Seria: Blogerzy na studiach. Ich sposób na naukę.

Dzi­siej­sza, ostat­nia część serii “Blo­ge­rzy na stu­diach” nie­sie ze sobą wie­le prak­tycz­nych porad od blo­ge­rów dla Was. Zapy­ta­łam Anię Nie­ba­ła­gan­kę, Nata­lię z Jest Rudo i Kasię Gan­dor o ich spo­sób na naukę. Jeśli nie potra­fisz się sku­pić na nauce, cią­gle się roz­pra­szasz, nie wyra­biasz z ter­mi­na­mi, lub po pro­stu chciał­byś dowie­dzieć jak uczą się blo­ge­rzy, koniecz­nie prze­czy­taj ten tekst. Każ­da z dziew­czyn sta­wia na coś inne­go, każ­da ma swo­je utar­te nawy­ki przy­sto­so­wa­ne do spe­cy­fi­ki stu­diów. Myślę, że war­to prze­czy­tać wszyst­kie te wypo­wie­dzi i wycią­gnąć z nich to, co dla nas naj­lep­sze. Nie prze­dłu­żam już i odda­ję głos dziew­czy­nom. ;)

.

sposób na naukę

.

.

niebalaganka

NIEBAŁAGANKA

 

Stu­dia skoń­czy­łam dwa lata temu i czas bar­dzo inten­syw­nej nauki mam już za sobą, ale nawet teraz kie­dy potrze­bu­ję coś przy­swo­ić, to wra­cam do wypra­co­wa­nych przez lata metod.

Na stu­diach, mimo usil­nych posta­no­wień nauki na bie­żą­co, nigdy mi się to nie uda­ło, ale przed sesją zawsze za naukę zabie­ra­łam się z wyprze­dze­niem, w zależ­no­ści od ilo­ści mate­ria­łu 2 tygo­dnie lub tydzień przed egza­mi­nem.

Plan dzia­ła­nia — usta­le­nie pla­nu dzia­ła­nia, to dla mnie pod­sta­wa gwa­ran­tu­ją­ca suk­ces. Nie przyj­mo­wa­łam do wia­do­mo­ści, że mogę mieć popraw­ki, więc część egza­mi­nów zda­wa­łam w zerów­kach, a resz­tę w pierw­szym moż­li­wym ter­mi­nie. Sta­ra­łam się by mię­dzy egza­mi­na­mi był co naj­mniej tydzień prze­rwy, choć nie zawsze to było moż­li­we. Mate­riał dzie­li­łam na ilość dni, któ­re zosta­ły mi do egza­mi­nu, dwa ostat­nie prze­zna­cza­jąc na powtór­ki lub ewen­tu­al­ne opóź­nie­nia w reali­za­cji pla­nu. Zwy­kle wyglą­da­ło to tak, że mając 7 dni do egza­mi­nu, w któ­rym musia­łam przy­swo­ić 15 wykła­dów, uczy­łam się 3 wykła­dów dzien­nie. Taki plan i roz­pi­ska wszyst­kich egza­mi­nów w sesji dawa­ły mi pew­ność, że zdą­żę prze­ro­bić cały mate­riał.

Zakre­śla­cze, kar­tecz­ki samo­przy­lep­ne i notat­ki na papie­rze — dużo trud­niej uczy mi się z ekra­nu kom­pu­te­ra. Naj­szyb­ciej zaś przy­swa­jam wie­dzę z wła­snych odręcz­nych nota­tek. A ilość róż­nych kolo­rów do zazna­cza­nia tre­ści nie zna gra­nic. Dzię­ki temu łatwiej mi wyła­pać i spraw­dzić waż­ne infor­ma­cje.

Powta­rza­nie na głos — czy­ta­nie, nawet wie­lo­krot­ne to nie nauka. Po prze­czy­ta­niu zawsze powta­rza­łam naj­pierw w myślach a póź­niej (szcze­gól­nie przed ust­ny­mi egza­mi­na­mi) na głos. Taki spo­sób pozwa­lał na szyb­sze utrwa­le­nie infor­ma­cji.

