Seria: Blogerzy na studiach. 5 przepisów na szybkie, tanie i zdrowe dania dla studentów.

 

Miło mi powitać Cię w pierwszym wpisie nowej serii: Blogerzy na studiach. W tym cyklu będę pytać blogerów o ich przeżycia związane ze studiami, jak i o opinie na tematy powiązane z nimi. Cała akcja potrwa miesiąc i postaram się, by pojawiała się na blogu w każdą środę. W pierwszym odcinku poprosiłam blogerki kulinarne o przedstawienie propozycji na szybkie, tanie i zdrowe dania dla studentów, które będą mogli zabrać ze sobą na uczelnię. Powiem szczerze, że dziewczyny były nieprzewidywalne. Każda z osobna zadziwiła mnie swoją pomysłowością. W dodatku przepisy sięgają do zakątków kuchni wszelkiego rodzaju! Od kuchni wegetariańskiej, przez witariańską, aż po dania z myślą o diabetykach. Jeśli myślisz, że kanapki z serem i szynką to jedyny sposób na drugie śniadanie, to koniecznie sprawdź te przepisy!

 

Na początek propozycje bardziej śniadaniowe. Możemy je zabrać ze sobą, gdy wiemy, że na uczelni spędzimy 2-3 godzinki i chcielibyśmy w międzyczasie coś przekąsić.

 

Propozycja Anety z OATMEAL AND FIGS

Gdy zobaczyłam pierwszy raz bloga Anety od razu mnie zachwycił. Każdym nowym przepisem otwieram mi oczy na możliwości mojej maleńkiej kuchni. Dzięki Anecie coraz bardziej zakochuję się gotowaniu. W szczególności polecam jej PROJEKT ŚNIADANIE, nigdzie nie znajdziecie tak różnorodnych pomysłów na poranny posiłek! Aż chce się rano wstawać! Już przestaję chwalić i oddaję głos autorce.

 

5 propozycji dan dla studentów

 

Witajcie! Jestem Aneta z bloga Oatmeal and Figs! Na co dzień studiuje, chociaż pasuje tutaj określenie, że staram się studiować ;) Roślinna, prosta kuchnia i zdrowe śniadania to mój konik, więc przygotowując ten wpis zdecydowałam się na coś bardzo celowo związanego z moim blogiem – batoniki owsiane z suszonymi figami. Bardziej sentymentalna być nie mogłam ;)

Przyznaję się bez bicia! Jestem typem lubiącym zrobić i zjeść śniadanie. Duże śniadanie. Nie ma nic lepszego od pysznego jedzenia i kubka gorącej kawy o poranku! Nie bez powodu jest to najważniejszy posiłek dnia – zapewnia nam energii na resztę dnia. Tym bardziej o porze, w której najbardziej jej potrzebujemy – wstajemy zaspani i nic się nam nie chce. Szczególnie wiemy o tym my, studenci, myśląc o nadchodzącej sesji.

O tym, że śniadanie jest ważne, już wiemy. Ale wyspać też się musimy, aby mieć siłę na resztę dnia. Czasami chce się poleżeć dłużej w łóżku, albo czas goni i po prostu nie możemy przygotować śniadania. Ale z pomocą przychodzą nam gotowce – na przykład te batoniki! Są łatwe do zrobienia, szybkie i tanie. Wystarczą banany, płatki owsiane, ulubione orzechy i gotowe! Proste prawda? Raz postoimy troszkę dłużej w kuchni, a mamy śniadanka gotowe na najbliżej kilka dni! I nie tylko – za jednym zamachem zrobimy sycącą przekąskę do zabrania na uczelnię! Namówiłam Was? Zatem, do dzieła!

