Jak utrzymać wspomnienia z Erasmusa wiecznie żywymi?

Wiecie, jaki był mój największy lęk, z którym biłam się podczas Erasmusa? Że zapomnę. Bałam się, że zapomnę chwile, momenty, ludzi. Najbardziej ludzi. Że wrócę do rzeczywistości i staną się oni dla mnie osobami z końca świata, które nie będą miały dla mnie znaczenia, chociaż przez 5 miesięcy były najważniejszymi osobami w moim życiu. Żeby nie zapomnieć robiłam zdjęcia, kręciłam filmy, zbierałam przedmioty. Pamiętacie sytuację, w której podczas pierwszego Erasmusa straciłam wszystkie zdjęcia? Pisałam do Was przez łzy, prosząc o pomoc. Podobno tego, co mamy w głowie nikt nam nie odbierze. Ja boję się, że sama wykasuję to ze swojej pamięci. Wiele zdjęć z karty udało się odzyskać, wiele z nich przepadło.

 

 

wspomnienia z Erasmusa

Przed wyjazdem na drugiego Erasmusa paradoksem był dla mnie fakt, że o tym, jak zatrzymam wspomnienia z podróży zaczęłam myśleć i musiałam zacząć myśleć już przed Erasmusem. Musiałam wiedzieć, czy chcę tworzyć film z całego wyjazdu, a może krótkie filmiki jedynie z wycieczek. Czy będę to potem oglądać? Jeśli nie, to w jaki sposób chcę sięgać do moich wspomnień? Robimy masę zdjęć, kręcimy filmy, a tak naprawdę nie zastanawiamy się nad tym, jak je później wykorzystamy. Po co to w ogóle robimy? Po tym jak przemyślałam te kwestie jeszcze przed wyjazdem, okazało się, że znacznie rzadziej sięgałam po aparat czy telefon niż podczas pierwszego Erasmusa. Wiecie, ja i strategie. Żyję wymyślając sobie plany i organizując dosłownie wszystko. Takie tam małe zboczenie. No to jadąc na Erasmusa miałam już pomysł na zbieranie wspomnień i po prostu się go trzymałam.

 

 

1. Wspomnienia na jeden rzut oka.

 

 

Dla mnie liczy się szybki i łatwy dostęp do wspomnień. Chcę, żeby naturalnie mnie otaczały, a nie wiązały się z tym, że najpierw muszę pomyśleć o Erasmusie, żeby zajrzeć do zdjęć. Dlatego wydrukowałam kilka fotografii poprzez Cewe i postawiłam je w ramce w pokoju. Powiem Wam, że to miłe, spoglądać sobie na tę ramkę. Jakoś tak czuję, że Włochy są i będą częścią mnie. W ten sposób obcuję ze wspomnieniami z Erasmusa na co dzień, dzięki czemu mam nadzieję, że pozostaną zawsze świeże w mojej pamięci. Do tego planuję stworzyć las w słoiku, w którym umieszczę kamyki, które znalazłam na włoskich plażach. Ten pomysł wpadł mi do głowy niedawno, ale skromnie powiem, że wydaje mi się genialny. ;)

 

 

wspomnienia z Erasmusa

2. Wspomnienia zawsze przy sobie.

 

 

To też dlatego przez cały okres Erasmusa dodawałam regularnie zdjęcia na Instagram. Teraz wracam do nich, gdy ktoś znajomy wybiera się w miejsce, które odwiedziłam. Jakie było moje zaskoczenie, gdy policzyłam, że podczas Erasmusa wrzuciłam na Instagram dokładnie 100 zdjęć, ani mniej ani więcej, dokładnie 100! Na tapecie telefonu ustawiłam fotografię z wyjazdu. I w ten sposób mam zawsze pod ręką moje wspomnienia, jak i moje przemyślenia z tamtego czasu. Bo na Erasmusie przeżywasz inne życie, takie którego nie doświadczyłbyś, gdyby nie ten wyjazd. Jesteś w zupełnie nowym kontekście kulturowym i przez to zupełnie inne myśli krążą Ci po głowie. Stan umysłowy, w jakim tam się znajdowałam też nigdy się nie powtórzy, bo ta sytuacja nigdy się nie powtórzy. Tylko raz byłam w tym wieku, z tymi ludźmi, w tym miejscu. Na pewno ciekawym będzie wracać do tych postów po latach. Może pomyślę, że byłam naiwna, a może je docenię?