Odpy­ty­wa­nie przez inną oso­bę i wspól­ne powta­rza­nie — przed naj­trud­niej­szy­mi egza­mi­na­mi bar­dzo spraw­dza­ło się wspól­ne powta­rza­nie i odpy­ty­wa­nie. Powód ten sam co wyżej — szyb­ciej utrwa­la­my infor­ma­cje, a spoj­rze­nie innej oso­by na ten sam mate­riał czy pro­blem jest bar­dzo pomoc­ne.

Nauka w sto­pe­rach i w ciszy — po wie­lu latach odkry­łam, że naj­więk­szy poziom sku­pie­nia uzy­sku­ję w kom­plet­nej ciszy, naj­le­piej ucząc się w sto­pe­rach. To pozwa­la zupeł­nie odciąć się od oto­cze­nia, nic mnie nie roz­pra­sza, a ja mogę sku­pić się tyl­ko na danym zagad­nie­niu. Sto­pe­ry nie prze­szka­dza­ją w powta­rza­niu na głos.

Prze­rwy w nauce — cią­gła nauka to nic dobre­go! Zwy­kle uczy­łam się w blo­kach 1 godzi­na nauki i 15 minut prze­rwy. W prze­rwie robi­łam coś zupeł­nie inne­go, nie­zwią­za­ne­go z tema­tem, któ­ry przy­swa­ja­łam, np. czy­ta­łam roz­dział książ­ki oby­cza­jo­wej czy zmy­wa­łam.

Zapas picia i jedze­nia pod ręką — żeby się nie roz­pra­szać i nie szu­kać wymó­wek do odkła­da­nia nauki na póź­niej.

Naj­lep­sze miej­sce i pora — pora nauki nigdy nie mia­ła dla mnie więk­sze­go zna­cze­nia, ale na pew­no łatwiej się zmo­ty­wo­wać rano niż po całym dniu wra­żeń. Dużo waż­niej­sze zna­cze­nie ma dla mnie wygod­ne miej­sce i czę­sta zmia­na pozy­cji. Myślę, że każ­dy musi zna­leźć sobie takie miej­sce odpo­wied­nie dla sie­bie. Prze­czy­ta­łam jed­nak gdzieś, że powta­rzać powin­ni­śmy w tym samym miej­scu, w któ­rym się uczy­li­śmy, bo wte­dy łatwiej przy­po­mnieć sobie dany mate­riał. Spraw­dzi­łam tą meto­dę i u mnie się spraw­dzi­ła, choć może to tyl­ko siła suge­stii.

 

 

JestRudo

JEST RUDO

 

Na próż­no szu­kam odpo­wied­ni­ka angiel­skie­go kur­su HND, foto­gra­fia. Podob­nie jak stu­dium trwa dwa lata, a jego oś sta­no­wią umie­jęt­no­ści prak­tycz­ne oraz wie­dza, któ­rą od razu możesz prze­ło­żyć na real­ne pie­nią­dze. Stu­dent z dyplo­mem HND ma duże szan­se na szyb­kie zna­le­zie­nie pra­cy w zawo­dzie, na przy­kład w pro­fe­sjo­nal­nym dużym stu­dio dużych marek. :)

Dzię­ki tym zało­że­niom, na co dzień uda­je mi się unik­nąć męczą­ce­go ślę­cze­nia nad teo­rią. Jeśli już jed­nak przy­cho­dzi mi przy­swo­ić wie­dzę „książ­ko­wą”, uzbra­jam się w maza­ki i inne high­li­gh­te­ry wsze­la­kiej maści. Jestem wzro­kow­cem, aby coś zapa­mię­tać, muszę to zoba­czyć.
Naj­le­piej, jeśli naj­waż­niej­sze infor­ma­cje jakoś się wyróż­nia­ją, wszyst­kie moje notat­ki to ist­ne tęczo­we klek­sy. Oprócz kolo­rów poma­ga­ją mi też… obraz­ki. Wyraź­ne, este­tycz­ne. Wizu­ali­zu­ję te naj­trud­niej­sze, powta­rza­ją­ce się ele­men­ty. No dobra, zda­rza mi się szki­co­wać gra­ficz­ne wzo­ry. Na odstre­so­wa­nie.

