Seria: Blogerzy na studiach. Czy warto iść na studia?

 

To już dru­gi wpis z serii “Blo­ge­rzy na stu­diach”. Dzi­siaj pytam moje ulu­bio­ne blo­ger­ki o to, czy war­to iść na stu­dia. Począt­ko­wo chcia­łam stwo­rzyć zwy­kły wpis na ten temat, ale pomy­śla­łam, że zebra­nie opi­nii róż­nych osób, może być bar­dziej obiek­tyw­ne, a tym samym pomóc tego­rocz­nym matu­rzy­stom w pod­ję­ciu waż­nej decy­zji. Moż­li­we, że wie­lu z Was waha się i nie jest pew­nych, co zro­bić dalej ze swo­im życiem. Gdy ja szłam na stu­dia domi­no­wał jesz­cze trend, że wszy­scy powin­ni na nie pójść. Teraz powo­li się to zmie­nia. Dosta­je­my tyle sprzecz­nych infor­ma­cji z róż­nych stron, że moż­na się w tym wszyst­kim pogu­bić. Myślę, że Asia, Karo­li­na, Julia oraz Nad­ine jasno tłu­ma­czą, czy i kie­dy war­to iść na stu­dia.

 

czy warto iść na studia

 

KRÓLICZEK DOŚWIADCZALNY

1

Jako absol­went­ka reso­cja­li­za­cji, któ­ra nie prze­pra­co­wa­ła ani chwi­li w swo­im zawo­dzie (co wię­cej, nawet w ogó­le nie mia­ła takie­go zamia­ru), chy­ba mogę powie­dzieć, że cza­sem rze­czy­wi­ście lepiej jest daro­wać sobie stu­dia. Zwłasz­cza takie, co do któ­rych nie mamy wewnętrz­ne­go prze­ko­na­nia, że rze­czy­wi­ście chce­my to robić i mamy ku temu pre­dys­po­zy­cje. Jeśli macie wybie­rać stu­dia, któ­re tyl­ko ‘tro­chę Was inte­re­su­ją’, są bli­sko, albo wybie­ra się na nie kole­żan­ka (wię­cej o tym pisa­łam w tym poście), lepiej zrób­cie sobie rok prze­rwy po liceum na ochło­nię­cie, albo od razu idź­cie do jakiej­kol­wiek pra­cy, wyjedź­cie za gra­ni­cę, czy — jeśli tyl­ko macie taką moż­li­wość — pójdź­cie na jakiś kon­kret­ny kurs, np. języ­ko­wy, lub gra­ficz­ny. Po zdo­by­ciu swo­je­go tytu­łu magi­stra odkry­łam nie­kom­for­to­wą praw­dę na temat ryn­ku pra­cy – pra­co­daw­cy prze­glą­da­jąc CV nie patrzą na rubry­kę ‘wyształ­ce­nie’, a sku­pia­ją się na tej z doświad­cze­niem, bo dobrze wie­dzą, że obec­nie stu­dia są prze­ła­do­wa­ne teo­rią i nie są w sta­nie nauczyć wszyst­kich prak­tycz­nych umie­jęt­no­ści. Owszem, ist­nie­ją zawo­dy, któ­re wyma­ga­ją posia­da­nia tytu­łu i papier­ka, jed­nak w prze­wa­ża­ją­cej licz­bie przy­pad­ków liczy się to, cze­go mie­li­ście oka­zję nauczyć się nawet na dar­mo­wych prak­ty­kach czy pod­czas dzia­ła­nia w kole nauko­wym, a nie pod­czas wku­wa­nia do sesji. Pod­su­mo­wu­jąc to wszyst­ko, powie­dzia­ła­bym, że jeśli poważ­nie myśli­cie o swo­jej karie­rze, to czy idzie­cie na stu­dia, czy już na nich jeste­ście, czy może sobie to cał­ko­wi­cie odpusz­cza­cie — zadbaj­cie przede wszyst­kim o bycie aktyw­nym , zdo­by­wa­nie róż­no­rod­nych zawo­do­wych doświad­czeń i… kon­tak­tów. Prę­dzej czy póź­niej sami sobie za to podzię­ku­je­cie.

 

