Sesyjny Poradnik. Pokonajmy sesję razem!

Wszyst­ko dzie­je się z jakie­goś powo­du. Nie żyję dłu­go, zale­d­wie 23 lata, a już potra­fię spoj­rzeć na moją prze­szłość z lotu pta­ka i dostrzec to, jak kon­kret­ne wyda­rze­nia wpły­nę­ły na to, gdzie jestem teraz. Nie przez przy­pa­dek wylą­do­wa­łam w szpi­ta­lu w kla­sie matu­ral­nej i na pierw­szym roku. Nie przez przy­pa­dek poszłam na takie, a nie inne stu­dia. Nie przez przy­pa­dek zało­ży­łam blo­ga! To nie jest jed­nak tak, że los pchał mnie, gdzie popad­nie. W pew­nym momen­cie sama zde­cy­do­wa­łam, że chcę zmie­nić swo­je życie. Jak więk­szość z Was wie, nie wytrzy­ma­łam i powie­dzia­łam: dość. Uda­ło mi się zmie­nić podej­ście do stu­diów, uda­ło mi się zor­ga­ni­zo­wać, uda­ło mi się opa­no­wać tech­ni­ki szyb­kiej nauki. Po 5 latach dzie­lę się tym, cze­go się nauczy­łam.

 

 

 

 

Dla­cze­go stwo­rzy­łam Sesyj­ny Porad­nik?

 

 

sesyjny-poradnik

 

 

Sesyj­ny Porad­nik zro­dził się z  potrze­by. Nie nale­żę do blo­ge­rek, któ­re mają par­cie na wyda­wa­nie swo­ich ksią­żek, ale ja po pro­stu musia­łam to zro­bić! Te wszyst­kie maile, z proś­ba­mi o pomoc w nauce, te komen­ta­rze i wia­do­mo­ści pry­wat­ne! I w koń­cu ankie­ta, w któ­rej zarzu­ci­li­ście mnie taką ilo­ścią próśb, że musia­łam na to zare­ago­wać! Całej tej wie­dzy nie da się zmie­ścić w odpo­wie­dzi na mail, czy nawet na blo­gu! Na blo­gu tre­ści się gubią. Nowi czy­tel­ni­cy nie docie­ra­ją do star­szych wpi­sów. Sesyj­ny Porad­nik w for­mie mailo­wej, któ­ry reali­zo­wa­łam przez ostat­nie 2 sesje też nie zdał egza­mi­nu. (Ta gra słów! :D) Mail to za krót­ka for­ma, żeby zawrzeć w niej całą wie­dzę, któ­rą chcia­łam Wam prze­ka­zać.

 

 

Proś­by i zapy­ta­nia nie ustę­po­wa­ły. Nie wie­dzie­li­ście, jak zabrać się za kon­kret­ny mate­riał, jak noto­wać, jak zmo­ty­wo­wać się do nauki, jak goto­wać szyb­ciej. Nie mie­li­ście ener­gii do nauki i mie­li­ście pro­ble­my z zapa­mię­ta­niem dużej ilo­ści mate­ria­łu. To real­ne pro­ble­my z Waszych wia­do­mo­ści. Nie mówiąc o tym, że cią­gle macie sma­ka na sztucz­ki i tri­ki szyb­kiej nauki.

 

 

Bada­jąc rynek sko­rzy­sta­łam z róż­nych kur­sów doty­czą­cych efek­tyw­nej nauki dostęp­nych w Pol­sce. To co tam zna­la­złam mnie zszo­ko­wa­ło. Kur­sy sprze­da­wa­ne za kil­ka­set zło­tych zawie­ra­ją dokład­nie tę samą wie­dzę, któ­rą mam ja, któ­rą zdo­by­wa­łam przez te wszyst­kie lata! Powiem Wam, że wte­dy napraw­dę poczu­łam się dum­na. Poczu­łam, że ja napraw­dę jestem eks­per­tem w swo­jej dzie­dzi­nie. Wcze­śniej myśla­łam, że tę wie­dzę mają wszy­scy. Nie doce­nia­łam tego, co wiem! To było jak kubeł zim­nej wody, ale taki przy­jem­ny. :D Wcze­śniej wie­dzia­łam, że mam dużą wie­dzę, na temat tego, jak się uczyć, zresz­tą było to widać po moich oce­nach. Nie wie­dzia­łam jed­nak, że aż tak dużą!

indeks

 

 

Co zawar­łam w Sesyj­nym Porad­ni­ku?

