Przekleństwa i wulgaryzmy. Ich używanie jest szkodliwe!

 

Gdy zabro­ni­my cze­goś czło­wie­ko­wi od razu obu­dzi się w nim chęć prze­ciw­sta­wie­nia się. Zapy­ta: dla­cze­go? I o ile odpo­wiedź będzie brzmia­ła sen­sow­nie. myślą­cy czło­wiek przyj­mie ją do wia­do­mo­ści i zaka­zu nie zła­mie. Będzie wie­dział, że przy­nie­sie to nega­tyw­ne skut­ki dla nie­go i innych. Ja rów­nież, jak każ­dy nor­mal­ny czło­wiek, zapy­ta­łam kie­dyś “Dla­cze­go nie wol­no prze­kli­nać?” Od ota­cza­ją­cych mnie ludzi sły­sza­łam róż­ne odpo­wie­dzi. A bo to nie ład­nie, a bo nie wypa­da, a bo tak. Nie prze­ko­na­ło mnie to, dla­te­go posta­no­wi­łam szu­kać dalej. Ten wpis jest wła­śnie o poszu­ki­wa­niu odpo­wie­dzi na pyta­nie, dla­cze­go prze­kleń­stwa i wul­ga­ry­zmy są złe.  Jest w nim spo­ro cie­ka­wo­stek, a na koń­cu znaj­dziesz moją odpo­wiedź na wyżej posta­wio­ne pyta­nie. Zapra­szam Cię więc do świa­ta upa­dłe­go słow­nic­twa. Uwa­ga! Nie obę­dzie się bez prze­kli­na­nia!

 

Prze­kleń­stwa a wul­ga­ry­zmy.

Czy wie­dzia­łeś, że wul­ga­ry­zmy i prze­kleń­stwa to nie to samo? Otóż soczy­ste “kur­wa” rzu­co­ne po tym, jak ude­rzysz się w palec wca­le nie jest prze­kleń­stwem. To “tyl­ko” wul­ga­ryzm. Prze­kleństw uży­wa­my nato­miast wte­dy, gdy komuś bar­dzo źle życzy­my. Wyni­ka więc z tego, że prze­kleń­stwo wca­le nie musi być wul­gar­ne. Np. “Idź do dia­bła”. Na potrze­by tego wpi­su nie będzie­my przy­wią­zy­wać wagi do tego podzia­łu, ale war­to być go świa­do­mym. Cza­sem moż­na zasko­czyć kogoś swo­ją wie­dzą.

 

Ludzie, któ­rzy uży­wa­ją wul­ga­ry­zmów czę­sto pró­bu­ją zarzu­cić ten zwy­czaj. Chce­my prze­stać prze­kli­nać, bo czu­je­my, że nie powin­no się tego robić. Głów­nie kobie­ty czu­ją taką pre­sję, prze­cież “nam nie wypa­da”. Tak napraw­dę nie wie­my, dla­cze­go nie powin­ni­śmy prze­kli­nać i jakie nega­tyw­ne skut­ki ma uży­wa­nie wul­ga­ry­zmów. Trud­no jest doszu­kać się infor­ma­cji na ten temat, dla­te­go posta­no­wie­nia o nie­prze­kli­na­niu zwy­kle koń­czą się jedy­nie na obiet­ni­cach.

 

Dla­cze­go nie war­to prze­kli­nać?

 

Art. 141. Kto w miej­scu publicz­nym umiesz­cza nie­przy­zwo­ite ogło­sze­nie, napis lub rysu­nek albo uży­wa słów nieprzyzwoitych,podlega karze ogra­ni­cze­nia wol­no­ści, grzyw­ny do 1 500 zło­tych albo karze naga­ny.

Kodeks wykro­czeń

 

O tym, że prze­kli­na­nie jest złe może świad­czyć fakt, iż w miej­scach publicz­nych jest ono zaka­za­ne, cho­ciaż pra­wo nie mówi dla­cze­go. W tej sytu­acji trze­ba by zało­żyć, że jeśli coś jest praw­nie zaka­za­ne, to na na pew­no jest złe. Nie­ste­ty ja tego nie czu­ję, więc muszę szu­kać dalej.

A dalej jest już tyl­ko inter­net. Na pyta­nie dla­cze­go nie powin­ni­śmy prze­kli­nać nie zna­la­złam prak­tycz­nie żad­nej kon­kret­nej odpo­wie­dzi. Naj­czę­ściej inter­nau­ci tłu­ma­czy­li to w nastę­pu­ją­cy spo­sób:

 

Bo to nie­ład­nie. — Nie­ład­nie jest też pić piwo i palić faj­ki przed 18 rokiem życia.

Bo to świad­czy o kul­tu­rze oso­bi­stej. -To już lep­szy argu­ment, ale na kul­tu­rę oso­bi­stą skła­da się tyle czyn­ni­ków, któ­rych prze­strze­ga coraz mniej osób, że wyda­je mi się to ciu­tek za mało.

Poka­zu­jesz, co wynio­słeś z domu. — Ja z domu wynio­słam bar­dzo dużo. Np. łyżecz­ki do jogur­tów, któ­re nigdy nie wró­ci­ły na swo­je miej­sce.

 

A co na to nauka?

Pomy­śla­łam, że może nauka ura­tu­je mnie w tej trud­nej sytu­acji i odpo­wie na pyta­nie: dla­cze­go nie war­to przeklinać?Oto cze­go się dowie­dzia­łam.