Nigdy nie potra­fi­łam uczyć się na łóż­ku, w salo­nie świe­że powie­trze też śred­nio mi słu­ży. Tryb NAUKA włą­cza mi się tyl­ko przy biur­ku. Dużo dzien­ne­go świa­tła i wygod­ne krze­sło to pod­sta­wa. W col­le­gu mamy dużą dowol­ność — są tacy, co notu­ją w tele­fo­nie, przy­no­szą ze sobą małe­go lap­to­pa, a są i tacy (ja! ja!), co bez zeszy­tu i ołów­ka nie bar­dzo wie­dzą, jak zacząć. Bar­dzo lubię papier i to z nim naj­le­piej mi się (współ)pracuje. Nauka tro­chę mi szko­dzi, gdy wku­wam, pod­ja­dam, a w co jak w co, ale w cyc­ki jakoś nie idzie.

Przez więk­szość cza­su pro­blem nie doty­czy mnie zupeł­nie — aby cze­goś się nauczyć, zwy­czaj­nie łapię za apa­rat.

 

 

KasiaGandor

KASIA GANDOR

 

Zasa­da numer jeden: odci­nam inter­net, wszyst­kie sprzę­ty prze­rzu­cam na tryb samo­lo­to­wy i likwi­du­ję wszel­kie moż­li­we roz­pra­sza­cze. Mimo że lubię się uczyć, zawsze gdy to robię, na ramie­niu zasia­da mi taki mały dia­be­łek i szep­cze do ucha, bym spraw­dzi­ła, co nowe­go wyda­rzy­ło się na Insta­gra­mie. Jeśli mu ule­gam, godzi­nę póź­niej orien­tu­ję się, że wła­śnie doskro­lo­wa­łam do pierw­szych zdjęć, jakie na swój pro­fil wrzu­ci­ła kole­żan­ka zna­jo­mej sąsiad­ki mojej kuzyn­ki od stro­ny przy­szy­wa­ne­go wuj­ka. Nie idź­cie nigdy tą dro­gą. :)

Jeśli mam czas i pogo­da dopi­su­ję, lubię zamon­to­wać się z książ­ka­mi na bal­ko­nie albo na ław­ce w par­ku — nie wiem dla­cze­go, ale mate­riał wcho­dzi mi do gło­wy o wie­le szyb­ciej na łonie natu­ry niż przy biur­ku. Kie­dy pogo­da jest pod psem, zaszy­wam się tra­dy­cyj­nie w łóż­ku, albo też w czy­tel­niach, któ­rych kli­mat sprzy­ja sku­pie­niu chy­ba jesz­cze bar­dziej niż szczę­ście lodo­żer­com.

Sta­ram się sto­so­wać tryb 45:15, czy­li po każ­dych 45 minu­tach inten­syw­nej i nie­oszu­ki­wa­nej nauki, robię sobie kwa­drans prze­rwy na piciu i pojed­na­nie się z tym dia­beł­kiem od Insta­gra­mu.

 

 

blue kangaroo

I JA!