 

 

Sesyj­ny Porad­nik skła­da się z 15 stu­denc­kich pro­ble­mów i ich roz­wią­zań. Porad­nik jest dla Cie­bie, jeśli:

  • brak Ci moty­wa­cji do nauki.
  • nie potra­fisz się zor­ga­ni­zo­wać.
  • bra­ku­je Ci cza­su w sesji.
  • stre­su­jesz się egza­mi­na­mi.
  • uwa­żasz, że masz sła­bą pamięć.
  • wie­dza powo­li wcho­dzi Ci do gło­wy.
  • ucząc się, szyb­ko robisz się śpią­cy.
  • masz ster­tę ksią­żek do prze­ro­bie­nia na egza­min.
  • masz masę mate­ria­łu do nauki.
  • chcesz uczyć się szyb­ciej.
  • Jesteś matu­rzy­stą. Wy rów­nież może­cie wyko­rzy­stać wska­zów­ki z Sesyj­ne­go Porad­ni­ka, by zor­ga­ni­zo­wać się w nauce do matu­ry. Meto­dy ucze­nia się, zawar­te w e-booku spraw­dza­ją się we wszyst­kich oko­licz­no­ściach, nie tyl­ko na stu­diach. Poza tym przy­da się Wam na przy­szłość.

 

 

Sesyj­ny Porad­nik wystę­pu­je w 3 pakie­tach pomo­cy.

Co znajduje się w dodatkowych opcjach?

 

 

Lista TO DO

To dość obszer­na lista wszyst­kich rze­czy do zro­bie­nia pod­czas sesji opa­ko­wa­na w ład­ny PDF. Lista jest doda­wa­na do każ­dej wer­sji porad­ni­ka, żeby każ­de­mu z Was uła­twić orga­ni­za­cję pod­czas sesji. Czę­sto wła­snie taka lista może pomóc się zmo­ty­wo­wać, ponie­waż cel został podzie­lo­ny na mniej­sze kro­ki. Zamiast ogrom­ne­go celu jakim jest zda­nie sesji, znaj­dziesz tam wie­le mniej­szych. Codzien­nie wykre­ślisz kil­ka i tak mały­mi krocz­ka­mi, bez stre­su i przede wszyst­kim nie na ostat­nią chwi­lę poko­nasz tę sesję.

 

 

Motywacyjny Mailing

Moty­wa­cyj­ny mailing znaj­du­je się w dru­giej opcji ceno­wej. To 5 maili wysy­ła­nych w odstę­pach cza­su, któ­re mają Was zmo­ty­wo­wać do sys­te­ma­tycz­nej nauki. Nie wpa­dła­bym na to, gdy­by nie Wy! Pamię­tam, jak pisa­li­ście mi czę­sto, że nie­za­leż­nie od tre­ści wia­do­mo­ści sam fakt jej otrzy­ma­nia moty­wo­wał Was do nauki! To nie­sa­mo­wi­te i nie mogłam z tego zre­zy­gno­wać! Posta­no­wi­łam dać Wam moż­li­wość otrzy­my­wa­nia tego regu­lar­ne­go kopa z zewnątrz.

 

 

Przepisy idealne na sesję. Szybkie, zdrowe i tanie.