PASJE KAROLINY

Pasje Karoliny

Czy war­to iść na stu­dia? Na to pyta­nie nie da się jed­no­znacz­nie odpo­wie­dzieć. Jeśli ktoś chce stu­dio­wać tyl­ko po to by zdo­być papie­rek może solid­nie się zawieść. Cza­sy gdy tytuł był prze­pust­ką do lep­szej pra­cy, mam wra­że­nie, już daw­no minę­ły. Co praw­da są miej­sca gdzie stu­dia są wyma­ga­ne, np. urzę­dy, ale z dru­giej stro­ny sam papie­rek pra­cy nie gwa­ran­tu­je. Oczy­wi­ście jeśli chce­my zostać leka­rzem czy praw­ni­kiem też dyplom posia­dać musi­my, ale przy innych zawo­dach nie jest to koniecz­ne. Swój licen­cjat ode­bra­łam już pra­wie 9 lat temu, a na uczel­ni spę­dzi­łam 3,5 roku. Ostat­nio dużo myśla­łam nad swo­imi stu­dia­mi i tym, czy oby dobrze wybra­łam. Po matu­rze dłu­go waha­łam się jaki kie­ru­nek wybrać, ale to, że na stu­dia pój­dę było jakoś natu­ral­ne, mimo, że tytuł tech­ni­ka już mia­łam. Stu­dia to był świet­ny okres w moim życiu — pozna­łam masę świet­nych osób i sama zaczę­łam decy­do­wać o sobie. Stu­dia z pew­no­ścią uczą samo­dziel­no­ści. Sam decy­du­jesz czy pójść na wykła­dy czy nie. Możesz opusz­czać zaję­cia dowo­li i nie musisz tłu­ma­czyć się rodzi­com czy wykła­dow­com. Ty decy­du­jesz kie­dy się uczysz i ile poświę­cisz na to cza­su. Jeśli tyl­ko chcesz możesz z tego okre­su wynieść napraw­dę wie­le, a może być i tak, że skoń­czysz jedy­nie z impre­zo­wy­mi wspo­mnie­nia­mi — wybór nale­ży tyl­ko do Cie­bie. Cze­go nauczy­łam się na stu­diach? Wybra­łam kie­ru­nek dość sze­ro­ki tema­tycz­nie (mar­ke­ting i zarzą­dza­nie — gospo­dar­ka regio­nal­na — obrót nie­ru­cho­mo­ścia­mi). Zdo­by­łam wie­dzę zarów­no z zakre­su mar­ken­tin­gu, jak i ban­ko­wo­ści, eko­no­mii czy ubez­pie­czeń. Dodat­ko­wo pod­szko­li­łam biz­ne­so­wy angiel­ski, liznę­łam psy­cho­lo­gii i pro­jek­to­wa­nia stron inter­ne­to­wych. Tra­fi­łam na świet­nych wykła­dow­ców, któ­rzy uczy­li nas tak­że współ­pra­cy, kre­atyw­no­ści czy nie­sza­blo­no­we­go myśle­nia, co przy­da­je się tak­że i dziś. Fak­tem jest, że na stu­diach kró­lu­je teo­ria, z prak­ty­ką tro­chę gorzej. Co praw­da w pla­nie zajęć był staż w zewnętrz­nych jed­nost­kach, ale chy­ba każ­dy wie jak to wyglą­da — fir­my nie­chęt­nie wdra­ża­ją stu­den­tów w poważ­niej­sze zaję­cia. I wła­śnie tego na stu­diach bra­ko­wa­ło mi naj­bar­dziej. W zawo­dzie pra­co­wa­łam wła­ści­wie od razu po stu­diach, więc zdo­by­ta wie­dza jak naj­bar­dziej mi się przy­da­ła. Teraz, gdy zaj­mu­ję się trój­ką dzie­ci i nie mam moż­li­wo­ści pra­co­wać na eta­cie, posta­no­wi­łam zdo­być nowe umie­jęt­no­ści, któ­re umoż­li­wią mi pra­cę w domu. Do tej pory samo­dziel­nie uczy­łam się HTML, CSS i gra­fi­ki, jed­nak w pla­nach mam zapi­sać się na kon­kret­ny kurs. Tym razem nie myślę o stu­diach. Jeśli cho­dzi o zaję­cia kre­atyw­ne o wie­le lep­szym pomy­słem wyda­je mi się spe­cja­li­stycz­ny kurs w małym gro­nie, z dużą ilo­ścią zajęć prak­tycz­nych. Taki kurs pozwa­li szyb­ko zdo­być dokład­nie tę wie­dzę, któ­ra jest nam potrzeb­na, z pomi­nię­ciem tema­tów pobocz­nych, któ­re być może są istot­ne, ale w danym momen­cie nie­przy­dat­ne. Poza tym na takim kur­sie czy szko­le­niu od razu masz moż­li­wość wpro­wa­dze­nia teo­rii w życie i uczysz się na wła­snych błę­dach. Czy war­to więc stu­dio­wać? Wszyst­ko zale­ży od kie­run­ku i naszych chę­ci. Stu­dia to z jed­nej stro­ny ogrom­na szan­sa, ale z dru­giej mogą oka­zać się kom­plet­ną stra­tą cza­su. Na szczę­ście nie są jedy­ną dro­gą do zdo­by­cia wie­dzy i obec­nie moż­na prze­bie­rać w róż­ne­go rodza­ju kur­sach oraz szko­le­niach. Naj­waż­niej­sze, by naj­pierw pomy­śleć co chcia­ło­by się w życiu robić, a póź­niej szu­kać dro­gi , a nie wybrać się na pierw­sze lep­sze stu­dia, by póź­niej męczyć się w zawo­dzie, w któ­rym, owszem, zaro­bi­my spo­ro, ale nie spra­wi nam to żad­nej przy­jem­no­ści.