 

Ci któ­rzy zaglą­da­ją tutaj regu­lar­nie spo­ro już wie­dzą o moich spo­so­bach na naukę. Pod­sta­wą są u mnie mapy myśli, o ich pra­wi­dło­wym two­rze­niu napi­sa­łam faj­ny arty­kuł. Podob­nie jak dla dziew­czyn, bar­dzo liczą się dla mnie prze­rwy. Sama myśl o tym, że nie sia­dam do nauki na cały wie­czór, a koń­czę ją już za 45 minut jest moty­wu­ją­ca. No dobra, wiem, że za 15 minut zno­wu do niej sią­dę, ale jed­nak ina­czej na to patrzę, niż jak­bym mia­ła uczyć się przez 4 godzi­ny non stop. Naj­waż­niej­sze jest jed­nak to, by ode­rwać się od ksią­żek, mózg musi odpo­cząć a cia­ło tro­chę się roz­ru­szać. O tym jak robić efek­tyw­ne prze­rwy w nauce też pisa­łam.

Stu­diu­ję filo­lo­gię obcą więc bar­dzo waż­na jest dla mnie nauka języ­ka. Napi­sa­łam już porad­nik o tym jak uczyć się słó­wek. Wła­ści­wie wpis moż­na zasto­so­wać do ogól­nej nauki języ­ka, ale może jed­nak to napi­szę, że języ­ka naj­le­piej uczy­my się przez prak­ty­kę, czy­li przez roz­mo­wę. Ja mam to szczę­ście, że mój O. jest nati­ve spe­ake­rem języ­ka nie­miec­kie­go. Cza­sem zapo­mi­na­my o roz­ma­wia­niu po nie­miec­ku i by temu zapo­biec wydru­ko­wa­łam i powie­si­łam w ram­ce napis “Hier spricht man Deutsch”, czy­li “Tutaj mówi się po nie­miec­ku”, któ­ry nam o tym przy­po­mi­na. Bar­dzo lubię też ćwi­cze­nie z alfa­be­tem, któ­re jak­by pod­krę­ca obro­ty mózgu. ;) To taka mała roz­grzew­ka, któ­ra przy­śpie­sza pro­ces nauki i war­to na nią poświę­cić chwil­kę. Pisa­łam o niej w tek­ście: Trik, któ­ry zwięk­szy Two­ją efek­tyw­ność pra­cy. Do tego wszyst­kie­go dodam jesz­cze, że bar­dzo lubię zmie­niać miej­sca, w któ­rych się uczę, mózg szyb­ko się nudzi, a to doda­je swo­istej świe­żo­ści. Zawsze mam przy sobie butel­kę wody mine­ral­nej. Bez niej bym umar­ła. Kie­dyś tego nie robi­łam, ale od dłuż­sze­go cza­su wyci­szam tele­fon, by nic mnie nie roz­pra­sza­ło. Pro­blem w tym, że potem zapo­mi­nam włą­czyć dzwon­ki i ostat­nio rzad­ko odbie­ram tele­fo­ny. ;)

 

 

To był ostat­ni wpis z tej serii. Oczy­wi­ście nadal będę pisać o stu­dio­wa­niu i nauce, o to nie musi­cie się mar­twić. :) Moż­li­we nawet, że zapy­tam w przy­szło­ści kolej­nych blo­ge­rów o ich stu­dia, jeże­li tyl­ko wpad­nie mi do gło­wy jakiś pomysł, lub jeże­li mi go pod­su­nie­cie. :) Dzi­siej­szym gościom jestem mega wdzięcz­na za poświę­co­ny czas i przy­dat­ne infor­ma­cje, ale o tym już wie­cie. ;)

Teraz uwa­ga! I Wam będę bar­dzo wdzięcz­na, tyle że za opi­nie na temat serii. Czy podo­ba Wam się taka for­ma, czy chęt­nie czy­ta­li­by­ście też inne wpi­sy publi­ko­wa­ne seria­mi? Inte­re­su­je mnie wszyst­ko, co o tym myśli­cie, ponie­waż mam już pomysł na kolej­ny cykl. A jeśli omi­nął kogoś jeden z tek­stów tej akcji, to poni­żej znaj­du­je się spis poprzed­nich postów.

 

 

                                                     SERIA: BLOGERZY NA STUDIACH

5 prze­pi­sów na szyb­kie, tanie i zdro­we dania dla stu­den­tów.