To mini e-book, ale dość wyjąt­ko­wy. Nie chcia­łam zawrzeć w nim tyl­ko prze­pi­sów, któ­re nale­ży dokład­nie sko­pio­wać. E-book skła­da się z prze­pi­sów, któ­re mają pobu­dzić wyobraź­nię kuli­nar­ną. Poda­łam tam róż­ne­go rodza­ju dania, któ­re uzna­łam za pod­sta­wy i któ­re moż­na dowol­nie mody­fi­ko­wać two­rząc w ten spo­sób dzie­siąt­ki jak nie set­ki wła­snych prze­pi­sów. Ilość prze­ró­bek jest nie­ogra­ni­czo­na! Nie chcia­łam dawać goto­wych roz­wią­zań. Chcia­łam, żeby e-book cze­goś uczył, żeby roz­wi­jał kuli­nar­nie. Dla­te­go prze­pi­sy w nim zawar­te to tyl­ko pod­sta­wa, do zbu­do­wa­nia wła­snej, szyb­kiej, pro­stej i zdro­wej kuch­ni. Gdy je wyko­ny­wa­łam i foto­gra­fo­wa­łam, sama byłam w szo­ku, że przy­go­to­wa­nie nie­któ­rych zaj­mu­je mniej niż 5 minut. Sama byłam w lek­kim szo­ku, bo nigdy nie przy­go­to­wy­wa­łam tych dań z zegar­kiem w ręku, a tu pro­szę!

 

 

3 grafiki motywacyjne

PDF do wydru­ku. Do powie­sze­nia nad biur­kiem i spo­glą­da­nia, gdy już zabrak­nie sił. Dobry tekst potra­fi nie­źle zamie­szać w gło­wie. Przy­naj­mniej ja tak mam. Te, któ­re zamie­ści­łam na gra­fi­kach spra­wia­ją, że zaci­skam zęby, nawet, gdy już zupeł­nie mi się nie chce i prę naprzód! Zgad­nij­cie, ile razy pod­czas pra­cy nad Porad­ni­kiem musia­łam do nich zaglą­dać? :D

 

sesyjny-poradnik

 

 

 

Sesyj­ny Porad­nik to e-book, któ­ry pomo­że wie­lu stu­den­tom. Mało znam ksią­żek, do któ­rych mogła­bym zaglą­dać co pół roku. Cie­szę się, że uda­ło mi się taką stwo­rzyć Poza tym wie­dza, o tym, jak się uczyć przy­da się przez całe życie! W koń­cu całe życie się cze­goś uczy­my, doszka­la­my, a dzię­ki Porad­ni­ko­wi moż­na to robić dużo szyb­ciej. :)

 

Wybierz sobie pakiet. :)

 

 

 

 

Miłe­go korzy­sta­nia z Sesyj­ne­go Porad­ni­ka! Wie­cie, że wciąż jeste­śmy w kon­tak­cie? Cze­kam na Wasze opi­nie i histo­rie. Może­cie ozna­czać zdję­cia, na któ­rych korzy­sta­cie z e-booka lub po pro­stu uczy­cie się do sesji hash­ta­giem #Sesyj­ny­Po­rad­nik. Jeże­li zna­cie kogoś, kto bar­dzo potrze­bu­je pomo­cy pod­czas tej sesji, to pode­ślij­cie mu ten wpis, na pew­no uspo­koi jego oba­wy i pomo­że się zor­ga­ni­zo­wać.

 

 

Do następ­ne­go czy­ta­nia!

Ania

  • Pingback: Jak ogarnąć sesję w 3 krokach - Blue Kangaroo - blog studencki()

  • Czy porad­nik jest w wer­sji papie­ro­wej czy PDF?

  • AniA

    Wiesz ja tu widzę chęć zarob­ku, na obro­nie w ter­mi­nie kasy nie zro­bisz a na ebo­okach już tak. Kolej­na samo­zwań­cza blo­ger­ka eks­pert­ka…

  • Gra­tu­la­cje! Ja już daw­no po stu­diach, ale to tak cie­szy, jak ktoś wyda­je książkę/ebook :*

  • Przy­da mi się, bo zaraz mam sesję na stu­diach odle­gło­ścio­wych. Pierw­szy raz jestem na takich stu­diach, a na doda­tek to stu­dia magi­ster­skie, a licen­cjat mam z kom­plet­nie innej baj­ki, więc będzie trud­niej. Plus pra­ca od 8 do 16, dodat­ko­wo ćwi­cze­nia, blog, no i jeść coś trze­ba… Nawet nie wiesz jak się cie­szę, że moja sesja zbie­gła się z wyda­niem Two­jej książ­ki :D

