Przepis na idealną równowagę informacyjną.

Dro­gi stu­den­cie, dzi­siaj temat poważ­ny, na tym jak­że poważ­nym blo­gu. Będzie­my roz­ma­wiać o rów­no­wa­dze infor­ma­cyj­nej i o tym, jak ją zacho­wać. Jeste­śmy poko­le­niem, któ­re ma z tym coraz więk­szy pro­blem i bez świa­do­me­go podej­ścia do spra­wy, kie­dyś zagu­bi­my się w gąsz­czu infor­ma­cji. Zabaw­ne, że w ubie­głym tygo­dniu, jed­na z czy­tel­ni­czek zapy­ta­ła na naszej stu­denc­kiej gru­pie wspar­cia, o to jak prze­stać być igno­rant­ką, a ja pla­no­wa­łam już ten tekst. Dzi­siaj chcę podzie­lić się z Tobą moją krę­tą dro­gą przez zawi­ło­ści bycia poin­for­mo­wa­nym i koń­co­wym prze­pi­sem na ide­al­ną rów­no­wa­gę infor­ma­cyj­ną. Prze­pi­sem, w dosłow­nym tego sło­wa zna­cze­niu. ;)

 

 

Ze skrajności w skrajność człowiek popada.

 

 

W liceum cho­dzi­łam do kla­sy dzien­ni­kar­skiej. Wte­dy wyda­wa­ło mi się, że powin­nam znać wszyst­kie aktu­al­no­ści jakie tyl­ko ist­nie­ją. Chcia­łam w koń­cu zostać dzien­ni­kar­ką! Dzien­ni­karz musi wie­dzieć wszyst­ko! Pomy­śl­cie, ile cza­su zaj­mo­wa­ło mi to na co dzień. Po pierw­sze, cały czas się kształ­ci­łam i dowia­dy­wa­łam o tym, jak ten świat w ogó­le funk­cjo­nu­je, więc nad­ra­bia­łam sta­re aktu­al­no­ści zwa­ne histo­rią. Jed­no­cze­śnie chcia­łam być na bie­żą­co. Ze wszyst­kim. Oczy­wi­ście chcia­łam, żeby moja opi­nia o świe­cie była obiek­tyw­na i żebym wyro­bi­ła ją sobie sama. Dla­te­go oglą­da­łam kil­ka róż­nych pro­gra­mów infor­ma­cyj­nych, zaglą­da­łam do róż­nych gazet. Tema­ty­ka? Wszyst­ko! Poli­ty­ka, sport, gospo­dar­ka, kul­tu­ra! Tak napraw­dę cały dzień poświę­ca­łam na to, żeby być na bie­żą­co. Potra­fi­łam godzi­na­mi sie­dzieć przed tele­wi­zo­rem i oglą­dać wia­do­mo­ści. Wyda­wa­ło mi się, że dzię­ki temu będę lepiej obe­zna­na w świe­cie.

 

 

Jak wie­cie po liceum nie poszłam na dzien­ni­kar­stwo. Zde­cy­do­wa­łam się na ger­ma­ni­sty­kę. Wte­dy wpa­dłam na ideę detok­su infor­ma­cyj­ne­go. I się wcią­gnę­łam. Nie kupo­wa­łam gazet, nie oglą­da­łam tele­wi­zji, prze­sta­łam sub­skry­bo­wać wie­le new­slet­te­rów i wpro­wa­dzi­łam ostre inbox zero. Prze­szłam na dru­gą stro­nę mocy. Wte­dy byłam taka faj­na, slow i w ogó­le. Na Face­bo­oku odlaj­ko­wa­łam wszyst­kie stro­ny zwią­za­ne z infor­ma­cja­mi, wycho­dzi­łam z poko­ju, gdy ktoś włą­czał pro­gram infor­ma­cyj­ny. Nie chcia­łam być mani­pu­lo­wa­ną, nie chcia­łam, by nega­tyw­ne emo­cje prze­ka­zy­wa­ne w aktu­al­no­ściach mia­ły na mnie wpływ. Spra­wę uła­twił mi brak tele­wi­zo­ra na stu­diach. Lan­si­łam więc na bycie nie­zma­ni­pu­lo­wa­ną bun­tow­nicz­ką. Tyl­ko wie­cie co?

 

 

przepis na równowagę informacyjną

 

Od informacji się nie odetniesz.

 

 

Zawsze do Cie­bie dotrą. Czy to jadąc auto­bu­sem usły­szysz je prze­lo­tem w radio, czy to zna­jo­mi coś opo­wie­dzą. Innym razem zauwa­żysz post spon­so­ro­wa­ny na Face­bo­oku. Infor­ma­cja Cię dopad­nie, ale infor­ma­cja nie jest zła.