Czy war­to iść na stu­dia?

Cze­go nauczy­ły mnie stu­dia?

Spo­sób na naukę.

 

Do następ­ne­go czy­ta­nia!

Ania

Fol­low

  • mal­go­rza­ta pyc

    JEŚLI JESTEŚ STUDENTEM/STUDENTKĄ LUB CZEKAJĄ CIĘ PO PROSTU ZALICZENIA W SZKOLE I MASZ DUŻO DO ZAKUWANIA TO WARTO ŻEBYŚ WSZEDŁ NA http://WWW.IGORTRENERONLINE.PL I W OFERCIE IGORA NAJSKUTECZNIEJSZEGO TRENERA W INTERNECIE SPRAWDZIŁ PAKIET STUDENT CZYLI ZALECENIA DIETETYCZNE, TRENING I SUPLEMENTACJĘ, DLA OSÓB KTÓRE DUŻO SIĘ UCZĄ. KUPILIŚMY RAZEM Z MOIM CHŁOPAKIEM PRAWIE ROK TEMU I OBOJE ZALICZYLIŚMY SESJE NA SAMYCH PIĄTKACH. DO TEJ PORY WYDAJE MI SIĘ, TO DOŚĆ NIEPRAWDOPODOBNE, ALE STOSUJĄC SIĘ DO INFORMACJI TAM ZAWARTYCH (W PAKIECIE STUDENT) PODNIESIECIE SWOJA KONCENTRACJĘ, INTELIGENCJĘ I PRZYSWOICIE WIEDZE 1000% RAZY SZYBCIEJ NIŻ NORMALNIE!!! POLECAM PAKIET STUDENT – http://WWW.IGORTRENERONLINE.PL

  • zakre­śla­cze, wyrzu­ce­nie w kąt elek­tro­ni­ki, kom­pu­te­rów, table­tów i tele­fo­nów to ide­al­ne meto­dy :)

  • mam ten sam sys­tem co Nie­ba­ła­gan­ka, stu­dia prze­rwa­łam 10 lat temu, by teraz przy dwój­ce urwi­sów na nowo zacząć :) i sto­pe­ry pod ręką non stop, muszę mieć ciszę, bez zeszy­tu i dłu­go­pi­su do kolek­cji z zakre­śla­cza­mi nie roz­sta­ję się, no i roz­pla­no­wa­nie w cza­sie, spraw­dzam ile jest mate­ria­łu, by roz­ło­żyć go w cza­sie, wte­dy nie mam ciśnie­nia, że “na-już” wszyst­ko naraz :) póki co pierw­szy rok za mną i egza­mi­ny zali­czo­ne w pierw­szych i zerów­ko­wych ter­mi­nach :)

  • Pau­li­na Joan­na

    Uczę się bar­dzo podob­ne jak Nie­ba­ła­gan­ka. Też naj­le­piej mi się zapa­mię­tu­je, gdy powta­rzam na głos. Lubię też się uczyć wyobra­ża­jąc sobie, że komuś dany mate­riał tłu­ma­czę.

    Bar­dzo podo­ba­ła mi się ta seria :) Miło, by było widzieć kolej­ny cykl :)

  • ALe faj­nie tu u Cie­bie- żału­ję, że tra­fi­łam dopie­ro teraz! :)

  • świet­ny tekst ! :). aku­rat nie­dłu­go idę na stu­dia, od paź­dzier­ni­ka, i też będę stu­dio­wać filo­lo­gię obcą ( angiel­ską ). :). więc sko­rzy­stam z tych rad i z innych two­ich arty­ku­łów w tym cyklu. :)

  • Dla mnie naj­waż­niej­sze są prze­rwy w nauce i powta­rza­nie tego, cze­go chcę się nauczyć na głos. Nigdy nie byłam fan­ką map myśli, ale myślę, że mogę dać im szan­sę ;)