 

JOULENKA

Joulenka

Gdy szłam na stu­dia, wyda­wa­ło mi się, że to oczy­wi­sty wybór, a dobór kie­run­ku to naj­waż­niej­sza decy­zja w moim życiu. Wie­cie — coś, od cze­go zale­ży cała moja przy­szłość, karie­ra zawo­do­wa i takie tam. W mojej krót­kiej (trzy­let­niej), ale dość inten­syw­nej stu­denc­kiej karie­rze spo­tka­łam już tyle róż­nych osób i wysłu­cha­łam tak wie­lu histo­rii, że mój pogląd na stu­dio­wa­nie zmie­nił się dia­me­tral­nie. Nie war­to iść na stu­dia sztu­ka dla sztu­ki, żeby tyl­ko zdo­być tytuł magi­stra. W tej chwi­li taki cel ma cała masa ludzi: prze­cho­dzą przez stu­dia z pal­cem w nosie, zdo­by­wa­ją wyż­sze tytu­ły i po pię­ciu latach orien­tu­ją się, że trze­ba zacząć w peł­ni doro­słe życie. I nagle nie da się już spi­sać zada­nia domo­we­go od kole­żan­ki, a pra­ca i pie­nią­dze same się nie znaj­dą. Przez takie oso­by tytu­ły magi­strów i inży­nie­rów tra­cą na war­to­ści. Liczy się to, co potra­fisz. Two­je doświad­cze­nie i CV. Jestem stu­pro­cen­to­wo prze­ko­na­na, że jeśli coś kochasz i robisz to dobrze, w koń­cu będziesz mieć z tego pie­nią­dze, ze stu­dia­mi lub bez. Ja wybra­łam stu­dia, choć po cza­sie oka­za­ło się, że kie­ru­nek nie do koń­ca odpo­wia­da moim wyma­ga­niom. Dłu­go zasta­na­wia­łam się, czy jest sens go zmie­niać. Osta­tecz­nie zde­cy­do­wa­łam zostać, ale zmniej­szyć prio­ry­tet stu­dio­wa­nia w moim życiu i posta­wić na inne spo­so­by roz­wo­ju. Padło na koło nauko­we. Uda­ło mi sie cał­kiem nie­źle wziąć spra­wy w swo­je ręce i pokie­ro­wać swo­imi zain­te­re­so­wa­nia­mi. W tej chwi­li bar­dzo czę­sto budzę sie z poczu­ciem, że uwiel­biam swo­je życie. I to jest chy­ba naj­waż­niej­sze. Tego Ci życzę z całe­go ser­du­cha. Ze stu­dia­mi czy bez.

 

 

BO MA BYĆ MRUCZNIE

BMB

Teraz, kie­dy już koń­czę swo­ją edu­ka­cję, mam wra­że­nie, że ostat­nie pięć lat na stu­diach było stra­tą cza­su. Całe szczę­ście, że w mię­dzy­cza­sie robi­łam milion innych rze­czy! Zbie­ra­łam doświad­cze­nie, pra­co­wa­łam, szu­ka­łam swo­jej dro­gi i zazna­łam odro­bi­nę lek­kie­go, stu­denc­kie­go życia (ina­czej postu­ka­ła­bym się w gło­wę za prze­spa­nie tylu pięk­nych mie­się­cy).

Jeśli widzisz swo­ją przy­szłość w zawo­dzie, któ­ry wyma­ga od Cie­bie wykształ­ce­nia wyż­sze­go w takim-a-nie-innym kie­run­ku, śmia­ło! Posta­raj się tyl­ko wyci­snąć z tego cza­su naj­wię­cej jak się da. Jeśli jed­nak wybie­rasz się na stu­dia „bo wszy­scy idą”, albo „bo rodzi­ce wyma­ga­ją”, albo „głu­pio nie mieć papier­ka” to zasta­nów się dzie­sięć razy czy nie lepiej prze­zna­czyć tego cza­su na coś bar­dziej poży­tecz­ne­go.

Na stu­dia poszłam, bo szli wszy­scy. Tak się skła­da, że do tego co robię obec­nie, nie jest mi potrzeb­ne wykształ­ce­nie wyż­sze, a jedy­nie tro­chę cza­su i chę­ci na dokształ­ca­nie się we wła­snym zakre­sie. Tyle szczę­ścia, że kie­ru­nek któ­ry wybra­łam (obec­nie eko­no­mia ze spe­cja­li­za­cją doradz­twa per­so­nal­ne­go) nie spra­wia mi więk­szych pro­ble­mów i mogę go odbęb­niać w tak zwa­nym mię­dzy­cza­sie, a na wypa­dek, gdy­by w moim życiu zawo­do­wym pod­wi­nę­ła mi się noga, mam plan B.

Moja rada? Zasta­nów się naj­pierw czym chcesz się zaj­mo­wać w przy­szło­ści. Nie bój się eks­pe­ry­men­to­wać i rezy­gno­wać, gdy­by oka­za­ło się, że „to nie to”. No i jeśli już stu­diu­jesz – zrób wszyst­ko, żeby te pięć lat było war­te coś wię­cej niż jeden świ­stek papie­ru.

