie. Jeden guzek usu­wa­łam już w wie­ku 20 lat jak nie wcze­śniej, nie pamię­tam dokład­nie, a od 1,5 roku mam kolej­ne 4. Są róż­ne­go rodza­ju guzy np. tor­bie­le wchła­nia­ją się, włók­nia­ko-gru­czo­la­ki nie mają szans się wchło­nąć, wręcz mogą się z upły­wem cza­su powięk­szać. Rów­nież z tego wzglę­du prze­szłam na die­tę roślin­ną, ale czy to pomo­że, będę mogła się wypo­wie­dzieć za rok czy dwa, albo za kil­ka­na­ście. Znik­nąć nie znik­ną, ale może cho­ciaż nie poja­wią się nowe.

    • Dzię­ku­ję 😊 Jeże­li cho­dzi o sport, to nie wystar­czy żeby pozbyć się guz­ków. Moż­li­we że nie wiesz na czym pole­ga die­ta warzyw­no-owo­co­wa, ale jej nie moż­na tak sobie kon­ty­nu­ować, ponie­waż to jest post i jest to duży wysi­łek dla orga­ni­zmu. Jest to die­ta lecz­ni­cza któ­ra powo­du­je że nasz orga­nizm leczy się sam. Mecha­nizm ten nazy­wa się auto­fa­gią i nauko­wiec któ­ry opi­sał ten mecha­nizm w tym roku dostał Nobla. Stward­nie­nia roz­sia­ne­go też podob­no nie moż­na wyle­czyć a dziew­czy­na w wyróż­nio­nym komen­ta­rzu mówi o tym, że jej krew­na się wyle­czy­ła, a to cho­ro­ba na któ­rą nie ma lekar­stwa i po pro­stu się umie­ra. Znaj­dziesz masę takich przy­kła­dów w sie­ci w związ­ku z roz­ny­mi cho­ro­ba­mi. Więc nie wie­rzę w to że cze­go­kol­wiek nie da się wyle­czyć. Takie nasta­wie­nie jest wła­śnie z rzu­ca­niem odpo­wie­dzial­no­ści o któ­rym piszę. Sama die­ta roślin­na może pomóc ale nie musi. Tak jak pisa­łam ja bra­łam też odpo­wied­nie suple­men­ty i zasto­so­wa­łam tera­pię sodą oczysz­czo­ną, no i póź­niej post Dąbrow­skiej. Pole­cam wypró­bo­wać, bo orga­nizm potrze­bu­je ener­gii któ­rej nie dostar­czasz mu z jedze­nia w tym cza­sie, więc szu­ka jej wła­śnie w róż­nych zanie­czysz­cze­niach, zło­gach tłusz­czu i wła­śnie w guz­kach. Tak jak powie­dzia­łam że przej­mu­ję odpo­wie­dzial­ność za swo­je życie, tak przej­mu­ję też swo­je zasłu­gi na sie­bie i nie chcę żeby ktoś mówił, że to sta­ło się samo bo nic nie dzie­je się samo z sie­bie. To nie jest tak że te guz­ki posta­na­wia­ją sobie pójść. To orga­nizm z nimi wal­czy, jeże­li da się mu taką moż­li­wość. Prze­cież wiem, że dokład­nie po zasto­so­wa­niu kon­kret­nych wytycz­nych ustą­pi­ły mi bóle. Nie zasta­na­wia­łaś się nigdy Dla­cze­go jed­nym guzy się wchła­nia­ją, a dla­cze­go innym nie? To nie jest Toto­lo­tek, a pro­ste pra­wo natu­ry. Po pro­stu trze­ba dać orga­ni­zmo­wi warun­ki do tego, żeby się leczył i on to robi.

