Seria: Blogerzy na studiach. Czego nauczyły mnie studia?

Witaj w przed­ostat­nim odcin­ku serii “Blo­ge­rzy na stu­diach”. Tym razem zapy­ta­łam blo­ge­rów, cze­go nauczy­ły ich stu­dia i nie mia­łam przy tym na myśli jedy­nie wie­dzy teo­re­tycz­nej, a raczej doświad­cze­nie i umie­jęt­no­ści mięk­kie, któ­re dzię­ki nim opa­no­wa­li. Do wpi­su zapro­si­łam Mar­tę z blo­ga Mar­ta pisze, któ­ra wła­śnie koń­czy licen­cja­ta, oraz trzech blo­ge­rów ex-stu­den­tów, któ­rzy mają już ten okres za sobą, a dokład­niej Gosię z blo­ga Alche­mia Kobie­co­ści, Kon­ra­da z blo­ga Kon­dux oraz Aga­tę z blo­ga Aga­ta blo­gu­je. Każ­dy z nich ina­czej prze­żył swój okres stu­diów, każ­dy ma Wam coś cie­ka­we­go do powie­dze­nia. Dla osób, któ­re wybie­ra­ją się na stu­dia mogą to być sło­wa zachę­ty, nato­miast dla obec­nych stu­den­tów sło­wa-dro­go­wska­zy poka­zu­ją­ce na czym war­to sku­pić się na stu­diach i co jesz­cze moż­na z nich wycią­gnąć poza wie­dzą książ­ko­wą. Miłej lek­tu­ry!

 

czego nauczyły mnie studia

 

Marta pisze

MARTA PISZE

 

O ile stu­dia nie nauczy­ły mnie chy­ba nicze­go, jeśli cho­dzi o wie­dzę — takie uro­ki tego kie­run­ku — o tyle na pew­no udzie­li­ły mi wie­lu lek­cji życio­wych, któ­re mi się pie­kiel­nie przy­da­ły.
Po pierw­sze, nauczy­ły mnie, że żeby zacząć robić coś faj­ne­go, coś, o czym marzysz, musisz ruszyć tyłek i zacząć to robić, bo nikt za cie­bie tego nie zro­bi. Możesz uczyć się o tym, jak zostać kimś tam na stu­diach, ale to od cie­bie i two­ich decy­zji zale­ży, czy tym kimś zosta­niesz.
Po dru­gie, dzię­ki stu­diom dotar­ło do mnie, że zawsze znaj­dziesz na swo­jej dro­dze ludzi cham­skich, nie­mi­łych albo dwu­li­co­wych. I że napraw­dę nie nale­ży się nimi przej­mo­wać, bo to tyl­ko zabie­ra ener­gię, a nic nie zmie­ni. Oni będą. Zawsze.
Po trze­cie, zarad­no­ści z papie­ra­mi. Serio. Trze­ba dbać o poda­nia, uso­sy, indek­sy, oce­ny.… i nagle oka­zu­je się, że to nie takie trud­ne, wystar­czy tyl­ko tro­chę się zor­ga­ni­zo­wać i sku­pić.
Po czwar­te, stu­dia nauczy­ły mnie tego, że to nie papier jest two­ją war­to­ścią na ryn­ku pra­cy, a two­je umie­jęt­no­ści. Stu­dia to coś, co teraz ma każ­dy. :) Nie musisz ich mieć, żeby zdo­być dobrą pra­cę.

 

 

Alchemia Kobiecości

ALCHEMIA KOBIECOŚCI

 

Zakoń­czy­łam stu­dio­wa­nie kil­ka ład­nych lat temu. I z per­spek­ty­wy cza­su widzę, że wie­dza wynie­sio­na z wykła­dów to jed­no, a życio­we doświad­cze­nie to coś zupeł­nie inne­go. To dru­gie jest znacz­nie cen­niej­sze. :) A stu­denc­kie lata dają mnó­stwo oka­zji, żeby poznać sie­bie i poukła­dać sobie w gło­wie. Pięć lat cięż­kich zma­gań z bio­tech­no­lo­gią dało mi nie tyl­ko wie­dzę o genach i biał­kach. Nauczy­ło mnie przede wszyst­kim dystan­su i samo­dziel­no­ści. Dla­cze­go? Opo­wiem Wam o trzech lek­cjach, któ­re zapa­mię­ta­łam ze stu­denc­kich cza­sów:

1. Nie ma rze­czy nie­moż­li­wych. Każ­dy egza­min moż­na zdać, każ­dą sesję zali­czyć, a repe­ta jest dla tych, któ­rzy napraw­dę się o nią pro­szą. Na moich stu­diach krą­ży­ły legen­dy o cięż­kich egza­mi­nach nie do przej­ścia i o tym ile to osób było zmu­szo­nych powta­rzać rok. Na pierw­szym roku i ja ule­głam takiej pre­sji. Zawa­li­łam egza­min z bio­fi­zy­ki, ponie­waż uwie­rzy­łam, że w pierw­szym podej­ściu każ­dy oble­wa. Zda­łam go we wrze­śniu, co oczy­wi­ście nie było ani nie­moż­li­we, ani szcze­gól­nie trud­ne. Od tam­tej pory już nigdy nie odda­łam pustej kart­ki. Zawsze pró­bo­wa­łam. I zawsze zda­wa­łam.

2. Trój­ka to też oce­na. Może nie wyma­rzo­na, ale taka, któ­ra pozwa­la ci zali­czyć przed­miot i iść dalej. Są takie egza­mi­ny, któ­re trze­ba po pro­stu zdać i zosta­wić za sobą, a wte­dy „dosta­tecz­ny” w zupeł­no­ści wystar­czy. Dla mnie, wzo­ro­wej i piąt­ko­wej uczen­ni­cy, była to cen­na lek­cja. Jasne że uczy­łam się i sta­ra­łam o naj­lep­sze oce­ny. Ale były też takie trój­ki, z powo­du któ­rych ska­ka­łam pod nie­bo. Krót­ko mówiąc nauczy­łam się odpusz­czać i nie przej­mo­wać się głu­po­ta­mi.

3. Wykła­dow­ca to nie Bóg. To tyl­ko wykła­dow­ca. Chcia­ła­bym powie­dzieć, że tra­fi­łam na stu­diach na wspa­nia­łych pro­fe­so­rów, któ­rzy sta­no­wi­li auto­ry­tet i wzór do naśla­do­wa­nia. Ale nie­ste­ty, wię­cej było takich, któ­rzy nad­uży­wa­li swo­jej wła­dzy, byli nie­spra­wie­dli­wi i nie­przy­jem­ni. Dla­te­go tak waż­ne było uświa­do­mie­nie sobie, że moje dobre samo­po­czu­cie nie może zale­żeć od wykła­dow­ców. Owszem, cza­sem trze­ba było się nastre­so­wać żeby dostać upra­gnio­ny wpis w indek­sie. I wie­le zale­ża­ło humo­ru pro­fe­so­ra. Ale im szyb­ciej zosta­wia­łam to za zamknię­ty­mi drzwia­mi uczel­ni, tym szczę­śliw­szym byłam czło­wie­kiem.

 

kondux

KONDUX

 

Stu­dia to dla wie­lu osób naj­lep­szy okres w ich życiu i muszę przy­znać, że ja rów­nież się spe­cjal­nie na swo­ich nie nudzi­łem. Oczy­wi­ście oprócz pozna­wa­nia nowych znacz­ków – jestem sino­lo­giem – nauczy­łem się tak­że innych rze­czy, któ­re cza­sa­mi były waż­niej­sze niż sama wie­dza, ale chciał­bym wyróż­nić dwie. Jed­na z nich zda­rzy­ła się na sty­pen­dium. Byłem wte­dy po pierw­szym roku stu­diów i umia­łem angiel­ski w stop­niu komu­ni­ka­tyw­nym (każ­dy tak mówi jak jest w sta­nie powie­dzieć coś wię­cej niż się przed­sta­wić i ja świet­ne paso­wa­łem do tego opi­su) oraz mia­łem już cał­kiem przy­zwo­ite pod­sta­wy chiń­skie­go. To nie jed­nak umie­jęt­no­ści języ­ko­we, któ­re zna­czą­co popra­wi­łem pod­czas 5 mie­się­cy na Taj­wa­nie były naj­waż­niej­sze, ale dzię­ki temu wyjaz­do­wi otwo­rzy­łem się na świat. Nie tyl­ko pozna­łem inne reli­gie, ale regu­lar­nie spo­ty­ka­łem ludzi z całe­go świa­ta i dzię­ki temu mogłem zoba­czyć jak oni pod­cho­dzą do życia.