  • Ania, dzię­ki bar­dzo za taką faj­ną pro­po­zy­cję! Żału­ję tyl­ko, że mało kon­kret­nie opi­sa­łam te moje meto­dy, chy­ba za bar­dzo niko­mu się nie przy­da, ale i tak jest fejm i kasa :P

  • Przy­znam, że u mnie żaden plan dzia­ła­nia nie ma dłu­giej racji bytu. Chy­ba jestem zbyt cha­otycz­ną oso­bą. Chy­ba powin­nam sobie wziąć do ser­ca rady i posta­rać się lepiej zor­ga­ni­zo­wać do nauki.

  • Parę dni temu zde­cy­do­wa­ła, że TAK idę na stu­dia. Zaocz­nie co praw­da, ale jed­nak i to na doda­tek mam zamiar uczyć się cze­goś, co od wie­ku nasto­let­nie­go nie­sa­mo­wi­cie mnie inte­re­su­je — kry­mi­no­lo­gii i kry­mi­na­li­sty­ki. I będę wra­cać do tej serii postów w chwi­lach zwąt­pie­nia, a w oko­li­cach paź­dzier­ni­ka z pew­no­ścią będę musia­ła sobie zro­bić plan dzia­ła­nia i też będę zaglą­dać. Tak cho­ler­nie bra­ku­je mi nauki!

  • karo­li­na

    TAK ! jestem jak naj­bar­dziej za tym abyś two­rzy­ła na blo­gu inne/podobne serie :D było to mega cie­ka­we ;)

  • Plan dzia­ła­nia, kalen­darz i kolo­ry to moi towa­rzy­sze każ­de­go dzia­ła­nia — tym bar­dziej nauki :)

  • Zakre­śla­cze, pisa­ki i wizu­ali­za­cje to meto­dy, któ­re sama prak­ty­ku­ję i bar­dzo mi poma­ga­ją :). W zależ­no­ści od opra­co­wy­wa­ne­go mate­ria­łu albo rysu­ję paty­cza­ki nada­jąc im cechy, któ­re według mate­ria­łu muszą mieć. Chęt­nie wypró­bu­ję meto­dę 45:15, brzmi jak coś, co mogło­by mi wie­le uła­twić :).

  • Doro­ta

    Naj­trud­niej jest zacząć- jak już sią­dę, to jakoś leci.
    Moja nauka to zazwy­czaj przy­go­to­wy­wa­nie nota­tek, bo negu­ję zaku­wa­nie, szko­da mi cza­su. A mogę sobie na to pozwo­lić — kie­ru­nek tech­nicz­ny — jak już raz zro­zu­miem, to wystar­czy to zro­zu­mie­nie prze­lać na papier. Ale lubię mieć porząd­ne notat­ki, tak ład­nie wyglą­da­ją w segre­ga­to­rze ;) Nie potra­fię uczyć się “zagad­nień” — każ­dy dział opra­co­wu­ję kom­plek­so­wo. W mojej notat­ce jest wszyst­ko — jak nie rozu­miem poję­cia, to je wyja­śniam, żad­ne­go ucze­nia się na pamięć. Scho­dzi mi więc dłu­go, żeby z wie­lu źró­deł zro­bić kon­den­sat, ale potem roz­pie­ra mnie duma. Minus jest taki, że cięż­ko odciąć mi się od Inter­ne­tu — nowin­ki tech­nicz­ne są sła­bo opi­sy­wa­ne w książ­kach ;) Ale tak jak mówi­łam, wystar­czy zacząć, a zain­try­go­wa­nie tema­tem (i gonią­ce ter­mi­ny :D) uła­twia­ją moty­wa­cję.
    Nie potra­fię uczyć się sys­te­ma­tycz­nie — sta­ram się i idzie mi coraz lepiej, ale w sumie moje opra­co­wa­nia robię zawsze przez sesją. Co ma tę dobrą stro­nę, że powta­rzam wszyst­ko kom­plek­so­wo ;) Na wykła­dach (w zasa­dzie na wszyst­kie muszę cho­dzić, a na 90% cho­dzić chcę) raczej słu­cham, ew. notu­ję co cel­niej­sze spo­strze­że­nia. Ma to tę prze­wa­gę, że cza­sem na ostat­nim wykła­dzie mówio­ne jest coś, co ide­al­nie kore­spon­du­je z pierw­szym, a ja muszę mieć po kolei i logicz­nie notat­ki, żad­nych wtrą­ceń i loso­wych dopi­sków ;)
    O prze­rwach nie­ste­ty czę­sto zapo­mi­nam, ale moim spo­so­bem na to jest wła­śnie głód i pra­gnie­nie — wszyst­kie prze­ką­ski i napo­je są kupio­ne wcze­śniej, ale sto­ją z dala od biur­ka (oprócz wody, wodę mam obok non stop) — co trosz­kę trze­ba wstać i po nie pójść, czy­li prze­rwa, relak­sik przy parze­niu her­bat­ki i tro­chę ruchu, “bo sko­ro już wsta­ałam…”.
    Dłu­go wyszło. Pozdra­wiam wal­czą­cych w tej sesji ;)