 

 

Dobrze jest być dobrze poinformowanym.

 

 

Dzi­siaj nie pozwa­lam już na to, by tra­fia­ły do mnie przy­pad­ko­we infor­ma­cje. Nie odci­nam się od nich, ale nie chcę też być przez nie bom­bar­do­wa­na. Sama decy­du­ję, co jest waż­ne, a co nie. Poni­żej opi­sa­łam mój ide­al­ny prze­pis na rów­no­wa­gę infor­ma­cyj­ną. Prze­pis zawie­ra wszyst­kie kro­ki, któ­re pod­ję­łam w obsza­rach zwią­za­nych z infor­ma­cja­mi, by mieć do nich świa­do­my dostęp, by samej je kon­tro­lo­wać, a nie dać się nimi zarzu­cić. Widzisz jest duża róż­ni­ca pomię­dzy tym, po co Ty sam się­gasz, a tym co ktoś wrzu­cił do Two­jej gło­wy.

 

 

Przepis na idealną równowagę informacyjną

 

Skład­ni­ki:

1. 30 minut oczysz­cza­nia skrzyn­ki mailo­wej

2. godzi­na porząd­ków na Face­bo­oku

3. szczyp­ta logi­ki

4. odro­bi­na zdro­we­go roz­sąd­ku

5. nuta zain­te­re­so­wa­nia

6. jed­na miar­ka decy­zji w spra­wie tele­wi­zji

7. 3 łyżecz­ki radio­wej słu­cha­ni­ny

8. skór­ka ze star­tej gaze­ty

9. garść pozy­tyw­nych źró­deł infor­ma­cji

10. jed­na apli­ka­cja z rze­tel­ny­mi infor­ma­cja­mi np. Fisz­ki Poli­ty­ki

Przy­go­to­wa­nie:

Jed­ną, dorod­ną apli­ka­cję pobrać na tele­fon. Ja uży­łam Fiszek Poli­ty­ki, bo ich “fisz­ko­wa” for­ma ide­al­nie potra­fi przy­kuć moją uwa­gę na dłu­żej. Uży­wa­jąc nuty zain­te­re­so­wa­nia prze­glą­dać raz dzien­nie. Następ­nie wyko­nu­je­my 30 minu­to­we oczysz­cza­nie skrzyn­ki pocz­to­wej i godzin­ne porząd­ki na Face­bo­oku. Pozo­sta­wia­my do odsta­nia i jeże­li w masie pozo­sta­ną grud­ki zbęd­nych infor­ma­cji, oczysz­cza­my raz jesz­cze. Wszyst­ko dokład­nie mie­sza­my z gar­ścią pozy­tyw­nych źró­deł infor­ma­cji. To waż­ny krok, któ­ry nada potra­wie słod­kie­go sma­ku. Następ­nie doda­je­my skór­kę ze star­tej gaze­ty, dorwa­nej w kawiar­ni, któ­rą odwie­dza­my na co dzień. Jed­na miar­ka decy­zji w spra­wie tele­wi­zji bywa zwy­kle dość cięż­ka, więc nale­ży ją zblen­do­wać razem z odro­bi­ną zdro­we­go roz­sąd­ku, co powin­no wspo­móc tra­wie­nie. Dla osób, któ­re lubią róż­no­rod­ność — 3 łyż­ki radio­wej słu­cha­ni­ny. Pamię­taj­my aby wszyst­ko dopra­wić szczyp­tą logi­ki i jesz­cze odro­bi­ną zdro­we­go roz­sąd­ku.

 

 

 

Rzu­cam Ci wyzwa­nie! Spró­buj zasto­so­wać ten prze­pis w swo­im życiu. Daj sobie tydzień na wpro­wa­dze­nie kolej­nych zmian. Codzien­nie zrób krok ku rów­no­wa­dze infor­ma­cyj­nej. Nie­waż­ne, w któ­rym obo­zie dotych­czas się znaj­do­wa­łeś, szu­kaj zło­te­go środ­ka. Jestem wiel­ką orę­dow­nicz­ką szu­ka­nia zło­tych środ­ków, a powyż­szy prze­pis jest dla mnie jed­nym z nich.