    • Wła­śnie do takich osób jak Ty Karo­li­na jest adre­so­wa­na ta książ­ka. ;)

      • Mam nadzie­ję, że zdam :D Faj­nie, że nie muszę krę­cić się po blo­gu (i tak to będę robić, ale póź­niej :P) pod­czas sesji i szu­kać, tyl­ko będzie wszyst­ko w jed­nym miej­scu :) Jak zdam to Cię wyści­skam! :)

  • Gra­tu­lu­ję publi­ka­cji! :) i ocen w indek­sie…

  • Super super super! Aż żału­ję, że nie jestem już nor­mal­ną stu­dent­ką i nie mam nor­mal­nej sesji :P

  • Mina­ri­ko

    Nie­ste­ty nie zno­szę ebo­oków więc pocze­kam aż kie­dyś wydasz w for­mie papie­ro­wej :)

  • Mag­da­le­na Dej­na­ka

    Zamo­wi­lam już wczo­raj :D
    Cze­kam z nie­cier­pli­wo­scia bo sesja juz trwa, jak na razie sta­ram sie wcie­lac rady kto­re zapa­mie­ta­lam z maili ;)

    • <3
      Co tak wcze­śnie? U nas dopie­ro od 30 stycz­nia! :)

      • Mag­da­le­na Dej­na­ka

        Też sie zasta­na­wiam co tak szyb­ko. Wszy­scy beda miec prze­rwe mię­dzy seme­stra­mi a my bez prze­rwy wsko­czy­my w 4 semestr :p

        • Może macie skoń­czyć rok w maju? :D

          • Mag­da­le­na Dej­na­ka

            Dobre by to bylo :D
            Ale ostat­nio skon­czy­li­smy 2 lip­ca a zaczę­li­śmy w poło­wie wrze­śnia :o
            Tak­ze nadziei juz nie mam :p

            • Nie wiem, jak oni liczą te 30 tygo­dni, ale jakiś inny kalen­darz mają. ;D

              • Mag­da­le­na Dej­na­ka

                Pró­bu­je sie z tym pogo­dzic bo nic inne­go mi nie pozo­sta­lo :)

  • Edzia

    Aniu, kupi­łam Sesyj­ny Porad­nik nie tyl­ko dla­te­go, żeby prze­czy­tać, co tam zawar­łaś, ale też żeby ponie­kąd podzię­ko­wać Ci za wie­dzę, któ­rą prze­ka­za­łaś w poprzed­nich edy­cjach Sesyj­ne­go Porad­ni­ka, bo z nimi uczy­ło mi się dużo szyb­ciej i lepiej :) Dzię­ki! :)

    • Ojej, jak faj­nie! Edzia, w takim razie myślę, że po 13 będziesz mogła jesz­cze uspraw­nić swo­je tech­ni­ki ucze­nia się. :)

      • Edzia

        Mam nadzie­ję, bo ten semestr jest jesz­cze gor­szy niż poprzed­nie, jeśli cho­dzi o ilość nauki :D