Bry­tyj­scy naukow­cy prze­pro­wa­dzi­li pewien eks­pe­ry­ment. Popro­si­li 64 stu­den­tów, by zanu­rzy­li rękę w lodo­wa­tej wodzie. Za pierw­szym razem mogli oni prze­kli­nać dowo­li, za dru­gim mie­li uży­wać słów, któ­re nie są wul­gar­ne. Oka­za­ło się, że dzię­ki prze­kleń­stwom byli w sta­nie wytrzy­mać ból o 50% dłu­żej, niż gdy nie rzu­ca­li mię­sem. Prze­kli­na­nie wyni­ka­ją­ce z emo­cji wzma­ga w nas agre­sję i przez przy­pływ adre­na­li­ny jeste­śmy w sta­nie dłu­żej wytrzy­mać ból, ponie­waż orga­nizm jest w tym momen­cie nasta­wio­ny na wal­kę i baga­te­li­zu­je uczu­cie bólu. War­to zwró­cić uwa­gę, że efekt ten był czte­ro­krot­nie sil­niej­szy u stu­den­tów, któ­rzy na co dzień nie uży­wa­ją wul­gar­nych słów. Jeśli zbyt czę­sto prze­kli­na­my tra­cą one na sile i naj­zwy­czaj­niej się osłu­chu­ją. Nauka mówi więc, że prze­kli­na­nie nie jest złe, w sytu­acji gdy czu­je­my fizycz­ny ból np. ude­rzy­my się w mały palec u sto­py. W ten spo­sób może­my pora­dzić sobie z bólem.

 

Tyl­ko do cho­le­ry, ja nadal nie wiem, dla­cze­go nie war­to prze­kli­nać!

 

przekleństwa i wulgaryzmy

 

Prze­kleń­stwa i wul­ga­ry­zmy nisz­czą Two­je samo­po­czu­cie.

 

Logicz­nie myśląc i bio­rąc pod uwa­gę to, co wyżej napi­sa­ne, dłu­go postrze­ga­łam zakaz prze­kli­na­nia za bez­sen­sow­ny. Kil­ka osób, w tej mojej “młod­szej mło­do­ści” prze­ko­na­ło mnie do tego, że prze­kli­na­nie jest spo­so­bem na roz­ła­do­wa­nie napię­cia, pozby­cie się nega­tyw­nych emo­cji. Według tej teo­rii lepiej jest soczy­ście zakląć niż kumu­lo­wać w sobie gniew albo w wer­sji hard — kogoś ude­rzyć. W dodat­ku pewien mądry czło­wiek nazwi­skiem Freud powie­dział kie­dyś, że “Czło­wiek, któ­ry pierw­szy cisnął obe­lgę za­miast kamie­nia, był twór­cą cywi­li­za­cji.”, co potwier­dza­ło­by moje wcze­śniej­sze przy­pusz­cze­nia. Teo­ria z wyrzu­ce­niem emo­cji dłu­go mia­ła dla mnie sens, aż do cza­su, gdy zauwa­ży­łam, że prze­kleń­stwa wca­le mi nie słu­żą. One nie roz­ła­do­wu­ją wewnętrz­ne­go napię­cia, a raczej je pod­krę­ca­ją. Są tro­chę jak bom­ba.

 

Eks­plo­zja wul­ga­ry­zmu może i przy­no­si chwi­lo­wą ulgę, ale trze­ba pamię­tać o tym, że po takim wybu­chu nie­bo spo­wi­te jest chmu­rą dymu, a pro­mie­nie sło­necz­ne nie docie­ra­ją do zie­mi. To samo dzie­je się z moim samo­po­czu­ciem. Wca­le nie jest mi lepiej, wciąż utrzy­mu­je się u mnie zły nastrój. Prze­kleń­stwo go prze­cież nie popra­wi. Potem zasta­no­wi­łam się, co popra­wi­ło­by mi humor w momen­cie, gdy jestem zła i mam ocho­tę zakląć jak szewc? Jestem zde­ner­wo­wa­na, więc potrze­bu­ję uspo­ko­je­nia. Wul­ga­ry­zmy mnie nie uspo­ko­ją, nie spra­wią, że wpad­nę w rado­sny nastrój. To dla­te­go powin­nam z nich zre­zy­gno­wać.

 

Odpo­wied­nie dobie­ra­nie słów ma wpływ na to jak myśli­my, jak się czu­je­my a przez to rów­nież na to, co dzie­je się w naszym życiu. Nasze życie jest takie, jak sło­wa, któ­ry­mi je opi­su­je­my. To zna­czy, jeśli czę­sto uży­wasz brzyd­kich, agre­syw­nych słów, to Two­je życie też jest brzyd­kie i prze­peł­nio­ne agre­sją. Kon­se­kwent­ne i regu­lar­ne uży­wa­nie jakie­goś sło­wa ma wpływ na nasze samo­po­czu­cie. Podob­nie dzie­je się, gdy pew­nych słów nie uży­wa­my wca­le. Jeśli nie uży­wa­my ich do opi­sa­nia emo­cji i tego, co nas ota­cza, to nie prze­ży­wa­my emo­cji, któ­re te sło­wa okre­śla­ją. Idąc tym tro­pem moż­na dojść do tego, że już nigdy nie będziesz mieć “chu­jo­we­go dnia”, jeśli go takim nie nazwiesz. Dwie oso­by, któ­re znaj­du­ją się w tej samej sytu­acji mogą ją zupeł­nie ina­czej odbie­rać, tyl­ko dla­te­go, że uży­wa­ją innych słów, by ją opi­sać. Wyobraź sobie na przy­kład podróż auto­bu­sem. (Wiem, że podró­że auto­bu­sem to mój ulu­bio­ny temat, ale pro­szę, wybacz mi to na chwi­lę.)