 

 

przepis na równowagę informacyjna

 

 

Wpis powstał przy współ­pra­cy z nową apli­ka­cją Fisz­ki Poli­ty­ki. Apli­ka­cja przed­sta­wia infor­ma­cje w for­mie kil­ku zda­nio­wych fiszek, któ­re moż­na dowol­nie prze­rzu­cać, a ich krót­ka for­ma spra­wia, ze nawet nie orien­tu­je­my się, kie­dy prze­czy­ta­li­śmy cały tekst. To świet­ny trik, któ­ry poma­ga utrzy­mać kon­cen­tra­cję. Do tego apli­ka­cja zapro­po­nu­je nam wyja­śnie­nie trud­nych pojęć lub nie­zna­nych nazwisk, któ­re zna­la­zły się w tek­ście. Nie jestem wszech­wie­dzą­ca, więc to uła­twie­nie bar­dzo przy­pa­dło mi do gustu. Zazwy­czaj nie chcia­ło­by mi się szu­kać wyja­śnie­nia w innych źró­dłach. W Fisz­kach Poli­ty­ki mam je poda­ne na tacy.

 

Jestem bar­dzo cie­ka­wa, jak Wy zacho­wu­je­cie lub też nie zacho­wu­je­cie rów­no­wa­gę infor­ma­cyj­ną? Macie jakieś swo­je żeliw­ne zasa­dy, któ­rych się trzy­ma­cie, czy raczej nie przy­kła­da­cie wagi do tego, jakie infor­ma­cje do Was docie­ra­ją?

Do następ­ne­go czy­ta­nia!

Ania

  • Mag­da­le­na Gro­blic­ka

    Cze­ka­łam na ten wpis tak dłu­go, ale dopie­ro dzi­siaj zna­la­złam czas, żeby prze­czy­tać go na spo­koj­nie! :)
    Nie­umie­jęt­ność czer­pa­nia wie­dzy o świe­cie z infor­ma­cji to moja zmo­ra. Wcze­śniej zbyt­nio mi to nie prze­szka­dza­ło. Jakaś pra­só­wecz­ka na WOS, dało się to zro­bić dość szyb­ko, a poję­cia, o czym czy­tam, i tak nie mia­łam. :P
    Teraz jed­nak, kie­dy stu­diu­ję na uczel­ni eko­no­micz­nej, wypa­da być na bie­żą­co. Od razu pobra­łam apli­ka­cję i zabie­ram się do testo­wa­nia!

    Pozdra­wiam Cię cie­plut­ko! :)

    • To będę cie­ka­wa Two­jej opi­nii, jak poko­rzy­stasz, bo mnie pro­sto­ta i zwię­złość tej apki zachwy­ci­ła. 😊 Uści­ski!

  • Bar­dziej jestem igno­rant­ką niż poin­for­mo­wa­ną oso­bą… Nie jest mi z tym dobrze, ale nie mam też tyle cza­su, aby wer­to­wać mie­dzy ser­wi­sa­mi infor­ma­cyj­ny­mi, by natra­fić na ten, któ­ry naj­mniej sta­ra się mnie zma­ni­pu­lo­wać i naj­wier­niej przed­sta­wia rze­czy­wi­stość.

  • Sko­rzy­stam z prze­pi­su, na pew­no wyj­dzie z tego coś pysz­ne­go :)
    Nie da się wie­dzieć wszyst­kie­go, trze­ba umieć wybie­rać to co na praw­dę waż­ne bo ina­czej ten natłok, powo­du­je, że infor­ma­cja, któ­ra do nas docie­ra tra­ci sens.

    • Masz tu na myśli to, że pozna­je­my ją tyl­ko pobież­nie i nic nie wno­si ona do nasze­go świa­to­po­glą­du? Czy co, bo mnie zacie­ka­wi­ła Two­ja wypo­wiedź. :)

  • Naj­lep­szy zło­ty śro­dek? Chy­ba świa­do­mość pro­ble­mu ;) Jak we wszyst­kim!
    Pozdra­wiam;)

    • No tak. Dla mnie to aku­rat nie pro­blem, a kwe­stia do usta­le­nia. Bo trze­ba się jakoś okre­ślić, wyzna­czyć gra­ni­cę, wybrać źró­dła… :)