      • Bee

        SM nie da się wyle­czyć i wspo­mnia­na oso­ba też raczej tego nie zro­bi­ła. Po pro­stu uzy­ska­ła REMISJĘ, co jest sta­łą czę­ścią tej cho­ro­by, rzu­ty i remi­sje na prze­mian, któ­re w efek­cie dopro­wa­dza­ją do śmier­ci. Moja bab­cia mia­ła taką remi­sję przez oko­ło 25 lat, po 3 rzu­tach cho­ro­by i nikt nie wie dla­cze­go, ale na spe­cjal­ną die­tę raczej nie prze­szła. Potem rzu­ty wró­ci­ły, SM prze­kształ­ci­ło się w postać wtór­nie postę­pu­ją­cą i w efek­cie też umar­ła. Nie negu­ję medy­cy­ny natu­ral­nej, w nie­któ­rych rze­czach bar­dzo poma­ga, ale są też cho­ro­by, któ­rych natu­ral­ny­mi spo­so­ba­mi leczyć się nie da.

      • W żaden spo­sób nie zwa­lam odpo­wie­dzial­no­ści za te guz­ki na nie­wia­do­mo kogo i to nie zna­czy, że o sie­bie nie dbam. Dbam i sta­ram się sobie nie szko­dzić, ale z pew­ny­mi rze­cza­mi trze­ba się też pogo­dzić. Nie­ste­ty są guz­ki i guz­ki, tor­bie­le bar­dzo czę­sto się wchła­nia­ją włók­nia­ko-gru­czo­la­ki nie. Moż­na ewen­tu­al­nie sta­rać się zapo­bie­gać nowym zmianą,chociaż nikt nie da gwa­ran­cji, że się nie poja­wią.
        Czy­ta­łam na temat postu/diety dr. Dąbrow­skiej;)

    • Ani­ta

      Wiem, że post już sta­ry, ale nie do koń­ca zga­dzam się z powyż­szym wpi­sem i zasta­na­wiam się, skąd wie­dza, że gru­czo­la­kow­łók­nia­ki się nie wchła­nia­ją? Może jestem przy­pad­kiem 1 na milion, ale mój gru­czo­la­kow­łók­niak (zdia­gno­zo­wa­ny ponad 5 lat temu, potwier­dzo­ny biop­sja­mi i masą badan usg, BIRADS 3) znik­nął. Wczo­raj na usg nie było po nim śla­du. A piszę tu odno­snie die­ty i sty­lu życia. Nie wiem na ile to mia­ło wpływ, ale 8 mie­sie­cy temu prze­szli­śmy całą rodzi­ną na wege­ta­ria­nizm, a od nie­spel­na 3 mie­sie­cy suple­men­tu­je­my wit c (tak na zimo­wą odpor­ność). Może to być jed­nak przy­pa­dek. Radio­log był pra­wie zbul­wer­so­wa­ny tym, że tego guz­ka nie ma, jak­by sam nie wie­rzył w to, co widzi.

      • Piszę to, co powie­dział mi onko­log, nie jestem leka­rzem. Może po pro­stu mia­łaś szczę­ście?
        Ja od kil­ku już lat jem roślin­nie guz­ki jak były tak są, o tyle dobrze, że nie rosną i nie poja­wi­ły się nowe.Co praw­da die­ta roślin­ne nie uchro­ni­ła mnie przed poja­wie­niem się mię­śnia­ka w maci­cy… Każ­dy orga­nizm jest inny… Też suple­men­tu­je wit. C, D i B12.

      • No wła­śnie…
        Mi lekarz nic nie powie­dział, cho­ciaż ostroż­nie wspo­mnia­łam o poście. To tyl­ko “yhym” i tyle…

  • Cudow­ny post! To mega waż­ne, że o tym piszesz i uświa­da­miasz ludziom, że poza ofi­cjal­ną ścież­ką lecze­nia mają też inne wyj­ście, czę­sto bar­dziej sku­tecz­ne! Ponie­waż nie mówi się o tym aż tyle, wie­lu z nas po pro­stu nie zda­je sobie spra­wy z tego, że mamy wybór.

    Acz­kol­wiek, mimo wiel­kiej wia­ry i wysił­ków, mimo podob­ne­go bra­ku zaufa­nia do służ­by zdro­wia i pokła­da­nia nadziei w róż­nych alter­na­tyw­nych meto­dach lecze­nia, ja po roku podob­ne­go samo­le­cze­nia jed­nak i tak wylą­do­wa­łam na sto­le ope­ra­cyj­nym. W dodat­ku przez ten rok spra­wy w moim brzu­chu tyl­ko się skom­pli­ko­wa­ły. W gło­wie też.