 

Pod­czas ogrom­nych upa­łów musisz podró­żo­wać zatło­czo­nym auto­bu­sem. Peł­no spo­co­nych ludzi i  w dodat­ku auto­bus stoi w kor­ku, przez co na miej­scu jesteś nie po 20 minu­tach a po 1,5 godzi­ny. Razem ze zna­jo­mym zaczy­nasz żar­to­wać z tej sytu­acji. Ogól­nie nic nie możesz zro­bić, więc po co się dener­wo­wać? Swo­ją dro­gą na temat dener­wo­wa­nia się pole­cam Ci mój tekst “Czło­wie­ku, nie wku­rzaj się!”. Pomo­że Ci zro­zu­mieć ten spo­sób myśle­nia. A zatem sto­isz w kor­ku. Nawet jeśli nie potra­fisz sobie z tego żar­to­wać mówisz do sie­bie np. “Ależ nie­kom­for­to­wa sytu­acja! No cóż, przy­naj­mniej mam wię­cej cza­su, żeby poczy­tać książ­kę.”

 

Sam fakt, że okre­ślasz swo­ją sytu­ację jako “nie­kom­for­to­wą” jest już ogrom­nym suk­ce­sem. Nie mówisz, że to pech, masa­kra, tra­ge­dia. Takie sło­wa tyl­ko znisz­czy­ły­by Two­je samo­po­czu­cie na cały dzień, a po co Ci to? Mógł­byś w tej sytu­acji wyra­zić się jesz­cze gorzej, co już total­nie zruj­no­wa­ło­by Twój nastrój. Wyobraź sobie, że razem z Tobą auto­bu­sem jedzie wła­śnie taka oso­ba. Czło­wiek, któ­ry okre­śla Waszą sytu­ację w nastę­pu­ją­cy spo­sób:

 

Kur­wa, ja pier­do­lę, ile jesz­cze będzie­my stać w tym jeba­nym kor­ku?! Ale gorą­co! Pier­do­lo­ny auto­bus.”

 

Jeste­ście w tej samej sytu­acji, a zwróć uwa­gę na to, jak róż­ne są Wasze emo­cje. Two­ja sytu­acja jest “nie­kom­for­to­wa”, a jego? Jak pod­su­mu­je­cie wie­czo­rem swój dzień? Ty powiesz, że widzia­łeś się dzi­siaj ze zna­jo­my­mi, byłeś w pracy/szkole, posze­dłeś do kina, cho­ciaż musia­łeś pójść na póź­niej­szy seans, ponie­waż sta­łeś w kor­ku, co było dla Cie­bie “nie­kom­for­to­we”.

A jak opi­sa­ła­by swój dzień ten dru­gi czło­wiek?

Był chu­jo­wy, bo stał w jeba­nym kor­ku przez pół­to­rej godzi­ny.

 

Ta sama sytu­acja, a tak róż­ne odczu­cia.

 

Mały prze­ryw­nik, czy­li pięk­ne prze­kleń­stwa w poezji śpie­wa­nej. ;)

 

 

Nie sta­łam się z dnia na dzień fana­ty­kiem i nie rzu­ci­łam prze­kli­na­nia za jed­nym zama­chem. Zna­la­złam jed­nak świet­ny argu­ment, by ogra­ni­czyć wul­gar­ne słow­nic­two do mini­mum. Są takie sytu­acje, któ­rym prze­kleń­stwo doda­je sma­ku. Zazwy­czaj są albo bar­dzo zabaw­ne, albo bar­dzo tra­gicz­ne. wte­dy wul­ga­ry­zmy nie tra­cą na swo­jej mocy. Dzi­siaj wszyst­ko musi być zja­wi­sko­we i moc­ne. Miał­kie zda­nia nie mają pra­wa bytu, trze­ba je czymś pod­ko­lo­ro­wać. Dla­te­go ludzie uży­wa­ją prze­kleństw, chcą, by ich treść była atrak­cyj­na. Jed­nak zbyt czę­ste uży­wa­nie wul­gar­ne­go słow­nic­twa pro­wa­dzi do zatra­ce­nia się jego siły, przez co uży­wa­my go jesz­cze wię­cej i koło się zamy­ka. A co z zaka­zem uży­wa­nie prze­kleństw w miej­scach publicz­nych? Rzu­ca­nie mię­sem na uli­cy jest ata­kiem na emo­cje dru­giej oso­by. Jeśli chce­my utrzy­my­wać w sobie zły nastrój, to rób­my to przy oka­zji nie nisz­cząc humo­ru innym. :)

 

  1. Zakaz uży­wa­nia brzyd­kich słów nie jest wca­le wymy­słem współ­cze­sno­ści, ponie­waż już sta­ro­żyt­ni Gre­cy za uży­wa­nie Apor­r­he­ty (brzyd­kie, wul­gar­ne słow­nic­two) byli kara­ni grzyw­ną o wyso­ko­ści od 500 do 1000 drachm, a nawet utra­tą czci!  Cie­ka­we, czy ktoś dzi­siaj powstrzy­mał­by się przed prze­kli­na­niem, gdy­by wie­dział, że mógł­by przez to stra­cić swo­ją cześć. ;)
  2. Kopro­la­lia to nie­da­ją­ca się opa­no­wać potrze­ba wypo­wia­da­nia wul­gar­nych słów. Zda­rza się u osób cier­pią­cych na schi­zo­fre­nię lub zespół Touret­ta.
  3. W sta­ro­żyt­nym Egip­cie prze­kli­na­nie było czyn­no­ścią magicz­ną i za pomo­cą prze­kleństw moż­na było rzu­cić na kogoś urok. Uży­wa­nie magii, a więc prze­kleństw w codzien­nym życiu i przez zwy­kłych ludzi było zabro­nio­ne, z wyjąt­kiem jed­ne­go świę­ta w roku, pod­czas któ­re­go rzu­ca­nie mię­sem zapew­nia­ło ludziom płod­ność i chro­ni­ło przed zły­mi ducha­mi.
  4. Sło­wa uzna­wa­ne w sta­ro­żyt­nym Rzy­mie za wul­gar­ne, jak fel­la­tio (pod­da­nie się gwał­to­wi oral­ne­mu) czy cli­to­ris (łech­tacz­ka) stra­ci­ły swo­ją wul­gar­ność, a nawet docze­ka­ły się awan­su i funk­cjo­nu­ją dzi­siaj jako ter­mi­ny medycz­ne.
  5. To zdję­cie przed­sta­wia naj­po­pu­lar­niej­sze wul­ga­ry­zmy w róż­nych kra­jach Euro­py.