 

Bananowo-cynamonowe batoniki owsiane

Ze słonecznikiem i suszonymi figami

Składniki (12 sztuk, blacha o wymiarach 20×20 cm, lub nawet 22×22 cm)

  • 3 i 1/4 szklanki płatków owsianych górskich, bezglutenowych jeśli jest taka potrzeba;
  • 3 dojrzałe banany;
  • 3 łyżki zmielonego siemienia lnianego (opcjonalnie)
  • ¼ – ½ szklanki syropu do posłodzenia (klonowy, z agawy, melasa);
  • Łyżeczka cynamonu;
  • ½ szklanki nasion słonecznika, innych pestek bądź orzechów, posiekanej czekolady itp.;
  • ½ szklanki suszonych owoców (np. żurawina, posiekane daktyle, rodzynki, u mnie figi);

Przygotowanie:

Foremkę wyłożyć papierem do pieczenia, a piekarnik nagrzać do 180 stopni C.

Płatki owsiane, siemię lniane, słonecznik i figi wymieszać w dużej misce. W innej misce rozgnieść banany. Politycznie poprawnie robi się to widelcem, ale ja zawsze używam tłuczka do ziemniaków – jest szybciej ;)

Rozgniecione banany połączyć z cynamonem i wybranym syropem. Następnie składniki „mokre” wylać do „suchych” i dokładnie wymieszać. Masę owsianą przełożyć do formy, mocno dociskając. Wyrównać powierzchnię i piec 30 minut do zarumienienia. Ostudzić 20 minut w blaszce a następnie powycinać batoniki i ostudzić całkowicie na kratce od piekarnika. Pilnować, aby współlokatorzy w akademiku nie zjedli wszystkiego! Przechowywać w szczelnie zamkniętym pojemniku. Niestety nie wiem jak długo – były takie dobre, że zjedliśmy je w dwa dni ;(

Smacznego!

 

Propozycja Viktorii z VI & RAW

Blog Viktorii jest wyjątkowy. To pierwszy i jedyny blog o diecie witariańskiego, którego czytam. Autorka zadziwia mnie każdym nowym przepisem. Wcześniej nie miałam pojęcia o tym, że można stworzyć tyle dań z surowych składników i w dodatku, że będą one takie apetyczne! Jej kombinacje są po prostu genialne, zazdroszczę wyobraźni! Bardzo się cieszę, że zgodziła się podać swoją propozycję studenckiej przekąski. Oto i ona.

 

5 propozycji dan dla studentów1

 

W czasie sesji nie masz za dużo czasu na wymyślne potrawy, śniadania, obiady, czy kolacje. Siedząc nosem w książkach, jesteś w stanie od czasu do czasu schrupać coś na ząb. Lepiej jednak, aby nie były to czipsy, czy krakersy, które zagwarantują osłabienie organizmu i puste kalorie. Proponuję sięgnąć po paluszki, ale nie z mąki, a z selera naciowego z dodatkiem domowego masła migdałowego i rodzynek. Seler naciowy ma mało kalorii, ale obfity jest w witaminę C, B, E i PP oraz kwas foliowy! Dostarczy dużą dawkę wapnia, fosforu, cynku, potasu, magnezu i żelaza. Zdrowszy zastępnik rozpuszczalnych, syntetycznych multiwitamin! A co najważniejsze, olejek zawarty w selerze naciowym działa uspokajająco na centralny układ nerwowy, a więc będzie Twoim zbawieniem w czasie egzaminów.

 

Studenckie przekąski z selera naciowego, masła migdałowego i rodzynek

Składniki:

Paczka selera naciowego

200 gram migdałów

2 łyżeczki aromat waniliowy / pasta z nasion wanilii

Szczypta soli morskiej

1 łyżeczka cynamonu

Rodzynki

 

Sposób przygotowania:

Seler naciowy opłukać pod bieżącą wodą i osuszyć. Każdą łodygę pokroić na mniejsze kawałki. Suche migdały przesypać do malaksera ( o ostrzu S ) i rozpocząć miksowanie. Proces ten potrwa około 15-20 minut. Orzechy zmielą się najpierw na mąkę, a następnie zaczną się przemieniać w masło. Kiedy masa będzie już odpowiednia, należy dodać aromat waniliowy, sól i cynamon. Wymieszać dokładnie. Teraz wystarczy nabrać porcję masła, przy pomocy łyżeczki i rozsmarować po kawałku selera naciowego. Wierzch udekorować rodzynkami.