 

I JA!

blue kangaroo

Oczy­wi­ście znaj­dzie się miej­sce i na moją wypo­wiedź. W porów­na­niu z dziew­czy­na­mi będę bar­dzo stron­ni­cza, ponie­waż jestem zda­nia, że napraw­dę war­to iść na stu­dia. Może, gdy­bym patrzy­ła tyl­ko przez pry­zmat nauki i zdo­by­tej wie­dzy, to mia­ła­bym na ten temat nie­co inne zda­nie, ale myśląc o stu­diach pod kątem prze­żyć i moż­li­wo­ści, któ­re nam gwa­ran­tu­ją nie mogę powie­dzieć, że nie war­to stu­dio­wać. Wszyst­ko zale­ży jed­nak od podej­ścia stu­den­ta i to ono jest naj­waż­niej­sze. Ten okres trze­ba wyci­snąć jak cytryn­kę i korzy­stać ze wszyst­kie­go, co nam daje. Wyli­czan­kę zacznę od licz­nych zni­żek dosłow­nie na wszyst­ko. Od zwy­kłe­go jedze­nia w knaj­pach, po kur­sy, książ­ki, wstę­py do muze­ów, kin, teatrów, róż­nych atrak­cji na całym świe­cie! Zniż­ki pod­czas podró­żo­wa­nia bar­dzo się przy­da­ją. A pro­pos podró­żo­wa­nia, dzię­ki stu­diom moż­na wyje­chać na róż­ne pro­gra­my part­ner­skie. Era­smus czy Most to tyl­ko dwa naj­po­pu­lar­niej­sze, ale jest ich znacz­nie wię­cej. Kie­dy w swo­im życiu będzie­cie mie­li oka­zję pomiesz­kać w obcym pań­stwie przez pół roku na tak dobrych warun­kach? Tyl­ko na stu­diach. ;) Uczel­nie orga­ni­zu­ją dla stu­den­tów prze­róż­ne kur­sy, spo­tka­nia, zaję­cia, koła, tan­de­my języ­ko­we trze­ba tyl­ko dobrze szu­kać. Poza tym na stu­diach mamy oka­zję poznać wie­lu nowych ludzi, a te zna­jo­mo­ści mogą przy­dać się w doro­słym życiu. Co do wybo­ru stu­diów, to myślę, że po każ­dych stu­diach moż­na mieć pra­cę, o ile nie pod­cho­dzi się do tego tak, że stu­dia to wszyst­ko, co muszę w tym kie­run­ku zro­bić. Nie, nie. Dobrze jest zbie­rać dodat­ko­we doświad­cze­nie, roz­wi­jać się i już pod­czas trwa­nia stu­diów poszu­ki­wać pierw­szej pra­cy. Moim zda­niem war­to iść na stu­dia nie zapo­mi­na­jąc jed­nak o tym, by dzia­łać poza uczel­nią. Cie­szę się, że poszłam na stu­dia, pomi­mo, że tak czę­sto na nie narze­kam. Nie chcia­ła­bym skra­cać sobie mojej mło­do­ści! ;)

 

To już wszyst­kie wypo­wie­dzi na dziś. Jestem mega wdzięcz­na dziew­czy­nom, że zechcia­ły wyra­zić swo­je zda­nie i  w dodat­ku, zro­bi­ły to tak obszer­nie. To mądre kobie­ty, stu­dent­ki i eks-stu­dent­ki, więc myślę, że ich sło­wa war­te są prze­my­śle­nia. Oczy­wi­ście moje rów­nież! ;) Jestem cie­ka­wa, czy zga­dza­cie się się z dziew­czy­na­mi, czy może macie odmien­ne zda­nie na temat stu­dio­wa­nia. Koniecz­nie podziel­cie się nim w komen­ta­rzach, a tym­cza­sem ja się z Wami żegnam. :)

 

do następ­ne­go czy­ta­nia!

Ania

 

PS  W przy­szłym tygo­dniu zapy­tam blo­ge­rów o to, cze­go nauczy­ły ich stu­dia. Zachę­cam więc do śle­dze­nia mnie na Face­bo­oku, Twit­te­rze, lub Blo­glo­vin, jeśli chcesz być na bie­żą­co z kolej­ny­mi tek­sta­mi z tej serii, wte­dy na pew­no żaden Cię nie omi­nie!
  • maj­kie

    Idąc na stu­dia war­to sobie zadać pyta­nie ile bym za nie zapła­ci­ła gdy­by były pry­wat­ne ? I wte­dy już wie­my czy war­to czy nie , pomi­ja­jąc kwe­stie towa­rzy­skie Ja skoń­czy­łem pie­lę­gniar­stwo na Aka­de­mii Polo­nij­nej w Czę­sto­cho­wie i zasta­na­wiam się nad wyjaz­dem zagra­ni­cę . Jak wyja­dę to zaro­bię kil­ka razy wię­cej niż bez stu­diów , więc umie decy­zja jak naj­bar­dziej opła­cal­na

    • Kac­per

      Maj­ki a jak wspo­mi­nasz stu­dia na AP w Czę­sto­cho­wie? Cięż­ko było, egza­mi­ny dały po dupie, war­to było stu­dio­wać?
      Nie ma to jak dobra posa­da na eta­cie za gra­ni­cą i kon­kret­na kasa, smut­ne że warun­ki nas do tego zmu­sza­ją… powo­dze­nia gdzieś tam w Anglii.