wulgaryzmy i przekleństwa

 

To by było na tyle o mojej dro­dze do nie­prze­kli­na­nia. Jestem cie­ka­wa, jakie jest Two­je zda­nie na temat uży­wa­nia wul­ga­ry­zmów. Co prze­ko­na­ło Cię do tego, by ich nie sto­so­wać? A może uwa­żasz, że prze­kli­na­nie nie jest niczym złym? Będzie mi bar­dzo miło jeśli podzie­lisz się swo­im zda­niem, tym bar­dziej, że nie­źle napra­co­wa­łam się nad tym wpi­sem, dla­te­go będę wdzięcz­na za każ­dą wia­do­mość zwrot­ną. A jeśli treść jest Two­im zda­niem przy­dat­na bądź inte­re­su­ją­ca, to podziel się nią ze zna­jo­my­mi za pomo­cą przy­ci­sków poni­żej. :)

Do następ­ne­go czy­ta­nia!

Ania
Fol­low


 

Inne teksty dotyczące wpływu języka na ludzi:

 

1. O przejęzyczeniach, które pięczą mi po deptach, słów kilka.

2. Samospełniające się proroctwo. Jak je wykorzystać?

3. Jaką przeszkodę jeszcze sobie wymyślisz? — tu bardziej o wpływie naszych myśli, a nie słów, ale jednak jest w tym coś podobnego. Myślimy przecież słowami.

 

  • Zawsze szcze­ry ;3

    A wiec nie uży­wasz prze­kleństw, czy jak kto woli wul­ga­ry­zmów, zasta­na­wia mnie twoj cha­rak­ter, sil­na wola, i czy fak­tycz­nie ot tak po pro­stu, potra­fisz z czyms zerwać? W koń­cu, prze­kleń­sta to tak­że for­ma jakie­gos nało­gu, wca­le nie mniej groź­ne­go niż alko­hol, czy papie­ro­sy, może nie nisz­czy nasze­go orga­ni­zmu od środ­ka, nie spra­wia, ze jeste­śmy cho­rzy czy uza­leż­nie­ni, cho­ciaż. Hmm… W pew­nym sen­sie wła­śnie to robi, wul­ga­ry­zmy tak­że uza­leż­nia­ją nasz orga­nizm i nisz­cza go, od zewnątrz, spra­wia­ją, że sta­je­my sie inni, lub uka­zu­ją naszą, dotych­czas skry­wa­ną “mrocz­ną stro­ne”, więc czy nie powin­ny­śmy wal­czyć z tym “nało­giem”..?! Nikt prze­cież nie chce być uza­leż­nio­ny, jed­nak jak wiad­mo, uza­leż­nie­nia maja to do sie­bie, że strasz­nie trud­no nam się z nich wyle­czyć. Wła­śnie w tym miej­scu sta­wiam swo­je pyta­nie. Jak to zro­bić? Prze­cież nie każ­dy ot tak potra­fi się cze­goś pozbyć, zerwać z uza­leż­nie­niem, nie każ­de­go na to stać, cho­dzi tu pew­nie o sil­ną wolę, siłę cha­rak­te­ru czy coś takie­go… ;/ Jest może jakis tajem­ni­czy spo­sób, któ­ry może pomóc w wal­ce z tym uza­leż­nie­niem? Uprze­dzam odpo­wiedź, ze trze­ba to zro­bić tak po pro­stu, to wbrew pozo­rom nie jest cał­ko­wi­cie pro­ste, i wyma­ga od nas wiel­kie­gi wysił­ku. Koń­cząc moją wypo­wiedź, czy ktos, moze ktos juz wyle­czo­ny pora­dzi mi jak pozbyć się tego wstrętn­go nawy­ku…?!

    • To praw­da, nie da się tego zro­bić tak po pro­stu i wyda­je mi się, że moż­na pró­bo­wać róż­nych rze­czy. Np. dokład­nie tych samych tech­nik, któ­rych uży­wa się pod­czas zry­wa­nia z inny­mi nało­ga­mi. Nagra­dza­nie sie­bie typu ” jeże­li przez jeden dzień nie prze­klnę to zoba­czę odci­nek seria­lu”, tydzień bez prze­kli­na­nia, kupię tę książ­kę, nad któ­rą się tyle zasta­na­wia­łem, mie­siąc bez wul­ga­ry­zmów i kolej­na nagro­da. W koń­cu wej­dzie w krew. :)

      • Zawsze szcze­ry ;3

        Hmm.. cie­ka­wy pomysł, do tej pory myśla­łam tyl­ko nad odwrot­ną stro­na: prze­kleń­stwo-kara, np lek­kie ukłu­cie lub w wer­sji hard dużo prze­kleństw- brak sło­dy­czy. Jed­nak rze­czy­wi­ście ten pomysł brzmi lepiej, w koń­cu odci­nek seria­lu czy porząd­na por­cja sma­ko­ły­ków jest świet­nym wyna­gro­dze­nie za cały dzień bez prze­kleństw… 😃😃