    Co praw­da dostrze­gam w tym teraz pewien sens, ale widzę też, że rzecz jest bar­dziej zło­żo­na i czę­sto dodat­ko­wym czyn­ni­kiem jest jesz­cze psy­chi­ka i to, co dzie­je się w duszy, a jej się już die­tą nie uzdro­wi.

    Bar­dzo się cie­szę, że wszyst­ko u Cie­bie dobrze się poto­czy­ło :)

    PS. Też prze­sta­łam nosić sta­nik i w 100% popie­ram Twój punkt widze­nia. Dokład­nie tak :)

    • To super, że nie tyl­ko u mnie brak sta­ni­ka się tak spraw­dza. A co do Two­jej ope­ra­cji, to przy­kro mi. :( Mam nadzie­ję, że teraz już jest lepiej, ale powiedz, czy w takim razie wyda­je Ci się, że cho­dzi o to,że Ty po pro­stu nie wie­rzy­laś w to, co dla sie­bie robi­łaś?

      • Oczy­wi­ście że wie­rzy­łam na maxa i dalej wie­rzę, zresz­tą zro­bi­łam dla sie­bie wie­le dobrych rze­czy dzię­ki temu. Po pro­stu pro­blem cza­sem się­ga głę­biej — kobie­ce cho­ro­by cza­sem wywo­dzą się z podej­ścia do cie­le­sno­ści, kobie­co­ści, sek­su­al­no­ści, któ­re jest zako­rze­nio­ne głę­bo­ko w naszej kul­tu­rze i naszych gło­wach. Cza­sem zauwa­że­nie i pozby­cie się tego to są lata pra­cy nad sobą, a cho­ro­ba roz­wi­ja się szyb­ciej niż postę­pu­je ta pra­ca. I pozo­sta­je już tyl­ko nóż. Ale od tej pory zauwa­ży­łam, że wszyst­ko jest po coś, bo nic w życiu tak mną nie potrzą­snę­ło, jak ta histo­ria, (a nie było­by tak, gdy­by to minę­ło bez ope­ra­cji), moje życie od jej cza­sów dosta­ło takie­go kopa, że jestem w zachwy­cie cały czas. I tak, jest lepiej. :) Pod każ­dym wzglę­dem. Więc i tak wyszło na + :)

        • Jej­ku, jak dobrze jest to sły­szeć. Wię­cej takich ludzi! Podo­ba mi się, to, że też patrzysz na tę sytu­ację jak na lek­cję dla sie­bie i że ją doce­niasz. Ludzie narze­ka­ją “dla­cze­go mnie to spo­tka­ło?”, nie szu­ka­jąc odpo­wie­dzi na to pyta­nie. Ja sobie to tłu­ma­czę tak, że to musia­ło mi się zda­rzyć w mło­dym wie­ku, żeby nie znisz­czy­ła swo­je cia­ła i żebym już zaczę­ła o nie dbać. To pięk­ne! :)

  • Sło­necz­nik

    Bra­wo Aniu!! A czy die­ta dr Dąbrow­skiej sto­so­wa­ne krót­szy czas też da jakieś efek­ty, czy nie war­to sobie zawra­cać nią gło­wy? Czy wte­dy może­my brać jakieś suple­men­ty die­ty?

    • Prze­pra­szam, że tak póź­no odpi­su­ję, ale Świę­ta. 😊 Z trgo, co wiem, to tak! Asia z Kró­licz­ka Doświad­czal­ne­go robi­ła 21 dni. Mini­mum to chy­ba 2 tygo­dnie, żeby się oczy­scić. 3 tygo­dnie są potrzeb­ne na oczysz­cze­nie jelit. Pod­czas die­ty niby nie powin­no się brać suple­men­tów ale to też zale­ży co w nich jest. Bo np. bie­rze się pro­bio­ty­ki ale trze­ba patrzeć na skład czy nie ma np. Cukru albo skro­bii itd. :)

      • Sło­necz­nik

        Dzię­ku­ję :)