Teo­re­tycz­nie świat jest teraz glo­bal­ną wio­ską i wyjazd — nawet na dru­gi koniec świa­ta — nie jest już tak dużym pro­ble­mem. Mimo tego róż­ni­ce kul­tu­ro­we w wie­lu kwe­stiach były i nadal są prze­ogrom­ne. Dla­te­go moż­li­wość pozna­nia tego na wła­snej skó­rze to doświad­cze­nie, któ­re pole­cam każ­de­mu. Oprócz tego nauczy­łem się jesz­cze jed­nej rze­czy, któ­ra na zawsze odmie­ni­ła mnie jako czło­wie­ka. Nauka uświa­do­mi­ła mi co chcę, a cze­go nie chcę robić w życiu. Nie­zmier­nie się z tego cie­szę, ponie­waż nie­któ­rzy ludzie do koń­ca swych dni nie odnaj­du­ją sen­su swo­je­go życia. Mi się to uda­ło i nie wiem czy został­bym blo­ge­rem gdy­by nie stu­dia. Może nie ma to bez­po­śred­nie­go powią­za­nia z nauką, ale po kil­ku latach i dwóch wyjaz­dach (dru­gi do Chin) zro­zu­mia­łem, że nie chcę zaj­mo­wać się zawo­do­wo chiń­skim, a jed­no­cze­śnie zaczą­łem pisać blo­ga. Na począt­ku był on na blog­spo­cie i wyglą­dał tra­gicz­nie, ale po dłu­gich mie­sią­cach nie­co pod­nio­słem swój poziom. Potem nawet po raz kolej­ny wyje­cha­łem do Chin, ale moim głów­nym celem było opi­sy­wa­nie tego na blo­gu. Na stu­diach oprócz tysię­cy znacz­ków nauczy­łem się wie­le małych rze­czy, ale to wła­śnie otwar­tość na świat i sens moje­go życia są tymi naj­waż­niej­szy­mi.

 

agata bloguje

AGATA BLOGUJE

 

Pra­wie rok temu skoń­czy­łam przy­go­dę ze stu­dio­wa­niem. Wca­le mi jej nie bra­ku­je, choć muszę przy­znać, że wie­le mnie nauczy­ła. Okres stu­diów wspo­mi­nam róż­nie, zależ­nie od tego, co kon­kret­nie mam na myśli.

Stu­dia to czas, któ­ry koja­rzę z pijań­stwem wie­lu zna­jo­mych i lek­ko­myśl­nym try­bem życia. Może ja sama byłam zbyt poważ­nie do nie­go nasta­wio­na, ale szcze­rze mówiąc, wca­le tego nie żału­ję. Stu­dia utwier­dzi­ły mnie w prze­ko­na­niu, że tam, gdzie jest za dużo kobiet, są cią­głe kłót­nie i nie­do­mó­wie­nia. Po pię­ciu latach wal­ki z wykła­dow­ca­mi, dziś wiem, że spo­łecz­ność aka­de­mic­ka to jed­na wiel­ka kli­ka, z któ­rą nie war­to zaczy­nać, jeśli nie ma się wystar­cza­ją­co dobrych argu­men­tów. Zresz­tą, nawet jeśli się je ma — oni będą mieć prze­wa­gę. Jeże­li ktoś chce Was upo­ko­rzyć — zro­bi to. Jeże­li ktoś chce pomóc — zro­bi to. Pro­sta zasa­da: licz na sie­bie. Wybie­raj, nie patrząc na kole­żan­ki i kole­gów. Ucz się, nie suge­ru­jąc tym, że “Kasia” podob­no nic nie umie. Umie, a gdy dosta­nie pozy­tyw­ną oce­nę, będzie kła­mać, że wszyst­ko przez przy­pa­dek. Na stu­diach nie ma przy­pad­ków.