  • Karo­li­na

    Mam cał­kiem inne pyta­nie niż doty­czy wpis. Koń­czę kla­sę matu­ral­ną i… w zasa­dzie to nie wiem co chcę dalej robić. Jed­nak pro­blem nie leży w tym, że nie mam zain­te­re­so­wań. Ja wła­śnie chcia­ła­bym tyle rze­czy robić, że aż nie wiem na co się zde­cy­do­wać. :( Inte­re­su­je mnie pra­wo, poli­ty­ka, kocham goto­wać, uwiel­biam podró­żo­wać i pół roku bez odwie­dze­nia nowe­go miej­sca wpę­dza mnie w depre­sję (tak dosłow­nie, nie w prze­no­śni), kocham pro­wa­dzić auto, chcia­ła­bym całe życie poma­gać ludziom, lubię zagad­ki logicz­ne i co naj­waż­niej­sze nie­na­wi­dzę pra­co­wać w gru­pach, chy­ba, że mam rzą­dzić :D I z tego wszyst­kie­go nie wiem co wybrać bo w zasa­dzie to wszyst­ko jest bez sen­su. Cze­go­kol­wiek nie chcę stu­dio­wać to pod­czas roz­mo­wy ze stu­den­ta­mi tego kie­run­ku dowia­du­ję się, że w zasa­dzie to nic cie­ka­we­go tam nie robią, że to co mówią na dniach otwar­tych to nie­praw­da, że cią­gle tyl­ko teo­ria i teo­ria na temat nie­cie­ka­wych rze­czy itd. … Jako stu­dent­ka z dłu­gim sta­żem :D mogła­byś mi dora­dzić, dać jaką­kol­wiek wska­zów­kę? Jestem tak zagu­bio­na… Ogól­nie jestem zda­nia, że trze­ba robić to co się kocha bo pra­cu­ję już od wie­eeluu lat i mam doświad­cze­nie w prak­tycz­nie każ­dej bran­ży i np. będąc kel­ner­ką tak nie­na­wi­dzi­łam tej pra­cy, że nigdy w życiu nie chcia­ła­bym się zatrud­nić w tym zawo­dzie na sta­łe… Bar­dzo dzię­ku­ję za jaką­kol­wiek odpo­wiedź!

    • Edzia

      Ja jestem dopie­ro na dru­gim roku i praw­do­po­dob­nie to, co mówią Ci inni stu­den­ci to praw­da. Stu­diu­ję infor­ma­ty­kę, a więk­szość przed­mio­tów pra­wie w ogó­le nie jest zwią­za­na z tym, co chcia­ła­bym potem robić, a jeśli już — są moc­no teo­re­tycz­ne lub sła­bo wytłu­ma­czo­ne. Część to typo­we “zapchaj­dziu­ry”, a nie­któ­re wyda­ją się faj­ne i cie­ka­we, ale są pro­wa­dzo­ne po pro­stu tak źle, że nie da się z nich za dużo wynieść. Cza­sa­mi moty­wa­cja do kon­ty­nu­owa­nia stu­diów spa­da mi nie­mal do zera, ale z dru­giej stro­ny lubię się uczyć i fakt stu­dio­wa­nia pod­wyż­sza moją moty­wa­cję do samo­do­sko­na­le­nia się w tym, co mnie inte­re­su­je. A fakt, że spo­ro cza­su poświę­cam na jakieś mniej waż­ne z moje­go punk­tu widze­nia przed­mio­ty — da się prze­żyć. Nie wiem, czy ta odpo­wiedź w czym­kol­wiek Ci pomo­że, ale stu­diu­jąc, trze­ba wziąć pod uwa­gę fakt, że nie wszyst­kie przed­mio­ty Ci podej­dą i na nie­któ­rych po pro­stu będziesz się nudzić i męczyć.

    • To, co mówi @o_edzia:disqus , to praw­da. Wie­le kie­run­ków ma jesz­cze prze­sta­rza­ły sys­tem naucza­nia. Nie myślą o tym, że ta wie­dza ma mieć prze­ło­że­nie w przy­szłej pra­cy. Z roku na rok i tak jest coraz lepiej. Rów­nież jestem za tym, żeby iść za gło­sem ser­ca. Ja poszłam za roz­sąd­kiem i tro­chę żału­ję, cho­ciaż z dru­giej stro­ny pozna­łam tyle wspa­nia­łych ludzi, dosta­łam tyle moż­li­wo­ści i nauczy­łam się masę rze­czy, o któ­rych nie dowie­dzia­ła­bym się, gdy­by nie te stu­dia. Może blo­ga by nie było, gdy­by nie te stu­dia! Więc widzisz, gdy wybie­rzesz już kie­ru­nek god­ny z Two­im ser­du­chem, to nie przej­muj się tym, że nie jest tak, jak sobie wyobra­ża­łaś, tyl­ko czerp z tego co jest. Korzy­staj z ini­cja­tyw stu­denc­kim, orga­ni­za­cji, imprez. Ucz się wię­cej z inny­mi, poprzez prak­ty­kę, albo samo­dziel­nie posze­rzaj swo­ją wie­dzę. Stu­dia to tyl­ko pod­sta­wa, taka tram­po­li­na, a Ty musisz jej użyć, żeby sko­czyć wyżej. :) Mam nadzie­ję, że pomo­głam, a jak nie, to pisz! :)