  • Aniu, jesteś bar­dzo sil­ną oso­bą! Gra­tu­lu­ję pozby­cia się guz­ka i wzię­cia spra­wy w swo­je ręce. Zazdrosz­czę wytrwa­ło­ści. Inter­net może pomóc, jeśli korzy­sta się z nie­go w odpo­wied­ni spo­sób, z roz­wa­gą, rozu­mem. Tobie się uda­ło wycią­gnąć z nie­go te lep­sze rze­czy. Bra­wo! Oby tak dalej kocha­na! ❤

  • Od nowe­go roku mam moc­ne posta­no­wie­nie zadba­nia o sie­bie, w każ­dej sfe­rze życia, ale tak bar­dziej natu­ral­nie, zio­ła piję od daw­na, ale chce pić róż­ne, chcę przede wszyst­kim unor­mo­wać hor­mo­ny, któ­re mi sza­le­ją, no i zmie­nić kosme­ty­ki na te natu­ral­ne. :)
    A Tobie Aniu, gra­tu­lu­ję wygra­nej wal­ki :)

  • Rze­czy­wi­ście bar­dzo oso­bi­sty, emo­cjo­nal­ny tekst. Doce­niam otwar­tość w dzie­le­niu się wła­sny­mi prze­ży­cia­mi, myślę, że Two­ja histo­ria pomo­że nie­jed­nej oso­bie w trud­nej, któ­ra tutaj się poja­wi. Jed­nak jest też tutaj coś cze­go mój ści­sły umysł nie może prze­łknąć.

    Nie demo­ni­zo­wał­bym tak medy­cy­ny. Rozu­miem jaką daw­kę nega­tyw­nych emo­cji dostar­cza opie­sza­łość, nie­fra­so­bli­wość i brak empa­tii wie­lu leka­rzy, bo sam ich doświad­czy­łem i doświad­cza­ją ich moi bli­scy. Nie zgo­dzę się z tym, że medy­cy­na nie ma nic do zaofe­ro­wa­nia. Nie mam ani potrzeb­nej do tego wie­dzy, ani poczu­cia by było to tak­tow­ne z mojej stro­ny by ana­li­zo­wać jak było w Two­im przy­pad­ku, a nawet zga­dzam się z tym, że nale­ży być odpo­wie­dzial­nym za swo­je zdro­wie i o nie dbać naj­bar­dziej jak to moż­li­we, ale… chciał­bym zwró­cić uwa­gę, że w tym przy­pad­ku nie może­my z całą pew­no­ścią stwier­dzić, że coś zadzia­ła­ło.

    Mamy tyl­ko kore­la­cję. Sama też zwra­casz uwa­gę, że nie wiesz, któ­ra ze zmian die­ty zadzia­ła. Być może żad­na, bo zadzia­ło coś inne­go lub wresz­cie Twój orga­nizm mógł sobie z tym pora­dzić bez jakiej­kol­wiek pomo­cy. Kore­la­cja jest nie­ste­ty taką pułap­ką, bo zde­cy­do­wa­nie czę­ściej bie­rze­my ją za zależ­ność niż nią w rze­czy­wi­sto­ści jest. Nie ma nie­pod­wa­żal­nych dowo­dów by zadzia­ło cokol­wiek, więc nie psiocz­my na leka­rzy, bo może­my się kie­dyś roz­cza­ro­wać natu­ral­ny­mi spo­so­ba­mi.

    Nie­za­leż­nie od moje­go maru­dze­nia cie­szę się, że sobie z tym wszyst­kim pora­dzi­łaś i, pod­kre­ślę to raz jesz­cze, podzi­wiam Two­ją otwar­tość. :)