 

 

wspomnienia z Erasmusa

 

 

3. Wspomnienia jako historia – fotoksiążka.

 

 

2 powyższe punkty zapewniają mi kontakt ze wspomnieniami na co dzień. To jednak nie wystarczy. Pojedyncze zdjęcia są zbyt powierzchowne i nie tworzą żadnej historii. Brakuje tu elementu, który pogłębi kontakt ze wspomnieniami i pozwoli mi naprawdę wrócić myślami do Salerno, przeżywać to jeszcze raz. Właśnie dlatego wpis ten powstał przy współpracy z Cewe Fotoksiążka, które zaproponowało mi stworzenie w ich programie książki erasmusowych wspomnień.

 

 

wspomnienia z Erasmusa

Samo przeglądanie zdjęć i dobieranie ich pod książkę, było dla mnie bardzo sentymentalną podróżą. Wiem, że teraz piszę trochę jak starsza Pani, która dużo przeszła i ktoś zmusił ją do wspominajek, ale trochę tak jest. Z tym, że nie jestem starszą Panią. Uśmiechałam się więc do laptopa przez cały dzień, dobierając i układając zdjęcia wg. własnego pomysłu. Jeżeli dopiero przygotowujecie się do przygody swojego życia i lubicie dobre zarządzanie czasem, to mam dla Was radę. Gdybym teraz wybierała się na Erasmusa, to pobrałabym już wcześniej program do tworzenia książki i na bieżąco tworzyłabym i dodawałabym kolejne strony z nowymi zdjęciami. A po powrocie mogłabym od razu pokazać rodzinie i znajomym moje przeżycia i może nie wzdychałabym w samotności do komputera. Chociaż nie ukrywam, że to też było miłe.

 

 

 

 

By książka stała się jeszcze bardziej „moja” postanowiłam powklejać do niej bilety, pocztówki i ulotki z podróży. Jest nawet jeden kapsel! Co mnie bardzo zaskoczyło, do książki mogłam wrzucić też filmy! Nakręciłam ich sporo podczas Erasmusa i właściwie nie wiedziałam, jak je posegregować. Nie miałam pomysłu na długi film z użyciem wszystkich materiałów. A tu nagle okazało się, że mogę wgrać je na serwer Cewe i podczas przeglądania korzystać z kodu QR umieszczonego w fotoksiążce, by odtworzyć je na telefonie lub tablecie! To było to. Świetny pomysł na zachowanie wspomnień z Erasmusa wiecznie żywymi. Filmy niosą ze sobą dodatkową energię i podczas ich odtwarzania czuję się, jakbym naprawdę znowu przeżywała tę sytuację.

 

wspomnienia z Erasmusa

3 elementy mojej erasmusowej fotoksiążki to:

– zdjęcia w fotoksiążce

– drobne przedmioty wklejone do środka

– filmy

 

 

wspomnienia z Erasmusa

 

 

Jak utrzymać wspomnienia z Erasmusa zawsze żywymi.

 

 

1. Mieć je na jeden rzut oka. – U mnie ramka, ale planuję też umieścić kamyczki z plaży w leśnym słoiku.
2. Mieć je zawsze przy sobie. – Instagram i tapeta na telefonie.
3. Mieć je jako historię. – Fotoksiążka.

 

 

 Te elementy sprawiają, że mogę utrzymać moje wspomnienia wiecznie żywymi. Cały czas mam je przy sobie, nawet gdy jestem poza domem, w domu zerkam na nie kilka razy dziennie, a podczas sentymentalnych wieczorów mogę przeżyć wszystkie jeszcze raz, dzięki zdjęciom, przedmiotom i filmom zebranym w jednym miejscu. Te 3 elementy tworzą moim zdaniem idealny sposób na zatrzymanie wspomnień.