  • asia

    Dla mnie to spra­wa jest pro­sta — jak się chce uczyć to war­to, jak nie, to nie ma co się zmu­szać. Ja zawsze inte­re­so­wa­łam się psy­cho­lo­gią i peda­go­gi­ką, wiec i stu­diu­ję peda­go­gi­kę. Stu­dia mam faj­ne, to Wyż­sza Szko­ła Gospo­dar­ki Euro­re­gio­nal­nej w Józe­fo­wie. Pro­gram cie­ka­wy, jestem już po prak­ty­kach zawo­do­wych i wiem, że chcia­ła­bym w przy­szło­ści pra­co­wać w domu dziec­ka albo świe­tli­cy tera­peu­tycz­nej. Wie­dza jest mi zatem potrzeb­na i stu­dia są potrzeb­ne.

  • Ertix Poke

    A co mają zro­bić oso­by któ­re z powo­dów zdro­wot­nych nie są w sta­nie stu­dio­wać? Na stra­ce­nie?
    Wła­śnie to dobrze, że zmie­nia się podej­ście spo­łe­czeń­stwa do tego typu kwe­stii. Stu­dia nie są gwa­ran­cją pra­cy, wia­do­mo, że dobrze by je było posia­dać, ale sko­ro są tacy ludzie któ­rzy nie mogą (jak np. ja), no to co mają zro­bić?

    • Hej! Wpis jest o tym, czy war­to iść na stu­dia, a nie o tym, że każ­dy musi iść na stu­dia. Nie wiem, jakie są powo­dy zdro­wot­ne, ale znam oso­by poważ­nie cho­re, któ­re stu­diu­ją, nie­peł­no­spraw­ność rów­nież nie jest pro­ble­mem. Tak jak piszesz, stu­dia nie są gwa­ran­cją pra­cy, ale po pro­stu otwie­ra­ją oczy i moż­li­wo­ści, uczą nas nie tyl­ko wpa­ja­jąc wie­dzę. Tekst mógł­by być o tym, czy war­to jechać do Włoch, ja i dziew­czy­ny napi­sa­ły­by­śmy, co na ten temat myśli­my, ale to nie ozna­cza­ło­by, że każ­dy MUSI jechać do Włoch, bo ma to takie i takie plu­sy. Nie wiem, jaka jest Two­ja sytu­acja zdro­wot­na, żeby oce­niać, czy możesz iść na stu­dia, czy nie, może nie wiesz o tym, że jesteś w sta­nie stu­dio­wać.

  • Po liceum zro­bi­łam sobie rok prze­rwy od nauki bo po pro­stu nie wie­dzia­łam co chcę robić dalej. To swo­ją dro­gą tro­chę wina sys­te­mu edu­ka­cyj­ne­go bo mło­dy czło­wiek, zaraz po matu­rze może mieć pro­blem w roze­zna­niu zawo­do­wym. I póź­niej ludzie cho­dzą na mod­ne kie­run­ki, co nie zawsze idzie w parze z ich zain­te­re­so­wa­nia­mi.
    Jed­no­cze­śnie stu­dio­wa­łam, pra­co­wa­łam, koń­czy­łam róż­ne kur­sy. Z jed­nej stro­ny uwa­żam, ze tro­chę prze­gię­łam z tymi “ambi­cja­mi” z dru­giej cie­szę się z tego, w jakim miej­scu teraz jestem.
    Co do same­go stu­dio­wa­nia to nigdy nie żało­wa­łam tych 5 lat. Tro­chę zmie­nił mi się świa­to­po­gląd, nie raz dosta­łam w tyłek i zoba­czy­łam co to cięż­ka nauka, nawet łaże­nie po dzie­ka­na­tach też cze­goś uczy (poko­ry i wytrwa­ło­ści :D), a przede wszyst­kim pozna­łam świet­nych ludzi i więk­szość moich wykła­dow­ców była super. I oczy­wi­ście było dużo teo­rii, ale z wie­dzy wycią­gnię­tej z ćwi­czeń nie­raz korzy­sta­łam w pra­cy.

    • O, to miło sły­szeć, że jed­nak komuś coś z tych stu­diów przy­da­ło się w pra­cy. :) Powiem Ci, że z kim nie roz­ma­wiam, to każ­de­mu ten rok prze­rwy dobrze zro­bił, a jak ja byłam w liceum, to wszy­scy mówi­li, że po takim roku już się na stu­dia nie wra­ca. Ale ście­ma! ;)

  • War­to iść na stu­dia, jeśli chce­my zgłę­bić wie­dzę na jakiś temat. Jeśli coś nas inte­re­su­je i chce­my to ugryźć od stro­ny nauko­wej. Jeśli chce­my zdo­być wykształ­ce­nie albo jeśli sto­pień nauko­wy i wie­dza potrzeb­ne są nam do wyma­rzo­nej pra­cy. Tak to widzę.

  • Mar­ty­na

    Jestem w nie­ty­po­wej sytu­acj. Wyda­je mi się, że na stu­dia muszę iść, jako że uczę się w szko­le mor­skiej, a stu­dia dadzą mi wyż­szy sto­pień w zawo­dzie.