  • Woj­ciech Sura

    Według mnie prze­sad­ne uży­wa­nie wul­ga­ry­zmów świad­czy o ubo­gim słow­nic­twie, bra­ku kul­tu­ry wobec dru­giej oso­by — szcze­gól­nie kobiet — i ogól­nie niskim pozio­mie. Ludzie zaczy­na­ją wypie­rać z gło­wy fakt, że powstrzy­ma­nie się od cze­goś jest trud­niej­sze niż pofol­go­wa­nie i sta­no­wi znacz­nie więk­szą pró­bę siły woli. Sam nie uży­wam wul­ga­ry­zmów prak­tycz­nie wca­le — wyjąt­kiem są żar­ty lub cyta­ty, któ­re bez wul­ga­ry­zmu tra­cą sens. Jest to w moim odczu­ciu akcep­to­wal­ne mini­mum. Nie sta­ną­łem do tej pory w żad­nej sytu­acji, w któ­rej “musiał­bym” użyć wul­ga­ry­zmu. Zawsze dało się powie­dzieć wszyst­ko ina­czej — wystar­czy­ło odro­bi­nę dobrej woli.

  • ok

    moim zda­niem prze­kleń­stwa nie potrzeb­nie pod­no­szą poziom agre­sji . jest to też pro­ba anti­do­tum na stres ból czy adre­na­li­ne ale cze­sto w sytu­acjach gdy nie musi­my tego robić. jest to więc skrót mało war­to­scio­wy w dąze­niu do celu. jak alko­hol otwie­ra na ludzi…czy dra­gi dają szyb­kie weny i wizje. po co nad sobą pra­co­wać . nad języ­kiem. nad cno­ta­mi i war­to­ścia­mi. ludzie mają gdzieś roz­wój. tym bar­dziej że czę­sto wyszli z domu gdzie to było wpa­ja­ne lub gdzie nie było moż­lu­wo­ści na szer­szy roz­wój. leni­stwo spo­łecz­ne i wal­ka z powin­no­ścia­mi. kto nie miał pato w cha­cie niech sie cie­szy ale gene­eal­nie moim zda­niem nie ma co klnąć chy­ba że fak­tycz­nie wal­nie­my sie w palec a nie kie­dy tyl­ko tra­ci­my nad sobą kon­tro­le po energetykach…trzeba szu­kać har­mo­nii i tyle..okolice srod­ka bo sed­na się nie znaj­dzie

  • Miek

    Gene­ral­nie to tak — mam okrop­ny pro­blem z moją mat­ką, bo nie­ste­ty ma okrop­ny odruch kur­wo­wa­nia ale taki napraw­dę okrop­ny — że jeśli cos się sta­nie, to robi to seria­mi po 10 kurw, tonem gło­su jak­by co naj­mniej nie wiem co się sta­ło (a daj­my na to, mle­ko się roz­la­ło). I tak dzi­siaj obu­dzi­ła mnie punkt 7:00 sło­wa­mi wia­do­mo jaki­mi. I wie­cie co? Czu­ję się tak nała­do­wa­na ta ener­gia zla, że już nie mogę wytrzy­mać. I jestem pew­na, że te eta­py w życiu pod­czas któ­rych prze­kli­na­łam rów­nie inten­syw­nie co ona, były spo­wo­do­wa­ne wła­śnie tym, że nasłu­cha­łam się tego w domu. Jak zamiesz­ka­łam z moim narze­czo­nym — jak ręką odjął. I prze­sta­łam brać Posi­ti­vum, wcze­śniej podej­rze­wa­ła u mnie ta sama mama ner­wi­cę, bo nie potra­fi­łam sobie pora­dzić z emo­cja­mi (cią­gły płacz, napa­dy zło­ści).

    Więc prze­kaz do wszyst­kich rodzi­ców — nie rób­cie tego swo­im dzie­ciom i nie niszcz­cie im dni, nie szpi­kuj­cie ich ta agre­sja nawet jeśli nie jest kie­ro­wa­na w ich stro­nę — lepiej prze­klnać po cichu, niz robić im tego typu krzyw­dę. Potem będą robić to samo co wy, bo po pro­stu przy­swo­ją takie zacho­wa­nie, już nie mówiąc o tym że będą nasiąk­nię­te zły­mi emo­cja­mi i dobre to dla nich nie będzie. Cza­sa­mi ludzie nie zda­ją sobie spra­wy jaki sło­wa mają ogrom­ny wpływ na czło­wie­ka.

    • Dzię­ku­ję bar­dzo za ten komen­tarz! To bar­dzo waż­ne, żeby pod­kre­ślać, jak nie­bez­piecz­ne jest uży­wa­nie wul­ga­ry­zmów i jak wpły­wa na emo­cje ludzi wokół nas. Ner­wi­ca to nie żar­ty. :(

  • ja

    Mam wra­że­nie że ludzie są ogra­ni­cze­ni i brak im słów dla­te­go uży­wa­ją wul­gar­nych słów.
    Jestem oso­bą, któ­ra nie uży­wa wul­gar­nych słów, nie lubię, a poza tym jest tyle słów któ­re o wie­le bar­dziej odda­ją to co mam na myśli niż jakieś k****.
    Pozdra­wiam

  • Michał

    Wie­cie co wam powiem na temat prze­kli­na­nia? Jest wymy­słem waszej wyobraź­ni. Wspa­nia­łym przy­kła­dem jest sło­wo pier­do­lić utwo­rzo­ne przez Józe­fa Wybic­kie­go (pocho­dzi od sło­wa pier­do­ła). Jak uwa­ża­cie, że wasze idee są lep­sze od idei auto­ra pol­ski­go hym­nu to SPIERDALAJCIE z taki­mi arty­ku­ła­mi. Tyle w tema­cie.