      • Karo­li­na

        Dziew­czy­ny kocha­ne jeste­ście! Dzię­ku­ję Wam bar­dzo. :) do tej pory mia­łam myśle­nie “na luzie”, stwier­dzi­łam, że wszyst­kie­go trze­ba w życiu spró­bo­wać, iść za gło­sem ser­ca, wszyst­ko przyj­dzie w swo­im cza­sie, jesz­cze tylu rze­czy się nauczę… Ale wczo­raj w to na chwi­lę zwąt­pi­łam kie­dy moja mama zaczę­ła mi zada­wać pyta­nia “a na co w koń­cu chcesz dokład­nie iść na te stu­dia? a czy to jest przy­szło­ścio­wy kie­ru­nek? a dobrze się po tym zara­bia? a będziesz mieć po tym pra­cę? a ja w maju wezmę kre­dyt, żebyś sobie miesz­ka­nie urzą­dzi­ła. a nie chcia­ła­byś z Two­im W. wziąć ślu­bu gdzieś za 2–3 lata? a jak się wypro­wa­dzisz w czerw­cu to już na zawsze?” ja mówię, że jesz­cze dużo cza­su i tak w ogó­le to żad­ne­go ślu­bu (jestem z chło­pa­kiem 4 lata, ale ślu­bu nie chcę brać nigdy) a ona od razu w pani­kę i że wca­le dużo cza­su nie zosta­ło… ech, tak jak­bym mia­ła 40 lat a nie 18, bo według niej to wszyst­ko musi iść tokiem: stu­dia, ślub, dzie­ci i pier­dze­nie w fotel do eme­ry­tu­ry. A może ja nie chcę nigdy mieć dzie­ci, brać ślu­bu, chcę mieć po pro­stu chło­pa­ka z któ­rym będę podró­żo­wać i roz­wi­jać się w danym kie­run­ku. Nie­ste­ty ona tego nie rozu­mie. :( i “dzię­ki niej” bar­dzo zwąt­pi­łam w swo­je pla­ny na przy­szłość

        • Chy­ba zna­la­złam swo­ją brat­nią (sio­strza­ną) duszę w inter­ne­cie! Mam dokład­nie takie samo podej­ście do mał­żeń­stwa i dzieci.Z tym­że moja mama je rozu­mie. Koniecz­nie wybij jej ten pomysł z kre­dy­tem z gło­wy! Prze­cież spo­koj­nie możesz miesz­kać w aka­de­mi­ku albo w wynaj­mo­wa­nym i te miesz­ka­nia są zwy­kle urzą­dzo­ne. A jak nie chcesz iść na stu­dia i zro­bić sobie gap year to rób! Czy­je to życie w koń­cu? :)