    • Dzię­ku­ję. :) Medy­cy­na ma bar­dzo dużo do zaofe­ro­wa­nia, jed­nak więk­szość leka­rzy nie. Co do tego, że sama dokład­nie nie wiem. Nie wiem, bo się bałam zro­bić USG po powro­cie z Włoch, ale ewi­dent­nie opi­sa­łam zanik bóli po zmia­nie sty­lu życia. Więc coś ta musia­ło się stać. I nie, orga­nizm źle kar­mio­ny nie radzi sobie z taki­mi rze­cza­mi. Nie podo­ba mi się to, że pró­bu­jesz umniej­szyć tutaj moich zasług i tego, co dla sie­bie zro­bi­łam. To jest takie typo­we zacho­wa­nie, że jak komuś uda się poko­nać jaką­kol­wiek cho­ro­bę natu­ral­ny­mi meto­da­mi, to zawsze sły­szy się od osób takich jak Ty, że to leki z opóź­nie­niem zadzia­ła­ły, albo że się samo wyle­czy­ło. Nie, to nie sta­ło się samo. Ja do tego dopro­wa­dzi­łam. “Nie ma nie­pod­wa­żal­nych dowo­dów by zadzia­ło cokol­wiek, więc nie psiocz­my na leka­rzy, bo może­my się kie­dyś roz­cza­ro­wać natu­ral­ny­mi spo­so­ba­mi.” A moje USG? No mi ten dowód wystar­czył. Nie wiem, czy post “dokoń­czył” spra­wę, czy może już wgl nie musiał w tym przy­pad­ku dzia­łać. We wpi­sie cho­dzi ogól­nie o cały pro­ces. O to, że są roz­wią­za­nia, któ­ry­mi leka­rze się nie dzie­lą i że wszyst­ko zale­ży od nas. Wejdź sobie na Face­bo­oku: die­ta dr Dąbrow­skiej — wspar­cie i pomoc, zoba­czysz, ilu oso­bom, któ­rym nie pomo­gli leka­rze, pomógł post. Rów­nie dobrze ja mogła­bym zakoń­czyć swo­ją wypo­wie­dzieć zda­niem: nie psiocz na medy­cy­nę natu­ral­ną, bo możesz kie­dyś roz­cza­ro­wać się aka­de­mic­ki­mi spo­so­ba­mi. :)

  • Gosia

    Za pół roku będę leka­rzem i znam die­tę dr Dąbrow­skiej, a sama leczy­łam się nią z aler­gii. Tak­że, nie jest tak źle z leka­rza­mi, ponad­to nie mają oni wręcz pra­wa nama­wiać do jakiej­kol­wiek tera­pii nie popar­tej bada­nia­mi kli­nicz­ny­mi. Lecze­niem die­tą jak­by nie patrzeć powi­nien zaj­mo­wać się die­te­tyk. A z mojej per­spek­ty­wy jest jed­na kate­go­ria ludzi, któ­rzy kom­plet­nie o sie­bie nie dba­ją i nawet pale­nia nie chcą rzu­cić choć wia­do­mo, że jest tok­sycz­ne i dru­ga, któ­rzy dba­ją i gada­ją na leka­rzy, że robią wszyst­ko źle, bo moż­na się wyle­czyć die­tą. A dopó­ki nikt nie prze­pro­wa­dzi badań potwier­dza­ją­cych sku­tecz­ność i bez­pie­czeń­stwo, nie mamy pra­wa do nama­wia­nia ludzi na tego typu tera­pie, gdyż jak coś się sta­nie, to my za to odpo­wia­da­my. A nikt nie prze­pro­wa­dzi badań bo niko­mu się to nie opła­ca. Tak­że przy­kro jest cią­gle sły­szeć jak to jeste­śmy nie­do­ucze­ni i dzia­ła­my na szko­dę ludzi -,- Z tego wzglę­du zga­dzam się z tym wpi­sem gdyż każ­dy musi wziąć zdro­wie w swo­je wła­sne ręce. Lekarz nie­ste­ty nie ma cza­su na edu­ko­wa­nie mas spo­łe­czeń­stwa o tym jak waż­na jest pro­fi­lak­ty­ka i styl życia ;)

    • Suuuuper, że znasz die­tę! Bar­dzo mnie to cie­szy, że mło­dzi leka­rze są coraz bar­dziej świa­do­mi. Ale dobrze wiesz, ile w tym zawo­dzie jest sta­rych wyja­da­czy, któ­rzy jeż­dżą mię­dzy szpi­ta­lem a przy­chod­nią i nie mają cza­su nawet, żeby się o tym dowie­dzieć! Lekarz, któ­ry robił mi to bada­nie został okrzyk­nię­ty naj­lep­szym leka­rzem w woje­wódz­twie jakiś czas temu, więc no… Wyda­je mi się, że leka­rzy przede wszyst­kim obo­wią­zu­je przy­się­ga Hipo­kra­te­sa. Jakoś dr Dąbrow­ska może tak leczyć, więc nie rozu­miem, dla­cze­go inni nie mogą. W tym roku nobla z medy­cy­ny otrzy­mał facet, któ­ry roz­pra­co­wał auto­fa­gię, więc dzia­ła­nie postu, to na co trze­ba jesz­cze cze­kać, jak to nie są wystar­cza­ją­ce bada­nia?