  • Zuza | Zaczy­ta­na Susan

    Ano widać, ze się napra­co­wa­łaś ;) Szcze­rze mówiąc ja prze­kli­nam dość spo­ro i wal­czy­łam z tym już nie raz. Muszę przy­znać, ze zawsze w któ­rymś momen­cie myśla­łam sobie: “w sumie, to prze­cież lepiej mi jak prze­kli­nam niż jak pró­bu­ję nie prze­kli­nać, więc po co się męczyć?” i wra­ca­łam do nało­gu. B moim zda­niem to nałóg — sil­ne przy­zwy­cza­je­nie. Tak sil­ne, że dużym wysił­kiem jest nie robie­nie tego. A pró­bo­wa­łam z nim zerwać, bo zawsze byłam uczo­na, że to “plu­ga­wy język” i nie przy­stoi. No a potem jesz­cze usły­sza­łam, że klną oso­by, któ­re mają mały zasób słow­nic­twa no i poszło… Nie­ste­ty z nało­giem nie zerwa­łam. Ale co jakiś czas sta­ram się ogra­ni­czyć ich uży­wa­nie ;)

  • Seba­stian

    gów­no praw­da wła­śnie prze­kli­na­nie pozwa­la wytrzy­mać wię­cej ból paja­cu

  • Wg mnie wul­ga­ry­zmy uży­te świa­do­mie doda­ją sma­ku, cza­sem taka krop­ka nad i jest nie­zbęd­na. Nato­miast uży­wa­nie kur­wa wul­ga­ry­zmów jako kur­wa prze­cin­ka kur­wa, to jest zde­cy­do­wa­nie sła­be… kur­wa ;)

    ps. nie wie­dzia­łam o tej róż­ni­cy mię­dzy prze­kleń­stwa­mi a wul­ga­ry­zma­mi! dzię­ki :)

  • Syl­wia Bed­na­rek

    A ja cza­sem lubię sobie soczy­ście zaklnąć — to jak­by oczysz­cza, wyrzu­ca ze mnie nega­tyw­ną emo­cję. Sta­ram się nie nad­uży­wać, ale cza­sem trud­no zapa­no­wać :)

  • Oj, cza­sem jest sytu­acja kie­dy rzu­ce­nie mię­sem przy­no­si ogrom­ną ulgę. Nie­ko­niecz­nie musi się to wią­zać z wyrzu­ca­niem jakiejś nie­na­wi­ści do świa­ta i stwier­dza­niem, że to chu­jo­wy dzień. Wul­ga­ry­zmy mogą być też uży­wa­ne z humo­rem, jak wszyst­ko, ot tak dla roz­ła­do­wa­nia emo­cji:) Ja kie­dy się czu­ję nie­kom­for­to­wo, to czu­ję się nie­kom­for­to­wo, nato­miast kie­dy jestem wkur­wio­na, to nie czu­ję się nie­kom­for­to­wo, tyl­ko jestem wkur­wio­na :D Oczy­wi­ście, że są pięk­niej­sze sło­wa, ale mało jest tak emo­cjo­nal­nych słów jak wul­ga­ry­zmy. To jed­ne z tych słów, któ­re wypo­wie­dzia­ne w obcym języ­ku nie mają już swo­jej mocy ude­rze­nio­wej.
    Nato­miast kur­wo­wa­nie zamiast prze­cin­ków i ogól­nie uży­wa­nie wul­ga­ry­zmów tam, gdzie nie ma spe­cjal­ne­go powo­du do ich uży­cia jest dla mnie dowo­dem na kiep­skie hory­zon­ty umy­sło­we takiej oso­by, ubo­gie słow­nic­two, nega­tyw­ne nasta­wie­nie do świa­ta (tak jak napi­sa­łaś), ewen­tu­al­nie nie­doj­rza­łość emo­cjo­nal­ną, zda­rza­ją się np face­ci, któ­rzy przy kobie­cie nigdy nie zabluź­nią, ale przy koleż­kach dosłow­nie żad­nych innych słów nie uży­wa­ją, bo prze­cież to takie sam­cze — według mnie żal :)

  • Brze­ska

    Nie uwa­żam, że prze­kli­na­nie jest złe, nato­miast jest dale­ko od tego by sądzić, że moż­na je sto­so­wać do woli, jak np prze­ryw­nik czy prze­ci­nek. Jak we wszyst­kim trze­ba zło­te­go środ­ka. W nie­któ­rych sytu­acjach wbrew pozo­rom mogą one dodać swo­iste­go wysma­ko­wa­nia wypo­wie­dzi, a w innej dobit­nie wyra­zić nasze emo­cje. I to w żaden spo­sób nie wyda­je mi się złe. Oczy­wi­ście, że tak jak piszesz, jak będzie­my ich uży­wać cią­gle to stra­cą one na mocy i potrze­ba jest umie­jęt­ność opi­sa­nia nasze­go cho­ciaż­by samo­po­czu­cia “spo­koj­ny­mi” sło­wa­mi, ale też żeby tutaj nie popa­dać ze skraj­no­ści w skraj­ność — ani cią­głe prze­kleń­stwa nie są dobre, ani złe samo­po­czu­cie że się uży­ło prze­kleń­stwa. A to jak ktoś będzie prze­kli­nał to już spra­wa mega indy­wi­du­al­na. Tak samo jak to, że każ­dy ma nie­ja­ko swój język. Niby posłu­gu­je­my się tym samym języ­kiem [ogra­ni­cza­jąc się oczy­wi­ście do gra­nic pań­stwa], ale każ­dy ma swo­je jakieś cha­rak­te­ry­stycz­ne sło­wa, powie­dze­nia, sfor­mu­ło­wa­nia etc. Każ­dy mniej lub bar­dziej cha­rak­te­ry­stycz­nie się wysła­wia i nie ina­czej jest z uży­wa­niem prze­kleństw — każ­dy na swój spo­sób będzie je sto­so­wał.