          • Karo­li­na

            No wła­śnie ten pomysł z pożycz­ką chcę jej wybić z gło­wy bo my z moim chło­pa­kiem mamy miesz­ka­nie wynaj­mo­wa­ne, tzn. on wynaj­mu­je a ja pła­cę za media na razie bo miesz­ka­my ze sobą tyl­ko na week­en­dy i jakieś dłuż­sze wol­ne. No to po co ona ma brać pożycz­kę na takie wynaj­mo­wa­ne miesz­ka­nie w blo­ku? No po co?
            A z tym mał­żeń­stwem i dzieć­mi to ja dobrze wiem, że nie była­bym szczę­śli­wa jako mat­ka. Może kie­dyś, ALE nie czu­ję tego jako obo­wiąz­ku. A gdy mówię komuś, że nie chcę mieć dzie­ci to każ­dy wręcz z obu­rze­niem “ALE DLACZEGO?!”… A czy to jest obo­wią­zek? A co do mał­żeń­stwa w skró­cie podej­ście mam takie- w całej mojej rodzi­nie nie znam ani jed­ne­go szczę­śli­we­go mał­żeń­stwa, a wśród rodzi­ców moich zna­jo­mych znam nie­jed­ną parę, któ­ra żyje ze sobą bez ślu­bu >15 lat i są baar­dzo szczę­śli­wi. Naj­waż­niej­sze to się kochać, sza­no­wać i być lojal­nym wobec dru­giej oso­by, a nie tak jak to jest powszech­ne w mał­żeń­stwach- po ślu­bie to moż­na oszu­ki­wać, zdra­dzać i nie dbać już o sie­bie tak jak wcze­śniej. Żaden papie­rek nie jest potrzeb­ny.

    • Ania

      Może w takie sytu­acji war­to sobie zro­bić gap year, wyje­chać gdzieś do pra­cy (np. au pair) i pocze­kać, aż odpo­wiedź doty­czą­ca stu­diów przyj­dzie sama? Cza­sem cięż­ko zde­cy­do­wać się na kon­kret­ny kie­ru­nek, mając 19lat i uwa­żam, że lepiej dać sobie czas na prze­my­śle­nie, niż wybrać stu­dia, któ­re będą męczyć, bo to jed­nak jest 5lat, któ­re nie tyl­ko trze­ba “odbęb­nić”, ale też stu­dia mają zain­spi­ro­wać do dal­szej pra­cy i cią­głe­go roz­wi­ja­nia się w wybra­nym obsza­rze. Ja teraz pra­cu­ję na część eta­tu przy stu­diach dzien­nych (II stop­nia) i mam takie poczu­cie, że gdy­bym znów mia­ła wybie­rać, to poszła­bym do pra­cy od pierw­sze­go roku i stu­dio­wa­ła zaocz­nie. Dopie­ro jak się ma gdzie wyko­rzy­stać tę teo­re­tycz­ną wie­dzę, któ­rą tłu­ką Ci do gło­wy, to odzy­sku­je się poczu­cie sen­su. Poza tym, część przed­mio­tów napraw­dę jest den­na, uczysz się cze­goś, co praw­do­po­dob­nie nigdy Ci się w życiu nie przy­da, szcze­gól­nie cięż­ko prze­zwy­cię­żyć to poczu­cie pod­czas sesji, kie­dy chcia­ło­by się poświę­cać czas na same naj­waż­niej­sze przed­mio­ty, a trze­ba się sku­pić na “pier­do­łach”, ale wszyst­ko zale­ży od nasta­wie­nia — cza­sem dobrze pomy­śleć o tym, że takie rze­czy mają po pro­stu roz­wi­nąć nasze hory­zon­ty, spra­wić, że będzie­my mie­li sze­ro­kie poję­cie o tema­cie i dzię­ki temu, że poja­wia się wie­le róż­nych przed­mio­tów, będzie­my mogli wybrać te, któ­re napraw­dę nas cie­ka­wią. :) Nie ma co się zała­my­wać, prze­gląd­nij ofer­ty uczel­ni, wypisz sobie, któ­re kie­run­ki stu­diów Ci pasu­ją, sprawdź sobie pla­ny stu­diów (czy­li jakie przed­mio­ty będą w poszcze­gól­nych seme­strach) i wyeli­mi­nuj dro­gą deduk­cji. O rady lepiej nie pytać, bo każ­dy ma inne ocze­ki­wa­nia, inne nasta­wie­nie itp., lepiej już pójść i samo­dziel­nie się prze­ko­nać — jak to nie będzie to, to zawsze moż­na zre­zy­gno­wać, nie będzie to poraż­ka, ale nauka na przy­szłość, tak jak w przy­pad­ku pra­cy kel­ner­ki — dzię­ki temu, że tak pra­co­wa­łaś, już wiesz, że nie chcesz tego robić, więc możesz się sku­pić na czym innym :) Powo­dze­nia!