 

 

Bardzo zależało mi na utrwaleniu wspomnień różnymi zmysłami. Mam kamyki, muszelki, szyszki, które mogę poczuć, mam zdjęcia, które mogę zobaczyć, zdjęcia, które tworzą historię w fotoksiążce od Cewe i jeszcze filmy, które poubudzają wspomnienia poprzez zmysł wzroku i słuchu. Co myślicie o mojej wizji utrwalania wspomnień? Ciekawi mnie, czy też w ten sposób analizujecie, jak zapamiętacie dany wyjazd/sytuację. Jeżeli chodzi o taką przygodę życia, jaką jest Erasmus, myślę, że naprawdę warto wcześniej przygotować sobie własną strategię. ;)

 

 

wspomnienia z Erasmusa

 

 

PS No i zrzucajcie zdjęcia na bieżąco, bo zresetowanie karty po 5 miesiącach Erasmusa boli długo.
PS 2 Na stronie Cewe Fotoksiążki pobierzecie program do jej stworzenia. Ja wybrałam gotowy szablon, ale Wy możecie stworzyć wszystko po swojemu. ;)

Do następnego czytania!

Ania

 

  • Ja zawsze zbieram z podróży wszystkie bilety, wejściówki, karty, itp – zazwyczaj wiążą się ze wspomnieniami. A co do podróży to wg mnie jest to jedna z najlepszych inwestycji. Nawet jak stracimy zdjęcia to zostają wspomnienia, w przeciwieństwie do rzeczy materialnych, które się wyrzuca po jakimś czasie.

  • Fotoksiązka i instagram to swietne rozwiązanie :)

  • Ja od niedawna dokumentuję codzienność właśnie w postaci fotoksiążek! ;) Super sprawa :)

    • Oooo, a to dzielisz je na lata? Wydarzenia? Czy jak? :)

      • na razie mam jedną całą z wakacji i druga się tworzy- z 2017 roku :) Ale oczywiście plany są na całe studia i później na przyszłość :)

  • Ja pisałam bloga. Szczerze mówiąc nie zdarzyło mi się go czytać ponownie nigdy więcej, choć po to został stworzony. Było mi po prostu przykro, że ten czas się już nie powtórzy. Łamie mi to serce.

    • Wiem, jak to jest. Kwestia przestawienia się na przyjemne i pozytywne wspominanie jest trudna. Chyba też chodzi o to, jak wygląda nasze obecne życie. Gdy zdarzają się kłopoty i kryzysy, to mamy wrażenie, ze wtedy było idyllicznie, a przecież też zdarzały się nerwy, chociaż się tego nie pamięta! ;)

  • Teraz zaczęłam się zastanawiać, czy wszystkich moich drobiazgów nie zorganizować w jedno… Kiedyś miałam prostą metodę – wszystko wkładałam do albumu na zdjęcia, od biletów, po kamyczki albo wyrwane z gazet artykuły. Robiłam to od gimnazjum, i nie wzięłam albumów ze sobą do Poznania, bo nie jestem sentymentalna aż tak, a one zajmowały sporo miejsca :P Teraz naraz zbieram zdjęcia, codzienne notesy i bilety/drobiazgi w skrzynce, i może fajnie byłoby je jakoś połączyć.
    Wspomnienia wspomnieniami, ale staram się nie mieć za dużo rzeczy z nimi związanych dookoła. Dobre wspomnienia z przeszłości powodują, że mam wrażenie jakby teraźniejszość była nie dość fajna, a przez złe czuję się zbyt doświadczona przez życie i zmęczona.

    • No dokładnie, to jest też problem Erasmusa, że gdy w życiu zaczyna się gorzej dziać, to człowiek cierpi, bo myśli, że kiedyś miał tak fajnie. :D A co do Twojego pomysłu, to może takie pudełko wspomnień? Zależy, czy chcesz je mieć na widoku czy nie? Bo z Twojej wypowiedzi wynika, że nie za bardzo. :p