Stu­dia, to taki spe­cy­ficz­ny okres, w któ­rym moż­na napraw­dę zmie­nić swo­je życie. Wszyst­ko zale­ży od tego, co chcesz a cze­go nie chcesz robić. Zaufa­nie do same­go sie­bie to pod­sta­wa. Wia­ra we wła­sne moż­li­wo­ści i świa­do­mość, że jest obok cie­bie cho­ciaż jed­na oso­ba, któ­ra wspie­ra, jest nie­sa­mo­wi­cie budu­ją­ca. Wystar­czy doce­niać to, co się ma i zauwa­żać to, co moż­na mieć. Cze­go nauczy­ły mnie stu­dia? Na to pyta­nie nie ma jed­no­znacz­nej odpo­wie­dzi. Tak czy ina­czej, z pew­no­ścią dzię­ki stu­diom zro­zu­mia­łam, jak waż­ną war­to­ścią jest rodzi­na. Gdy­by nie moi rodzi­ce, nie mia­ła­bym dziś tytu­łu magi­stra w kie­sze­ni. Nie posia­da­ła­bym wie­dzy w danym zakre­sie, nie roz­wi­ja­ła­bym swo­ich zain­te­re­so­wań. Prze­sta­ła­bym się uczyć. I nie cho­dzi tu wyłącz­nie o przy­swa­ja­nie teo­rii z ksią­żek; for­mu­łek i okre­śleń potrzeb­nych do waż­ne­go egza­mi­nu. Cho­dzi o naukę samo­dziel­ne­go życia; naukę podej­mo­wa­nia trud­nych decy­zji; naukę bycia zarad­nym, któ­rej nie spo­sób nie doświad­czyć na stu­diach. Hen­ry Ford powie­dział kie­dyś: “Każ­dy, kto prze­sta­je się uczyć jest sta­ry, bez wzglę­du na to, czy ma 20 czy 80 lat. Kto kon­ty­nu­uje naukę pozo­sta­je mło­dy. Naj­wspa­nial­szą rze­czą w życiu jest utrzy­my­wa­nie swo­je­go umy­słu mło­dym.” — otóż to.

 

blue kangaroo

I JA!

 

Myśląc o tych wszyst­kich lek­cjach, któ­re dały mi stu­dia aż nie mogę się sku­pić. Dużo tego, ale po kolei.

Naj­waż­niej­szej rze­czy nauczy­ły mnie już na pierw­szym roku i pisa­łam o tym w tek­ście dla­cze­go bez­stre­so­we podej­ście do stu­diów jest waż­ne. Stu­dia nauczy­ły mnie, że nale­ży odpusz­czać, nie dener­wo­wać się spra­wa­mi na któ­re nie mamy wpły­wu. Dzię­ki nim zaczę­łam czy­tać o tech­ni­kach pozby­wa­nia się stre­su. Z dru­giej stro­ny moż­na powie­dzieć, że to one dopro­wa­dzi­ły mnie do takiej koniecz­no­ści.
Kolej­ną rze­czą, któ­rej nauczy­ły mnie stu­dia jest orga­ni­za­cja. Nauczy­łam się pla­no­wać swój dzień tak, by na wszyst­ko star­czy­ło mi cza­su. Wcze­śniej mia­łam go widocz­nie za dużo i nawet tro­chę tęsk­nie do tego okre­su. ;)
Przez te trzy lata zro­bi­łam się też bar­dziej pew­na sie­bie. Wcze­śniej nie byłam oso­bą nie­śmia­łą, ale na pierw­szym roku na pew­no bar­dziej prze­ra­ża­ła mnie wizja roz­mo­wy z wykła­dow­cą. W związ­ku z tym, że udzie­la­łam się w Samo­rzą­dzie Stu­denc­kim i byłam odde­le­go­wy­wa­na do dzie­ka­nów, nie strasz­ne mi już zała­twia­nie jakich­kol­wiek spraw u osób wyżej posta­wio­nych.
Nauczy­łam się też tego, by zawsze ubie­gać się o swo­je. Ta upar­tość w dąże­niu do spra­wie­dli­wo­ści ura­to­wa­ła mi parę razy tyłek. :) Wła­śnie! Upar­tość w dąże­niu do celu. Ostat­nio nawet mia­łam taką sytu­ację, że zabie­ga­łam o dosta­nie się na 11 dnio­wy wyjazd stu­denc­ki do Nie­miec. Swo­ją dro­gą tema­tem pro­jek­tu są alter­na­tyw­ne meto­dy naucza­nia, któ­re bar­dzo mnie cie­ka­wią.  Wra­ca­jąc do sed­na, to napi­sa­łam kil­ka maili, wyja­śnia­jąc to, jak bar­dzo mi zale­ży i dosta­łam się do pro­jek­tu. Mogłam na wstę­pie uznać “Aa, nie dosta­łam się, wszyst­kie miej­sca są już zaję­te, szko­da”. Podob­nie było z moim Era­smu­sem. Łazi­łam, pyta­łam, w koń­cu mia­łam jechać na wła­sny koszt, ale zwol­ni­ło się miej­sce i nie muszę pokry­wać wszyst­kich kosz­tów zwią­za­nych z wyjaz­dem. :) 2 dziew­czy­ny z mojej gru­py rów­nież upar­cie zabie­ga­ły o miej­sca i dzie­kan przy­znał dodat­ko­we pie­nią­dze na pro­jekt, przez co mogą jechać wszy­scy, ale to tyl­ko dla­te­go, że o to zabie­ga­li, cho­dzi­li, pyta­li. Jak nie da się gdzieś wejść drzwia­mi, to trze­ba oknem. Gdy cze­goś bar­dzo się pra­gnie, zawsze znaj­dzie się roz­wią­za­nie.