    • Może idź na stu­dia prak­tycz­ne? Ja na takie poszłam i napraw­dę nie żału­ję. Zero sie­dze­nia na nud­nych wykła­dach i kle­pa­nia slaj­dów. Cią­głe pro­jek­ty, pra­ca w gru­pie, na jed­nych zaję­ciach nawet budo­wa­li­śmy wie­żę z kloc­ków lego na zaję­ciach.

      Pro­blem jest taki, że to uczel­nia pry­wat­na, pań­stwo­we chy­ba nie są aż tak nasta­wio­ne na prak­ty­kę…

      • Nigdy o tym nie sły­sza­łam. Na czym to pole­ga? Jakie moż­na kie­run­ki wybrać? :)

        • Ja wylą­do­wa­łam na nich zupeł­nie przez przy­pa­dek. Wyż­sza szko­ła zarzą­dza­nia i ban­ko­wo­ści w Pozna­niu, ja jestem na zarzą­dza­niu, jest jesz­cze admi­ni­stra­cja. Ćwi­cze­nia są ład­nie nazy­wa­ne warsz­ta­ta­mi, na któ­rych pra­cu­je­my w gru­pach — zazwy­czaj robi­my pre­zen­ta­cje itp., cza­sem jakieś zada­nia, wyzna­czo­ne przez pro­wa­dzą­cych. Ja jestem na odle­gło­ścio­wych, więc mam tyl­ko 3 zjaz­dy w seme­strze, ale są też zwy­kłe zaocz­ne. Gene­ral­nie sta­wia się na prak­ty­kę, czy­li nie na “zrób­cie w domu biz­ne­splan”, ale “robi­my na zaję­ciach biz­ne­splan, pre­zen­tu­je­cie na następ­nych zaję­ciach przed gru­pą to, co zro­bi­li­ście i wspól­nie oma­wia­my co było dobrze, co moż­na popra­wić, z cze­go to wyni­ka” i tak dalej. Wykła­dy nie są obo­wiąz­ko­we, byłam na dwóch, więc się nie wypo­wiem ;p Ale wszib uczy wystę­po­wa­nia przed ludź­mi, współ­pra­cy w gru­pie, myśle­nia, kom­bi­no­wa­nia — no, tego co się w pra­cy robi. Przy­kład — na jed­nych zaję­ciach mie­li­śmy za zada­nie zbu­do­wać wie­żę z kloc­ków Lego. W sen­sie odwzo­ro­wać tę, któ­ra była na kory­ta­rzu. A nie było to łatwe. Musia­ły wejść stra­te­gie, pla­no­wa­nie, lide­rzy, roz­dzie­le­nie zadań, pano­wa­nie nad cha­osem itp. Czy­li jak przy zwy­kłych pro­jek­tach w fir­mie, któ­re robi się na ostat­nią chwi­lę. Dla mnie, oso­by po pań­stwo­wej uczel­ni, ta uczel­nia to magia, coś jak Hogwarth :D Nie wiem jak z inny­mi uczel­nia­mi w Pol­sce, ale tą pole­cam. Ja, oso­ba któ­ra była naj­więk­szym lese­rem na swo­jej filo­lo­gii pol­skiej. Oso­ba, któ­ra uni­ka­ła wystą­pień publicz­nych, a po dwóch zjaz­dach nie ma z tym pro­ble­mu. :) Minus jest taki, że uczel­nia jest dro­ga, ale powiem, że war­to, bo nie dość, zę masz papier, to uczysz się prak­tycz­nych roz­wią­zań (wia­do­mo, teo­ria też musi być, ale nie ma zapchaj­dziur jak na pań­stwo­wej, bo nie ma na to cza­su) i zarad­no­ści w pra­cy.

          Wejdź na http://www.wszib.poznan.pl, tam na pew­no ktoś mądrzej­szy ode mnie opi­sał wszyst­ko bez zbęd­nych pier­dół, jak ja to mam w zwy­cza­ju :D