      • Gosia

        Dobre pyta­nie, gene­ral­nie wszyst­ko co w medy­cy­nie jest sto­so­wa­ne powin­no mieć bada­nia EBM. Ona tak leczy ale ma swo­ja kli­ni­kę i kon­tro­lu­je ten pro­ces. A wiesz jak to jest też z ludź­mi, prze­kształ­ca­ją róż­ne rze­czy, sto­su­ją jak chcą. Ja czę­sto swo­im zna­jo­mym pole­cam tę die­tę, ale w gabi­ne­cie bym tego raczej nie zro­bi­ła. Chy­ba, że zaj­mo­wa­ła­bym się lecze­niem die­tą i mia­ła­bym dodat­ko­we jakieś kwa­li­fi­ka­cje w tym tema­cie. Jak się nazy­wa czło­wiek, któ­ry dostał nobla? Nie sły­sza­łam o tym :)

  • Jej­ku, jestem pod wra­że­niem. Gra­tu­la­cje, mam nadzie­ję, że Twój wzru­sza­ją­cy i pełen moty­wa­cji wpis otwo­rzy oczy wie­lu oso­bom! :)

  • Świet­ny wpis!:D
    U mnie coś takie­go skoń­czy­ło się nie­ste­ty wycię­ciem, ale mia­łam 18 lat, i guz­ki mia­ły już lek­ki cha­rak­ter zło­śli­wo­ści. Jeden miał 4 cm, dru­gi 1,5 a trze­ci 1 cm. Pierś była spuch­nię­ta i obo­la­ła. Super że Ci się uda­ło :) Ja teraz cze­kam na roz­mo­wę z leka­rzem o tym co z moimi hor­mo­na­mi bo przez nie mam zszar­ga­ne ner­wy :)
    Ści­skam!

  • Ja tę die­tę skoń­czy­łam mniej wię­cej wte­dy, kie­dy ty skoń­czy­łaś — zresz­tą pisa­ły­śmy o tym na Insta :) ale bar­dziej chcia­łam się wypo­wie­dzieć na temat lecze­nia aka­de­mic­kie­go. Mam bra­ta, któ­ry od 6. roku życia (pra­wie 5 lat) cho­ru­je na zespół ner­czy­co­wy. Jego ner­ki zatrzy­mu­ją wodę w orga­ni­zmie i jed­no­cze­śnie uwal­nia­ją biał­ko do moczu. Ogól­nie zanie­dba­nie tego jest bar­dzo nie­bez­piecz­ne. Przez 4,5 roku mój brat brał ste­ry­dy i inne spe­cy­fi­ki, co jakiś czas scho­dząc z daw­ki, ale wte­dy zawsze zno­wu poja­wia­ło się biał­ko. Każ­da kon­tro­la moczu dla mojej mamy była jak ocze­ki­wa­nie na wyrok śmier­ci, bar­dzo to prze­ży­wa­ła. Wte­dy dowie­dzia­ła się o swo­jej dale­kiej krew­nej, któ­ra w Sta­nach wła­śnie zaj­mu­je się lecze­niem die­tą. Sama zaha­mo­wa­ła u sie­bie i cof­nę­ła postę­po­wa­nie stward­nie­nia roz­sia­ne­go, po tym jak leka­rze orze­kli, że zosta­ło jej 1,5 roku (jakieś 6 lat temu). Mój brat nie trzy­ma się ści­śle die­ty, jest dziec­kiem, nie rozu­mie zasad­no­ści zdro­we­go, cza­sem jego zda­niem nie­smacz­ne­go jedze­nia. Ale od pół roku nie było biał­ka w moczu, a ze ste­ry­dów wyszedł cał­kiem. To kolej­ny dowód, że leka­rze nie są wszech­wie­dzą­cy, a inter­net cza­sem poma­ga.
    Z ksią­żek o tej tema­ty­ce pole­ca­łem ci już Soko­łow­ską (nowo­cze­sna Dąbrow­ska), ale war­to też prze­czy­tać “Ukry­te tera­pie” Zię­by i książ­ki Zarem­by o jagla­nym detok­sie :)