 

Myślę, że przy­kła­dy, któ­re zosta­ły wymie­nio­ne w powyż­szych wypo­wie­dziach prze­ma­wia­ją za tym, że stu­dia wca­le nie są takim zmar­no­wa­nym cza­sem jak­by się mogło wyda­wać. ;) Blo­ge­rzy nie kła­mią! Tam napraw­dę moż­na się cze­goś nauczyć! Ja ślę po raz enty ogrom­ne dzię­ku­ję w stro­nę dzi­siej­szych gości, a Wy pisz­cie o tym, cze­go Was nauczy­ły bądź nadal uczą stu­dia. ;)

 

PS  Za tydzień poja­wi się ostat­nia część mie­sięcz­nej serii “Blo­ge­rzy na stu­diach”. W czwar­tym odcin­ku zapy­tam blo­ge­rów o ich spo­sób na naukę.  Zachę­cam więc do śle­dze­nia mnie na Face­bo­oku, Twit­te­rze, lub Blo­glo­vin, jeśli chcesz poznać tri­ki wyko­rzy­sty­wa­ne przez pol­skich blo­ge­rów pod­czas ucze­nia się, oraz jeśli chcesz być na bie­żą­co z inny­mi tek­sta­mi poja­wia­ją­cy­mi się na tym blo­gu.

 

do następ­ne­go czy­ta­nia!

Ania

Fol­low

  • Też stu­dio­wa­łam na kie­run­ku, gdzie na 100 kobiet zda­rza­ło się 15 męż­czyzn, za to jakich :) Ale dziw­nym tra­fem dobra­li­śmy się w tak zgra­ne towa­rzy­stwo, że kon­flik­ty nas omi­ja­ły. Stu­dia to dla mnie wie­dza, któ­rej nie pamię­tam, za to ludzie, któ­rych będę wspo­mi­nać całe życie. I świa­do­mość, że stu­dia to mało i że każ­dy je ma, któ­ra dopro­wa­dzi­ła mnie do zro­bie­nia upraw­nień pilo­ta. No i te wszyst­kie aka­de­mi­ki, auto­sto­py, juwe­na­lia, festi­wa­le, kon­cer­ty, nigdy nie koń­czą­ce się roz­mo­wy.. Super czas, któ­ry war­to prze­żyć choć raz. I nie chcieć już potem do nie­go wra­cać :)
    Aniu, świet­ne pod­su­mo­wa­nie :) No i podzi­wiam Cię za tę upar­tość, zapa­mię­tam sobie tę zasa­dę!

    ps. Kie­dy ten Era­smus?

    • W lutym jadę, ale ja nie wiem jak wytrzy­mam do tego cza­su, bo prak­tycz­nie codzien­nie o tym myślę. :D

  • True sto­ry. Szcze­gól­nie zga­dzam się z zasa­dą “licz na sie­bie”, na pierw­szym roku jesz­cze śle­po wie­rzy­łam w to, że “jeden za wszyst­kich, wszy­scy za jed­ne­go” to nor­ma, no, ale życie zwe­ry­fi­ko­wa­ło. Stu­dia bar­dzo uczą samo­dziel­no­ści. No i podob­nie jak Cie­bie — nauczy­ły mnie orga­ni­za­cji.