    • No to jesteś w bar­dzo kom­for­to­wej sytu­acji! :)

  • Ana

    Naj­bli­żej jest mi do Two­je­go punk­tu widze­nia. Stu­dia nie są po to, by zdo­być całą wie­dzę na dany temat czy korzy­stać tyl­ko ze zni­żek. Stu­dia mają zbu­do­wać pod­sta­wę teo­re­tycz­ną, cza­sem prak­tycz­ną, poka­zać kie­ru­nek, w któ­rym mamy pójść dalej. I napraw­dę wie­le uczą: otwie­ra­ją na ludzi, pozwa­la­ją poznać nie­sa­mo­wi­tych ludzi, uczą, jak szu­kać infor­ma­cji, dają czas na roz­wi­ja­nie pasji (mię­dzy zaję­cia­mi), uczą orga­ni­za­cji cza­su czy oby­cia w struk­tu­rach pio­no­wych, co potem przy­da się choć­by w pra­cy. Sama poszłam na kie­ru­nek, z któ­rym mia­łam nadzie­ję zwią­zać swo­ja przy­szłość. I teraz stu­dia nie­co przy­da­ją mi się w pra­cy, pod­czas nich prak­ty­ko­wa­łam stu­dio­wa­ny zawód, ale to, co z nich wynio­słam, to ludzie — napraw­dę war­to­ścio­we zna­jo­mo­ści. Oraz umie­jęt­ność oddzie­la­nia ziar­na od plew, że tak powiem — tylu ludzi, ilu poznasz nawet tyl­ko przez rok — dwa stu­diów, potem możesz nie poznać przez całe życie. Ale na tych ludziach nauczysz się, jak roz­po­zna­wać ich inten­cje wobec cie­bie — a to się bar­dzo przy­da­je w zyciu :)

    • Mądre sło­wa, sama bym tego lepiej nie uję­ła. :) Ale mam nadzie­ję, że przez całe życie będę pozna­wać wie­lu ludzi, nie tyl­ko pod­czas stu­diów. ;D

      • Ana

        Też mam taka nadzie­ję i jak na razie — nie zawio­dłam się na życiu ;) Ale pod­czas stu­diów jest to jed­nak inny kom­fort i więk­sze moż­li­wo­ści, bo jeśli nie jeste­śmy uwią­za­ni rodzi­ną czy pra­cą (bo róż­ni są teraz stu­den­ci), to stu­dia dają jed­nak więk­szą swo­bo­dę mobil­no­ści, a to ona pozwa­la na więk­szą licz­bę kon­tak­tów. No, cho­ciaż zda­rza­ją się i bar­dzo mobil­ne zawo­dy :)

  • pra­co­dawcy prze­glą­da­jąc CV nie patrzą na rubry­kę ‘wykształ­ce­nie’, a sku­pia­ją się na tej z doświad­cze­niem” — więk­szej głu­po­ty nie czy­ta­łam :) Pra­co­daw­ca ocze­ku­je, że kan­dy­dat bedzie miał ukoń­czo­ne stu­dia. W zależ­no­ści od sta­no­wi­ska będzie spraw­dzał JAKIE, ale stu­dia być MUSZĄ. Nie spo­tka­łam się jesz­cze z czymś takim, by pra­co­daw­ca nie zwró­cił na to uwa­gi :)

  • Też uwa­żam, że zde­cy­do­wa­nie war­to i mówię to jako oso­ba stu­diu­ją­ca tak “nie­ży­cio­wy” kie­ru­nek jak reli­gio­znaw­stwo. Fakt jest, że po uzy­ska­niu tytu­łu magi­stra nie będę mieć nawet zawo­du, ale wie­dza, któ­rą zdo­by­łam, ludzie któ­rych pozna­łam i wszyst­ko wokół spra­wia, że uwa­żam decy­zję o wybra­niu wła­śnie tych stu­diów za jed­ną z naj­lep­szych w swo­im życiu!

  • blo­ger na stu­diach? Bar­dzo cie­ka­wy pro­jekt. Sama dziś 3 razy prze­my­śla­ła­bym swój wybór kie­run­ku stu­diów. Jed­nak patrząc z per­spek­ty­wy cza­su, wie­le mnie te stu­dia nauczy­ły, więc chy­ba nie mogę powie­dzieć, że żału­ję. Grunt to być w tym co się lubi, kocha i z cze­go może­my wycią­gnąć jakąś lek­cję.

  • I nie wiem co robić. Na stu­diach chcia­łam iść teraz, 5 lat po napi­sa­niu matu­ry. I mam znów do prze­my­śle­nia tro­chę. Ale pomysł na cykl postów super!