Smacznego!

 

Teraz czas na coś konkretniejszego. Te propozycje przydadzą się tym, którzy podobnie jak ja, muszą czasem posiedzieć na uczelni od 8:00 rano do 18:00 wieczorem. ;)

 

Propozycja Joli z MAKE LIFE TASTY

Wchodząc na stronę Joli i widzisz od razu jej uśmiechniętą twarz i już czujesz, że jesteś w fajnym miejscu! Podoba mi się, że autorka łączy tematykę kulinarną razem z lifestylową. Ma piękne zdjęcia, a po treściach widać, że mądra z niej dziewczyna. To co mnie do niej przekonało, to ciepło bijące z bloga, jej szczerość i wyżej wspomniana różnorodność tematyczna. Sprawdźcie, co Jola ma Wam do zaproponowania. :)

 

szybkie i tanie danie

 

Będąc na pierwszym roku studiów, jadłam zupki chińskie, piłam gorące kubki i pochłaniałam ogromne ilości słodyczy. Pisząc „ogromne ilości” mam na myśli całe morze słodyczy. Wszystko sztuczne, wszystko niezdrowe, wszystko bezwartościowe. Odbiło się to na moim zdrowiu momentalnie, głęboka anemia była niemalże zapisana dla mnie w gwiazdach. Olśniło mnie (to pewnie przez te gwiazdy). Skończyłam ze śmieciowym jedzeniem. Bez płaczu, bez zgrzytania zębów i bez ogólnej depresji. Studiując pozostałe cztery lata, moja torba z jedzeniem była większa od torebki z notatkami i książkami. Po jakimś czasie nikt już się nie dziwił, kiedy wchodziłam obładowana jak wielbłąd do sali. Każdy znał moje upodobania. I tak jest do dziś. Tylko, że teraz to do pracy chodzę z prowiantem jak dla całego wojska. Dzisiejsza propozycja jest moim zdaniem idealna (skromność dosłownie się ze mnie wylewa) dla studentów. Mięso jest? Jest! Warzywa są? Są! Dodatek do całości jest? Jest! Czy potrzeba czegoś więcej? Kuskus z kurczakiem i warzywami jest zdrowy, super szybki (przygotowuje się go tyle, ile kanapki), sycący i dodatkowo wygodny, jeżeli chcemy zabrać go na uczelnię. Taka potrawa dostarczy Nam energii, która przytrzyma Nas przy życiu trochę dłużej, aniżeli zwykły baton ze sklepu.

 

Składniki:

  • 0,5 szklanki kaszy kuskus
  • około 1 szklanka wrzątku
  • 1 pojedyncza pierś z kurczaka (około 200g)
  • 0,5 zielonej, dużej papryki
  • 10 rzodkiewek
  • 12 czarnych oliwek
  • 10 pomidorków koktajlowych
  • 3 łyżki kukurydzy z puszki
  • 150g sera typu feta
  • garstka kiełków (ja użyłam kiełków lucerny)
  • dwie gałązki świeżego tymianku (może być duża szczypta suszonego)
  • sól, pieprz, curry, mielone płatki chili (lub zwykła mielona ostra papryka)

Sposób przygotowania:

Kuskus wsypać do miski, delikatnie posolić i zalać wrzątkiem w taki sposób, aby woda sięgała 1cm ponad stan kaszy. Pozostawić na 5 minut do wchłonięcia się wody. Kurczaka umyć, osuszyć dokładnie za pomocą papierowych ręczników, pokroić w kostkę, obtoczyć dokładnie w przyprawie curry i usmażyć na patelni (średni ogień). Paprykę pokroić w grubą kostkę, rzodkiewkę w ćwiartki, pomidory i oliwki w połówki. Do miski z kuskusem dodać wyżej wymienione warzywa, kurczaka, do tego kukurydzę, kiełki, listki tymianku i na końcu ser feta pokrojony w dosyć drobną kostkę. Doprawić pieprzem i chili. Całość delikatnie wymieszać. Gotowe!