  • Nie wie­dzia­łam, że jest takie roz­róż­nie­nie pomię­dzy wul­ga­ry­zma­mi i prze­kleń­stwa­mi!!!! :) A co do same­go uży­wa­nia wul­ga­ry­zmów to kie­dyś robi­łam to czę­sto ale w porę zorien­to­wa­łam się, że NIE CHCĘ tego robić, że NIE SPRAWIA mi to ulgi! Więc obec­nie gdy się zde­ner­wu­je wystar­czą 2 wde­chy :)

  • Ja nie­ste­ty za dużo prze­kli­nam. Bar­dzo tego nie lubię, ale spo­ro moje­go towa­rzy­stwa uży­wa wul­gar­nych słów i jakoś tak moja wal­ka zazwy­czaj się koń­czy zanim się zacznie. Jed­nak spró­bu­ję Two­je­go spo­so­bu, żeby sta­rać się uży­wać zamiast tego innych, dużo bar­dziej kul­tu­ral­nych słów. Cho­ciaż zasta­na­wiam się czy będę o tym pamię­tać kie­dy mój mały palec u nogi znaj­dzie w nocy szaf­kę. :D

    • Na ból prze­kleń­stwo jest lekar­stwem, więc się nie liczy. :D

  • Wik­to­ria Wizner

    Lubię to.
    Dorzu­cę pry­wat­ne doświad­cze­nie: Szko­ła Wyż­sza Arty­stycz­na. Jak arty­stycz­na, to peł­na kul­tu­ra? A gdzie tam. Są sytu­acje gdzie sło­wo nie do koń­ca na miej­scu, wla­snie jest na miej­scu ALE…uczyc oka­zy­wa­nia emo­cji za kaz­dym razem rzu­ca­jąc krzy­wą? Moze ciez­ko uwie­rzyc, ale sa wykla­dow­cy kto­rzy tak robia, bo ina­czej nie potra­fia…

    • Może to taka bohe­ma arty­stycz­na. Sztu­ka awanr­gan­do­wa czy coś. :D

      • heh ile razy taki argu­ment sly­sza­lam :D juz sie robi wyswiech­ta­ny i nie­dlu­go nit­ki sie spru­ja ^^ :D

        • My, nędz­ni, zwy­kli ludzie nie rozu­mie­my Sztu­ki… ;)

  • Wspa­nia­ły mate­riał. W pro­sty i jasny spo­sób napi­sa­ny. Wła­śnie jadę w auto­bu­sie… zatło­czo­ny to on nie jest, ale mam pecha, bo zapach fioł­ków to też nie jest. ? pierw­szy suk­ces! Sku­piam się na owym komen­ta­rzu nie zapa­chu ? Ja lubię cza­sem prze­klnąć, ma to miej­sce w dwóch sytu­acjach. Pierw­sza to w chwi­li kie­dy się dener­wu­ję, a dru­ga zazwy­czaj kie­dy pra­cu­ję przy waż­nym pro­jek­cie, a mój kom­pu­ter (z racji wie­ku, dzia­dzio kocha­ny:) nie ogar­nia lub wyko­nu­je wszyst­kie pole­ce­nia w swo­im tem­pie przy­pra­wia­jąc mnie o nowe siwe wło­sy ?Moja cier­pli­wość cza­sa­mi nie wystar­cza i wte­dy na nie­go krzy­czę ?
    Ps.
    Dopie­ro dziś odkry­łam Twój blog i bar­dzo się cie­szę, że spo­ro tu war­to­ścio­wej tre­ści! Będę zaglą­dać czę­ściej. Pozdra­wiam z auto­bu­su linii 525 ?

    • Miło mi Cię tu przy­wi­tać. :)

      PS Też cza­sem roz­ma­wiam z moim kom­pu­te­rem, ale sta­ram się go raczej pro­sić o pomoc. ;D

      • Ja po Two­im tek­ście sta­ram się być łaskaw­sza i oszczę­dzić moje­go dziad­ka :)

  • Zga­dzam się, że wul­ga­ry­zmy mają sens tyl­ko wte­dy, gdy fak­tycz­nie uży­wa­my ich rzad­ko i dla pod­kre­śle­nia pew­nych bar­dzo waż­nych emo­cji. Ina­czej są po pro­stu nie smacz­ne.

    P.S. Na pew­no się napra­co­wa­łaś- kawał dobrej ana­li­zy! ;)

  • Nie popie­ram wul­ga­ry­zmów uży­wa­nych zamiast inter­punk­cji, ale lepiej od cza­su do cza­su zakląć niż być małym, cichym skur­wy­sy­nem :D

  • Chy­ba tro­chę prze­sa­dzasz ze stwier­dze­niem, że jeśli uży­wam wul­ga­ry­zmów to poka­zu­ję co wynio­słam z domu rodzin­ne­go… Wiem, że słu­cha­nie kogoś, kto uży­wa kur­wy co dru­gie sło­wo nie jest przy­jem­ne ale tez bez prze­sa­dy, nie mamy po 5 lat…

    • Nigdzie tego nie stwier­dzi­ła.

      • A sory to inter­nau­ci powie­dzie­li. Zwra­cam honor! :)

        • Do tego argu­men­tu napi­sa­łam taki arcy­śmiesz­ny kontr­ar­gu­ment, a tu lipa. Nie sku­ma­li.

      • Ty napraw­dę jesteś moim adwo­ka­tem. Jak to się dzie­je, że czy­tasz komen­ta­rze na moim blo­gu jesz­cze przede mną?

        Chy­ba muszę zmie­nić hasło.

    • A sory to inter­nau­ci powie­dzie­li. Zwra­cam honor!