  • Jak dla mnie stu­dia to z pew­no­ścią żad­na koniecz­ność, jed­nak par­cie spo­łe­czeń­stwa bywa nie­zno­śne, jak bar­dzo bez­sen­sow­ne by nie było. Dziś stu­dia zosta­ły zde­gra­do­wa­ne — prak­tycz­nie każ­dy może je pod­jąć, mno­gość uczel­ni i kie­run­ków bez­płat­nych i dodat­ko­wa ilość opcji płat­nych pozo­sta­wia nie­wie­lu poza moż­li­wo­ścią stu­dio­wa­nia. Sądzę, że ta degra­da­cja eli­tar­no­ści wykształ­ce­nia wyż­sze­go w osta­tecz­no­ści dopro­wa­dzi­ła do pew­ne­go prze­ło­mu i sprze­ci­wu. Coraz czę­ściej mło­dzi ludzie rezy­gnu­ją z tego eta­pu edu­ka­cji, prze­sta­jąc trak­to­wać go jako obo­wiąz­ko­wy.
    A same stu­dia to rze­czy­wi­ście rzad­ko gwa­ran­cja zawo­du. Trze­ba robić dużo w trak­cie (wolon­ta­ria­ty, warsz­ta­ty) i mieć pomysł na sie­bie. Przy­kro mi słu­chać ludzi, któ­rzy idą na stu­dia by iść i dzi­wią się póź­niej, że są bez­ro­bot­ni.

    • Ogól­nie myślę, że dostęp do szkol­nic­twa wyż­sze­go dla wszyst­kich jest dobrym zja­wi­skiem, ale fak­tycz­nie postrze­ga­nie dyplo­mu magi­ster­skie­go nie jest już takie jak kie­dyś. Myślę, że może to wyni­kać też z małej przed­się­bior­czo­ści i leni­stwa ludzi, któ­rzy po stu­diach liczą, że papie­rek im wystar­czy, a przed 5 lat nie pod­ję­li się żad­nej pró­by polep­sze­nia swo­ich kwa­li­fi­ka­cji. Potem idą pra­co­wać w mar­ke­cie, a że magi­ster pra­cu­je w mar­ke­cie, to papie­rek magi­stra sta­je się mniej eli­tar­ny.

  • ide­al­nie tra­fi­łaś ! od paź­dzier­ni­ka wybie­ram się na stu­dia, więc ten post jest ide­al­ny dla mnie. :). u mnie sytu­acja wyglą­da nastę­pu­ją­co : łatwo przy­cho­dzi mi nauka języ­ków. języ­ka angiel­skie­go uczę się od monad 10 lat, byłam w Anglii i nie­za­prze­czal­nie zako­cha­łam się w tym języ­ku, ludziach, kra­jach anglo­ję­zycz­nych. lubię uczyć się nowych rze­czy na ten temat. dla­te­go zde­cy­do­wa­łam się iść na filo­lo­gię angiel­ską. poło­wa ludzi mówi mi, że to stra­ta cza­su i brak pieniędzy,a inni mówią mi, żebym jak naj­bar­dziej na to szła, bo języ­ki to przy­szłość. ja od kil­ku lat widzę sie­bie na tych stu­diach i myślę, że to dobry pomysł. chcia­ła­bym pójść na spe­cja­li­za­cję tłu­ma­cze­nio­wą, w mię­dzy­cza­sie nauczyć się jesz­cze paru języ­ków, co pomo­gło­by mi w póź­niej­szej pra­cy. mam ogól­nie rzecz bio­rąc pew­ny pomysł na sie­bie, mam nadzie­ję, że to wypa­li… :)
    a jak już tak pisze, to co myślisz o tym wybo­rze? Subiek­tyw­nie i pod kątem mnie, czy­li tego, co ci napi­sa­łam : czym się inte­re­su­je, jaki mam do tego sto­su­nek. ? :) :) :)

    • Ja stu­diu­ję ger­ma­ni­sty­kę, więc coś na temat filo­lo­gii wiem. :) Ogól­nie to nie będzie łatwo, bo to cięż­kie stu­dia i trze­ba dużo poświę­cić. To nie są takie stu­dia, na któ­rych wszy­scy tyl­ko impre­zu­ją, bo kolo­kwia są co tydzień, a nie pod koniec seme­stru. Więc na to musisz się przy­go­to­wać.:) Ale! Myślę, że to i tak świet­ny wybór. Ucze­nie się języ­ków jest super, a gada­nie ludzi, że po filo­lo­gicz­nych kie­run­kach nie ma pra­cy to bred­nie. Do mnie 2–3 razy w mie­sią­cu odzy­wa­ją się fir­my z pro­po­zy­cja­mi pra­cy i wszyst­kim muszę odma­wiać. Dobre ogło­sze­nie na e-kore­pe­ty­cje i masz dużo chęt­nych na kor­ki, no i wła­śnie ofer­ty pra­cy. :) Koniecz­nie idź na tłu­ma­cze­niów­kę! Nauczy­cie­le z regu­ły mają gor­szy poziom. No chy­ba, że chcesz uczyć, ale w tym celu moż­na w przy­szło­ści zro­bić osob­ny kurs. Co do nauki paru języ­ków “w mię­dzy cza­sie”. Nie wiem, czy dała­byś radę paru, ale na stu­diach na pew­no będziesz mia­ła dru­gi język i to bar­dzo roz­wi­nię­ty. Nie wiem gdzie kan­dy­du­jesz, ale u nas są prak­tycz­nie same filo­lo­gie angiel­skie z czymś tam jesz­cze. :)