 

Propozycja Oli z DIABETYK NA STUDIACH

Olę znalazłam przez przypadek, ale od razu wiedziałam, że to przeznaczenie. Powiedziała mi o tym już nazwa jej bloga. :) Spodobało mi się zaangażowanie, z jakim pisze dla diabetyków, nie tylko o kuchni, ale i o samej chorobie. Ola bardzo zaskoczyła mnie swoją propozycją, nie pomyślałabym o tym, żeby zrobić kurczaka z jabłkami i czerwoną papryką, naprawdę podziwiam wyobraźnię kulinarną Oli.

 

IMG_2397

 

Cześć wszystkim! Jestem Ola, a mój blog to Diabetyk na studiach. Powstał on z myślą o tym, żeby przybliżyć wszystkim chorobę jaką jest cukrzyca, ponieważ przyjaźni się z nią coraz większa liczba osób. Ponadto na blogu znajduje się sfera związana z gotowaniem i podróżowaniem, ze względu na to że są to moje pasje. Dzisiaj gościnnie występuję w poście Ani, za co jestem jej niezmiernie wdzięczna.
Miałam Wam zaproponować coś taniego, szybkiego w przygotowaniu i łatwego do zabrania ze sobą na uczelnię. Jako, że jestem studentką dobrze wiem, że czasem ciężko jest wygospodarować chwilkę czasu na przygotowanie jedzenia na uczelnię. Wiele osób korzysta z różnego rodzaju stołówek, barów czy restauracji, ale są również osoby, które wolą same przygotowywać sobie posiłki. Skoro czytasz tego posta, to pewnie należysz do tej drugiej grupy. Z myślą o Tobie, Twoim czasie oraz portfelu proponuję przepis ,,Kurczak w jabłkach”. Gotowy? Zaczynamy…

 

Składniki (2 porcje):

– podwójna pierś z kurczaka,
– 3 jabłka,
– sok z cytryny (0,5 – 1 łyżki),
– przyprawy: tymianek 1 łyżeczka, słodka papryka 3 – 4 łyżeczki, sól, pieprz,
– niewielka ilość oleju do podsmażenia

Sposób przyrządzenia:

1. Jabłka myjemy i kroimy na ósemki, usuwając gniazda nasienne.
2. Pierś z kurczaka kroimy w kostkę i przyprawiamy do smaku solą, pieprzem, a także tymiankiem i dużą ilością słodkiej papryki.
3. Rozgrzewamy olej na patelni.
4. Wrzucamy pokrojone jabłka oraz pierś z kurczaka.
5. Smażymy wszystko do zarumienienia się mięsa z obu stron (ok. 5-6 minut)
6. Dodajemy sok z cytryny oraz niewielką ilość wody ok. 60-70 ml (4-5 łyżek).
7. Zmniejszamy ogień i dusimy wszystko do miękkości jabłek. (ok. 8-10 minut)

Mam nadzieję, że skusisz się na moją propozycję. Nie zajmie Ci ona dużo czasu, a może zaskoczyć Cię swoim smakiem i prostotą w wykonaniu. Smacznego. :)

 

MOJA PROPOZYCJA

 

szybkie i tanie danie

 

Niby wpis gościnny a i tak się muszę wtrącić. ;) Dziewczyny są tak szalenie pomysłowe, że każda z nich odruchowo pominęła wszelkie dania makaronowe, natomiast ja – kulinarny laik, cóż więcej mogę zaoferować? I tak dobrze, że udało mi się wpasować w sezon. Rok akademicki wkrótce się kończy, więc polecam skorzystać z tego przepisu póki czas! Kulinarny laicyzm nie jest jednak jedyną przyczyną tego, że zdecydowałam się na potrawę z makaronem. Otóż moje dotychczasowe badania wykazują, iż makaron gotuje się około 12 minut, a dodanie do niego jakichkolwiek warzyw zajmuje jedyne 5 minut! Jest więc on świetną propozycją na danie, które można ze sobą zabrać na uczelnię.