  • Ola

    Tele­wi­zji nie oglą­dam, bo nie mam tele­wi­zo­ra, a infor­ma­cje poda­wa­ne w róż­nych dzien­ni­kach itp. i tak są zma­ni­pu­lo­wa­ne, więc nie ma to sen­su. O aktu­al­nych wyda­rze­niach dowia­du­ję się z inter­ne­tu, ze stron, któ­re sama sobie wybie­ram. Czy­tam new­sy, któ­re selek­cjo­nu­ję sobie według moje­go uzna­nia, a nie wg czy­je­goś widzi­mi­się. Wyda­je mi się, że duży napływ infor­ma­cji, nawet nega­tyw­nych, nie ma na mnie aż takie­go wpły­wu, bo jestem ogól­nie mało empa­tycz­na, ale zda­rza się, że infor­ma­cje ze świa­ta poli­ty­ki potra­fią mnie wzbu­rzyć, zwłasz­cza za kaden­cji obec­ne­go rzą­du.
    Taka apli­ka­cja to bar­dzo dobry pomysł, bo nie zawsze ma się czas na czy­ta­nie całe­go arty­ku­łu. Chy­ba dorzu­cę ją do swo­je­go codzien­ne­go źró­dła wie­dzy, dzię­ki za post!

    • A to cie­ka­we, bo ja natych­miast popa­dam w zły nastrój, gdy słu­cham tyl­ko o wypad­kach, śmier­ci, kłót­niach i tym podob­nych. Miłe­go korzy­sta­nia. :)

  • Mar­ta

    Moja sytu­acja wyglą­da­ła podob­nie do Two­jej. Nie umia­lam zna­leźć zło­te­go środ­ka i wyda­je mi się, że nadal mam z tym pro­ble­mem. Nie mam okre­ślo­ne­go źró­dła infor­ma­cji, czy­tam wszyst­ko jak popad­nie i też nie myślę o tym, jak to wpły­wa na moje emo­cje. Chcę być, tak jak mówisz, dobrze poin­fot­mo­wa­ną, bo wyda­je mi się, że dzię­ki temu będę podej­mo­wać lep­sze decy­zje w życiu. Chy­ba spró­bu­ję z Two­im wyzwa­niem i dam sobie tydzień na ogar­nię­cie tema­tu. :)

    • Mar­ta

      I jesz­cze przy­po­mnia­łam sobie, że byłam cał­kiem zado­wo­lo­na z tego, że słu­cham wia­do­mo­ści w samo­cho­dzie, bo wte­dy czu­ję, że nie mar­nu­ję dodat­ko­wo moje­go cza­su. 😊

  • Brak tele­wi­zo­ra w nowym miesz­ka­niu spra­wił, że jestem szczę­śliw­szą oso­bą. Napraw­dę, od ponad roku żyję bez tele­wi­zo­ra i nie wyobra­żam sobie teraz żyć ina­czej i spę­dzać x godzin przed tym nie­szczę­snym pudłem. Infor­ma­cji szu­kam w róż­nych innych źró­dłach i powo­li (choć chy­ba z dość nie­złym skut­kiem) uczę się powo­li fil­tro­wać to, co do mnie docie­ra. :)
    Faj­nie, że piszesz o takich rze­czach, bo rze­czy­wi­ście — ilość infor­ma­cji czę­sto nas przy­tła­cza. W co wie­rzyć? Cze­mu nada­wać prio­ry­tet? Komu ufać? Nie wia­do­mo! Taka rów­no­wa­ga infor­ma­cyj­na jest więc na wagę zło­ta! :)

    • Dokład­nie! Jest tego bar­dzo, bar­dzo dużo! A pla­nu­jesz posia­dać kie­dyś tele­wi­zor np. w celu oglą­da­nia na nim fil­mów? Bo ja mam taki pro­blem, że aktu­al­nie też go nie potrze­bu­ję, ale mój chło­pak mówi, że faj­nie mieć, żeby oglą­dać fil­my. Tyl­ko się boję, że jak będzie do fil­mów, to za chwi­le sta­nie się cen­trum życia w moim do mu, a tego nie chcę.

      • My z Lubym zna­leź­li­śmy genial­ne wyj­ście z tej sytu­acji — kupi­li­śmy duży moni­tor i po pro­stu gdy chce­my obej­rzeć film, pod­łą­cza­my go do lap­to­pa i tak oglą­da­my fil­my. :) Spraw­dza się genial­nie, a przy tym:
        a) jest tań­szy niż tele­wi­zor
        b) nie trze­ba pła­cić za abo­na­ment
        c) nadal nic nie kusi do oglą­da­nia “Szko­ły”, “Szpi­ta­la” czy innej “Ukry­tej praw­dy” przez 4 godzi­ny dzien­nie. :D

        • Ej, nie pomy­śla­łam o tym! Genial­ne, dzię­ki! :)

        • bbi­ka

          Cie­szę się, że taka opcja jest bar­dziej popu­lar­na, niż tyl­ko w mojej gło­wie :) Pod­punkt C sku­tecz­nie odstra­sza mnie od wiel­kie­go pudła :D