  • Ja na stu­diach pozna­łam swo­je­go męża, więc nie żału­ję ;)

  • Mat­ka Poli

    Uwa­żam, że stu­dia są potrzeb­ne oso­bom, któ­re wie­dzą co chcą w życiu robić, i im do pra­cy stu­dia są potrzeb­ne. Życie stu­denc­kie to osob­na spra­wa, bo wie­le osób stu­diu­je zaocz­nie, pra­cu­ją w tygo­dniu i poję­cia nie ma o życiu stu­denc­kim. Myślę, że pójść na stu­dia po papie­rek jest strasz­ną nie­roz­wa­gą i mar­no­stra­stwem pie­nię­dzy, ponie­waż stu­dio­wa­nie zawsze wią­żę się z kosz­ta­mi (bez­sen­sow­na sztu­ka dla sztu­ki). W obec­nej chwi­li, myślę że bar­dziej przy­da­ją się tech­ni­cy i zawo­dow­cy. Więc w te szko­ły i kur­sy powin­no się iść. Ale to oczy­wi­ście tyl­ko moja, subiek­tyw­na opi­nia. Pozdra­wiam

  • Mi są stu­dia nie­zbęd­ne do przy­szłej zawo­do­wej pra­cy bo do zro­bie­nia upraw­nień i ogól­nie licze­nia się w tym zawo­dzie itd wyma­ga­ny jest tytuł magi­stra. Cho­ciaż w ogniu sesji (TERAZ!!!) nie­sa­mo­wi­cie pomstu­ję na stu­dio­wa­nie, nie­prze­spa­ne noce i miliar­dy pro­jek­tów dają w kość to wiem, że jak wszyst­ko się skoń­czy, odpocz­nę tydzień w lip­cu to już nie będę się mogła docze­kać kolej­ne­go seme­stru. Smut­no mi się robi na myśl, że przede mną tyl­ko rok i myślę, że moja przy­go­da ze stu­dia­mi jesz­cze się na dobre nie skoń­czy :)

    • To, co piszesz brzmi uro­czo. ;) Mnie prze­ra­ża fakt, że zosta­ły mi jesz­cze 2 lata stu­diów, że już koń­czę licen­cja­ta i że jestem już taka sta­ra. Prze­ra­ża mnie, że lata mojej edu­ka­cji się koń­czą i nie­dłu­go zacznę jakieś dziw­ne, doro­słe życie. Masa­kra!

  • Ja rów­nie uwa­żam, że war­to iść na stu­dia — ale stu­diu­ję za gra­ni­cą, więc pew­nie mam na to nie­co inne spoj­rze­nie niż wypo­wia­da­ją­ce się we wpi­sie oso­by. Tak czy siak — i tak wie­rzę w edu­ka­cję i samo­roz­woj, tak­że ten poprzez uni­wer­sy­tet.

    • Jestem cie­ka­wa jakie spoj­rze­nie? :)

  • Ten sam temat poru­szy­łam u mnie w ostat­nim wpi­sie- też jestem stron­ni­cza ;-) stu­dia pole­cam, bo to faj­na przy­go­da!

  • Ja do stu­dio­wa­nia pod­cho­dzi­łam dwa razy, za dru­gim razem szczę­śli­wie :) Już po 1 roku zaczę­łam pra­co­wać w zawo­dzie, cho­ciaż nigdy się na to nie nasta­wia­łam. Dla mnie stu­dia uczą przede wszyst­kim tzw. umie­jęt­no­ści mięk­kich i to one są naj­waż­niej­sze w życiu — wie­dza to miły doda­tek :)

    • Gra­tu­la­cje! Kom­pe­ten­cji mięk­kich uczy mnie chy­ba każ­da szko­ła. :)

  • Bar­dzo polu­bi­łam two­ją serię o stu­den­tach :) Sama jestem na 3 roku stu­diów i mam bar­dzo podob­ne poglą­dy jak dziew­czy­ny. Nie każ­dy musi iść na stu­dia i nie każ­dy się na nie nada­je a stu­dia szczę­ścia nie dają. Ja swo­je stu­dia wybra­łam tro­chę na oślep nie do koń­ca wie­dząc co mogę po nich robić. Choć stu­dia wyglą­dał nie­win­nie to oka­za­ły się napraw­dę nie­złą szko­łą życia- głów­nie ze wzglę­du na pro­wa­dzą­cych, któ­rzy nie­źle znisz­czy­li mnie psy­chicz­nie. Nie zmie­nia to jed­nak fak­tu, że chcę pra­co­wać w zawo­dzie choć nie jest to jedy­ny moż­li­wy sce­na­riusz.

    • Miło mi! :)
      Życzę Ci powo­dze­nia i obyś już nie natra­fi­ła na takich wykła­dow­ców. Dosko­na­le Cię rozu­miem. :)

  • Baaar­dzo cie­ka­wy wpis! Z więk­szo­ścią napi­sa­nych spo­strze­żeń sama się zgo­dę. Moim zda­niem war­to iść na stu­dia, ale takie, któ­re nas inte­re­su­ją, a jak nie — mała prze­rwa na prze­my­śle­nia i do przo­du :)