    • Ja chy­ba też tak myśla­łam, tak chy­ba już ludzie mają, że zawie­rza­ją, a potem przy­cho­dzi roz­cza­ro­wa­nie. Ale to świad­czy o dobrym ser­dusz­ku. ;)

  • Wio­la Star­czew­ska

    Nie lubi­łam swo­ich stu­diów, jezu, jak ja ich nie lubi­łam! A co naj­lep­sze przez całe pięć lat byłam prze­ko­na­na, że muszę na nich być: bo tak jest, wszy­scy idą na stu­dia i trze­ba iść za wszyst­ki­mi. Tak samo zda­wać egza­mi­ny, trzy­mać się razem, ścią­gać razem, baje­ro­wać wykła­dow­ców razem. Dla­cze­go ich wte­dy nie rzu­ci­łam, dla­cze­go, dla­cze­go? Dopie­ro na ostat­nim seme­strze, a byłam na Era­smu­sie w Danii prze­ko­na­łam się, że moż­na roz­wi­jać swo­ją wie­dzę indy­wi­du­al­nie, że oce­ny nic nie zna­czą, że moż­na dys­ku­to­wać za wykła­dow­ca­mi, ba! moż­na nawet dys­ku­to­wać z Machia­vel­lim (w Pol­sce musie­li­śmy uczyć się defi­ni­cji na pamięć i nie wni­kać , nie wąt­pić, nie pole­mi­zo­wać). I ten jeden semestr w moim stu­dio­wa­niu był war­to­ścio­wy, resz­ta beeee!

    • Do Danii? Super! Para, u któ­rej spa­łam przez couch­sur­fing też była tam na Era­smu­sie, a potem zosta­li na sta­łe. Dania jest bar­dzo cie­ka­wym kra­jem, takim spe­cy­ficz­nym, ale jak dla mnie za wietrz­nie. ;) Szko­da, że u Cie­bie się to tak poto­czy­ło, ale myśląc o oso­bach, któ­re nigdzie nie poje­cha­ły, to jest im cze­go współ­czuć, więc faj­nie, że wyje­cha­łaś. :)

  • Mag­da

    Bar­dzo dobry post, dużo praw­dzi­wych opi­nii. Sama jestem stu­dent­ką dru­gie roku i pod­pi­su­ję się obie­ma łap­ka­mi pod Two­ją wypo­wie­dzią oraz sło­wa­mi Aga­ta­blo­gu­je. W sumie to mnie tro­chę pod­bu­do­wa­łaś, ostat­nio mia­łam zapi­sy na semi­na­rium licen­cjac­kie, któ­re odby­wa­ło się przez Inter­net, więc wszy­scy na hura się zapi­sa­li a dla mnie przy limi­cie dwu­na­stu miejsc oczy­wi­ście bra­kło na moje wyma­rzo­ne :/ Ale popró­bu­je, poszpie­gu­ję panią pro­dzie­kan może mi udzie­li mi zgo­dy :)
    Mam jesz­cze pyta­nie, kie­dyś napi­sa­las, ze zeby doro­bić sobie na podró­że cza­sa­mi udzie­lasz się na plat­fro­mach dla copyw­ri­te­rów, może to głu­pie, ale mam pro­blem z wybo­rem tek­stu prób­ne­go, co wg cie­bie nale­zy dodać jako tekst prób­ny żeby zna­leźć odzew wśród zle­ce­nio­daw­cow?
    Pozdra­wiam :)

    • Ja się udzie­lam raczej pod kątem tłu­ma­czeń, czy kore­pe­ty­cji z nie­miec­kie­go. Pisa­łam kie­dyś na text­mar­ket, ale już zamknię­to tę plat­for­mę. Zadaj te pyta­nie Kró­licz­ko­wi, ona się na tym lepiej zna. Ja nie­ste­ty nie mogę Ci dobrze dora­dzić. :)

  • I jak tu się uczyć jak wszy­scy piszą, że wła­ści­wie to moż­na by sobie było odpu­ścić. Myślę, że 23.44 to nie jest dobry czas na pomia­ry prze­miesz­czeń, ale za to ide­al­ny na film :D

    • Bo to są gra­ti­sy, któ­re wycią­gasz ze stu­dio­wa­nia, ale musisz za nie zapła­cić zda­ny­mi egza­mi­na­mi. :)

  • Faj­ny pomysł na wpis. Ja stu­dia skoń­czy­łam już kil­ka lat temu i muszę przy­znać, że zbyt­nio mi się nie przy­da­ły. Ale nauczy­łam się tam wie­lu cen­nych rze­czy, zwłasz­cza dobrej orga­ni­za­cji cza­su — bo stu­dio­wa­łam zaocz­nie i w mię­dzy­cza­sie pra­co­wa­łam. Mimo wszyst­ko to był bar­dzo faj­ny czas w moim życiu :)

    • Ta orga­ni­za­cja na stu­diach jest nie­zbęd­na! ;)

  • Świet­ny pomysł na wpis.Bardzo inte­re­su­ją­ce wypo­wie­dzi.