  • No Ania Nie­ba­łan­ka jak zwy­kle- peł­na orga­ni­za­cja. Podo­ba­ją mi się te meto­dy- Two­je i Ani z ucze­niem się w blo­kach- nauka, a póź­niej 15 minu­to­wa prze­rwa. Jakoś nigdy nie prak­ty­ko­wa­łam tego, a może to jest wła­śnie spo­sób na efek­tyw­ną naukę! <3 Wypró­bu­ję od piąt­ku przy oka­zji nauki na kolej­ne egza­mi­ny! :)

    • Wypró­buj koniecz­nie, bo to napraw­dę popra­wia efek­tyw­ność pra­cy. :) Ja nawet kie­dyś spraw­dzi­łam tę zasa­dę 30 minut nauki i 5 prze­rwy i dzia­ła­ło, ale było bar­dzo wykań­cza­ją­ce. Jeden dzień takiej nauki jest okej, ale wię­cej bym nie dała rady.

  • Rady Two­je i Nie­bła­gan­ki naj­bar­dziej tra­fi­ły w moim przy­pad­ku :)

  • Mag­da­le­na Sta­cho­wiak

    Szko­da, że to już koniec tej serii. Była bar­dzo cie­ka­wa. :)
    Dzię­ki za ten arty­kuł — mimo że wie­lu z tych rad zna­łam. Mi naj­le­piej się sku­pić w sesjach 15:5, ponie­waż nie jestem w sta­nie się potem na niczym sku­pić i sie­dze­nie po 45 minut czy godzi­nę gwa­ran­tu­je mi tyl­ko ból gło­wy i zero infor­ma­cji. Ale każ­dy ma swój spo­sób. I przy oka­zji zain­sta­lo­wa­łam sobie apli­ka­cję Cle­ar­Fo­cus — jest time­rem, któ­ry mie­rzy czas sesji i przerw, dzię­ki cze­mu prze­glą­da­nie fej­sa lub innych rze­czy w wol­nej chwi­li mi się nie prze­dłu­ża, a gdy mogę zer­k­nąć na sta­ty­sty­ki ile się uczy­łam mam takie­go moty­wa­cyj­ne­go kopa :)

    • Uczysz się po 15 minut? Wow! Ja bym się nie zdą­ży­ła skon­cen­tro­wać, a już bym musia­ła koń­czyć. To mnie teraz zdzi­wi­łaś. Faj­na apli­ka­cja, ja zazwy­czaj nasta­wiam budzik, ale spraw­dzę, czy na Win­dow­sa też jest, gdy będę uczyć się do obro­ny, bo teraz cze­ka mnie tyl­ko ust­ny. :)