  • Moja przy­go­da z prze­kli­na­niem zaczę­ła się w radiu na prak­ty­kach ;) Nawet nie zda­wa­łam sobie spra­wy jak chło­nę te nawy­ki, aż w koń­cu zaczę­ło mi to prze­szka­dzać. Nie chcia­łam zamie­nić się w oso­bę, któ­ra zamiast prze­cin­ka uży­wa sło­wa “kur­wa”. Nie wyzby­łam się tego do koń­ca, ale ogra­ni­czy­łam się do momen­tów, kie­dy czu­ję, że muszę pod­kre­ślić isto­tę tego co opo­wia­dam ;) Prze­szka­dza mi nato­miast, kie­dy wypo­wie­dzi wul­gar­ne są bar­dzo nega­tyw­nie nace­cho­wa­ne, wów­czas mam pro­blem ze sku­pie­niem.

    • No tak, tego nie da się słu­chać, kie­dy ktoś z nie­na­wi­ścią, nega­tyw­nie i jesz­cze wul­gar­nie wypo­wia­da się na jakiś temat. Po pro­stu brzmi to pro­stac­ko.

  • W pew­nym momen­cie moje­go życia prze­by­wa­łam wśród ludzi, któ­rzy prze­kli­na­li baaaar­dzo dużo. Nie wiem wła­ści­wie cze­mu, ale chcia­łam robić wszyst­ko im na prze­kór, być inna, więc nie prze­kli­na­łam. Pew­nie to był ten wiek, w któ­rym cha­rak­ter czło­wie­ka i to wszyst­ko kształ­tu­je się naj­bar­dziej bo zosta­ło mi to do dziś ;)

    • To bar­dzo cie­ka­we, bo naj­czę­ściej bywa tak, że przej­mu­je­my spo­sób wypo­wia­da­nia się osób, z któ­ry­mi prze­by­wa­my. Napraw­dę cie­ka­we! :)

  • Świet­ny tekst — ja nigdy nie prze­kli­na­łam ale od jakie­goś cza­su zda­rza mi się noto­rycz­nie to robić.Za dużo prze­by­wa­łam z ludź­mi ‚któ­rzy uży­wa­ją takich słów- teraz muszę się sama pil­no­wać by tego nie robić . Naj­go­rzej jest jak się zde­ner­wu­je.

    • Zde­cy­do­wa­nie pod­czas zde­ner­wo­wa­nia pusz­cza­ją nam wszyst­kie hamul­ce, czę­sto trud­no nad sobą zapa­no­wać. Naj­waż­niej­sze, żebym nasz codzien­ny język nie był zbyt wul­gar­ny, a naj­le­piej było­by się mniej dener­wo­wać! ;)

  • Dłu­go nie prze­kli­na­łam, a potem poszłam na stu­dia — filo­lo­gia angiel­ska — i wyszedł ze mnie dia­beł. Naj­czę­ściej obja­wia sie to w sytu­acjach stre­su­ją­cych, ale o dzi­wo poma­ga mi to się roz­ła­do­wać. Moje prze­kli­na­nie nie jest już tak czę­ste jak kie­dyś i mam nadzie­ję że takie pozo­sta­nie :)

    • Oj, dosko­na­le Cię rozu­miem. Filo­lo­gia może być powo­dem do prze­kleństw. ;)

  • A ja przy­zna­ję się do tego, że bluź­nię jak szewc. I baa nie prze­szka­dza mi to. Bez tego nie była bym sobą. Pró­bo­wa­łam nie prze­kli­nać i być damą, nie­ste­ty nie wyszło mi. Tra­ci­łam na uro­ku. Taki już ze mnie typ. Owszem są sytu­acje w któ­rych nie prze­kli­nam, wia­do­mo ale mnie rusza mnie gdy ktoś prze­kli­na okok mnie jeśli ma wię­cej niż 16 lat. :)

  • Wyjdź z mojej gło­wy, kobie­to.

    PS https://www.youtube.com/watch?v=myTktAvNM1w

    :)

  • Bar­dzo faj­ny wpis :)
    Nie cie­pię, gdy ktoś taśmo­wo wyrzu­ca z sie­bie prze­kleń­stwa w mojej obec­no­ści i sama też sta­ram się tego nie robić. Zda­rza mi się to bar­dzo rzad­ko i to nie w celu roz­ła­do­wa­nie emo­cji. Raczej dla żar­tu, wśród ludzi, z któ­ry­mi mogę w ten spo­sób pożar­to­wać. Ale nawet wte­dy nie czu­ję się do koń­ca w porząd­ku ;)
    Tra­fia do mnie argu­ment, że sło­wa two­rzą nasz świat i wła­śnie dla­te­go war­to uży­wać ich świa­do­mie.

    • W żar­tach rów­nież zda­rza mi się ich uży­wać. :)

  • Tekst jest super, suuper cie­ka­wy! ;)
    Myślę, że kwin­te­sen­cją jest to, co napi­sa­łaś w dużej ram­ce. Bez prze­kli­na­nia dzień wyda­je się bar­dziej ele­ganc­ki, a ja uży­wa­jąc lżej­szych zamien­ni­ków wśród rówie­śni­ków (któ­rzy cza­sem sobie nie szczę­dzą), czu­ję się jak dama.
    Fran­cu­ski wul­ga­ryzm brzmi jak coś do zje­dze­nia. Z chę­cią zja­dła­bym puta­in, gdy­bym zna­la­zła takie coś w menu.

    • Bo te ram­ki wyjąt­ko­wo mądre są. Cie­szę się, że przy­cho­dzą na moje­go blo­ga. ;)
      W sumie, gdy następ­nym razem zauwa­żę, że zbyt wczu­wam się w towa­rzy­stwo i zacznę prze­kli­nać, to przy­po­mnę sobie Two­je sło­wa i będę damą. :D