    • Pamię­tam i dzię­ku­ję Ci za ten komen­tarz! :) Nie wiem co powie­dzieć, po pro­stu. Widać, że pro­blem jest nie tyl­ko w jakimś wąskim obsza­rze medy­cy­ny, ale w wie­lu jej aspek­tach. Prze­czy­ta­łam UT i tę książ­kę o Can­di­dzie od Zarem­by, ale wła­śnie muszę się jesz­cze dobrać do Jagla­ne­go detok­su! :)

  • Ela

    Aniu, jesteś napraw­dę bar­dzo inspi­ru­ją­cą oso­bą. Gra­tu­lu­ję Ci Two­jej nie­sa­mo­wi­tej wal­ki i wytrwa­ło­ści. Czy­ta­jąc posta zaczę­łam się zasta­na­wiać nad tym jak bar­dzo zanie­dbu­ję swo­je cia­ło;( jesteś dla mnie mega wiel­ką inspi­ra­cją. Ostat­nio wsta­wi­łaś post na fb, że chcesz zmie­nić czy­jeś życie na lep­sze. Napi­sa­łam Ci wtedy,że już robisz dobrą robo­tę. Tak jest. Myślę,że nawet nie zda­jesz sobie spra­wy ile osób czy­ta­jąc Two­je wpi­sy zmie­nia swo­je życie, po tro­chu na lep­sze. Mały­mi tipa­mi, któ­re dajesz i któ­re wcie­lam w swo­je moje na pew­no sta­je się lep­sze. Chcę byś o tym wie­dzia­ła. Super by było z Tb porozmawiać;p Myślę,że mamy bar­dzo dużo wspól­nych cech;p
    Weso­łych Świąt.

    Ela

    • Ojej­ku, nie wiem co napi­sać! Masz rację, czę­sto dosta­ję jakieś infor­ma­cje, o tym, że komuś pomo­głam, ale chy­ba to do mnie nie docho­dzi. ;) Muszę tro­chę zmie­nić podej­ście, może bar­dziej się doce­niać. Co do roz­mo­wy, to z jakie­go mia­sta jesteś? Może kie­dyś tam będę prze­jaz­dem? :)

      • Ela

        z Krakowa;P

        • Bywam w Kra­ko­wie! Ode­zwij się do mnie na maila, żeby Cię mia­ła zapi­sa­ną i jak się wybio­rę i będę mia­ła czas, to się ode­zwę. :)

  • Moni­ka

    Żału­ję, że jak ja zaczy­na­łam stu­dia 18 lat temu, to nie było takich blo­gów jak Twój.
    Świet­ny wpis.
    Pozdra­wiam

  • Edzia

    Aż się wzru­szy­łam :) Nie­sa­mo­wi­ta histo­ria, bra­wo za pora­dze­nie sobie z pro­ble­mem <3 I tak jak pisa­łaś na Insta — takie przy­kła­dy z życia wzię­te mogą pomóc komuś zmie­nić swo­je życie, nawet bez Two­jej wie­dzy :) Życzę zdro­wia! <3

  • Mag­da­le­na Gro­blic­ka

    Mam ciar­ki… Pięk­na histo­ria. Nie znam Cię oso­bi­ście, ale oso­bi­ście jestem dum­na. Jak kobie­ta z kobie­ty. Jestem dum­na, że jesteś taka sil­na i pod­ję­łaś tak cięż­ką wal­kę o sie­bie. Gra­tu­lu­ję i życzę Ci zdro­wia!
    I weso­łych Świąt! :))
    Pozdra­wiam, http://mysoulsmelody.blogspot.com/ :))

  • Ewa

    Jesteś nie­sa­mo­wi­ta, napraw­dę.