 

Składniki (1 porcja)

– ulubiony makaron (u mnie pełnoziarniste świderki)

– około 10 – 15 truskawek

– 3 łyżeczki jogurtu naturalnego

– dowolna substancja słodząca (u mnie pół łyżeczki cukru waniliowego własnej roboty)

 

Sposób przygotowania:

1. Ugotować makaron według instrukcji na opakowaniu.

2. 5 dużych truskawek, albo 8-10 małych zblendować razem z 3 łyżeczkami jogurtu i cukrem (lub innym słodzikiem).

3. Pozostałe truskawki przekroić wzdłuż.

4. Gotowy makaron polewamy sosem i dekorujemy pokrojonymi truskawkami.

Smacznego!

 

To już wszystkie propozycje na dziś. W następnym odcinku zapytam różnych blogerów o to, czy ich zdaniem warto wybrać się na studia, czy też w dzisiejszych czasach jest to zwykłym marnotrawstwem czasu. Zachęcam Cię do śledzenia mnie na Facebooku, Twitterze, lub Bloglovin jeśli chcesz być na bieżąco z kolejnymi tekstami cyklu.

No to kto wypróbuje powyższe przepisy? :)

do następnego czytania!

Ania

  • Pingback: Studencki obiad w meksykańskim stylu. Blogerzy gotują studentom! - Blue Kangaroo()

  • Świetny post, propozycja VI & RAW totalnie mnie zaskoczyła ;)

  • Wow, ale super przepisy! I nowe blogi kulinarne! Uwielbiam takie sałatki jak ta z Make Life Tasty. Dla osób, które unikają pszenicy, zamiast kuskusu świetna będzie quinoa lub w wersji oszczędnej kasza jaglana:)

    Przypomniałaś mi, żebym w końcu zabrała się za długo planowaną notkę o zdrowym drugim śniadaniu w pracy/szkole:)

  • Genialny pomysł! Sama myślałam o podobnym poście na swoim blogu – sądzę, że takie akcje są bardzo przydatne :)

  • Propozycje Joli z bloga Make life Tasty zawsze mnie przyciągają! Jedno to te świetne ujęcia, po prostu uwielbiam jej zdjęcia, a drugie, że to bardzo smaczne dania! Do innych blogerek muszę zajrzeć, może da się ze mnie zrobić dobrą kuchareczkę :D

  • Zdecydowanie wypróbuję te przepisy :) Ja na studiach też odkryłam dużo pysznych, błyskawicznych i nie tak drogich dań, więc może kiedyś napiszę o nich nieco więcej. Ale póki co liczę, że Ty pociągniesz tę serię, bo fanem takich dań można być i na wakacjach! :) Koniec końców, jak możnaby odmówić makaronowi z truskawkami? <3

  • Fenomenalny wpis! Zakochałam się w blogu Vi&Raw! Oby więcej takich postów :)

  • Genialny pomysł :) Wszystkie te przekąski nadają się też do pracy, więc i ja się cieszę :)

  • Super seria. Czekam na kolejne wpisy z ciekawością. Podoba mi się Twój pomysł na śniadanie – pycha :)

  • Wyobrażałam sobie, jak to ostatecznie będzie wyglądać, ale zaskoczyłaś mnie! Przyjemnie się czyta ten wpis i trafiłaś w dziesiątkę z czasem publikacji, jak i z tematem! Studenta najlepiej zachęcić jedzeniem, prawda? Przeglądając wszystkie propozycje aż otworzyłam szeroko oczy ze zdumienia! Ogromne spektrum dietetyczne! :D Selera naciowego nigdy specjalnie nie lubiłam, ale rodzynki mnie przekonują! Bardzo oryginalne! Kuskus kojarzy mi się z ćwiczeniami terenowymi w górach, kiedy jadłam go bez przerwy z pomidorem :D Od tamtej pory go nie przyrządzałam, ale ta kolorowa sałatka Joli mnie przekonuje! Wplecenie jabłek do dania wytrawnego do jest świetny pomysł, Olu!
    A co do makaronu z truskawkami! Skradłaś moje serce! Aż podskoczyłam na krześle, bo zapomniałam o tak prostym daniu, które tak mi kiedyś smakowało! Tylko czekać na truskawki na działce, a będę jadła codziennie!
    No i tak mi połechtałaś ego, że będą mnie mieli dzisiaj dość w domu :D Dziękuję Ci, Aniu za tak miłą współpracę i ciepłe słowa! Pozdrawiam serdecznie! :*