  • Bar­dzo cie­ka­wy wpis :) Został mi tyl­ko egza­min licen­cjac­ki i sama zbie­ram się do spi­sa­nia swo­ich prze­my­śleń, ale w dużej mie­rze będą ona podob­ne do powyż­szych :)

    • Mnie też cze­ka jesz­cze obro­na. :) Pisz, pisz. Dla mnie to była taka chwi­la reflek­sji. :)

  • Dobo­ro­we towa­rzy­stwo :)
    Pod­pi­su­ję się pod tym, co napi­sa­ła Aga­ta. Tam gdzie są same kobie­ty jest dużo kłót­ni i nie­do­mó­wień. Ale ja nauczy­łam się tego dopie­ro w pra­cy.
    Wow Aniu, nie wie­dzia­łam, że z Cie­bie taki fig­ter! Gra­tu­lu­ję wyjaz­du na Era­zmu­sa i zakwa­li­fi­ko­wa­nia się do pro­jek­tu :)

    • U nas w gru­pie jest 2 face­tów i oni zawsze jakoś potra­fią się odciąć od dys­ku­sji. To jest nie­sa­mo­wi­te u męż­czyzn!

  • Oso­bi­ście stu­dia nie nauczy­ły mnie nic poży­tecz­ne­go ;( żału­ję że na nie poszłam a nie wyje­cha­łam za gra­ni­cę jak to zro­bi­li moi zna­jo­mi. Stra­co­ny czas , pie­nią­dze i zero prak­tycz­nej wie­dzy, same sta­re infor­ma­cje z nic nie zna­czą­cą teo­rią… Jak już coś zasta­na­wia­ła bym się nad stu­dia­mi w innym kra­ju niż Pol­ska

  • Dzię­ki za moż­li­wość wzię­cia udzia­łu w tej serii, szcze­gól­nie w tak dobo­ro­wym towa­rzy­stwie :)

  • Bar­dzo podo­ba mi się ten cykl wpi­sów, bo moż­na poznać kil­ka cie­ka­wych i czę­sto odmien­nych opi­nii :)

  • Jestem na pierw­szym roku i czę­ści rze­czy przez Was wymie­nio­nych mia­łam oka­zję doświad­czyć i się nauczyć. Sądzę, że dobrze jest pozna­wać takie opi­nie zanim się zde­cy­du­je na ten krok, czło­wiek wie cze­go się spo­dzie­wać. Mam wra­że­nie, że blo­ge­rzy sto­ją nie­co w opo­zy­cji do rodzi­ców (i dużej czę­ści spo­łe­czeń­stwa), ale kto ma mieć bar­dziej rze­tel­ną opi­nię niż ludzie, któ­rzy stu­diu­ją bądź to nie tak daw­no robi­li? :)

    • Hmm fak­tycz­nie coś w tym jest. Cho­ciaż z dru­giej stro­ny od oso­by, któ­ra nie poszła na stu­dia też moż­na by się wie­le dowie­dzieć. Czy tego żału­je, czy przez to jej karie­ra poto­czy­ła się szyb­ciej itd. Aż się zasta­na­wiam teraz, czy nie popro­sić jesz­cze o wypo­wiedź osób, któ­re świa­do­mie nie poszły na stu­dia. ;)

  • thinks

    Szko­da, że już nie­dłu­go koniec serii, napraw­dę świet­ny pomysł mia­łaś z tym, żeby połą­czyć kil­ka opi­nii w jed­nym tek­ście :) A do tego jesz­cze ta tema­ty­ka — cho­ciaż nie stu­diu­ję, to po liceum mam zamiar iść na stu­dia, a tego typu wpi­sy poma­łu mnie do tego przy­go­to­wu­ją ;)

    • Spo­koj­nie, na blo­gu będzie nadal dużo wpi­sów o stu­dio­wa­niu. :)