    • Bałam się, że wpis będzie za długi, ale ramki przyszły mi z pomocą! Jestem bardzo zadowolona z tego, jak wyszedł ten wpis. Różnorodność, to jest to! I fajnie, że blogerka kulinarna chwali mój pomysł na obiad, bałam się, że wyjdzie zbyt nudnie. :)
      Za współpracę dziękuję jeszcze bardziej. :*;)

  • Mniam, mniam! Rewelacyjne smaki :)

  • Idealne! Uwielbiam jak inspiracje same do mnie przychodzą prawie że na talerzu :D Biorę wszystkie!

  • Wrb

    Myślę, że truskawki z makaronem to świetny pomysł na przekąskę na studia lub do pracy.
    Pozdrawiam
    zapraszam na mojego bloga ptasiakuchnia.blogspot.com

  • Mimo, iż ja mam studia już za sobą (chociaż, kto wie), to będę z ciekawością śledzić kolejne wpisy z tej serii. Jestem ciekawa, jakie tematy będą jeszcze poruszane. Powyższe propozycje potraw są świetne i na pewno do wypróbowania. Aneta, zwracam się teraz do Ciebie – uwielbiam Twojego bloga i Twoje zdjęcia i ty o tym wiesz. Cieszę się, że w sumie nieświadomie znalazłyśmy się w jednym miejscu w sieci ;)

    Tobie Aniu dziękuję za opublikowanie mojego pomysłu ;) Jest mi niezmiernie miło.
    No i jeszcze jedna kwestia – ale Nam posłodziłaaaaaaś! :D Będę dziś wyjątkowo dobrze spać!

    • Musiałam poprosić o propozycje blogerów, których lubię, więc komplementy płyną prosto z serca. :)
      Jeszcze raz Ci dziękuję. :)

  • Świetny pomysł na serię postów :) Fajnie, że wybrałaś mniej znane blogerki. Dzięki za inspiracje! :) Fajnie byłoby zobaczyć kontynuację kulinarnej serii dla studentów ;) Strasznie zaciekawił mnie ten seler, takie połączenie smaków musi być niezwykle ciekawe :D

    A co do jedzenia zabieranego na uczelnie to z doświadczenia wiem, że da się wziąć praktycznie wszystko :) U mnie jeśli chodzi o dania bardziej obiadowe wiodą makarony (np ze szpinakiem i fetą) i ryż/kasza jaglana z warzywami (opocjonalnie można dodać mięso). Niby nic odkrywczego, a można się zdrowo posilić w ciągu dnia :) Co do propozycji na drugie śniadanie to super sprawdzają się sałatki owocowe (szczególnie z niezbyt soczystych owoców, nie ma obaw, że z pojemniczka coś wycieknie :)), albo jogurt, zmiksowane owoce i otręby. Zawsze można też zrobić sobie koktajl i nalać do małej buteleczki :)

    Ps. Co do Twojej propozycji to wiem, że sporo osób tak je, ale dla mnie makaron z truskawkami to totalna abstrakcja :D U mnie je się ryż z truskawkami, więc jeśli nie jadłaś to polecam wypróbuj :)

    • Większość blogerek, które lubię jest „mniej znana”. ;)
      Też mi się wydaje, że można wziąć prawie wszystko. Jedynym ograniczeniem może być zapach potrawy, czyli np. coś czosnkowego. Co do ryżu z truskawkami, to też wiem, że tak się jada, ale jeszcze nie próbowałam. :p

  • Świetny miałaś pomysł wprowadzając taki cykl na bloga! Nie mogę się doczekać kolejnych wpisów.
    A przepisy na pewno wypróbuję! Ściskam :)